Temat strajku nauczycieli to coś co w ostatnich dniach rozbudza emocje w naszym społeczeństwie i wywołuje sporo dyskusji w mediach. Zamieszanie wynikłe po zorganizowaniu przez ZNP strajku jest tym większe, że dzieje się to w czasie egzaminów gimnazjalnych.

 

Dziś wiele osób zbulwersowały nagrania z Gorzowa Wielkopolskiego, które na Twitterze udostępnił użytkownik WaldemarKowal. Jak się okazuje, „Komitet Obrony Demokracji” zorganizował pod szkołami protesty, które zakłócały spokojny przebieg egzaminów.

 

Podczas takich protestów oprócz wznoszonych okrzyków, słychać było puszczane z głośników odgłosy świń i krów.

 

Niektórzy z nauczycieli podchodzili do uczestników tych zgromadzeń, bili im brawo i dziękowali za udzielane w taki sposób wsparcie. Niektórym z komentujących tę sytuację osobom nasuwa się wniosek, iż za hipokryzję uznać można niektóre wypowiedzi zwolenników strajku mówiących, że jest on organizowany również z troski o dzieci.

 

 

 

Źródło: Twitter/@waldemarkowal ; wpolityce.pl

 

MB

Krystyna Janda zaskoczyła nawet swoich największych zwolenników z totalnej opozycji. Ta sztandarowa dla wielu KODziarzy postać postanowiła udostępnić na swoim facebookowym profilu grafikę… promujące partię Janusza Korwin-Mikkego!

Janda podała dalej grafikę zrobioną przez partię Wolność (obecnie KORWiN), zawierającą cytat z Miltona Friedmana.

„Jeśli płacicie ludziom za to, że nie pracują, a każecie im płacić podatki gdy pracują, nie dziwcie się, że macie bezrobocie” – głosił jeden z najbardziej znanych ekonomistów świata.

Postanowiła się podzielić nią ze swoimi fanami, najpewniej nie zdając sobie sprawy, że zamieszczony przez nią obrazek pochodzi z całej serii grafik promujących partię Janusza Korwin-Mikkego.

Po pewnym czasie gdy zorientowała się, zapewne dzięki komentarzom, że jednak takie promowanie konserwatywnych wolnorynkowców nie przystoi gwieździe opozycji totalnej, wrzuciła na swój profil artykuł nieprzychylny dla koalicji Korwina, Brauna, Liroya, Godek i Narodowców.

Źródło: nczas.com, facebook.com
fot. Wikipedia Commons
LS

Poseł Michał Szczerba z Platformy Obywatelskiej najbardziej w swojej politycznej działalności zasłynął z zachować, których dopuszczanie się nie przystoi parlamentarzyście. Głośno było o nim przy okazji nieudanego sejmowego puczu w wykonaniu opozycji totalnej, który okrzyknięty został mianem „ciamajdanu”. Teraz Michał Szczerba po raz kolejny przypomniał o sobie w niezbyt mądry sposób.

 

Poseł Michał Szczerba gościł w programie na antenie Polskiego Radia 24. Wśród poruszanych tematów znalazły się kwestie związane z tym co dzieje się w ostatnich tygodniach w Paryżu i na terenie innych francuskich miast. Internet obiegły nagrania i zdjęcia prezentujące nie tylko skalę zniszczeń jakie mają miejsce przy okazji protestów „żółtych kamizelek”, ale również brutalność funkcjonariuszy francuskiej policji przy okazji pacyfikowania demonstracji.

 

Zdaniem posła PO, nie powinno porównywać się tych wydarzeń z… brutalnością polskiej policji. Michał Szczerba uważa, że to policjanci u nas działają zbyt agresywnie na „polityczne zamówienie”.

 

– Wiem o sprawie protestów Żółtych Kamizelek we Francji, ale nie porównuję ich z brutalnością polskiej policji, która bardzo często działa na polityczne zamówienie – stwierdził poseł.

 

Jak zwykle to bywa w rozmowach z politykami pokroju Michała Szczerby, starał się on kolejny raz skupiać na niechęci do Prawa i Sprawiedliwości oraz oskarżeniach wobec obozu rządzącego.

 

– Polityka to rzecz coraz bardziej niemiła, szczególnie w państwie PiS, gdzie Kaczyński kreuje nastroje słowami o mordach zdradzieckich, za które nigdy nie przeprosił – powiedział.

 

Padły pytania również o koalicję zawiązaną na tzw. „totalnej opozycji”, pomiędzy Platformą Obywatelską a Nowoczesną. Wiele osób uważa, że Nowoczesna kończy swoje istnienie poprzez bycie wchłoniętą przez większego gracza po tej stronie sceny politycznej.

 

– Wolałbym, żeby był jeden duży klub Koalicji Obywatelskiej w którym byłaby pełna PO i pełna Nowoczesna – odniósł się do tego tematu poseł Szczerba.

 

 

https://twitter.com/dominikacosic/status/1072016942989500419

 

Źródło: Polskie Radio 24 ; tysol.pl ; Twitter

Fot.: Flickr

 

MB

 

Według informacji TVP.info, przed Sądem Okręgowym w Gdańsku szef Komitetu Krzysztof Łoziński mówił: „Nikt z władz Komitetu Obrony Demokracji nie był w SB ani nie był agentem służb; to kłamstwa i obelgi”.  Podkreślał, że sam był wielokrotnie represjonowanym działaczem opozycji antykomunistycznej.

„Ze strony Solidarności spotkaliśmy się z obelgami i kłamstwami. Nikt z nas nie jest byłym esbekiem, nikt z nas nie tajnym współpracownikiem służb. To są treści niedopuszczalne. Nikt z nas nie ma obniżonej emerytury. Ja natomiast mam specjalną emeryturę za zasługi dla Polski i za walkę z komunizmem” – oświadczył Łoziński.

Łoziński podkreślił, że „Podczas demonstracji słyszymy, że jesteśmy komuna, esbecy, złodzieje, oderwani od koryta. Sam byłem wielokrotnie zatrzymywany, siedziałem w więzieniu i w tej chwili słyszę, że jestem komunistą i esbekiem. Poświęciłem polskiej wolności 50 lat swojego życia od marca 1968 r. i przeszedłem bardzo ciężkie i groźne sytuacje”.

Sprawa ma związek ze sporem wokół organizacji zeszłorocznych obchodów 37. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych na Placu Solidarności w Gdańsku.

Źródło: tvp.info
fot. Wikipedia Commons

Sytuacja miała miejsce na terenie Ostrowa Wielkopolskiego. Właściciel jednego ze znajdującego się tam sklepu Żabka postanowił otworzyć go w niedzielę niehandlową (16 września) i wywiesić kontrowersyjny komunikat. W sprawie tego franczyzobiorcy reakcje podjęła sieć Żabka.

 

Treść komunikatu wywieszonego wewnątrz sklepu przez sprzedawcę brzmiała: „W związku z niedzielą niehandlową członków i sympatyków PiS nie obsługuj, ponieważ nie pozwala mi na to klauzula sumienia”.

 

Tuba Ostrowa, czyli miejscowy portal, zdecydował się na publikację zdjęć wykonanych 16 września wewnątrz tej właśnie Żabki, znajdującego się przy ul. Kaliskiej. Na fotografiach widać stojącego za sklepową ladą mężczyznę ubranego w charakterystyczną dla zwolenników totalnej opozycji koszulkę z napisem „konstytucja”.

 

Sprzedawca ten wygląda na samego właściciela Żabki, tak więc co ciekawe zgodnie z obowiązującymi przepisami, mógł on otworzyć sklep nie łamiąc przy tym prawa, jeżeli sam obsługiwał klientów.

 

 

Sama sieć Żabka nie przemilczała tej sprawy i wystosowała oficjalny komunikat, który został opublikowany przez portal tvp.info. Żabka stwierdziła, że uznaje za niedopuszczalne „sugerowanie dyskryminacji jakiejkolwiek grupy klientów„.

 

Sieć chce podjąć nawet kroki prawne w związku z sytuacją w Ostrowie Wielkopolskim. W przekazanej informacji mowa jest o konsultacjach z prawnikami w temacie tego „jakie kroki powinna podjąć w związku ze zdarzeniem„.

 

Żabka zaznacza również, że sklepy spod jej szyldu są prowadzone przez liczbę ponad 3,5 tysiąca franczyzobiorców zarządzających w sposób niezależny swoimi placówkami.

 

– Charakter naszej współpracy nie odnosi się do ich poglądów politycznych. Bez wątpienia sklep nie jest miejscem do organizowania happeningów politycznych, na co zwrócimy uwagę franczyzobiorcy – poinformowała sieć Żabka.

 

 

Źródło: gazeta.pl ; tvp.info ; Facebook/@tubaostrowa

 

Działacze totalnej opozycji niejednokrotnie podejmowali działania, które spotykały się z oburzeniem wielu Polek i Polaków. Do tego typu kontrowersyjnych inicjatyw zaliczało się również założenie koszulki z napisem „konstytucja” na pomnik tragicznie zmarłego w Smoleńsku prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Teraz działacze KOD-u „odziali” kolejny pomnik w tego typu T-shirt.

 

Przy okazji dzisiejszego manifestowania w ramach solidarność z sędziami Sądu Najwyższego, działacze KOD-u wykorzystali wysięgnik. Na początek demonstracji odbywającej się w Warszawie, nałożyli na pomnik Zygmunta III Wazy charakterystyczną koszulkę z hasłem „konstytucja”. Takiemu zachowaniu towarzyszyła kilkusetosobowa grupa demonstrantów.

 

Manifestanci skandowali m.in.: „Obronimy konstytucję”, jak i też „Zygmunt jest nasz”. Zobaczyć można było również hasło na jednym z transparentów brzmiące: „Idę na wybory w koszulce KONSTYTUCJA”.

 

Z Placu Zamkowego demonstracja planowo przeniosła się pod gmach Sądu Najwyższego. Dzisiejsza akcja zwolenników totalnej opozycji, ma być wyrazem wsparcia wobec sędziów.

 

 

Źródło: tvp.info

Fot.: Wikimedia Commons

 

Przez  ostatnich pare lat, totalna opozycja niejednokrotnie wykazywała się agresją słowną, a nawet fizyczną. Jeden z aktywistów „Obywateli RP” obraził niegdyś młodą dziennikarkę. Do szarpania przedstawicieli dochodziło też niejednokrotnie. Dziś natomiast agresywnego zachowania ze strony zwolenników totalnej opozycji doświadczył marszałek senior Kornel Morawiecki, będący legendą Solidarności Walczącej. Potrzebna była interwencja policji.

 

 

Lider Wolnych i Solidarnych Kornel Morawiecki w swoim życiu wraz z bliskimi (w tym synem dzisiejszym premierem) musiał sporo wycierpieć w ramach swojej walki o wolną od komunizmu Polskę. Zakładał on Solidarność Walczącą. Przez swoją patriotyczną działalność był w różny sposób prześladowany przez totalitarne władze. Doświadczył osadzenia w areszcie przy ul. Rakowieckiej, a także deportowany z Warszawy do Wiednia. Bardzo symboliczne znaczenie mają nagrania, na których widać jak Kornel Morawiecki „odprowadzany” na pokład samolotu, do końca dosłownie stawiał opór komunistycznym służbom.

 

Niestety jak widać również w naszych czasach, marszałek senior doświadcza agresji wobec swojej osoby. Tym razem jednak jego przeciwnicy znaleźli się po stronie opozycji. Pod Sejmem odbywała się dziś manifestacja takich środowisk jak m.in. „Obywatele RP”, KOD czy też Ogólnopolski Strajk Kobiet. Kiedy Kornel Morawiecki opuszczał budynek Sejmu, uczestnicy tego protestu osaczyli jego osobę utrudniając mu w napastliwy sposób spokojne przejście wykrzykując hasło: „Będziesz siedział!”. Nazywano legendę podziemia antykomunistycznego także „zdrajcą”. Od  protestujących, marszałka seniora oddzielili interweniujący funkcjonariusze policji.

 

Grupa sympatyków opozycji totalnej zaczęła podążać za policyjnym kordonem ochraniającym Kornela Morawieckiego nadal wykrzykując szkalujące go słowa.

 

 

Lider „Obywateli RP” Paweł Kasprzak, zaapelował w takiej sytuacji, aby zaprzestali tego działania. Stwierdził przy tym, że walczą oni o „godność każdego człowieka”. Pomimo tego jednak na swoim twitterowym profilu, organizacja „Obywatele RP” pochwaliła się swoimi wybrykami.

 

 

 

Dziś w sądzie rejonowym w podwarszawskim Pruszkowie ruszył proces byłych liderów KOD, Mateusza Kijowskiego oraz skarbnika organizacji Piotra Ch. Za nielegalne przywłaszczenie ponad stu tysięcy złotych oskarżonym grozi nawet do 8 lat pozbawienia wolności. 

 

Przypomnijmy: Kijowski wraz z Panem Ch. są oskarżeni o nielegalne przywłaszczenie 121 tysięcy złotych ze zbiórek publicznych KOD. Podkładką pod kradzieże miały być fikcyjne faktury za usługi informatyczne. Jak ustalili śledczy, firma Kijowskiego takowych nie wykonywała.

 

Nielegalne przywłaszczenie pieniędzy z publicznych zbiórek i poświadczenie w fakturach nieprawy może kosztować mężczyzn nawet 8 lat pozbawienia wolności. W sprawę uwikłana jest także żona Kijowskiego, która posiada udziały ich firmie.

 

Prokurator wnosi o 8 lat pozbawienia wolności dla obydwu oskarżonych mężczyzn. Niech orzekną niezawisłe sądy, o które zresztą Kijowski wraz ze swoim skarbnikiem zabiegali.

Jak dowiedział się jeden z dziennikarzy RMF FM, zakończyło się dochodzenie ws. byłego lidera Komitetu Obrony Demokracji Mateusza K. oraz byłego skarbnika KOD, Piotra C. Akt oskarżenia w tej sprawie prokuratura skierowała już do sądu. Grozi im do 8 lat za kratkami.

 

Obaj oskarżeni odpowiedzą za poświadczenie nieprawdy w dokumentach, a także za przywłaszczenie kwoty 121 tysięcy zł, które pochodziły m.in. ze zbiórek organizacji – donosi serwis rmf24.pl.

 

Firma Mateusza K. wystawiła 9 faktur na usługi informatyczne na rzecz KOD. Według prokuratury, obaj mężczyźni próbowali również przywłaszczyć kolejne 15 tysięcy zł. Śledczy twierdzą, że faktury te były związane z rzekomo wykonanymi usługami.

 

Jak donosi portal rmf24.pl, zatrzymani nie przyznali się do winy. Lider KOD Mateusz K. tłumaczył, że zarząd stowarzyszenia ustalił, że miesięcznie będzie mu wypłacana kwota 10 tysięcy zł plus podatki. Wynagrodzenie miało być wypłacane przez wystawianie faktur za różne czynności.

 

Piotr C. zeznał natomiast, że Mateusz K. miał otrzymywać co miesiąc wypłatę za usługi informatyczne na rzecz stowarzyszenia. Decyzję w tej sprawie miał podjąć zarząd KOD-u.

 

Jak informują śledczy, te tłumaczenia różnią się z zeznaniami świadków i zebranymi dowodami.