Takiego przebiegu ceremonii zaślubin nikt się nie spodziewał! No, poza jedną kobietą, która podczas uroczystości postanowiła wparować do kościoła ubrana w białą suknię i błagać dawną miłość swego życia o wybaczenie i gwarantować dożywotnie pranie skarpetek. Nadzieja matką głupich…

 

To był prawdziwy koszmar zarówno dla pary młodej, jak i wszystkich kapłanów i zgromadzonych na uroczystości gości. Podczas jednego z obrzędów ślubnych, do budynku wtargnęła była dziewczyna pana młodego, błagając mężczyznę o powrót. Zmieszany sytuacją młody próbował odwrócić uwagę przyszłej małżonki, wciąż trzymając swoją ukochaną za rękę, łapiąc jej twarz i patrząc na nią. Ta jednak nie wytrzymała i zostawiła dwójkę samych.

 

 

Mówią, że takie wydarzenia jak ceremonia ślubna zapamiętywane są do końca życia. Coś w tym jest…

Źródło: nczas.com
Fot.: YouTube – The AIO Entertainment
EM

Doszło do tragedii w jednej z gdańskich dzielnic, w Osowej. Pod kołami rozpędzonej mazdy 6 zginęła 55-letnia kobieta. Kierujący pojazdem był pijany.

 

Do wypadku doszło we wtorek ok. 5 rano na skrzyżowaniu ulicy Kielnieńskiej i Wodnika. Gnający czarną mazdą mężczyzna wjechał w ul. Kielnieńską i stracił panowanie nad pojazdem. Zjechał na lewą stronę, staranował znaki i stację roweru miejskiego i wjechał na chodnik. Szła nim 55-letnia kobieta.

 

Pomimo reanimacji, ofiary wypadku nie udało się uratować. Jak poinformowała w rozmowie z Radiem Gdańsk Karina Kamińska z lokalnej policji, sprawcą wypadku jest 24-letni obywatel Ukrainy. Jak się okazało, we krwi miał 1,5 promila alkoholu.

 

Mężczyzna został aresztowany i grozi mu kara do 12 lat pozbawienia wolności.

 

Źródło: wiadomosci.wp.pl
Fot.: Policja
EM

Zdarzenie miało miejsce w maju 2018 roku w Brazylii, ale wciąż robi wrażenie! Pod jedną ze szkół w Sao Paulo, dzieci wraz z ich rodzicielkami czekały na rozpoczęcie uroczystości z okazji Dnia Matki. Zamiast uroczystości, mieszkańców spotkała jednak inna niespodzianka – mężczyzna z bronią palną w ręce, celującego w ich kierunku.

 

Jak się okazało, jedna z zaatakowanych mam na co dzień służy jako żołnierz policji wojskowej. Kobieta była na miejscu wraz ze swoją 7-letnią córką i miała ze sobą prywatny pistolet. Role szybko odwróciły się i to mężczyzna stał się ofiarą!

 

Katia da Silva Sastre w akcie samoobrony wyciągnęła z torebki broń, strzelając do napastnika. Bandycie zaś udało się oddać dwa strzały, jednak w nikogo nie trafił.

 

 

Brawa dla bohaterki!

 

Źródło: trybun.org.pl; YouTube – Andrzej Turczyn
Fot.: YouTube – Andrzej Turczyn
EM

Monika Płatek, która wykłada prawo na Uniwersytecie Warszawskim lubi zaskakiwać swoimi refleksjami. Ostatnio bardzo popularne stało się nagranie, w którym Płatek tłumaczy jakie są związki pomiędzy puszczaniem gazów, a zachodzeniem w ciążę.

 

Jakiś czas temu feministka zasłynęła podczas konferencji poświęconej LGBT, w której udział brał m.in. Janusz-Korwin Mikke, kiedy stwierdziła, że w związkach jednopłciowych „rodzi się więcej dzieci niż w różnopłciowych”.

 

Najnowsze refleksje zostały wywołane przez opublikowanie przez Marka Migalskiego komentarza na Facebooku na temat publicznego karmienia piersią.

 

„Rozumiem racje matek, to jednak chciałbym, żeby one zrozumiały racje takich osób, jak ja, które nie życzą sobie, by kobiety wyciągały nad moim talerzem cycek (.). Karmienie jest czynnością naturalną (.) tak samo, jak dla innych puszczanie bąków, sikanie czy plucie. One też są naturalne i dobre dla organizmu. I w pewnych społecznościach można je publicznie uskuteczniać. Ale zostało to poprzedzone zgodą co do tego, że tak można i tak wypada. To właśnie konwencja przesądza o tym, czy, excusez-moi, pierdzenie, szczanie i charkanie jest akceptowalne, czy też nie”– napisał Migalski.

 

Jak stwierdziła Płatek w swoim nagraniu „Bąki puszczają zarówno kobiety jak i mężczyźni i zarówno kobiety jak i mężczyzn prosimy żeby bąków nie puszczali. To co jest dla nas wspólne, jak puszczanie bąków, możemy regulować wspólnie. To co jest dla nas specyficzne i wynika tylko z tego, że mężczyzna żeby nie wiem ile bąków puścił, nie urodzi, nie zajdzie w ciążę i nie będzie w warunkach, w których będzie mógł wykarmić swoją piersią swoje dziecko, bo musiałby dostać w tym celu raka, czego mu nie życzymy. To tutaj mamy zróżnicowanie, które wyklucza zdanie mężczyzn w kwestii regulowania wolności i swobody kobiet”.

 

O co tej kobiecie chodzi, to nie wiadomo. Ale też nie ma to akurat najmniejszego znaczenia.

 

 

 

Źródło: nczas.com, youtube.com, Twitter.com
fot. youtube.com,
LS

Wczoraj w Warszawie miała miejsce demonstracja rolników. Protestujący zablokowali plac Zawiszy, rozrzucając po ulicach świńskie łby, jabłka i paląc opony.  Szybko utworzyły się korki na ul. Grójeckiej, Towarowej, Alejach Jerozolimskich i Koszykowej.

 

Protest spotkał się z masą krytyki. Większość internautów zwraca uwagę na liczbę zmarnowanej żywności. Wśród nich znalazł się m.in minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski – Ich prawem jest protestować, natomiast marnowanie żywności raczej nie buduje sympatii do rolników. Te jabłka to dzieciom trzeba dać w przedszkolach, a nie wysypywać na placu i kierowcom przeszkadzać – mówił polityk w programie „Money” na Wirtualnej Polsce.

 

Jednak to nie komentarze przechodniów i internautów najlepiej oddały problem, jaki zrodził się wraz z tym wydarzeniem. Do sieci trafiło zdjęcie starszej kobiety, która zbierała porozrzucane przez manifestujących jabłka. Chwilę później, w ślad za nią poszli także inni przechodnie.

 

 

– Kiedy rolnicy zeszli z ronda, dopaliły się opony, powoli i dość nieśmiało na środek ulicy wkroczyła starsza pani. Zaczęła wybierać ładniejsze jabłka -relacjonuje dziennikarz TVN Warszawa Lech Marcinczak, który uchwycił ten przykry moment.

 

Źródło: dorzeczy.pl
Fot.:  PAP/Leszek Szymański
EM

Oto jak restrykcyjne potrafią być zasady w islamie. Irańska mecenas otrzymała karę 150 batów za obronę kobiet, które w czasie protestu zdjęły chusty z głów. Wyrok ten jest na tyle poważny, że szansa iż kobieta przeżyje biczowanie, jest bardzo niewielka. Nawet jeśli uda jej się przeżyć, czeka ją wieloletnia odsiadka w więzieniu.

 

Mąż irańskiej obrończyni praw człowieka, Reza Chandan, mówi, że kobieta za swoje postępowanie została skazana na karę 148 batów i 33 lat pozbawienia wolności. Zaznacza jednak, że wcześniej Nasrin Sotoudeh otrzymała karę 5 lat więzienia, co łącznie daje 38 lat za kratkami.

 

Jak informuje adwokat skazanej, irańską obrończyni aresztowano w czerwcu ubiegłego roku i oskarżono o szpiegostwo, rozpowszechnianie informacji na niekorzyść państwa i obrazę władzy Iranu. Działaczce zostało mniej niż 20 dni na złożenie apelacji.

 

W 2012 roku Nasrin została nagrodzona Nagrodą Sacharowa za „wolność ducha”, przyznaną przez Parlament Europejski. Prawniczka stawała m.in. w obronie małoletnich skazanych na karę śmierci. Była także szefową Centrum Obrony Praw Człowieka, które zostało utworzone przez Szirin Ebadi – laureatkę Pokojowej Nagrody Nobla w 2003 roku.

 

Źródło: dailymail.co.uk
Fot.: Wikipedia
EM

 

 

To pierwszy taki przypadek na wyspach, w którym 22-letnia Jordan została skazana na karę pozbawienia wolności za bestialską przemoc domową, jaką przez lata dopuszczała się wobec swojego partnera. Teraz, jej ofiara stara się przerwać milczenie wokół przemocy wobec mężczyzn.

 

Alex Skeel, 22-latek z Bedfordshire opowiedział dziennikarzom BBC o swojej relacji z partnerką. Młodzi poznali się w wieku 16 lat. Cała magia trwała jednak tylko pół roku – później zaczęły pojawiać się niepokojące sygnały. Z czasem Jordan odcięła Alexa od rodziny i przejęła kontrolę nad jego prywatnymi kontami w sieci.

 

– Nie chciała dawać mi jedzenia, znacznie schudłem – wspomina mężczyzna – próbowałem zwrócić jej uwagę, ale zawsze odkręcała wszystko tak bym to ja był problemem. Kończy się na tym, że myślisz „co jest ze mną nie tak, co ja zrobiłem źle?” Następnie robisz coś innego i słyszysz narzekanie, że się zmieniłeś. To podkopuje pewność siebie, nie da się z tym wygrać i jest bardzo frustrujące – dodaje.

 

Mężczyzna przyznaje, że mimo wszystko w związku pojawiało się wiele dobrych momentów i wciąż kochał swoją partnerkę. Problem stanowiła także dwójka dzieci – jak mówi pokrzywdzony, bał się odejścia od kobiety, bo przemoc wobec niego mogłaby przenieść się na dzieci.

 

– Po pewnym czasie dotarłem do punktu, kiedy przestało mnie to boleć. Przyzwyczaiłem się do bólu – opowiada Skeel – Dlatego podniosła to o poziom wyżej, szukała sposobów na zadawanie mi większego bólu. Po butelce pojawił się młotek. Potem było to już cokolwiek, co mogła znaleźć.

 

W końcu kobieta posunęła się o krok za daleko i chwyciła nóż. Kilka razy zraniła męża tak, że obawiał się on o swoje życie. W szpitalu tłumaczył, że potknął się i uderzył po poparzeniu pod prysznicem. Kilka razy sąsiedzi szukali pomocy słysząc krzyki w domu, jednak Alex sam wymyślał wymówki i kłamstwa, aby uniknąć funkcjonariuszy.

 

Kobieta starała się ukrywać wszelkie obrażenia na twarzy mężczyzny za pomocą swoich kosmetyków. Wśród kolejnych tortur znalazło się również polewanie wrzątkiem.

 

Jak mówi Alex, w wyniku tych wydarzeń stracił około 30 kilogramów. Jak dowiedział się później od lekarzy, zabrakło mu 10 dni do śmierci z powodu wygłodzenia i obrażeń.

 

Horror zakończył się pod koniec 2018 roku, kiedy jeden z policjantów przyszedł na ponowną kontrolę i przesłuchał mężczyznę.

 

– Gdyby policja nie interweniowała dokładnie w tym momencie, byłbym już w ziemi – mówi Skeel – Nie ma wątpliwości. Miałem tyle szczęścia, że obrażenia i dowody były bardzo silne, więc wszystko składało się w jedną całość i zabrali ją – dodaje.

 

Jordan została skazana na siedem i pół roku pozbawienia wolności, począwszy od kwietnia 2018 roku. Nigdy nie wyraziła skruchy.

 

Źródło: focus.pl
Fot.: YouTube
EM

 

Kilka dni temu do sieci wpłynęło nagranie Imams Mohammada Tawhidi‏ przedstawiające szokujące zachowanie uchodźców wobec jednej z kobiet.

 

Na opublikowanym na Twitterze wideo możemy zobaczyć, jak imigranci z Iraku atakują Dunkę. Słychać na filmiku, jak jeden z nich wypowiada słowa „ithbah’ha, ithbah’ha”, co oznacza „zarżnij ją, zabij ją”. Chwilę później, drugi dodaje „Yalla Imshu”, co oznacza „zróbmy to teraz”. Następnie widzimy, jak kobieta jest kopana i bita po głowie.

 

 

Źródło: popularne.pl; Twitter – @Imamofpeace
Fot.: Twitter – @Imamofpeace
EM

Do jednego z krakowskich komisariatów zgłosiły się dwie kobiety, które zgłosiły fakt molestowania seksualnego dopuszczonego przez ich bioenergoterapeutę. Człowiek ten –
o niezwykle uzdrawiającej mocy – miał im pomóc raz na zawsze pożegnać się z problemami zdrowotnymi. Sprawa skończyła się na zarzutach.

 

Jedną z pacjentek, jakie trafiły do gabinetu krakowskiego uzdrawiacza była 26-latka borykająca się z problemami zdrowotnymi i emocjonalnymi. Namiar na cudotwórcę otrzymała od swojej koleżanki. Wydawać by się mogło, że mężczyzna nie będzie wzbudzał żadnych podejrzeń – na stronach internetowych, które kobieta odwiedziła przed wizytą, widniały opinie o faktycznej skuteczności bioenergoterapeuty zarówno w przypadku problemów duchowych, jak i przy chorobach somatycznych.

 

Do tego samego „lekarza” postanowiła również wybrać się 48-letnia matka pacjentki.
Jak się okazało, obie pokrzywdzone najpierw były dotykane przez mężczyznę, a następnie z każdą z nich odbywał stosunek płciowy. Żadna z pań nie przyznała się drugiej do sytuacji, jakie miały miejsce w czasie poszczególnych wizyt.

 

Dopiero po roku 26-latka nie wytrzymała i wszystko wyznała matce. Zszokowana podobieństwem sytuacji rodzicielka również opowiedziała o swoich przeżyciach. Obie kobiety postanowiły niezwłocznie poinformować policję o wykorzystaniu ich seksualnie przez cwaniackiego lekarza.

 

62-letni mężczyzna usłyszał zarzuty z art.197 § 1 i 2 KK  odpowiadającego za podstępne przekonanie osób do obcowania płciowego, a także za dopuszczanie się innych czynności seksualnych. Oskarżonego objęto policyjnym dozorem, a także zakazem kontaktowania się i zbliżania do swoich ofiar na odległość mniejszą niż 50 metrów. Mężczyzna dostał także nakaz zatrzymania wszelkiej działalności bioenergoterapeutycznej.

 

Śledczy trafiają obecnie do innych kobiet, które korzystały z pomocy przestępcy, w celu ustalenia faktycznej liczby takich wypadków.

 

Źródło: radiokrakow.pl
Fot.: pixabay.com
EM