Nowe doniesienia o znanej już wszystkim szafie Kiszczaka. Czy Maria Kiszczak została okradziona przez młodego mężczyznę, który podawał się za studenta filologii hebrajskiej oraz wielkiego wielbiciela generała?

 

Jak podaje wprost.pl, mężczyzna badał działalność generała Kiszczaka, nocował w pokoju na dole, prowadził badania, jednak ostatecznie miał okraść wdowę.

 

Jak opowiada Maria Kiszczak: „Powiedział, że studiuje filologię hebrajską w Poznaniu, że jest wielkim wielbicielem mojego męża, że chciałby porozmawiać. Został kilka dni, nocował w pokoju na dole. Powiedział, że bada życie i działalność mojego męża, chce zrobić badania. Pożyczył nawet mundur, rzekomo do jakiejś prezentacji. Później się dowiedziałam, że sprzedał go na jakiejś aukcji za 2,5 tys. zł! W dodatku twierdził, że sprzedaje to w moim imieniu”.

 

„W naszej piwnicy stał jakiś karton z wycinkami prasowymi, między nimi musiały być też archiwalia, o których nie wiedziałam. Nie miałam pojęcia, że to ważne dokumenty. Ten młody człowiek je ukradł, skorzystał z zamieszania, że akurat robiłam remont piwnicy. To on sprzedał je do USA” – dodaje wdowa po generale.

 

Z tych dokumentów, które rzekomo zostały ostatnio skradzione, skorzystali dziennikarze „Polskiego Radia” i „Rzeczpospolitej” w Hoover Institute w Stanford.

 

Źródło: nczas.com
fot. youtube.com
LS

Perypetii wokół teczek Wałęsy ciąg dalszy. Były prezydent ujawnił, że otrzymał ciekawą propozycję od środowiska otoczenia gen. Kiszczaka. Sprawa dotyczy materiałów dotyczących współpracy TW „Bolka” ze Służbą Bezpieczeństwa. Lech Wałęsa zapowiedział, że skieruje zawiadomienie do Prokuratury.

 

Zgłaszam do Prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Kiszczak nie mógł mieć przygotowanych takich teczek i nie mógł napisać osobiście tego listu przewodniego. Był przesłuchiwany pod przysięgą w IPN. Protokoły istnieją w IPN- napisał były prezydent Lech Wałęsa na Twitterze. W kolejnym wpisie dodał: Więc „któremu” Kiszczakowi wierzymy? Należy porządnie jeszcze raz przesłuchać panią Kiszczakową i grafologicznie sprawdzić, kto napisał list przewodni i przygotował tę prowokację. Ja już wiem, kto to wykonał i na czyje zlecenie. Zbieram dowody i kompletuję świadków

– pisze były prezydent.

Z obecnego otoczenia Kiszczaków zgłoszono się do mnie z ciekawą propozycją. Jeśli Pani Kiszczakowa nie ujawni prawdy, jak powstały teczki i kto ją w nie wrobił, to ja to ujawnię. Sprawa jest sfingowana. To prowokacja przygotowana w wolnej Polsce

– dodał Wałęsa.