To kolejna odsłona historii powiązań działaczy sportowych ze światem przestępczym. Sprawa dotyczy krakowskiej Wisły i tego co działo się w klubie przez ostatnie lata, jednak zatrzymani zostają również ludzie powiązani z innymi klubami piłkarskimi i grupami kibiców w Polsce. O sprawie poinformował portal rmf24.pl.

 

Wśród zatrzymanych przez Centralne Biuro Śledcze Policji znalazł się też dawny wiceprezes Wisły Kraków Damian D.. Wraz z ówczesną prezes klubu Marzeną Sarapatą jest on przez wielu krakowskich kibiców kojarzony jako osoba odpowiedzialna w dużej mierze za zadłużenie, które w pewnym momencie groziło nawet degradacją „Białej Gwiazdy” do IV ligi.

 

Sprawa prowadzona przez śledczych, przy okazji której zatrzymany został Damian D., dotyczy handlu narkotykami. Przeprowadzona dziś akcja przez CBŚP to kolejna duża akcja służb wymierzona w przestępców powiązanych ze środowiskiem pseudokibiców. Rano funkcjonariusze weszli do kilkudziesięciu mieszkań oraz firm, głównie na terenie województwie małopolskiego. W akcję zaangażowano około 170 policjantów.

 

Jak podaje radio RMF FM, jego reporterzy ustalić mieli, że poza Damianem D. i pseudokibicami Wisły, zatrzymani zostali też ci utożsamiający się z zaprzyjaźnioną do 2016 roku z Wisłą Lechii Gdańsk oraz co ciekawe ludzie związani ze środowiskiem pseudokibiców Cracovii, największej rywali „Białej Gwiazdy”.

 

Nie są wykluczone kolejne zatrzymania w związku z tą sprawą. Handel narkotykami miał odbywać się na ogromną skalę, w głównej mierze w południowej części Polski. Proceder miał być realizowany przez dilerów nawet podczas meczów piłkarskich. Sprawa prowadzona jest przez Wydział ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie.

 

Damian D. oprócz handlu narkotykami  zarzuca się również kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Wcześniej już doszło do dość głośnego zatrzymania Pawła M. ps. „Misiek”, słynnego lidera pseudokibiców Wisły Kraków, który ukrywał się we Włoszech oraz innych członków grup przestępczych opartych na pseudokibicach z Krakowa oraz Chorzowa.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Facebook/@atp997

 

 

MB

 

Jeszcze nie umilkło oburzenie po konflikcie w Dijon, a już trzeba dyscyplinować kibiców      w Lens. We francuskiej ekstraklasie zamiast wynikami zajmują się rasistami oraz homofobami!

 

W Lens interweniuje „Kolektyw Rouge Direct”, który walczy z „homofobią w sporcie”. Wezwał on władze Ligue 1 do stanowczej reakcji oraz do wprowadzenia sankcji wobec kibiców klubu z Północy.

 

Kibice zaśpiewali kawałek, w której wyzywali graczy Valenciennes od „gangu pedałów”. W odróżnieniu od meczu Dijon-Amiens, który przerwano po „rasistowskim zachowaniu kibiców” wobec czarnoskórego obrońcy gości, teraz sędzia pozwolił pojedynek zakończyć w normalnym czasie (0:0).

 

 

Jak tak dalej pójdzie to nie wiadomo, czy rozgrywki się skończą…

 

 

 

 

Źródło: nczas.com, Twitter.com
fot. Twitter.com
LS

 

 

Już w 2020 roku odbędą się kolejne piłkarskie Mistrzostwa Europy, a 10 czerwca br. będzie miała miejsce rywalizacja Polski z Izraelem, która jest jednym z etapów eliminacji do Euro 2020. Jak się okazuje, na meczu może być sporo emocji… nasi kibice bowiem planują specjalną akcję w związku z ustawą 447 o roszczeniach żydowskich i z ratowaniem Żydów przez Polaków.

 

W sieci udostępniono specjalną na tę okazji grafikę. „Niebawem mecz Polska-Izrael w eliminacjach do euro 2020! Może by tak z tej okazji jakąś oprawkę o ustawce 447 zrobić”

 

 

Internauci podzielili się na dwie grupy – jedni popierają ten pomysł, drudzy uważają, że akcja przyniesie ze sobą jedynie przykre skutki.

 

– Jak się ruszy temat 447, to mogą być przykre konsekwencje. Ale jakby zrobić oprawę ilu Żydów Polacy uratowali, albo puścił sygnał, że Polska nigdy nie współpracowała z Hitlerem w przeciwieństwie do innych krajów. Czy coś w tym stylu,to już lepiej by to wyglądało – komentuje jeden z internautów.

 

Źródło: nczas.com
Fot.: YouTube – Legionisci.com
EM

W świecie piłki nożnej bywają mecze, które z góry określane są jako te o tzw. „podwyższonym ryzyku” i kojarzone też z wywoływaniem silnych, a przy tym często negatywnych emocji wśród nie żywiących do siebie sympatii kibiców. Tego typu potyczki mamy również w Polsce, a zaliczyć do nich można z pewnością Wielkie Derby Krakowa, czyli mecz pomiędzy Wisłą Kraków a jej lokalnym rywalem- Cracovią.

 

Mecz pomiędzy „sąsiadkami” z Krakowa określany nawet jako piłkarska „Święta Wojna” został rozegrany również w ostatnią niedzielę na stadionie Wisły przy ulicy Reymonta. Spotkanie zakończyło się wynikiem 3:2 dla gospodarzy, jednak „Pasy” udowodniły, że potrafią walczyć do końca, ponieważ Cracovia przegrywała już trzema bramkami.

 

Sporo pomeczowych kontrowersji wywołuje jednak znów to czego dopuścili się fani na trybunach, a dokładniej chuligani na sektorze gości. Według pojawiających się w mediach nieoficjalnych informacji, straty jakie zostały poniesione w ramach zamieszek i aktów wandalizmu, wynosić mogą kilkadziesiąt tysięcy złotych.

 

Na sektorze gości doszło nie tylko do uszkodzenia krzesełek, ale także demolowania tamtejszych toalet, wyrywania prowadzących do nich drzwi, a nawet wyrywania grzejników. Odrywane elementy używane były przez chuliganów do rzucania w swoich oponentów wypatrywanych na innej trybunie.

 

 

Komisja Ligi zdecyduje się prawdopodobnie również na ukaranie Cracovii, ze względu na np. odpalenie pirotechniki, którą kibice „Pasów” wykorzystali w ramach przygotowanej na ten ważny mecz oprawy.

 

W poniższym materiale filmowym pojawić może się wulgarne słownictwo.

 

 

Mecze derbowy w stolicy Małopolski to zawsze sportowe starcia pełne emocji i zaciętej walki na boisku, niejednokrotnie towarzyszą temu widowiskowe oprawy. Jednak w Krakowie aktywnie działają też bandy bojówkarzy, a nawet grupy przestępcze, które przy okazji starć na krakowskich osiedlach utożsamiają się z lokalnymi drużynami piłkarskimi.

 

Tematy związane z tym zjawiskiem poruszaliśmy m.in. w poniższych artykułach:

Ogromna akcja służb! Gangsterów pogrążyli bojówkarze Ruchu Chorzów

Młodociani chuligani przejmują przestępczy rynek? Nowe bojówki chcą zasłynąć brutalnością

Kibole porywali dla okupu. Jeden z nich zapłacił za to życiem!

Kraków: Porachunki młodocianych chuliganów! Nożownicy pochwalili się nagraniem z ataku [FOTO]

 

 

Źródło: Twitter/@SadykPasza ; Twitter/@Grzegorz_Lipiec ; YouTube/Olo Film ; wyborcza.pl

 

MB

 

Kolejny konkurs z cyklu Raw Air 2019 dobiegł końca. Podczas jednego z nich, w stolicy Norwegii – Oslo – doszło do przepychanki między kibicami, a trenerem polskich skoczków, Stefanem Horngacherem. – Kilku pijanych kibiców dostało się do wioski, w pobliże kontenerów zawodników – mówi w rozmowie ze Skijumping.pl austriacki szkoleniowiec.

 

W Lillehammer zwycięstwo odniósł austriacki skoczek Stefan Kraft, zaś najwyższy wynik wśród Polaków zdobył Kamil Stoch, który uplasował się na 4. miejscu. Po rywalizacji trener polskiej kadry Stefan Horngacher podzielił się historią na temat wcześniejszego konkursu w Oslo. W stolicy Norwegii miała bowiem miejsce przepychanka kibiców z Austriakiem.

 

– To była dziwna sytuacja. Spośród wszystkich nacji tylko Polska ma ten problem podczas zawodów. Kilku pijanych kibiców dostało się do wioski, w pobliże kontenerów zawodników. Powiedziałem o tym zdarzeniu dyrektorowi Pucharu Świata, Walterowi Hoferowi. Obiecał, że zajmie się tym tematem. Mam nadzieję, że to ostatnia tego typu sytuacja – wyznał Horngacher.

 

Szkoleniowiec wciąż nie podjął decyzji na temat miejsca pracy w następnym sezonie.
Nie wiadomo czy wybór padnie na Niemcy, czy też dalej pozostanie w Polsce.

 

Źródło: sport.pl
Fot.: Wikimedia Commons
EM

To już kolejny raz, kiedy podczas jednego z meczów atakowana zostaje społeczność LGBT. (Więcej: tutaj.) Tym razem, transparent uderzający w ugrupowanie ukazali kibice Lechii Gdańsk.

 

„Sodomici, pedały i pedofile z LGBT! Łapy precz od naszych dzieci!” – tak brzmiała treść transparentu rozwieszonego w sektorze kibiców gospodarzy podczas rywalizacji z Wisłą Płock.

 

Twórczość wywołała sporo kontrowersji w sieci, a zdania na jej temat są podzielone. Przeciwnicy LGBT, a w szczególności projektu Trzaskowskiego, poparli zachowanie kibiców Lechii. Inni zaś są zdania, że stadion zaś nie jest miejscem do pokazywania tak kontrowersyjnych treści. Większość z nich uważa „dzieło” za coś obrzydliwego i skandalicznego.

 

 

Źródło: sportowefakty.wp.pl
Fot.: @RafaBielawa
EM

 

Eksperci od bezpieczeństwa i zwalczania przestępczości zorganizowanej zwracają uwagę, że w Polsce mocno zakorzenił się proceder rekrutacji swoich „żołnierzy” przez mafie wśród chuliganów ze środowiska pseudokibiców lub też dochodzi do przeobrażania się chuligańskich bojówek w zorganizowane grupy przestępcze. Potwierdza to niedawne zatrzymanie jakiego dokonano w stolicy. O sprawie poinformował portal tvp.info.

 

Mowa tutaj o zatrzymaniu jednego z wysoko postawionych niegdyś w kibolskiej bojówce ludzi, który z czasem wyrósł na groźnego gangstera funkcjonującego w mafijnym półświatku na terenie naszego kraju. Akcja została przeprowadzona przez funkcjonariuszy odpowiedzialnych za rozpracowywanie grup pseudokibiców na Mazowszu, czyli tzw. stołeczny wydział do zwalczania przestępczości pseudokibiców.

 

Osobą, na której głównie skupia się uwaga przy opisywanej sprawie, to 39-letni Marcin B. ps. Bina vel „Gruby”. Był on jednym ze szczególnie szanowanych bojówkarzy w środowisku chuliganów klubu Legia Warszawa. Jego wysoka pozycja w bojówce „Teddy Boys 95” pozwoliła mu mocno zaangażować się w świat przestępczy. Z czasem stał się ważnym człowiekiem w słynnym już w świecie przestępczym gangu „Szkatuły”. Uważany jest nawet za jednego z tzw. „kapitanów” w tej grupie przestępczej, która określana jest jako jeden z najgroźniejszych warszawskich gangów, mającego ogromne wpływy w stolicy, uzyskane poprzez szeroki zakres lokali i firm, od których przestępcy ściągali haracze. O tym jak rozwinął się w mafijnej karierze Marcin B., świadczą też okoliczności jego zatrzymania.

 

Mężczyzna został zatrzymany w swoim mieszkaniu, wraz ze swym kompanem, który również nazywa się Marcin B i ma 44 lata. Podczas akcji policji, był on akurat gościem u „Biny”. W mieszkaniu znaleziono prawie pół kilograma marihuany, a także 185 gramów kokainy. Łączna wartość tej ilości narkotyków wyceniana jest na około 100 tysięcy złotych.

 

Po rewizji mieszkania znanego chuligana, a zarazem gangstera, funkcjonariusze udali się do trzech lokali, które należą do jego 44-letniego kolegi zatrzymanego wraz z nim. W nich znaleziono w sumie 750 gramów kokainy, ale także broń palną oraz 117 sztuk amunicji.

 

W warszawskiej Prokuraturze Okręgowej, obu przestępcom postawiono zarzut „przygotowania do wprowadzenia do obiegu znacznej ilości środków odurzających”. 44-latek odpowie dodatkowo za nielegalne posiadanie broni. Zatrzymani trafili do aresztu.

 

W pomyślnym rozbiciu gangu w dużej mierze pomogły policji zapewne zeznania jednego ze skruszonych bojówkarzy z „Teddy Boys 95”. Marek H. ps. „Hanior”, który niegdyś również zajmował się przestępczą działalnością i był mocno zaangażowany w środowisku chuliganów warszawskiej Legii, zeznał iż to właśnie „Bina” pomógł mu rozwinąć karierę gangstera.

 

„Hanior” był niegdyś jednym z założycieli grupy „Turyści 97” wśród fanów warszawskiego klubu, jednak grupa ta została wchłonięta przez „Teddy Boys 95”, gdzie również Marek H. aktywnie działał. Teraz jest on jednak znienawidzony przez wielu sympatyzujących z Legią, zw. na pójście na współpracę z policją i zeznawanie przeciwko dawnym kolegom. Na trybunach Legii niejednokrotnie wywieszano flagę z podobizną „Haniora”, a także tworzono takowe vlepki, mające być szykaną wymierzoną w jego stronę.

 

Nie jest to pierwsza sytuacja, kiedy ludzie angażujący się w grupy pseudokibiców przenikają do przestępczego świata. Podobne sytuacje opisywaliśmy w poniższych artykułach:

Ogromna akcja służb! Gangsterów pogrążyli bojówkarze Ruchu Chorzów

Kibole porywali dla okupu. Jeden z nich zapłacił za to życiem!

 

Źródło: tvp.info ; wp.pl

Fot.: Facebook/@atp997

 

MB

 

W ostatnich miesiącach niejednokrotnie pisaliśmy o problemach piłkarskiego klubu spod Wawelu, nad którym jeszcze niedawno widniało widmo degradacji do IV ligi rozgrywkowej ze względu na zadłużenie. Sporo spekulacji medialnych wywoływały też doniesienia o wpływach gangsterów i pseudokibiców na zarządzanie Wisłą Kraków. Obecnie Wisła sprowadziła kilku piłkarzy do Krakowa, w tym również Jakuba Błaszczykowskiego, jednak to nie oznacza końca kłopotów drużyny, zwłaszcza iż wyniki ostatnich meczy nie są satysfakcjonujące dla kibiców.

 

Kolejnym problemem stał się konflikt jaki wywiązał się pomiędzy władzami klubu a kibicami „Białej Gwiazdy” odpowiedzialnymi za robienie opraw meczowych. Efektem tego był protest fanów zebranych na sektorze C tzw. „młynie” (sektor, na którym prowadzony jest zorganizowany doping).

 

Podczas meczu z Pogonią nie prowadziliśmy zorganizowanego dopingu. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest fakt niemożliwości wywieszenia na sektorze C flag, które są nieodłącznym elementem ruchu kibicowskiego na Wiśle – napisali kibice odpowiedzialny za zorganizowany doping na Wiśle. I dodali: – Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego w jakiej sytuacji jest klub, niezmiernie cieszy nas fakt utrzymania Białej Gwiazdy na poziomie najwyższej klasy rozgrywkowej. Dlatego niezmiennie zachęcamy wszystkich do przychodzenia na Reymonta i wspierania Naszego Ukochanego Klubu. Na meczu ze Śląskiem stworzyliśmy wspólnie fenomenalną atmosferę, którą mamy nadzieję jeszcze w tym sezonie uświadczyć na Stadionie Imienia Henryka Reymana. Nie możemy jednak godzić się na ingerencję ludzi zarządzających aktualnie Wisłą Kraków w niezależność ruchu kibicowskiego przy Reymonta – czytamy w opublikowanym przez grupę „Wisła Ultra” oświadczeniu dotyczącym protestu i braku dopingu podczas meczu z Pogonią Szczecin.

 

Zdaniem „Przeglądu Sportowego”, problematyczne flagi to te, które swoją symboliką i napisami nawiązują do grupy „Wisła Sharks”, czyli gangu stworzonego przez środowisko pseudokibiców „Białej Gwiazdy”. To właśnie kierujący tą grupą, zatrzymany kilka miesięcy temu na terenie Włoch Paweł M/ ps. „Misiek”, miał wraz ze swoimi kompanami doprowadzić do sporego wpływu przestępców na decyzje podejmowane w klubie.

 

Warto zwrócić uwagę, że do bojkotu dopingu nie przyłączyli się w dużej części kibice zasiadający na innych sektorach stadionu przy ul. Reymonta.

 

 

Źródło: „Przegląd Sportowy” ; sport.pl ; polskieradio24.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

 

Do skandalicznego zdarzenia doszło po meczu pierwszej ligi między GKS Jastrzębie-Zdrój a Odrą Opole. Chuligani, którzy identyfikują się z zespołem gospodarzy, zaatakowali autokar Odry oraz uderzyli w twarz prezesa tego klubu!

O nieprzyjemnym incydencie, do którego doszło po meczu pomiędzy GKS Jastrzębie-Zdrój a Odrą Opole, dowiadujemy się ze strony internetowej klubu z Dolnego Śląska.

Umieszczono tam oficjalne oświadczenie, z którego wynika, iż chuligani wtargnęli do autokaru gości i uderzyli w twarz wiceprezesa Odry, Ireneusza Gitlara.

Jak piszą przedstawiciele Odry na stronie internetowej „Do skandalicznej sytuacji doszło po meczu w Jastrzębiu-Zdroju, gdzie GKS podejmował Odrę Opole! Po zakończonym spotkaniu grupa kilkudziesięciu kibiców gospodarzy otoczyła autokar przyjezdnych. Kilku z kiboli wtargnęło do autokaru, a wiceprezes gości został uderzony w twarz!Do sytuacji doszło na parkingu klubowym, na terenie stadionu GKS-u Jastrzębie. Z grupy, która otoczyła autokar, kilku kiboli próbowało wedrzeć się do środka, aby m.in. zdobyć tzw. łupy, czyli ukraść klubowe symbole Odry Opole”.

„Wywiązała się szarpanina, gdyż atakujących starali się powstrzymać kierowca i wiceprezes opolskiego Klubu. Zanim udało się uporać z bandytami, w twarz uderzony przez jednego z nich został będący w autokarze wiceprezes przyjezdnych. Oblano go również cieczą nieznanego pochodzenia, przez dłuższy czas nie był w stanie widzieć” – możemy przeczytać w dalszej części komunikatu.

„Tego typu zaniedbanie organizatora to skandal, który na zapleczu najwyższej krajowej klasy piłkarskich rozgrywek nigdy nie powinien mieć miejsca. Odra Opole apeluje do Fortuna 1 Ligi oraz Polskiego Związku Piłki Nożnej o wyciągnięcie daleko idących konsekwencji wobec GKS-u Jastrzębie w związku z niezapewnieniem gościom bezpieczeństwa przez ten klub jako organizatora meczu. Skandaliczny incydent został niezwłocznie zgłoszony organom ścigania oraz Delegatowi Polskiego Związku Piłki Nożnej” – ujawniono w komunikacie.

Mecz pomiędzy GKS Jastrzębie-Zdrój a Odrą Opole zakończył się triumfem gospodarzy. Ekipa z Górnego Śląska zwyciężyła 3-1. Bramki dla zespołu GKS zdobywali Gojny, Wróbel oraz Jadach. Jedyne trafienie dla Odry Opole zanotował natomiast Szymon Skrzypczak.


Źródło: wmeritum.pl
fot. Wikipedia Commons
LS