Michał Boni podzielił się na Twitterze refleksjami na temat swojej sytuacji w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Jak się okazało, polityk na liście Koalicji Europejskiej zajął piąte miejsce. Europoseł opublikował na Twitterze tajemniczy wpis, który może sugerować opuszczenie partii.

 

W Warszawie na piątym miejscu na liście Platformy Obywatelskiej uplasował się Michał Boni. Miejsce przed nim zajął inny europoseł, Paweł Zalewski. Wyżej znalazła się – związana do niedawna z partią Nowoczesna – Kamila Gasiuk-Pihowicz. Z PO najwyższą pozycję w stolicy zdobył Andrzej Halicki, były minister administracji i cyfryzacji. Jedynka przypadnie politykowi z SLD lub PSL.

 

 

Boni nie ukrywa niezadowolenia ze swojej pozycji. Nie wiadomo co tak naprawdę miał na myśli europolityk Platformy Obywatelskiej. Polityk może pożegnać się z partią, nie wystartować w wyborach do Parlamentu Europejskiego lub zmienić listę.

 

Podobnymi do eurodeputowanego odczuciami dzieli się inna europarlamentarzystka PO, Danuta Huebner. – Nie mogłam przyjąć oferty, którą złożył mi Grzegorz Schetyna. To było czwarte miejsce na liście warszawskiej – mówi. W poprzednich wyborach do PE Huebner startowała z pierwszego miejsca, zaś na drugim znajdował się właśnie Boni.

 

Źródło: wiadomosci.wp.pl; Twitter – @MichalBoni
Fot.: Wikipedia
EM

W zeszłym tygodniu pojawiły się informacje o przygotowywaniu skargi przeciwko naszemu państwu przez Fransa Timmermansa, wiceszefa Komisji Europejskiej. Dziś decyzja w tej sprawie została podjęta.

 

Komisja Europejska zdecydowała się skierować Polsce skargę do unijnego Trybunału Sprawiedliwości. Dotyczy ona kwestii zmian w Sądzie Najwyższym.

 

W związku z tymi podjętymi przez unijnych sekretarzy krokami, w przyszłym tygodniu unijny Trybunał Sprawiedliwości może wydać postanowienie, które będzie nakazywać wstrzymanie przez Polskę działań przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym do momentu, kiedy zapadnie ostateczny wyrok w tej sprawie. KE wnioskuje tutaj o tryb przyspieszony, co oznacza iż wyrok w głównej sprawie zapadłby w czasie od kilku miesięcy do pół roku.

 

Rozpatrywanie tej sprawy odbywać się będzie równolegle do kwestii pytań prejudycjalnych zadanych przez sędziów SN trybunałowi.

 

Jest to kolejny raz kiedy unijni komisarze starają się wpływać na nasze wewnętrzne decyzje i reformy. Podobnie odbywało się to w przypadku sprawy Puszczy Białowieskiej, kiedy trybunał wydał postanowienie nakazujące Polsce wstrzymanie działań.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Max Pixel

 

Jak podaje tvp.info, Komisja Europejska wszczyna wobec Polski procedurę naruszenie prawa UE w związku z ustawą o Sądzie Najwyższym. Rząd dostał miesiąc na odpowiedź.

Komisja Europejska ma wezwać Polskę do usunięcia uchybienia, które według unijnych komisarzy zostało zawarte w uchwalonej ustawie o Sądzie Najwyższym.
Jest to pierwszy etap procedury naruszeniowej. Zwyczajem jest, że Komisja Europejska daje państwu członkowskiemu dwa miesiące na odpowiedź, jednak tym razem będzie to o połowę mniej.

Jeśli po pierwszym etapie procedury naruszeniowej Komisja Europejska uzna, że Polska nie wypełnia swoich zobowiązań, może przesłać Warszawie uzasadnioną opinię, co jest drugim etapem procedury i również wymaga czasu na reakcję. Dopiero wtedy Komisja Europejska może podjąć decyzję o skierowaniu sprawy do Trybunału Sprawiedliwości.

Jak podaje tvp.info, „Zgodnie z ustawą o Sądzie Najwyższym, która weszła w życie 3 kwietnia, w trzy miesiące od tego terminu w stan spoczynku przechodzą z mocy prawa sędziowie SN, którzy ukończyli 65. rok życia. Mogą oni dalej pełnić swoją funkcję, jeśli w ciągu miesiąca od wejścia w życie nowej ustawy, czyli do 2 maja, złożyli stosowne oświadczenie i przedstawili odpowiednie zaświadczenia lekarskie, a prezydent RP wyrazi zgodę na dalsze zajmowanie stanowiska sędziego SN.”

Obecnie w Sądzie Najwyższym orzeka 74 sędziów, spośród których 27 osiągnęło wiek 65 lat.

W programie „Minęła 20” znany podróżnik komentował niedawne wydarzenia związane z naciskami urzędników Unii Europejskiej na Polskę do czego pretekstem był m.in. list wysłany przez prezydentów, premierów i innych osób z Polski do Komisji Europejskiej.

 

W iście skandalicznym liście czytamy. „3 lipca w Polsce wejdzie w życie ustawa o Sądzie Najwyższym, która ostatecznie zniesie w Polsce zasadę trójpodziału władzy i istotę demokratycznego państwa prawa (…) Mechanizmy obrony państwa prawa w Polsce okazały się zbyt słabe. (…) Partia rządząca kończy dzieło demontażu systemu trójpodziału władz, łamiąc wprost zapisy polskiej konstytucji.” Sygnatariusze listu, którym bliżej do UE niż Polski kompromitują nas w oczach Europy. Sławomir Cenckiewicz zauważył na twitterze, że na 14 sygnatariuszy listy aż 7 było związanych z służbami w PRLu.

 

Wojciech Cejrowski w swoim stylu skwitował słowa, że ta „nota dyplomatyczna powinna zostać skierowana do Timmermansa, wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej: „Powinniśmy wysyłać mu noty o treści „weź się przymknij”, bo on w sprawie Polski nie ma prawa pyszczyć, bo Polska jest suwerennym krajem. Unia Europejska nie ma praw ponad państwami obywatelskimi.” – Mówił.
„Wkurza mnie, że premier wdaje się w dyskusje z takim Timmermansem, to nie jest partner do rozmowy w tej sprawie.”- dodał podróżnik.

 

Źródło: dzienniknarodowy.pl

 

 

Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker podczas swojego przemówienia z okazji 200. rocznicy urodzin Karola Marksa zaapelował, aby przestać obarczać go odpowiedzialnością za zbrodnie komunistycznych dyktatur.

 

Jak powiedział polityk w piątek w Bazylice Konstantyna w Trewirze, „Marks nie ponosi odpowiedzialności za wszelkie zbrodnie, za które odpowiedzieć powinni jego rzekomi dziedzice” – informuje agencja AP.

 

W Trewirze, blisko granicy z Luksemburgiem, mają miejsce główne uroczystości z okazji 200. rocznicy urodzin Karola Marksa. Odbyły się tam liczne debaty, a także poświęcono jego osobie wystawy. W sobotę odsłonięto mierzący blisko 5 metrów i ważący aż ponad 2 tony pomnik filozofa. Został on ofiarowany przez Chiny. Taka inicjatywa wzbudziła wiele kontrowersji.

 

– Celebrowanie jubileuszu Karola Marksa, autora Manifestu Komunistycznego, przez przewodniczącego Komisji Europejskiej, to przejaw braku zrozumienia i empatii wobec tej części Europy, która padła ofiarą komunizmu

– skomentował sprawę europoseł Jacek Saryusz Wolski.

 

Również Europejscy Młodzi Konserwatyści skrytykowali takie zachowanie szefa KE.

 

– Zawstydzający jest fakt, że jeden z czołowych przedstawicieli UE propaguje postać, której teorie ekonomiczne okazały się zabójcze dla jakiejkolwiek funkcjonującej gospodarki w dowolnym zakątku globu i sprawiły, że duża część narodów, będących obecnie członkami Unii Europejskiej, zmuszona była  żyć w nędzy i warunkach moralnego rozkładu

– napisano w oświadczeniu.