Kilka dni temu pisaliśmy o tragicznym wypadku, jaki miał miejsce w środę (więcej: tutaj). W sieci udostępniono kolejne nagranie z tragedii – tym razem bardziej szczegółowo ukazany został moment opuszczenia rogatek, bezradne przemieszczanie się załogi karetki i moment zderzenia.

 

Zdarzenie miało miejsce ok. godziny 15:41 na przejeździe kolejowym w Puszczykowie (woj. wielkopolskie).

 

UWAGA! Jeżeli kiedykolwiek znajdziesz się w takiej sytuacji, nie próbuj omijać nadjeżdżającego pociągu! Wjedź w zapory kolejowe! Rogatki skonstruowane są w taki sposób, że wystarczy lekkie stuknięcie, aby ponownie się podniosły. PZEKAŻ TĘ INFORMACJĘ DALEJ!

 

 

Źródło: nczas.com

Fot.: Twitter – @stumbras

EM

Dnia 22 stycznia w jednym z hoteli w Jarosławcu doszło do dramatycznego zdarzenia.

 

Feralnego dnia na hotelowej pływalni odpoczywał wraz z synem funkcjonariusz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. W pewnym momencie, podczas nurkowania zauważył na dnie basenu ciało dziecka. Gdyby nie błyskawiczna interwencja policjanta, na pomoc mogłoby już być za późno.

 

–  Podczas nurkowania z synem, zauważył na dnie nieruchome ciało dziecka. Szybko podpłynął i z pomocą ratownika, wyciągnął dziecko na brzeg. Było sine, bez tętna i oddechu. Policjant, który pracuje również w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Poznaniu, poprosił ratownika o przyniesienie torby ratowniczej R1, natomiast sam rozpoczął resuscytację krążeniowo-oddechową – relacjonuje Maciej Święcichowski z wielkopolskiej policji.

 

Minutę po zdarzeniu dziecko zwymiotowało i odzyskało oddech i tętno, jednak wciąż było nieprzytomne. Z przyniesionej przez ratownika torby podano 4-latkowi tlen, nadzorując jego stan, aż do czasu przybycia pogotowia. Gdy na miejsce przybyli ratownicy medyczni, chłopiec był już przytomny. Szybko przetransportowano go do szpitala na badania – całe szczęście okazało się, że z dzieckiem wszystko jest w porządku.

 

Policjant z KWP w Poznaniu od około 10 lat jest ratownikiem medycznym.. Zdobytą wiedzę i doświadczenie niejednokrotnie wykorzystywał do ratowania zdrowia i życia innych. Jest również odpowiedzialny za szkolenia z zakresu pierwszej pomocy dla policjantów i funkcjonariuszy innych służb, w czasie których chętnie dzieli się zdobytą wiedzą i umiejętnościami.

 

Źródło: fakt.pl
Fot.: Wikipedia
EM

Mieszkaniec powiatu pszczyńskiego z pewnością sprawdzi etykietę, zanim zrobi łyk. Zamiast izotoniku, wypił środek do czyszczenia kanalizacji. Tylko zimna krew uratowała mu życie.

 

36-latek wypoczywał nad Sołą w miejscowości Skidzyń. Chciał ugasić pragnienie sięgając po izotonik, ale przez pomyłkę wypił środek do udrożniania kanalizacji. Mężczyzna wypluł natychmiast płyn na siedzenie, a ten wypalił w nim dziurę. Mimo bólu głowa pracowała poprawnie. Udało mu się zawiadomić ratowników medycznych. Wskazał swoją lokalizację.

 

Chwilę później na miejscu zjawili się ratownicy, którzy zdecydowali o przetransportowaniu helikopterem do szpitala w Oświęcimiu. Stan mężczyzny określono jako bardzo poważny.

 

„Mężczyzna mówił z trudem, ale dał radę przekazać służbom, że pomylił butelki, które miał w samochodzie i napił się żrącego płynu do udrożniania rur. Był w szoku, nie wiedział dokładnie, gdzie się znajduje, więc służby wysłane nad rzekę rozpoczęły poszukiwania poszkodowanego” – relacjonuje w rozmowie z TVN24 rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Oświęcimiu.