Dobromir Sośnierz postanowił podać w wątpliwość sens jednej z debat organizowanych przez lewicę. Teraz, za ten czyn europosłowi partii KORWiN może grozić surowa kara!

 

W Parlamencie Europejskim odbyła się – organizowana przez lewicę – dyskusja na temat rasizmu i homofobii, której sens zakwestionował Dobromir Sośnierz. Teraz ukarania posła domaga się francuska polityk Maria Vergiat.

 

– Nie wiem, skąd macie państwo dane, że jest to rosnący problem. Jakie obserwacje uzasadniają takie obserwacje, że mamy coraz większy problem z rasizmem i homofobią? Ja myślę, że mamy problem z homolatrią, z takim wychwalaniem dewiacji w tym parlamencie, a nie z homofobią, więc z czym jest problem? – mówił Sośnierz w Europarlamencie.

 

– Gdzie macie te dane, gdzie są te konkrety, na jakiej podstawie w ogóle zawracacie głowę takimi dziwnymi dyskusjami. Wydaje mi się, że jest to problem zupełnie marginalny, i być może w związku z nadchodzącymi wyborami chcecie zdobyć kilka kolejnych głosów osób, które są tym zainteresowane, ale ja nie widzę powodu, abyśmy się tym tutaj zajmowali – dodał.

 

Jak mówi Maria Vergiat, polityk połączył sprawy dyskryminacji rasizmu i homofobii z dewiacjami. Takie zachowanie kobieta uznaje za skandaliczne i oburzające.

 

 

Źródło: nczas.com; Twitter – @D_Sosnierz
Fot.: wikipedia.org
EM

Monika „Esmeralda” G., jedna z sióstr do niedawna głośnego duetu muzycznego, który słynął z kiczowatych, pełnych fałszowania oraz epatujących tanim seksem teledysków muzyki pop, właśnie dostała wyrok za spowodowanie kolizji w Warszawie.

 

„W lipcu jedna z Siostry Godlewskie spowodowała wypadek na Pradze-Północ. Wsiadła za kierownicę swego audi, choć wcześniej wzięła leki psychotropowe i popiła je wódką. Sąd wydał wyrok nakazowy (prace społeczne i zakaz prowadzenia pojazdów), od którego celebrytka nie wniosła sprzeciwu” – czytamy co na facebookowym profilu Siałkowski pisze z sądu.

 

Do zdarzenia, za które Małgorzata „Esmeralda” G. otrzymała wyrok doszło w lipcu zeszłego roku na ul. Ząbkowskiej w Warszawie. Prowadzone przez nią auto zderzyło się z innym pojazdem. W efekcie jedna z sióstr G. wjechała samochodem w budynek.

 

Co ważne, sytuacja była wyjątkowo groźna dla ludzi. Wówczas odbywała się weekendowa impreza „Otwarta Ząbkowska”. W okolicy było mnóstwo ludzi.

 

Monika „Esmeralda” G. została skazana za to na karę półtora roku prac społecznych w wymiarze 20 godz. miesięcznie. Otrzymała także zakaz prowadzenia pojazdów na pięć lat. Musi też zapłacić 7 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej i ponad 3 tys. zł kosztów sądowych.

 

To potężny cios dla Moniki „Esmeraldy” G. Za niecały miesiąc bowiem czeka ją walka w ramach żeńskiego MMA ze znaną influencerką Martą Linkiewicz.

 

Źródło: nczas.com
fot. youtube.com
LS

Jak każdy powinien wiedzieć, jadąc samochodem z telefonem przy uchu stanowimy zagrożenie dla samych siebie i innych uczestników ruchu drogowego – a zwłaszcza w tak nieprzyjemne warunki pogodowe. Dnia dzisiejszego, 25 stycznia policjanci ruchu drogowego chcą postawić temu kres wprowadzając w całym kraju ogólnopolską akcję „Telefony”.

 

Jak usłyszeliśmy w Komendzie Głównej Policji, to pierwsza taka akcja spośród zaplanowanych w nowym roku. Od godziny 6 do 22 około 5 tysięcy funkcjonariuszy będzie pełnić funkcję patrolową.

 

W tym czasie mundurowi będą szczególnie uczuleni na nieodpowiedzialnych kierowców, którzy w czasie rozmowy nie korzystają z zestawu głośnomówiącego lub słuchawkowego. Jak wynika ze statystyk KGP, przez takie sytuacje funkcjonariusze policji zatrzymują ok. 100 tysięcy kierowców rocznie.

 

Działalność ma również charakter profilaktyczny. Policja chce uświadomić prowadzącym pojazd, że rozmowa przez telefon przyczynia się do wolniejszego czasu reakcji. Warto wspomnieć także, że liczba przyłapania kierowców na tym czynie jest prawie dziewięciokrotnie większa, niż w dni bez takiej akcji. Za rozmowę przez telefon bez zestawu głośnomówiącego lub słuchawkowego grozi kara w postaci 200 złotych mandatu i 5 punktów karnych.

 

Źródło: newsbook.pl
Fot.: pxhere.com
EM

Syn gwiazdora disco polo, Daniel Martyniuk, został skazany za naruszenie spokoju domowego swoich obecnych teściów i posiadanie marihuany. Wyrok dotyczy sprawy z maja 2018 roku.

 

 

To była pierwsza sprawa związana z synem Martyniuka. W maju 2018 roku 30-letni Daniel został zatrzymany za naruszenie miru domowego i posiadanie marihuany. Do kolejnego takiego typu wydarzenia doszło zaraz przed sylwestrem.

 

 

Daniel został zatrzymany przez policję w ub. niedzielę około godziny 18. Według relacji serwisu pijany 28-latek nie chciał wpuścić do mieszkania w Wasilkowie swojej żony.

 

 

Wyrok z 2 stycznia 2019 roku dotyczy jednak podobnej sprawy sprzed pół roku. Sąd Rejonowy w Turku skazał syna Zenona Martyniuka za naruszenie miru domowego swoich obecnych teściów i posiadanie marihuany. Daniel musi zapłacić 3300 złotych grzywny.

 

 

Co więcej syn gwiazdora disco polo Zenka Martyniuka, Daniel i jego żona Ewelina zdążyli już dorobić się Niebieskiej Karty! Policja założyła ją zaledwie trzy miesiące po ich ślubie ze względu na ciągłe awantury w ich domu w Wasilkowie.

 

 

Niedługo może zostać skazany po raz kolejny, tym razem na wyższą karę. Mężczyznie nie są obce takie zachowania, wcześniej stawał już przed sądem w Białymstoku za znieważenie policjantów.

 

Źródło: nczas.com
fot. Wikipedia Commons
LS

Działania UEFA względem choćby polskich klubów walczących o awans do rozgrywek, w których stawką są europejskie puchary, niejednokrotnie spotykały się z jednoznaczną krytyką polskich fanów piłki nożnej. Tak też jest i tym razem, kiedy znów stajemy się celem struktur UEFA.

 

Ostatni swój mecz polska reprezentacja rozegrała w Bolonii, gdzie podejmowaliśmy Włochów. Był to zarazem debiut nowego selekcjonera- Jerzego Brzęczka. Spotkanie po dobrym występie biało-czerwonych zakończyło się remisem 1-1.

 

To właśnie po tym meczu, UEFA postanowiła wszcząć postępowanie przeciwko Polsce. Chodzić ma tutaj o rasistowskie zachowania polskich kibiców, a także odpalanie pirotechniki na stadionie, w czasie trwania piątkowego meczu.

 

Sprawą ma zająć się organ dyscyplinarny, będący częścią związku UEFA. Nie jest jednak wiadome jaka ewentualna kara może spotkać Polskę. Ma być ta kwestia rozpatrzona 21 września.

 

Kilka miesięcy temu, w związku z oskarżeniami o rasistowskie zachowania kibiców, FIFA nałożyła na Rosję karę w postaci grzywny w wysokości 30 tysięcy franków szwajcarskich, co stanowi wartość ok. 25 tysięcy euro.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Flickr

Sytuacja miała miejsce pod Wrocławiem. Dziecko szukając pomocy mogło nawet stracić życie, ponieważ zdesperowane i zapłakane wbiegło na drogę krajową, wpadając przy tym prawie pod koła nadjeżdżającego samochodu. O sprawie poinformowała Wirtualna Polska.

 

Dramatyczne dla dziecka zdarzenie, rozegrało się 19 sierpnia, przy drodze krajowej nr 8. Są to okolice wsi Kuklice, położonej w województwie dolnośląskim. Mężczyzna postanowił ukarać swoje dziecko w wyjątkowo bezmyślny sposób. Swojego 4-letniego syna, wywiózł on 17 km od domu i porzucił w polu. Matka chłopca miała być w tym czasie w kościele.

 

Jak nieoficjalnie dowiedział się portal wp.pl, chłopca odnaleźć miał pan Robert. Złożył też miał już zeznania w tej sprawie.

 

– Znalazłem to dziecko – powiedział miał mężczyzna, który znalazł 4-latka. Przejeżdżając tamtędy, postanowił zatrzymać się i odwieźć chłopca do dziadka.

 

Sprawą zajmują się policjanci z Wrocławia.

 

– Trafiło do nas takie zgłoszenie. Chłopiec został porzucony na polu kukurydzy. Wyjaśniamy sprawę – powiedział st. sierż Dariusz Rajski z Komendy Miejskiej we Wrocławiu w rozmowie z Wirtualną Polską.

 

W sprawę postanowił zaangażować się również Krzysztof Dymkowski, określany jako „łowca pedofilów”.

 

 Całą noc byłem w kontakcie z policją we Wrocławiu, która zajmuje się sprawą. Ojciec chłopca musi odpowiedzieć za to, co zrobił dziecku. Naraził je na utratę zdrowia i życia – stwierdził w rozmowie z Wirtualną Polską Krzysztof Dymkowski.

 

 

Źródło: wp.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

Wielka Brytania chce, żeby autorów postów internetowych przeciwko islamowi czy transseksualistom karać sześcioma latami więzienia. Hejterzy muszą mieć się więc na baczności.

 

Według portalu newsbook.pl, zmiany w zakresie przestępstw związanych z porządkiem publicznym opracowane zostały przez Radę ds. Sankcji w Anglii i Walii.

 

Zgodnie z nowymi przepisami, najbardziej surowe wyroki usłyszą osoby „posiadające zaufanie, autorytet lub wpływy i nadużywające swojej pozycji do wzbudzania nienawiści”, takich jak przywódcy polityczni lub aktorzy, których przestępstwa są „trwałe”.

 

Według Rady Sentencyjnej, wykorzystywanie mediów społecznościowych, stron internetowych czy serwisu YouTube w celu wzbudzania nienawiści jest ostatnio coraz częściej spotykanym problemem na świecie. Mimo to liczba postępowań jest nadal nieduża.

 

– Nie było żadnych przestępców skazanych za niektóre przestępstwa. Jednak biorąc pod uwagę niedawny klimat społeczny i większą uwagę na tego typu przestępstwa, Rada uważa, że byłoby użyteczne skazywanie za tego typu przestępstwa. Wśród analizowanych przypadków było wiele przestępstw typu „mowa nienawiści”, gdzie zamiarem było wzbudzenie nienawiści rasowej

– mówili przedstawiciele Rady ds. Sankcji.

Jak zapowiedział francuski minister spraw wewnętrznych Gerard Collomb, Francja będzie karać za seksistowskie komentarze i zaczepianie kobiet na ulicy. Grzywna wynosić będzie 90 euro.

 

Polityk zapowiedział w poniedziałek, że nowe przepisy wejdą w życie w ciągu kilku najbliższych miesięcy. Nie wiadomo jednak, jak będą one egzekwowane – donosi serwis newsbook.pl.

 

Takie działania nastąpiły w wyniku niedawnego raportu grupy francuskich organów ustawodawczych. Zaproponowano w nim karę grzywny za komentarze, zachowanie lub presję seksistowską lub o seksualnym charakterze, które poniżają, upokarzają, zastraszają, są wrogie lub obraźliwe.

 

Rząd Macrona przygotowuje obecnie nowe prawo, które prawdopodobnie przedstawione zostanie w najbliższych tygodniach. Dotyczy ono molestowania i zaczepiania.

 

Matka kilkuletniego chłopca wpadła na absurdalny pomysł. Chcąc ukarać swojego syna, przywiązała go za ręce do skutera i odjechała.

 

Do zdarzenia doszło w miejscowości Zhaotong (Chiny). Pewna kobieta postanowiła ukarać swoje dziecko, ponieważ dopuściło się ono kradzieży. Miało to stanowić przestrogę dla niego na resztę życia. Bezlitosna matka uwiązała chłopca do pojazdu, po czym odjechała. Jak twierdzą przechodnie, chłopiec był ciągnięty za skuterem przez kilkanaście minut – donosi portal wprost.pl.

 

 

Na powyższym nagraniu słychać, że świadkowie zdarzenia starają się zapobiec tragedii i powstrzymać kobietę przed ruszeniem naprzód. Jak przyznała matka, nie jest to pierwszy taki przypadek, kiedy wymierzyła w ten sposób sprawiedliwość swojemu dziecku. – Musi nauczyć się dyscypliny. Był niegrzeczny i musi ponieść karę za to, co zrobił. Dziecko musi mieć jasno wyznaczone granice – wyjaśnia.

 

O sprawie zawiadomiona została policja.