W wyniku kolejnego ataku terrorystycznego życie straciło ponad 40 ludzi, a ponad 23 osoby zostały ranne. Do zamachu doszło w poniedziałek 24 grudnia. Terroryści realizowali zwój krwawy plan aż przez około 8 godzin. Większość ofiar w tym przypadku stanowią urzędnicy.

 

Do ataku doszło w stolicy Afganistanu Kabulu. Informacje na ten temat przekazał rzecznik tamtejszego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

 

Dramat rozegrał się w poniedziałkowe popołudnie. Najpierw doszło do detonacji samochodu-pułapki przez terrorystę-samobójcę. Miało to miejsce obok budynku afgańskiego ministerstwa robót publicznych.

 

Na tej eksplozji jednak cały plan zamachowców nie zakończył się. Inni uzbrojeni w karabiny oraz ładunki wybuchowe napastnicy wdarli się bowiem do urzędu ds. osób niepełnosprawnych. Po wzięciu zakładników, sprawcy ataku starli się z funkcjonariuszami policji. Doszło do wymiany ognia.

 

Według informacji przekazanych przez Nadżiba Danisza, przedstawiciela afgańskiego MSW, w budynku przebywało wówczas kilkaset osób tam pracujących, w związku z czym służby przeprowadziły ewakuację około 300 ludzi.

 

Nadżib Danisz poinformował także, że trzej terroryści zostali zastrzeleni. Podczas strzelaniny doszło do pożaru na jednym z pięter zaatakowanego budynku. Zdaniem świadków w trakcie całego tego dramatu pięciokrotnie słychać było eksplozję.

 

Wśród ofiar zamachowców jest również policjant.

 

Póki co nie ma oficjalnych informacji na temat tego kto jest odpowiedzialny za poniedziałkowy atak. Na terenie Afganistanu w ostatnich miesiącach niejednokrotnie dochodziło do zamachów. W kraju tym swoje działania prowadzą zarówno talibowie, jak i też członkowie tzw. Państwa Islamskiego. Obydwie te ekstremistyczne grupy wzajemnie ze sobą rywalizują.

 

[AKTUALIZACJA]:

Niestety śmiertelny bilans, wzrósł. Nie żyją już 43 osoby.

 

 

 

Źródło: Interia.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

W środowym ataku, według dotychczasowych informacji życie straciło 20 osób, a 70 zostało rannych. Władze mówią jednak o tym, że bilans ten niestety może wzrosnąć. 

 

Do podwójnego zamachu terrorystycznego doszło w stolicy Afganistanu Kabulu. Atak został przeprowadzony w szyickiej dzielnicy miasta. Osoby wyznające szyizm (odłam islamu) są wśród wielu dżihadystów (zwłaszcza tych związanych z Państwem Islamskim) postrzegane jako apostaci, przez co niejednokrotnie stanowią cel terrorystów.

 

Jak przekazali w dniu wczorajszym przedstawiciele afgańskiego MSW, jeden z zamachowców przeprowadził samobójczy atak na terenie centrum sportowego do trenowania wrestlingu, gdzie wysadził się w powietrze. Niedaleko od tego budynku doszło także do wybuchu samochodu, który wyładowany był materiałami wybuchowymi. Przy okazji eksplozji pojazdu rany odnieść miało przynajmniej 7 funkcjonariuszy. Mówi się też, że w atakach życie stracili także dziennikarze.

 

Przeprowadzony w środę podwójny zamach miał miejsce w zachodniej części Kabulu. Daszt-e-Barczi to rejon zamieszkiwany przede wszystkim przez Hazarów. Jest to lud pochodzenia mongolskiego, który posługuje się językiem z irańskiej grupy językowej. Hazarowie są wyznania szyickiego i są uważani za najbiedniejszą grupę etniczną w Afganistanie. Skarżą się oni często na dyskryminację w tym kraju.

 

Choć nikt nie przyznał się jeszcze do przeprowadzenia podwójnego zamachu, to jednak jak wskazuje agencja Associated Press, schemat dokonania ataku sugeruje, że prawdopodobnie przeprowadzili go członkowie lokalnej filii IS (Państwa Islamskiego).

 

Afganistan jest w ostatnim czasie znów destabilizowany przez tamtejsze konflikty. Nadal działają tam Talibowie chcący obalić urzędujących rządzących, a dodatkowo swoje struktury rozwinęli tam po porażkach w Syrii i Iraku bojownicy Państwa Islamskiego, walczący zarówno z Talibami, jak i też afgańską stroną rządzącą.

 

 

Źródło: tvp.info ; Facebook

Fot.: Pixabay

Jak informuje portal nczas.com, liczba ofiar zabitych w ataku terrorystycznym przed ośrodkiem rejestrowania wyborców w Kabulu, stolicy Afganistanu, wzrosła do 31. W tym miejscu wysadził się zamachowiec samobójca. 54 osoby zostały ranne. Jak donoszą źródła, do ataku przyznało się ISIS.

 

Jak poinformował rzecznik ministerstwa zdrowia Wahid Madżro, bilans ofiar może się powiększyć. Propagandowa agencja Amak podaje, że do zamachu przyznało się Państwo Islamskie.

 

Tragedia wydarzyła się po kilku tygodniach spokoju w mieście. Według rzecznika MSW Nadżiba Danesza, sprawca odpalił ładunek wybuchowy przed drzwiami frontowymi ośrodka, gdzie urzędnicy wydawali dokumenty tożsamości w ramach procesu rejestrowania wyborców przed październikowymi wyborami parlamentarnymi – informuje nczas.com.

 

Jak podaje portal, był to pierwszy zamach w stolicy Afganistanu na ośrodek, w którym od 14 kwietnia przygotowywano listy wyborcze. Z kolei od tygodnia atakowano także inne takie ośrodki w tym kraju.

 

Do dzisiejszego wybuchu doszło w dzielnicy Daszt-e-Barczi na zachodzie Kabulu, którą zamieszkują głównie Hazarowie, czyli członkowie szyickiej mniejszości etnicznej. Są oni często atakowani przez ekstremistów sunnickich w różnych częściach Afganistanu.

Jest to wiadomość z ostatniej chwili. Po wyjątkowo silnej eksplozji, wysoko nad miastem unoszą się gęste kłęby dymu.

 

Informacje o wybuchu przekazała arabski portal aljazeera.com. Do kolejnego ataku doszło w stolicy Afganistanu Kabulu. Bomba miała zostać ukryta w karetce i wybuchła, kiedy ambulans podjechał pod punkt kontrolny lokalnej policji.

 

Afganistan w ostatnim czasie niejednokrotnie doświadczał ataków ze strony dżihadystów. Lokalne służbom spore problemy sprawia działalność Talibów oraz miejscowych komórek Państwa Islamskiego. Tym razem do ataku przyznali się ci pierwsi, a jest to ich już trzeci atak w tym tygodniu.

 

Do ataku doszło w części miasta, w której znajdują się budynki rządowe oraz placówki zagraniczne. Wiadomo, że zginęło 40 osób, a 140 zostało rannych w wyniku ataku.

 

 

 

Jak donoszą media, trzech bądź czterech napastników wkroczyło do popularnego hotelu Intercontinental w Kabulu. Możliwe, że wśród nich byli zamachowcy-samobójcy.

 

Portal wiadomosci.onet.pl informuje, że zamachowcy strzelali do przyjezdnych, wzięli również zakładników. Oprócz tego doszło do wymiany ognia pomiędzy napastnikami, a siłami bezpieczeństwa. Nie wiadomo jeszcze, czy są jakieś ofiary. Co więcej, jak dotąd nikt nie przyznał się do zamachu.

 

W 2011 roku odbył się atak talibów na ten sam hotel w Kabulu. Śmierć poniosło dziewięć osób, a dwanaście odniosło obrażenia.