Rei Iida to japońska biegaczka, która podczas jednych z zawodów przeżyła prawdziwy dramat, ale przy tym nie poddała się i nie zostawiła swojej drużyny w ciężkiej sytuacji. Taka waleczność to coś co zdecydowanie cechuje japoński naród.

 

Na terenie wyspy Kiusiu, w japońskiej prefekturze Fukoka odbywały się wówczas eliminacje do tzw. biegu księżniczki Ekiden. Brały w nich udział 6-osobowe zespoły. Biegnący musieli podzielić się w taki sposób, aby łącznie przebiec cały królewski dystans.

 

Reprezentująca drużynę Iwatani Sangyo zawodniczka Rei Iida doznała dość poważnej kontuzji. Miała ona do przebiegnięcia trasę o długości 3,5 kilometra. Kiedy pozostało jej ok. 300 metrów do mety, przewróciła się i niestety złamała nogę.

 

Kapitan Iwatani Sangyo dowiadując się o tej przykrej sytuacji, podjął decyzję o rezygnacji zespołu w zawodach. Nastąpiły jednak problemy komunikacyjne, przez które informacja ta nie trafiła do kontuzjowanej zawodniczki. Rei Iida postanowiła więc dotrzeć do mety ze złamaną nogą na czworaka.

 

Kobieta pokaleczyła sobie kolana, a na asfalcie zostawiła za sobą ślady krwi, ponieważ nie miała założonych ochraniaczy. Zdeterminowana dotarła jednak na miejsce i przekazała pałeczkę kolejnej zawodniczce. Jej zespół ukończył ostatecznie bieg.

 

Na opublikowanym w sieci nagraniu widać, jak walecznie oraz nieustępliwie zachowała się Japonka w tej sytuacji, pomimo bólu jaki spadł na nią przez złamanie nogi, a także rany spowodowane takim sposobem poruszania się dalej.

 

 

 

 

Źródło: wprost.pl ; YouTube/Bình Phạm Thanh

MB

Jak podaje portal pap.pl, opierając się na danych japońskiej telewizji publicznej NHK, do 16 osób wzrosła liczba ofiar śmiertelnych trzęsienia ziemi o magnitudzie 6,7, które nad ranem w czwartek wystąpiło w południowej części wyspy Hokkaido.

Około 30 osób uznanych jest za zaginione, ponad 300 jest rannych.

Ratwonicy wspomagani przez psy tropiące odnalezli w piątek zwłoki dalszych ofiar kataklizmu. Liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do 16.

Premier Japonii Shinzo Abe ogłosił publicznie, że zdołano przywrócić dopływ prądu elektrycznego do niemal połowy z 3 milionów gospodarstw domowych. Ostrzegał, że „Prognozy przewidują opady deszczu, które mogą spowodować dalsze lawiny ziemne. Zachowajcie wyjątkową ostrożność”.

W wyniku ogólnej awarii sieci energetycznych 2,95 miliona osób zostało pozbawionych prądu. Awarii uległy również sieci wodne oraz kanalizacyjne. Problemy dotknęły również transport zarówno lądowy, jak i powietrzny. Zamknięto również międzynarodowe lotnisko w Sapporo, odwołano ponad 200 lotów.

Japońska agencja pogodowa ostrzega przed wstrząsami wtórnymi, które mogą się pojawić. Przewidywane są na 2-3 dni po głównym trzęsieniu.

Była to już druga w tym tygodniu katastrofa żywiołowa w Japonii. We wtorek miała miejsce katastrofa związana z uderzeniem tajfunu Jebi, na południu kraju. Liczba ofiar śmiertelnych tajfunu wynosła 11, ponad 600 osób zostało rannych. Zniszczeniu uległy także sieci energetyczne i komunikacyjne.

Jak podaje pap.pl, japońskie media poinformowały, że do co najmniej dziewięciu wzrosła w zachodniej Japonii liczba śmiertelnych ofiar tajfunu Jebi. W dodatku ponad 340 osób zostało rannych. Prądu pozbawionych jest około 2,3 miliona domów i innych budynków.

W ciągu ostatnich 25 lat Jebi to najpotężniejszy tajfun, który uderzył w Japonię.

Tajfun uderzył najpierw w Sikoku, najmniejszą wyspę japońską, następnie przeszedł kilka godzin później nad zachodnią częścią największej z czterech wysp, Honsiu i we wtorek wieczorem czasu lokalnego skierował się w stronę Morza Japońskiego.

Tajfun pozrywał liczne linie energetyczne oraz dachy, poprzewracał samochody, spowodował osunięcia ziemi i powodzie.

Na terenach dotkniętych tajfunem występują poważne utrudnienia w komunikacji kolejowej i lotniczej. Ewakuację zarządzono w częściach prefektur Osaka, Kioto, Nara i Wakayama.

Japońska telewizja NHK pokazała wielkie fale uderzające w wybrzeże.  Fale zalały pas startowy na międzynarodowym lotnisku Kansai zbudowanym na morzu koło Osaki. Zostały zamknięte aż do odwołania.

Jak poinformowała miejscowa straż przybrzeżna, wichura spowodowała, że pusty tankowiec, uderzył w most łączący sztuczną wyspę w zatoce z lądem. Most został uszkodzony i zamknięty.

W ciągu godziny na Kioto spadło 100 mm deszczu, a do południa w środę w niektórych rejonach przewiduje się w ciągu doby pięciokrotnie więcej.

Dodatkowo występują liczne utrudnienia komunikacyjne – jak podała telewizja NHK, odwołano około 800 lotów, wiele promów i pociągów.

Jak podaje pap.pl, liczba ofiar śmiertelnych, które od kilku dni występują na terenie południowej i zachodniej części Japonii wzrósł do co najmniej 62 osób, zaginionych jest 44 osoby, a nie 21 jak podano poprzednio. Według publicznej telewizji NHK bilans ofiar śmiertelnych może jeszcze wzrosnąć.

Agencja AFP podaje, że wciąż trwają akcje ratunkowe, dlatego szacunki liczby ofiar są prowizoryczne.

Najbardziej dotkniętymi prefekturami są Ehime, Hiroszima, Kioto, Kochi, Gifu i Okayama, gdzie miały miejsce liczne osunięcia ziemi, lawiny błotne i powodzie.

Premier Shinzo Abe ocenił „sytuacja jest wyjątkowo poważna”. Premier zarządził wykorzystanie wszelkich możliwych środków w celu niesienia pomocy zagrożonym.

Rząd stworzył biuro kontaktowe w ośrodku zarządzania kryzysowego w kancelarii premiera. Podczas sobotniego posiedzeniu rządu Abe postanowił przeprowadzić „priorytetowe traktowanie ratowania życia ludzkiego oraz bezzwłoczne wysyłanie zespołów ratunkowych”.

„Wciąż wiele osób jest zaginionych, inne potrzebują natychmiastowej pomocy. To jest wyścig z czasem” – mówił premier w telewizji.

Jak podaje pap.pl: „Z obszarów objętych ulewami ewakuowano już łącznie 2 mln osób. W akcjach ratowniczych uczestniczy 64 tys. strażaków oraz żołnierzy sił samoobrony terytorialnej. Ich głównym zadaniem jest ratowanie ludzi, którzy schronili się na dachach swych domów na terenach zalanych wodą.W sobotę japońska Agencja Meteorologiczna wydała specjalne ostrzeżenia pogodowe dla trzech prefektur na wyspie Honsiu – jednej z czterech głównych wysp – i zaapelowała o zachowanie ostrożności wobec możliwych osunięć ziemi, przybierających rzek i silnych wiatrów. Zalecono ewakuację 2,3 mln ludzi. Do poniedziałku ma tam spaść 300 mm opadów.”

Ulewy, rozpoczęły się w czwartek. Według prognoz mają potrwać do niedzieli, a w niektórych miejscach nawet do poniedziałku.

Ogromne deszcze występują w Japonii regularnie. W 2014 r. Hiroszimie zginęło 72 osoby, a w 2016 r. po przejściu tajfunu na północy Japonii odnotowano 15 ofiar śmiertelnych.

W ostatniej kolejce meczów w grupie H Kolumbia i Polska wygrały swoje mecze po 1 – 0. Oznacza to, że do fazy pucharowej przeszła wspomniana Kolumbia oraz Japonia. Biało-czerwoni zajęli ostatnie miejsce w grupie i w marnym stylu pożegnali się z mundialem.

 

Uwagę światowych mediów skupił jednak impas jaki zaistniał w końcówce meczu Polaków. Drużyna Adama Nawałki wygrywała i nie była zainteresowana zbytnim podkręceniem tempa spotkania, zaś Japończykom zależało by przegrać dokładnie w takich okolicznościach, czyli przy wyniku 0-1. Dlaczego?

 

Otóż, wobec remisu Japonii z Senegalem 2-2 i zwycięstwie Kolumbii nad Senegalem 1-0, Japonia miała awans na syk. Z równym bilansem bramkowym i remisie w bezpośrednim meczu, o wyjściu z grupy decyduje klasyfikacja fair play, czy awansuje ten kto zebrał mniej żółtych kartek. W tej statystyce lepsza była Japonia, zatem mimo, iż przegrywała, nie była zainteresowana podkręcaniem tempa widowiska ryzykując stratę brami lub kartkę. Dlatego rywale Polaków wymienili mnóstwo podać z tyłu i starali się maksymalnie zastopować grę.

 

To antyfutbol – grzmią światowe media. Wszyscy dziennikarze sportowi zgodnie podkreślają, że taktyka Japonii nie jest zgodna z zasadą walki do końca czy ducha gry. Francuski dziennik L’equipe wytyka Japonii rozczarowanie widzów i celową porażkę po strzeleniu przez Polaków bramki. Niemiecki Bild nazwał z kolei mecz „żenującym” i wyraził nadzieje na srogą porażkę Japończyków w kolejnej fazie mundialu.

„Dziękuje tym PRAWDZIWYM kibicom ze są z nami na dobre i na złe.” – pisze na swoim Instagramie Marta, żona Kamila Glika. Poprzez wpis w portalu społecznościowym wyraża swoją opinię nt. zawirowania wokół polskiej kadry na mundialu. 

 

„Dostaje od Was mnóstwo wiadomości i choć nie daję rady na nie wszystkie odpisywać, wierzcie mi że dzięki Wam nie poddajemy się!” – zapewnia Marta. W ten sposób dziękuje za wsparcie tych kibiców, którzy – jej zdaniem – nie krytykują kadry i nadal chcą zobaczyć jej zwycięstwo w dzisiejszym meczu z Japonią.

 

Tego oczekuje również żona piłkarza. Liczy na dobry występ z Japonią na pożegnanie z mistrzostwami świata w Rosji. Wpis opatrzyła zdjęciem swoim i córki ze stadionem narodowym na drugim planie.