Podczas dziecięcej procesji wielkanocnej w Gombe w Nigerii, samochód z premedytacją wjechał w modlących się chrześcijan. Zginęło ośmioro dzieci i dwóch sprawców wypadku. Trzydzieści osób zostało rannych.

 

Jak relacjonują świadkowie zdarzenia, kierujący pojazdem najpierw wdał się w kłótnię z modlącymi, którzy blokowali ulicę, a następnie świadomie wjechał w uczestniczące w procesji dzieci. Mężczyzna był policjantem i nie był sam – w aucie znajdował się także członek formacji paramilitarnej. Obaj nie byli umundurowani.

 

Nigeryjscy biskupi podnoszą na duchu wiernych, mówiąc, aby nie poddawać się w momencie napotykania wszelkich trudności, a zaakceptować je i traktować jako etap drogi ku wieczności. Biskup Mamza z diecezji Yola podkreśla, że władze przymykają oko na mordy dokonywane na chrześcijanach w kraju.

 

Źródło: pch24.pl
Fot.: pixabay.com
EM

W Monachium doszło do niepokojącego zdarzenia. Warty podkreślenia jest fakt, że miało to miejsce w landzie, który na tle całych Niemiec nie prowadzi wyjątkowo liberalnej polityki względem migrantów. Ale to tam właśnie, islamiści mieli zaatakować rakietnicami ludzi idących do kościoła, krzycząc przy tym „Allahu Akbar”. Co najmniej 24 osoby są ranne.

 

Atak młodych imigrantów stał się kolejnym tematem przemilczanym przez postępowe niemieckie media.

 

 

Źródło: nczas.com
fot. Twitter.com
LS

Pod dużym naciskiem opinii międzynarodowej, Maroko w 2004 roku wprowadziło reformę kodeksu rodzinnego. Od tej pory legalny wiek do zamążpójścia wzrósł z 15 do 18 roku życia.

 

Okazuje się, że to prawo papierowe nie jest koniecznie przestrzegane. Tradycja okazała się znacznie silniejsza. Wiele nieletnich dziewcząt nadal wychodzi za mąż, a pewne luki w przepisach pozwalają ominąć prawo.

 

W 2018 roku otwarto możliwość legalizacji małżeństw z nieletnimi. Dotyczyło to około 25 000 poślubionych nieformalnie dziewcząt w wieku poniżej 18 roku życia.

 

Miał być to wyjątek, jednak niemal natychmiast stał się regułą, a liczba takich małżeństw rośnie.

 

Od 2011 roku zauważono tendencję spadkową małżeństw z nieletnimi. Teraz tendencja wyraźnie się odwróciła.

 

Źródło: nczas.com
fot. Twitter.com
LS

Rząd niemieckiej Bawarii podjął decyzję w sprawie obowiązkowych lekcji z islamu dla dzieci w szkołach. Do tej pory lekcje te były jedynie dla chętnych.

 

Głównie z tego powodu, że coraz więcej dzieci w Bawarii uczęszczało na lekcje islamu zamiast zajęć z etyki. Rząd Bawarii podjął decyzję, że islam będzie przedmiotem obowiązkowym w szkołach dla wszystkich dzieci.

 

Decyzja obowiązywać będzie przez dwa lata. Okres obowiązywania prawa może zostać przedłużony.

 

Pierwszy raz lekcje islamu w postaci zajęć dodatkowych wprowadzono do bawarskich szkół około 10 lat temu. Z roku na rok coraz więcej dzieci posyłano na te zajęcia zamiast zajęć z etyki.

 

W odróżnieniu od nauki religii chrześcijańskich, dzieci na lekcji islamu są jedynie informowane o islamie, nie zaś wychowywane w tej wierze. Zajęcia prowadzone są pod całkowitą kontrolą państwa, przez państwowych nauczycieli.

 

Projekt przyjęła ciepło Wolna Partia Demokratyczna. Jak można przeczytać w oświadczeniu FDP: „Zdecydowanie opowiadamy się za pokojowym współistnieniem przedstawicieli różnych religii i nacji. A możliwość nauki islamu w niemieckich szkołach z pewnością sprzyja naszej wizji społeczeństwa”.

 

Źródło: nczas.com
fot. Wikipedia Commons
LS

W piątek po południu w Nowej Zelandii doszło do tragicznego ataku, w wyniku którego zginęło 49 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. (Więcej: PILNE! Początek wojny z islamem?! W zamachach na meczety zginęło ponad 40 osób; Jest nagranie z zamachu w Nowej Zelandii! Morderca transmitował atak na Facebooku). Jak dowiedzieli się reporterzy RMF FM, służby specjalne badają polskie wątki tego zamachu.

 

Śledztwo zostało podjęte na skutek podejrzenia kontaktów napastnika z obywatelami naszego kraju. Trwają badania, czy zamachowiec kiedykolwiek przebywał w Polsce. Co jest powodem podjęcia takich kroków? Wszystko zaczęło się od kilkudziesięciostronicowego manifestu opublikowanego przez jednego z napastników przed atakiem. W dokumencie zamachowiec przytacza nazwę naszego kraju.

 

Drugim powodem okazał się fakt, iż na magazynkach broni maszynowej, której użyto tragicznego popołudnia, widnieje polskie nazwisko – Feliksa Kazimierza Potockiego – hetmana, który walczył z Turkami między innymi pod Wiedniem, za czasów Jana III Sobieskiego.

 

Informacje te potwierdził także rzecznik ministra koordynatora Stanisław Żaryn.

 

Źródło: rmf24.pl
Fot.: Agencja TVN/-x-news
EM

 

 

 

Kilka godzin temu pisaliśmy o zamachu na dwa meczety w Christchurch w Nowej Zelandii (więcej: tutaj). Morderca w chwili ataku prowadził transmisję ukazującą całą tragedię.

 

Pomimo próśb o nieudostępnianie nagrania w sieci, filmik wciąż wędruje do wszystkich zakątków Internetu. Wideo non stop usuwane jest z przeróżnych serwisów.

 

 

Źródło: nczas.com; Twitter – @sajidkhari
Fot.: Twitter – @sajidkhari
EM

To jedno z najstraszniejszych wydarzeń, jakie spotkały Nową Zelandię. Około godziny 13:40 czasu lokalnego (1:40 u nas) w dwóch meczetach w Christchurch doszło do strzelaniny. Jak podają świadkowie, do budynków wparował mężczyzna z bronią automatyczną. Zginęło co najmniej 40 osób, zaś 50 zostało rannych.

 

To jeden z najczarniejszych dni w historii Nowej Zelandii – powiedziała premier Jacinda Ardern na wieść o ataku, który miał miejsce kilka godzin temu.

 

Do pierwszego z nich doszło ok. 13:40 w meczecie Masdżid Al-Nur, a do drugiego przed godziną 16 (godz. 4 nad ranem w Polsce) w świątyni Masdżid Linwood. Według świadków strzelaniny, do meczetu wszedł mężczyzna ubrany „na wojskowo”, który miał broń automatyczną. Strzelał do przypadkowych osób. Kiedy wystrzelił cały magazynek, opuścił świątynię, wrócił do auta i wymienił broń, po czym kontynuował atak.

 

Warto zaznaczyć, że według spisu ludności z 2013 roku, Nową Zelandię zamieszkuje zaledwie 1% muzułmanów.

 

 

Jak podają media, jednym z sprawców jest 28-letni Brenton Tarrant. Mężczyzna przed zamachem spisał 37-stronicowy manifest, w którym tłumaczy motywy zbrodni. Co więcej, prowadził transmisję z ataku na swoim profilu na Facebooku! Informacje potwierdził rzecznik portalu społecznościowego z Nowej Zelandii, który oznajmił, że nagranie zostało już usunięte z serwisu. Poproszono również, by nie udostępniać nagrania w sieci.

 

Nie jest wykluczone, że do zamachu przyczyniło się kilka osób. Dotychczas udało się zatrzymać trzech mężczyzn i jedną kobietę. To jednak nie wszystko – służby informują, że wiele urządzeń zabezpieczono ładunkami wybuchowymi, które zostały zainstalowane do pojazdów.

 

Źródło: wiadomosci.wp.pl; cnn.it
EM

Oto jak restrykcyjne potrafią być zasady w islamie. Irańska mecenas otrzymała karę 150 batów za obronę kobiet, które w czasie protestu zdjęły chusty z głów. Wyrok ten jest na tyle poważny, że szansa iż kobieta przeżyje biczowanie, jest bardzo niewielka. Nawet jeśli uda jej się przeżyć, czeka ją wieloletnia odsiadka w więzieniu.

 

Mąż irańskiej obrończyni praw człowieka, Reza Chandan, mówi, że kobieta za swoje postępowanie została skazana na karę 148 batów i 33 lat pozbawienia wolności. Zaznacza jednak, że wcześniej Nasrin Sotoudeh otrzymała karę 5 lat więzienia, co łącznie daje 38 lat za kratkami.

 

Jak informuje adwokat skazanej, irańską obrończyni aresztowano w czerwcu ubiegłego roku i oskarżono o szpiegostwo, rozpowszechnianie informacji na niekorzyść państwa i obrazę władzy Iranu. Działaczce zostało mniej niż 20 dni na złożenie apelacji.

 

W 2012 roku Nasrin została nagrodzona Nagrodą Sacharowa za „wolność ducha”, przyznaną przez Parlament Europejski. Prawniczka stawała m.in. w obronie małoletnich skazanych na karę śmierci. Była także szefową Centrum Obrony Praw Człowieka, które zostało utworzone przez Szirin Ebadi – laureatkę Pokojowej Nagrody Nobla w 2003 roku.

 

Źródło: dailymail.co.uk
Fot.: Wikipedia
EM

 

 

Problem seksualizacji oraz wpajania dzieciom rzekomej normalności w przypadku zachowań środowiska LGBT od najmłodszych lat, to temat któremu w Polsce, a szczególnie w Warszawie poświęca się sporo czasu w związku z decyzjami prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego. Jak widać jednak, jest to kwestia wywołująca różnorakie kontrowersje, także w innych częściach Europy.

 

Niedawno, z zajęć o LGBT wycofać musiała się pewna ze szkół podstawowych w brytyjskim Birmingham. Miały one uczyć małe dzieci o mniejszościach seksualnych. Miało to zdaniem organizatorów pomóc w walce z homofobią i nietolerancją. Ciekawy jest jednak fakt, co sprawiło iż placówka podjęła decyzję o wycofaniu się z tego pomysłu.

 

Od pewnego czasu, w szkole Parkfield odbywały się protesty rodziców, sprzeciwiających się temu by ich dzieci musiały uczęszczać na te kontrowersyjne zajęcia. Twierdzili oni, że takowe nauczanie to przede wszystkim indoktrynacja dzieci poprzez promocje homoseksualizmu i stylu życia prowadzonego przez osoby LGBT. Największy sprzeciw zrodził się w środowisku muzułmańskich rodzin.

 

Pierwszą matką, która zdecydowała się wyrazić swój sprzeciw w tej sprawie była Fatima Shah, która postanowiła zabrać z tej placówki swoją 10-letnią córkę. Argumentowała to faktem, że takie dzieci są zbyt młode, aby uczyć ich o związkach jednopłciowych i rzeczach związanych ściśle z mniejszościami seksualnymi.

 

Nie jesteśmy homofobiczni, uważamy tylko że te lekcje są niewłaściwe – powiedziała cytowana przez „The Guardian” Fatima Shah.

 

Szkoła obserwując niepokój wśród rodziców, postanowiła wystosować specjalny list. Zwróciła się w nim do opiekunów dzieci z zapewnieniem, że lekcje zostaną odwołane, ale w placówce pozostaną „zwolennicy równości”. Co warte podkreślenia, minister szkolnictwa stwierdził, że szkoły muszą w takich przypadkach mieć na uwadze religię i światopogląd rodziców uczonych dzieci.

 

Jak poinformował „The Guardian”, w piątek zostało wypisanych przez ich prawnych opiekunów z placówki około 600 dzieci w wieku od 4. do 11. roku życia. Władze szkoły nie potwierdziły oficjalnie tych danych, jednak przyznano iż nie mogą odbywać się zajęcia o mniejszościach seksualnych dla jedynie połowy uczniów. Szkoła zapewniła, że zajęcia te będą mogły być prowadzone tylko wtedy, gdy wezmą w nich udział wszystkie dzieci za zgodą ich prawnych opiekunów.

 

Media przypominają również inną sytuację, do której doszło już wcześniej. Wówczas nauczyciel LGBT musiał bronić sensu prowadzonych przez siebie zajęć, po tym jak setki rodziców muzułmańskich dzieci zdecydowały się na protest. Nauczyciel wszedł w konflikt z rodzicami, broniąc się iż jego działania mają na celu walkę z homofobią i promowanie równości. Wcześniej zakończył pracę w innej szkole, gdzie także spotkał się z protestem zarówno rodzin muzułmańskich, jak i chrześcijańskich. Uważa on jednak, że takowe lekcje są potrzebne, a sprzeciw rodziców szkodzi dzieciom.

 

 

Źródło: The Guardian ; doRzeczy.pl

Fot.: Pixabay

 

MB