TVP.info, opierając na piątkowej „Rzeczpospolitej”, ujawnia, że resort energii przygotował założenia projektu ustawy, która ma rekompensować gospodarstwom domowym koszty energii elektrycznej.

Gazeta podaje, że z dokumentów, do których dotarła wynika, że pieniądze pochodziłyby ze zwiększonych uprawnień do emisji CO2.

Jak informuje „Rzeczpospolita”: „Ich rosnąca cena (plus drogi węgiel) z jednej strony winduje cenę prądu na giełdzie, co uderza w konkurencyjność firm energochłonnych proszących o osłonę, z drugiej – przynosi większe dochody budżetowi ze sprzedaży tych uprawnień. W tym roku może on z tego tytułu uzyskać nawet 5,4 mld zł więcej niż łącznie w ciągu pięciu lat”.

Źródło cytowane gazetę wskazuje, że „Plan maksymalny to przeznaczenie jednej trzeciej tych przychodów dla branż energochłonnych, a reszty na rekompensaty dla obywateli, którzy rozliczają się z fiskusem w ramach pierwszego progu podatkowego. Więcej zwolenników ma jednak wsparcie tylko dla najuboższych”.

Ekspert Forum Energii Joanna Maćkowiak-Pandera uważa, że państwo powinno zaopiekować się najuboższymi, ale w sposób selektywny, przemyślany i długofalowy. Według niej „rosnące koszty energii powinny być przełożone na odbiorców”. W przeciwnym wypadku „energetyka nie będzie miała pieniędzy na inwestycje”.

Jak powiedział znany amerykański polityk, Jeden z ojców-założycieli Stanów Zjednoczonych: „Na tym świecie pewne są tylko śmierć i podatki.” Miejmy jednak nadzieję, że za niedługo będziemy mogli być też pewni co do ich niskich kosztów.

Źródło: tvp.info, rp.pl
fot. Wikipedia Commons

LS

Osoba Feliksa Młynarskiego należy do tych drugoplanowych postaci, które w przełomowych chwilach swej epoki odegrały rolę, dość znaczną, by czuć się współtwórcami wielkich dzieł, zbyt małą by zmieścić się w podręcznikach historii. Dziś Młynarski jest pamiętany w Polsce raczej jako organizator okupacyjnej waluty niż jeden z najwybitniejszych polityków gospodarczych w dziejach kraju. Tymczasem…

 

Feliks Młynarski urodził się 20 listopada 1884 r. w Gniewczynie Łańcuckiej. Do gimnazjum uczęszczał w Sanoku. Ukończył studia filozoficzne na Uniwersytecie Jagiellońskim. W 1911 r. pod pseudonimem Jan Brzoza wydał pracę „Zagadnienie polityki niepodległości”. W II Rzeczypospolitej należał do czołowych ekonomistów – m.in. współpracował z Władysławem Grabskim przy reformie walutowej 1924 r., współtworzył Bank Polski SA, będąc jego wiceprezesem do 1930 r. Prowadził także działalność polityczną, m.in. w ramach Frontu Morges. W okresie międzywojennym opublikował dwie ważne książki – „Człowiek w dziejach. Jednostka-państwo-naród” (1936) i „Totalizm czy demokracja w Polsce” (1938) – w których ukazał swoją wizję polityki narodowej tzw. nacjokratyzmu, osadzoną w ówczesnych realiach rosnącej popularności systemów dyktatorskich – faszyzmu, nazizmu i komunizmu. Był przeciwnikiem etatyzmu, a jego przejawy dostrzegał także w gospodarkach uchodzących za kapitalistyczne. W czasie II wojny światowej stanął na czele utworzonego decyzją Hansa Franka Banku Emisyjnego w Polsce, który emitował pieniądze dla Generalnej Guberni (zwane potocznie „młynarkami”). Władze okupacyjne przystały na warunki Młynarskiego, aby napisy na banknotach były w języku polskim i by w nazwie banku pojawiało się słowo Polska. Przyjęcie propozycji niemieckiej poprzedziły jego konsultacje z podziemiem i rządem gen. Władysława Sikorskiego, z których strony zyskał akceptację. Mimo to po wojnie fakt bycia prezydentem Banku Emisyjnego w Polsce stał się powodem oskarżeń o kolaborację, które – mimo iż wszczęte przeciw niemu dochodzenie umorzono jeszcze w 1946 r. – utrudniły karierę akademicką Młynarskiego w PRL. Nie mógł dostać etatu profesorskiego, został natomiast dyrektorem biblioteki krakowskiej Wyższej Szkoły Ekonomicznej. Zmarł 13 kwietnia 1972 r. w Krakowie.

 

Największe osiągnięcia Młynarskiego leżą w sferze teorii pieniężnej i praktyki finansowej, jakkolwiek jego publikacje ekonomiczne nie łączą się bezpośrednio z jego myślą polityczną, jednak opisują jaki typ cywilizacji, który uznawał Młynarski za pożądany. Pragnął nowoczesnego kapitalizmu, opartego na racjonalnej kalkulacji i pokojowej współpracy, za jego fundament uważał sprawny system pieniężny funkcjonujący w skali światowej. Domagał się by system światowy stwarzał równe warunki rozwoju wszystkim narodom, w swej publicystyce międzynarodowej bronił racji krajów słabiej rozwiniętych, wśród których widział Polskę.

 

Głównym źródłem do poznania biografii Młynarskiego są jego Wspomnienia, pisane w znacznej mierze jako autoapologia, niemniej dające interesujący obraz meandrów biografii swego autora. Przeplata się w niej działalność polityczna z intelektualnymi ambicjami, jako student był Młynarski działaczem narodowej demokracji, by następnie przejść do obozu irredenty jako działacz Związku Niepodległości i Polskich Drużyn Strzeleckich, jednocześnie pracował nad rozprawą filozoficzną Socjologia wobec teorii poznania (1910).

 

Z działalnością w instytucjach finansowych wiąże się znaczna część pism Młynarskiego z lat 1925 – 1935. Swą interpretację reform Grabskiego i losów nowej waluty zawarł w pracach „Kryzys i reforma walutowa” i „Międzynarodowe znaczenie spadku złotego”, w osobnej broszurze skomentował także „Powrót Anglii do waluty złotej”. Kontakty w świecie międzynarodowych finansów zachęciły wiceprezesa Banku Polskiego do zabrania dyskusji na forum międzynarodowym, swoje poglądy na międzynarodowy system walutowy zawarł m.in. w pracach „Mercantilism and Liberalism”,  „Gold and Central Banks” (1928), „La reforme de l’etalon de change – d’or”, „Functioning of the gold standard”, „La crise de l’etalon de change – d’or”. Młynarski jawi się w nich jako krytyk nowego systemu złotego i zwolennik waluty kierowanej w skali światowej oraz prekursor idei ustanowienia światowej instytucji pełniącej rolę „pożyczkodawcy ostatniej szansy”, która została zrealizowana już po II wojnie światowej w postaci Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

 

„Proporcjonalizm ekonomiczny” – program społeczny na czasy kryzysu

Środkową część trylogii politycznej Młynarskiego stanowi książka „Proporcjonalizm ekonomiczny. Zagadnienie nowego kierunku”. Autor posługuje się terminem „proporcjonalizm” jako nazwą nowej doktryny ekonomiczno – społecznej, która miałaby rywalizować z liberalizmem, socjalizmem, nacjonalizmem czy uniwersalizmem. Trudno jednak przyznać, że udało mu się stworzyć doktrynę, raczej narysował tylko szkic modelu makroekonomicznego, z którego pospiesznie wyprowadził zalecenia dla polityki ekonomicznej. Młynarski, idąc za Irvingiem Fisherem, rozpatruje model zrównoważonego wzrostu w warunkach gospodarki pieniężnej, w którym długookresowej neutralności pieniądza, towarzyszy jego krótkookresowy wpływ na wielkości realne.

 

Wiele miejsca poświecił Młynarski polityce pieniężnej służącej stabilizacji wzrostu. Zgodnie ze swymi poglądami na funkcjonowanie waluty dewizowo – złotej, Młynarski proponował stabilizować raczej siłę nabywczą pieniądza niż jego wartość w złocie, co będzie możliwe przy zniesieniu wewnętrznej wymienialności banknotów na złoto i zachowaniu jej tylko w relacjach międzynarodowych. Zakładał, że do rezerw walutowych banku centralnego będzie należało tylko złoto, banknoty wymienialne na złoto i wkłady na żądanie w walutach w pełni wymienialnych na kruszec. W obiegu krajowym pozostawałaby równowartość tych zasobów w pieniądzu krajowym, natomiast reszta obiegu „nie oparta na złocie” winna być powiązana z wysokością wydatków państwa.  Młynarski skonstruował regułę pieniężną, zgodnie z którą bank centralny utrzymuje masę „niepokrytego” pieniądza w wysokości takiej, że podaż tego pieniądza stanowi taki sam odsetek pieniądza w obiegu jak odsetek wydatków państwa w dochodzie społecznym.

 

Federalizm społeczny czyli reguły polityki dochodowej

Jako konieczne uzupełnienie „proporcjonalizmu” rozumianego jako program polityki gospodarczej Młynarski zaproponował „federalizm społeczny”, czyli reguły polityki dochodowej, które miały przezwyciężyć tradycyjny kapitalizm. Zgodnie z przyjętą przez autora „Proporcjonalizmu ekonomicznego” definicją kapitalizmu, konstytuują go wolność umów na rynku pracy oraz powszechność ryzyka gospodarczego, czyli „niepewność jutra”. Wolność umów jest niekorzystna dla pracowników, którzy bez silnych związków zawodowych i umów zbiorowych pozostają w trudniejszej sytuacji, ciężar ryzyka ponoszą głównie właściciele kapitału fizycznego, lecz pracownicy również je odczuwają, nie mając pewności zatrudnienia. Mimo tych wad kapitalizm był wedle Młynarskiego ustrojem sprawniejszym ekonomicznie od gospodarki wojennej, sowieckiej czy etatystycznej.

 

Istota „nowego ustroju” zawierała się w dwu propozycjach: po pierwsze: aby płace były uzgadniane w zbiorowych kontraktach w ramach korporacji łączących związki pracodawców i pracobiorców; i po drugie: aby robotnicy mieli udział w zyskach, który trafiałby jednak nie do poszczególnych pracowników, ale do centralnego funduszu. Ów fundusz centralny miał być administrowany przez krajowy związek spółdzielni, do których z mocy prawa mieli należeć wszyscy robotnicy najemni. Środki z funduszu miały służyć spółdzielniom jako źródło krótkoterminowego kredytu obrotowego, co miało zapewnić istnienie stałego popytu na rynku w skali całej gospodarki. Zapewnieniu podaży miała służyć zasada, że każde przedsiębiorstwo które zbankrutuje zostaje przejęte na własność funduszu, i otrzymuje z niego środki pozwalające na restrukturyzację i dokapitalizowanie, dzięki czemu wszyscy robotnicy mają pewność zatrudnienia. Jednocześnie, w projekcie Młynarskiego,  istnieje swoboda wyboru zawodu i swoboda prowadzenia działalności gospodarczej, działa rynkowa konkurencja, o tym co i jak produkować decydują prywatni właściciele kapitału, zostają oni tylko poddani drenażowi zysków na rzecz funduszy spółdzielczych. Autor przyznaje, że tak pomyślany system będzie ewoluował w stronę coraz szerszego uspołecznienia własności.

 

Merkantylizm a liberalizm – Młynarski o odbudowie światowego ładu finansowego i handlowego

Gospodarcze pomysły Młynarskiego zakorzenione są w jego rozumieniu roli pieniądza, której nabył studiując dzieła Irvinga Fishera. Wśród prac Fishera, które Młynarski przywiózł z Ameryki w roku 1916 były bez wątpienia, cytowane przez niego „The Purchasing Power of Money” wyd. z1913r., „Elementary Principles of Economics” z 1912r., „Standardizing the Dollar” z 1916r., zapewne również  „Why is the Dollar Shrinking? A study in the high cost of living” z 1914 oraz, „The Nature of Capital and Income” i„The Rate of Interest” z 1906r., których echa znaleźć można w pracach polskiego uczonego. Młynarski uzupełniał później swą erudycję ekonomiczną o dzieła innych autorów, pozostał jednak pod wrażeniem teorii pieniężnej Fishera, także wtedy, gdy nabrał dla niej krytycyzmu. Fascynowała go możliwość mierzenia zjawisk gospodarczych, zwłaszcza siły nabywczej pieniądza, na co pozwalała metodologia indeksów cen konsumpcyjnych. W broszurze z 1918 r. poświeconej tej kwestii porównał opanowanie zjawisk pieniężnych do „ujarzmienia” sił przyrody.

 

W poszukiwaniu pożyczkodawcy ostatniej szansy

Krytyka systemu dewizowo – złotego i propozycje jego zreformowania za pomocą skoordynowanej, międzynarodowej polityki pieniężnej były tematem kilku ważnych prac Młynarskiego ogłoszonych w latach 1928 – 1933. Sądził on, że system dewizowo – złoty ma wbudowaną stałą tendencję inflacyjną, albowiem utrzymywanie rezerw w postaci dewiz prowadzi do podwójnej kreacji pieniądza. Jeśli do banku centralnego wpływa dewiza jako zapłata za eksport tego kraju, to zwiększa to stopę pokrycia w kraju eksportującym, bank zapłaci za dewizę, emitując tym samym walutę krajową, jednocześnie nie ulegnie zmniejszeniu zapas złota w kraju, który dany towar importował, złoto na które dewiza opiewa nadal jest podstawą do emisji waluty w kraju importera.

 

Teoria gospodarki pieniężnej – makroekonomia Młynarskiego

Praca z 1947 r. „Pieniądz i gospodarstwo pieniężne” miała charakter nowej syntezy poglądów ekonomicznych i społecznych Młynarskiego. Zawiera ona zmodyfikowany nieco model gospodarki, naszkicowany uprzednio w „Proporcjonalizmie ekonomicznym”. W gospodarce opisywanej przez „Pieniądz i gospodarstwo pieniężne” naturalnym stanem gospodarki jest wzrost napędzany przez postęp techniczny, pieniężnym wyrazem wzrostu jest istnienie dodatniej sumy zysków. Młynarski odróżnia indywidualny zysk przedsiębiorstwa od „zysku klasowego”, czyli zysk przedsiębiorców jako klasy, przez który rozumie sumę zysków. Czynnikiem umożliwiającym zysk „klasowy” jest dopływ pieniądza.

 

Makroekonomia Młynarskiego nie wyszła nigdy z fazy eklektyzmu wspartego intuicjami, wyobraźnia autora rozpościera się pomiędzy schematami reprodukcyjnymi Marksa a teorią ilościową pieniądza w wersji Fishera. Gospodarka, wedle Młynarskiego, podąża zwykle ścieżką wzrostu gospodarczego, którego natura nie jest wyjaśniona. Wahania koniunkturalne wywołane są zmianami w podaży pieniądza, które mają wpływ na ogólny poziom cen. Ten ostatni nie zależy tylko odczynników monetarnych, dużą rolę przyznaje Młynarski czynnikom strukturalnym, jak wysoki poziom opodatkowania, istnienie monopoli i działalność związków zawodowych. Ostatecznie więc, względna sztywność cen w istotny sposób utrudnia osiąganie równowagi makroekonomicznej poprzez dostosowania cenowe. W tym świecie optymalna polityka pieniężna polega na stabilizowaniu siły nabywczej pieniądza (inaczej ogólnego poziomu cen), zaś optymalna polityka fiskalna na ścieśnianiu wydatków w fazie wzrostowej i zwiększaniu w fazie recesji. Do tego dodajmy przekonanie o potrzebie redystrybucji dochodu narodowego, Młynarski podzielał mniemanie Keynesa, że dystrybucja dochodu od bogatych do biednych może zwiększyć globalny popyt i produkcję, choć sam odrzucał keynesowskie koncepcje krańcowej skłonności do konsumpcji i mnożnika. Argument Młynarskiego wywodził się z bardziej mglistej koncepcji „oszczędności utopionych w spekulacji”, a więc pewnej wersji podkonsumpcji. Cokolwiek by powiedzieć o teoretycznych słabościach koncepcji Młynarskiego, jego poglądy teoretyczne ewoluowały zgodnie z tendencjami epoki, był on również doświadczonym fachowcem w dziedzinie centralnej bankowości, akceptującym ekspansywną politykę gospodarczą a zarazem wyczulonym na niebezpieczeństwo inflacji.

.

***

Pisma Młynarskiego są ważnym dokumentem w dziejach myśli polskiej. Poświadczają one żywotność umiarkowanego nurtu w dziejach polskiego nacjonalizmu, łączącego przeświadczenie o tym, że wspólnota narodowa jest główną kategorią polityki, z koncepcją światowego ładu opartego na wolnym handlu i międzynarodowej kooperacji finansowej. Ten, polski nacjonalizm, łączył się w myśli Młynarskiego z programem modernizacyjnym, w którym na pierwszym miejscu znajdowała się budowa sprawnie działającego państwa, realizującego wolę oraz interes narodu. Choć liberalna demokracja traktowana jest u Młynarskiego z pewną ambiwalencją, to przecież zdecydowanie odrzucił on wszelkie pokusy totalistyczne, dając przy tym interesującą choć tylko szkicową analizę totalitaryzmu. Pokusę totalizmu odrzucał Młynarski nawet w zalążkowej postaci, obecnej w ideologii obozu rządzącego u schyłku II Rzeczpospolitej. Mniej udane były próby Młynarskiego stworzenia systemu filozoficznego, w którym pragnął on osadzić niektóre swe idee społeczne, choć pozostają świadectwem recepcji amerykańskiego pragmatyzmu w myśli polskiej. Wbrew deklarowanemu powołaniu do uprawiania socjologii i niewątpliwym ambicjom politycznym, największym osiągnięciem Młynarskiego są jego pisma i działalność praktyczna dotycząca problemów pieniądza i finansów. Mimo przeładowania praktycznymi pomysłami o ulotnej wartości, zawierają one wiele istotnych refleksji na temat funkcjonowania międzynarodowego systemu walutowego, Młynarski widząc brak możliwości powrotu do klasycznego systemu złotego, postulował powołanie międzynarodowego systemu fiducjarnego, zapewniającego stałą płynność w światowych finansach. Żywił przy tym przekonanie, że powstanie takiego systemu jest jednym z warunków dalszego istnienia cywilizacji Zachodu z jej naczelnymi instytucjami państwem narodowym, ustrojem przedstawicielskim i wolnością obywatelską.

 

Tekst pochodzi z 38. numeru kwartalnika „Myśl.pl”.

 

Dr Jędrzej Lipski– dziennikarz, redaktor, reżyser i scenarzysta, twórca filmów dokumentalnych, z wykształcenia historyk, doktor filozofii, wykładowca akademicki.

 

 

Opracowano na podstawie:

Tomasz Głowiński.  Feliks Młynarski 1884-1972,  Wrocław 2012r.;
www.polskietracycje.pl;

https://nowyobywatel.pl/2012/04/13/spojne-spoleczenstwo-proporcjonalizm-i-federalizm-feliksa-mlynarskiego;
Zbigniew Ambrożewicz.- Feliks Młynarski – indywidualizm i interakcjonizm po polsku; za www.diametros.iphils.uj.edu.pl

 

Fot.: Wikimedia Commons

 

Polska gospodarka wymaga dziś przeformatowania z gospodarki wschodzącej na model gospodarki innowacyjnej. I ma ku temu najlepsze możliwe warunki. Niestety jednak możliwości te leżą w rękach rządzących, którzy jako jedyni mogą stworzyć ku temu prawne i finansowe realia.

 

Tezy formułowane przez Romana Rybarskiego  iż celem gospodarki jest dobrobyt obywateli, potęga i rozwój narodu, przeciwdziałanie zagrożeniu zewnętrznemu pozostają niezmiennie aktualne. Nader aktualne pozostaje sformułowanie, iż by gospodarka mogła realizować swoje cele, państwo musi zapewnić przedsiębiorcom możliwość akumulacji kapitału, gwarancje nienaruszalności prawa własności, niezmienność wolnej gospodarki, niskie podatki, niepowstawanie nowych i niezmienność niezbędnych przepisów oraz ograniczenie ich liczby.

 

Obecnie jednak tezy te są w Polsce dalekie do realizacji. I nawet o wysokość podatków tu nie chodzi ale zdecydowanie bardziej o to by tak obciążenia fiskalne jak i przepisy były formułowane w sposób jasny i klarowny, wymagania formalne jak najmniejsze w szczególności gdy dotykamy tak nie cierpiących zwłoki spraw jak zastrzeżenie wzorów czy patenty. Z punktu widzenia największej części polskich przedsiębiorców czyli małych i średnich przedsiębiorców to sprawy oczywiste. Dlaczego zatem rządzący ich nie dostrzegają? Imposybilizm w tej materii poraża. W pokoleniu dzisiejszych 20, 30-latków założenie własnej firmy jawi się jako heroizm. Trzeba bowiem zaryzykować wszystko: kapitał, czas, życie rodzinne i zawodowe by realizować własne pomysły na biznes. Nie dziwi zatem, że część osób wybiera pracę w już funkcjonujących firmach odkładając na bok własne pomysły czy ambicje.

 

Krajowe Inteligentne Specjalizacje

Wyda się to być może kontrowersyjne ale jestem zdania, że Państwo powinno do minimum ograniczyć przyznawania grantów i dotacji, włączając w to również specjalne strefy ekonomiczne. Sztuczne podłączanie tego typu „kroplówek” przedsiębiorstwom nie tylko powoduje nierówności (zawsze pula środków jest ograniczona) ale sprawia, że firma poprawia chwilowo własną kondycję finansową i inwestuje środki przez siebie w rzeczywistości niewypracowane. Należałoby również zrezygnować z wszelkich „Inteligentnych Specjalizacji” mających charakter raczej próby „ręcznego” określania co jest fajne i na „fali”. W rzeczywistości gospodarka zmienia się tak gwałtownie, że nadążenie za tego typu planowaniem wydaje się niewykonalne. Dlaczego firma produkująca meble miałaby mieć lepsze warunki od firmy produkującej metalowe puszki? Bo tak określił Premier? Urzędnik? Zdając sobie sprawę, że specjalizacje pojawiły się w ramach pewnej analizy, która zdaniem mądrych głów oddaje te kierunki, które są najsilniejsze i mają najlepszy potencjał podkreślić należy, że „ustawiają” one rynek podług linijki.

 

Na co zatem powinna postawić Polska realizując w dzisiejszym świecie wciąż aktualne tezy Rybarskiego? W moim odczuciu odpowiedź jest jedna: na innowacyjność. A państwo stymulować powinno gospodarkę i otoczenie biznesu głównie zachętami podatkowymi a nie szybkimi dotacjami, pochodzącymi zresztą właśnie z wpłacanych podatków.

 

Innymi słowy firma bez względu na pochodzenie kapitału, który ją tworzy, bez względu na położenie, bez względu na to czy mieści się w „inteligentnych specjalizacjach” powinno otrzymywać wsparcie państwa w postaci niższych podatków tylko i wyłącznie w dwóch przypadkach: pierwszy – gdy inwestuje w optymalizację, automatyzacje i zwiększanie własnej wydajności i w drugim – gdy inwestuje w nowatorskie rozwiązania, badania, rozwój nowych dotąd nie istniejących rozwiązań. W odróżnieniu do obecnego podejścia gdzie głównym kryterium oceny inwestycji jest ilość utworzonych miejsc pracy, wskaźnik ładny i zgrabny ponieważ bardzo łatwy do oceny i ewaluacji, niestety w żaden sposób nie posuwający naszych firm do światowego poziomu rozwoju.

 

Zamiast wielu rozdrobnionych specjalizacji i wspierania dotacjami rozmaitych branży postawić należy jedynie na 3 filary, w których rola państwa powinna być dominująca, a państwo poprzez własne organy, spółki, agencje i inne dostępne instrumenty powinno aktywnie kreować i wykorzystywać każdą możliwą okazję aby w tych 3 filarach następował rozwój innowacji a firmy (a nade wszystko patenty związane z nowymi wynalazkami) pozostawały pod opieką lub ze znaczącym udziałem państwa. Filary te to: sektor zbrojeniowy, sektor energetyczny, sektor bankowy.

 

Dlaczego tylko te 3 filary?

Pierwszy decyduje o naszym bezpieczeństwie zewnętrznym (co ma przełożenie również na naszą pozycje gospodarczą) jak również, czego uczy nas historia jest doskonałym przemysłem transferującym zaawansowane rozwiązania wojskowe czy przemysłu kosmicznego do codziennego życia. Dla uzmysłowienia wagi tego filaru podać można całkiem niedawny pomysł naukowców Wojskowej Akademii Technicznej, którzy angażując całkiem dobrze radzący sobie w Polsce sektor bezzałogowców zakłada  zbudowanie na potrzeby polskiej armii systemu rozpoznawczo-uderzeniowych dronów, który będzie funkcjonował na zasadzie zhierarchizowanego roju owadów. Koszt prototypu? 100 mln zł. Pozostaje pytanie czy Ministerstwo Obrony Narodowej jest na to gotowe by wspierać konsorcjum firm i uczelni, zapewnić bezpieczeństwo informacji przy tym i innych tego typu projektach oraz wdrażać tego typu pomysły i koncepcje w obecnie istniejące struktury wojska? W mojej opinii tego typu rozwiązania, a powinno ich każdego roku być wdrażanych co najmniej kilkanaście, mają potencjał nie mniejszy niż ślepe pokładanie nadziei w pomocy paktów i sojuszników (niezmiernie ważnej ale jak również uczy historia, uzależnionej od wielu zmiennych, na które nie zawsze ma się wpływ).

 

Filar drugi sektor energetyczny ma za zadanie zabezpieczać naszą wewnętrzną niezależność energetyczną. Trzeba podkreślić, że w dzisiejszej globalnej gospodarce jednym z najbardziej znaczących czynników branych pod uwagę przez inwestorów są zasoby energii oraz jej cena. Czynnik ten jest już czasami ważniejszy niż np. koszty związane z siłą roboczą, a jego znaczenie przy postępującej automatyzacji będzie jeszcze bardziej kluczowe. Sektor ten powinien rozwijać się wielokierunkowo a państwo powinno utrzymać w sektorze tym dominującą pozycję i stymulować powstawanie nowych zaawansowanych rozwiązań a także agresywnie zabiegać o to by najistotniejsze patenty pozostały chronioną własnością Polaków a dopiero z czasem mogły stać się towarem eksportowym.

 

Podkreślić należy fakt, że nie powinno się w tym zakresie dzielić źródeł energii na dobre i złe, przy stałym rozwoju gospodarki zapotrzebowanie na energie będzie rosło, potęgowane jeszcze przez odbiorców indywidualnych. Nie widzę żadnych racjonalnych powodów by nowoczesne systemy optymalizacji wydobycia węgla były gorzej lub lepiej traktowane niż np. siłownie wiatrowe pionowego obrotu. I jedne i drugie powinny znajdować swoje miejsce i być rozwijane. Pewne natomiast jest jedno, iż Polski jest nie stać na popełnianie błędów, jakim było odesłanie w rzeczywistości z kwitkiem Olgi Malinkiewicz, której wynalazek mógłby przy odpowiednim zaangażowaniu i wyobraźni zrewolucjonizować nie tylko rynek urządzeń mobilnych a w ogóle nasze podejście i spojrzenie na energię. A chodzi o ogniwa peroskwitowe mające olbrzymi potencjał. Poprzedni rząd (w osobie premiera Piechocińskiego) wspiął się na własne wyżyny znajdując japońskiego inwestora. Prezydent Andrzej Duda wręczył order Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Osobiście wolałbym szeroko zakrojony projekt realizowany przez jedną lub kilka z państwowych spółek energetycznych wdrażających wynalazek na masową skalę i z rozmachem, który odpowiadałby potencjałowi nowych ogniw.

 

Kapitał ma narodowość

Obecne wydarzenia na świecie pokazują, że przepływy kapitału nie są uzależnione tak bardzo od konkrecyjności, czynników ekonomicznych i wyników. Pokazują, iż mimo globalnej wioski, kapitały utrzymują swoją narodowość a firmy są nośnikami nie tylko wartości ekonomicznych. W związku z tym trzecim filarem musi być sektor finansowy, stanowiący dla gospodarki i funkcjonujących w nich podmiotów swoiste zaplecze kapitałowe. Bez tego wsparcia nasze firmy i rodzimi przedsiębiorcy nie będą mieli perspektyw wzrostu. W tym miejscu należy zgodzić się z Planem na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju i działaniami rządu idącymi w kierunku konsolidacji, rozwoju i repolonizacji sektora bankowego.

 

Dodatkowo podjąć należy jednak działania ukierunkowane na stworzenie własnych instytucji umożliwiających firmom pozyskiwanie „zdrowego” „niedotacyjnego” kapitału na inwestycje i badania. Zamiast śnić sny o III filarze emerytalnym należy powołać kilka Funduszy Fundrasingowego pod gwarancjami państwa, gdzie inwestorzy – osoby prywatne inwestowaliby kapitał w pomysły polskich naukowców i wynalazców a te wdrażane przez polskie firmy posłużą następnie spłacie kapitał z zysków powstałych w skutek wdrożeń innowacyjnych produktów czy usług.

 

Mentalność innowacyjna

Obecne podejście inwestorów szukających w Polsce głównie taniej siły roboczej może również podlegać zmianie. Już dziś bowiem część inwestujących w Polsce przedsiębiorców i menadżerów dostrzega wśród polskich pracowników dużą otwartość na zmiany, własne zaangażowanie i innowacyjne podejście do rozwiązywania zadań oraz wdrażania projektów. Chodzi jednak o to by to ci najlepsi pracownicy nie byli wysysani z Polski ale żeby przedstawiać ten zasób i tym samym zasysać inwestycje do Polski. Mentalność innowacyjna w gospodarce może z powodzeniem „rozlać” się na inne ważne dziedziny życia: edukację, pomoc społeczną, e-administrację, ochronę środowiska i inne, tworząc główne koło zamachowe funkcjonowania Polski. Ważne byśmy jednak dostrzegli w tym nie możliwość a konieczność i pozwolili działać  oraz rozwijać się tym, którzy wiedzą, iż „sky is the limit”.

 

Tekst pochodzi z 38. numeru kwartalnika „Myśl.pl”.

 

Sławomir Pszenny– Absolwent Instytutu Nauk o Rodzinie KUL, samorządowiec i trener, zawodowo zajmuje się zagadnieniami związanymi z logistyką i branżą FMCG. Prezes  warmińsko-mazurskich struktur stowarzyszenia „Endecja”.

 

 

 

 Ministerstwo Finansów poinformowało, że od początku roku do maja dochody budżetu państwa były wyższe o 10,7 mld zł w porównaniu analogicznym okresem roku ubiegłego.

 

Na koniec maja w budżecie istnieje nadwyżka, co jest zgodne z przewidywaniami. Ma ona charakter przejściowy. Nadwyżkę szacuje się na 9,6 mld zł, co jest wartością większą o około 260 mln zł niż nadwyżka kwietniowa. Wtedy budżet był na plusie ok. 9.3 miliarda złotych.

Na wzrost dochodów państwa w stosunku do roku ubiegłego złożyły się wyższe dochody podatkowe, które prezentujemy poniżej.

– dochody z podatku VAT były wyższe o 2,8% r/r (tj. ok. 1,9 mld zł),

– dochody z podatku akcyzowego i podatku od gier były wyższe o 5,9% r/r (tj. ok. 1,6 mld zł),

– dochody z podatku PIT były wyższe o 16,4% r/r (tj. ok. 3,3 mld zł),

– dochody z podatku CIT były wyższe o 16,4% r/r (tj. ok. 2,4 mld zł),

– dochody z tytułu podatku od niektórych instytucji finansowych były wyższe o 4,0% r/r.

Wzrosty dochodów z podatku PIT wynikają z korzystnej koniunktury gospodarczej i dobrej sytuacji na rynku pracy. Jak informuje Ministerstwo Finansów do końca maja wykonanie dochodów niepodatkowych wyniosło około 10,8 mld zł i było wyższe o około 1,6 mld zł (tj. 17,4%) w stosunku do okresu styczeń – maj 2017 r. Jest to spowodowane wzrostem ceny uprawnień tytułu emisji gazów cieplarnianych, która wzrosła o ponad 50%.

 

źródło: dorzeczy.pl

Jak podało PAP, źródło unijne informuje, że w piątek nad ranem na szczycie unijnym w Brukseli przywódcy unijni dali zielone światło dla przedłużenia sankcji wobec Rosji za aneksję Krymu i agresję na wschodzie Ukrainy.

Aktualnie obowiązujące sankcje wygasają z końcem lipca. W najbliższych dniach przedstawiciele krajów członkowskich podejmą formalną decyzję w sprawie przedłużenia sankcji o kolejne pół roku.

Sankcje polegają na ograniczeniu dostępu do nijnych rynków kapitałowych dla pięciu głównych rosyjskich instytucji finansowych z większościowym udziałem skarbu państwa i ich spółek zależnych poza UE. Dotyczą także trzech głównych rosyjskich firm energetycznych i trzech firm  związanych z przemysłem obronnym.

Dodatkowo sankcje obejmują także zakaz eksportu i importu broni do i z Rosji, zakaz eksportu produktów podwójnego zastosowania do celów militarnych lub dla użytkowników wojskowych w tym kraju. Ograniczany jest też dostęp Rosji do strategicznie cennych technologii i usług, które mogą być wykorzystane do wydobywania ropy naftowej.

Kwestie restrykcji zwykle omawiane są co pół roku na szczytach przez przedstawicieli państw. Do tej pory nie wystąpiły żadne mocne sprzeciwy związane z przedłużaniem sankcji.

Jak podaje pap.pl: „UE uzależniła zniesienie sankcji od pełnej realizacji porozumień mińskich w sprawie uregulowania konfliktu na wschodzie Ukrainy. Mimo że termin w tej sprawie wyznaczono na 31 grudnia 2015 roku, do dziś nie zostały one w pełni wdrożone”.

Pierwsze sankcje UE wobec Rosji wprowadzono 31 lipca 2014 roku – na okres dwunastu miesięcy. We wrześniu tego samego roku zostały dodatkowo zaostrzone. Następnie podlegały przedłużaniu.

W ciągu ostatniego roku Polska Grupa Zbrojeniowa zaobserwowała wynoszący ponad 43% wzrost eksportu. To wielki sukces! 

 

Oprócz rynku krajowego dynamicznie rozwija się eksport na wszystkie kontynenty. To daje stabilność finansową dla wszystkich spółek wchodzących w skład PGZ.

 

Wynik, który udało się osiągnąć w roku 2017 jest niewątpliwie sukcesem, na który zapracowały wszystkie podmioty z Grupy. Należy oczywiście zaznaczyć, że nieoceniony wkład w wypracowany wynik wniosła pomoc Ministerstwa Obrony Narodowej, wspólnie z którym prezentowaliśmy się na wielu prestiżowych targach zbrojeniowych. – tak rozwój PGZ komentuje członek zarządu PGZ S.A, Maciej Lew-Mirski.

 

W 2016 roku sama realizacja eksportu wyniosła prawie 560 milionów złotych. Natomiast roczne przychody szacuje się na poziomie 5 mld złotych!

 

Polska Grupa Zbrojeniowa to niewątpliwie jeden z największych koncernów obronnych w Europie, skupiający ponad 60 spółek. Ponad to, PGZ poza produkcją sprzętu wojskowego, PGZ S.A. modernizuje i serwisuje pojazdy, samoloty, śmigłowce, okręty.