Sprawa tragicznej śmierci aktywnego w środowisku Narodowej Demokracji i zaangażowanego w sprawy społeczne samorządowca Pawła Chruszcza wciąż budzi wiele kontrowersji, a dużo pytań pozostawia jak na razie bez odpowiedzi. Po upływie 9 miesięcy od śmierci lidera dolnośląskiej Endecji, na światło dzienne wychodzą kwestie, które mogą rzucić nowe światło na ustalenie przebiegu ostatnich chwil jego życia.

 

Śp. Paweł Chruszcz był radnym Głogowa, który zajmował się różnorakimi lokalnymi problemami. Równocześnie był też aktywnym działaczem w środowisku narodowym. Przez lata związany był z Młodzieżą Wszechpolską, a w ostatnich latach swojego życia był aktywnym działaczem Fundacji Bolesława Chrobrego, a także koordynował dolnośląskie struktury stowarzyszenia „Endecja”, którego funkcję prezesa pełni obecnie jego brat- poseł Sylwester Chruszcz. Tragicznie zmarły Głogowianin zaangażowany był też m.in. w działalność pro-liferską, organizowanie Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, jak również przywiązywał dużą wagę do kwestii związanych z troską o środowisko. Jego pasją było wędkarstwo. Aktywnie brał też udział w wydarzeniach patriotycznych, jak również sportowych, wspierając klub Chrobry Głogów, którego był wiernym kibicem.

 

Wśród spraw oraz fer, którymi zajmował się i tropił śp. Paweł Chruszcz znalazły się m.in. zanieczyszczenie powietrza związane ze stężeniem arsenu nad Głogowem, kontrowersje wokół funkcjonowania spółki KGHM, której był pracownikiem, jak również afera dotycząca głogowskiego „Zielonego Przedszkola”, do którego uczęszczał też jego chory na zespół Downa syn. W placówce tej dochodziło do znęcania się nad dziećmi. Kiedy sprawa ta została nagłośniona przez rodziców, przedszkolankę odpowiedzialną za zaistniałą sytuację zwolniono (niedawno zapadł w tej sprawie też wyrok sądu), jednakże rozwiązano też grupę dzieci, którą spotkało to nieszczęście. Przy okazji całej afery, na światło dzienne wyszły też kolejne kontrowersje związane z funkcjonowaniem przedszkola. W tej właśnie sprawie śp. Paweł Chruszcz miał w towarzystwie swojego brata Sylwestra spotkać się w Sejmie z Maciejem Wąsikiem, dawnym zastępcą szefa CBA. Do spotkania miało dojść na początku czerwca, kiedy wówczas głogowski radny chciał przekazać ważne dokumenty mogące być poważnymi dowodami w sprawie, w której tle przewijało się podejrzenie działań o charakterze korupcyjnym. Do spotkania jednak nie doszło, gdyż niedługo wcześniej, endecki działacz został znaleziony martwy.

 

Głogowski radny zginął 31 maja ubiegłego roku. Jego ciało, wiszące na jednym ze słupów znajdujących się na terenie leżącej nieopodal Głogowa gminy Pęcław odnaleźli kibice Chrobrego Głogów. Sprawa ta już od czasu akcji poszukiwawczej wywołuje sporo podejrzeć i spekulacji, tym bardziej iż na niedługo przed śmiercią samorządowiec zachowywał się nietypowo. W ostatnich dniach dawał do zrozumienia, że kogoś się obawia. Podczas rozmów z jednym ze znajomych stwierdził nawet: „oni mnie zabiją”. Było to kilka dni przed tragicznymi wydarzeniami. Zdawania raportów dotyczących wyjaśniania tej dramatycznej sprawy zażądał nawet premier Mateusz Morawiecki.

 

Teraz dzięki działaniom bliskich śp. Pawła Chruszcza, pozyskano dowody mogące stanowić przełom w wyjaśnianiu okoliczności jego tragicznej śmierci. Rodzina zmarłego posiadać ma bowiem opinie ekspertów wskazujące na to, iż mógł on zostać pobity na niedługo przed śmiercią. Miał być też najprawdopodobniej dociskany do ziemi. Takie ustalenia wynikać mają z badań przeprowadzonymi przez niezależnych patomorfologów, w związku z nietypowymi śladami na ciele lidera dolnośląskiej Endecji. O sprawie napisał m.in. portal wp.pl.

 

Mamy dowody na to, że miał pobite nogi, plecy, bark i mostek. Był prawdopodobnie przyciśnięty do ziemi. Taką opinię wydało kilku niezależnych patomorfologów, do których się zwróciliśmy. Oglądali oni zdjęcia z sekcji zwłok, a także z miejsca tragedii. Ich zdaniem, faktycznie była to śmierć przez uduszenie, ale ktoś mógł Pawłowi pomóc zawisnąć na sznurze. Wszyscy, niezależnie od siebie, wskazywali na posiniaczone nogi i zbity bark. A także, że przed śmiercią leżał na plecach i był przez kogoś dociskany – przytacza słowa człowieka będącego blisko całej sprawy portal wp.pl. Osoba ta stwierdziła również, że wnioski dowodowe w tej sprawie zostały złożone w legnickiej prokuraturze.

 

Stan obrażenia ciała dla prokuratury ma bardzo duże znaczenie. Zapewniam, że prokurator prowadzący sprawę, wnikliwie zapozna się z wnioskami dowodowymi. Każdy sensowny wniosek, każdy sensowny szczegół- wskazywany przez rodzinę czy przez pełnomocników rodziny jest przez prokuratora dokładnie analizowany i rozpatrywany – odniósł się do tych kwestii w rozmowie z Wirtualną Polską Zbigniew Harasimuk, szef prokuratury okręgowej w Legnicy.

 

Działania policji oraz prokuratury w tej sprawie również pozostawiały sporo do życzenia na przestrzeni miesięcy wyjaśniania tragicznej śmierci radnego. Rodzina śp. Pawła Chruszcza zwracała się nawet z wnioskiem o przeniesienia sprawy z prokuratury legnickiej do poznańskiej, jednak nie udało im się osiągnąć na to zgody. Bliscy zmarłego mieli również duże zastrzeżenia w temacie przekazywania informacji wypływających z prokuratury. Zwracano uwagę, że wśród dziennikarskich doniesień pojawiały się przekłamania. O niektórych opisywanych w mediach kwestiach, nie była przez prokuraturę oficjalnie poinformowana wcześniej rodzina śp. Pawła Chruszcza.

 

–  Czekamy jeszcze na dwie opinie, w tym na tą końcową, sporządzoną na podstawie całości materiału dowodowego, czyli wyników wszystkich badań i przesłuchań świadków. Sprawę traktujemy bardzo poważnie, cały czas prowadzone są czynności. Zakres zabezpieczonych przez nas dowodów był bardzo szeroki. Od śladów biologicznych poprzez elektroniczne dowody czy nagrania z monitoringu. Wszystkie te materiały zostały przeanalizowane w ok. 90 procentach. Jesteśmy w posiadaniu bardzo ważnych ekspertyz, które będą kluczowym materiałem przy sporządzaniu końcowej opinii. O szczegółach jednak na razie nie mogę mówić – komentuje dla wp.pl obecny stan rzeczy prokurator Zbigniew Harasimiuk.

 

 

Choć przez ostatnie miesiące media niewiele informowały o postępach w tej sprawie, to jednak od początku wydawała się ona szczególnie podejrzana. We wrześniu o kontrowersjach wokół tej tragedii pisaliśmy tutaj:

Śmierć Pawła Chruszcza: Wyniki badań, znaleziony nóż, tajemnica samochodu i brak ważnych przesłuchań!

 

Wciąż nie zakończony całkowicie jest też temat afery związanej z głogowskim „Zielonym Przedszkolem”. O tym pisaliśmy m.in. tutaj:

Znęcano się nad jej dzieckiem, teraz chcą od niej dużych pieniędzy! Sprawą zajmował się śp. Paweł Chruszcz [WIDEO]

 

 

Źródło: wp.pl

 

 

 

 

W czerwcu zeszłego roku głośną była sprawa tragicznej śmierci głogowskiego radnego Pawła Chruszcza. Był on zaangażowanym działaczem społecznym oraz wielkim patriotą. Przez lata angażował się w różnorakie organizacje, m.in. kółko rybackie, Młodzież Wszechpolską oraz Endecję, której był koordynatorem w województwie dolnośląskim. Prywatnie był też bratem posła Sylwestra Chruszcza. Głogowski samorządowiec został znaleziony martwy, powieszony na słupie energetycznym, na terenie jednej z gmin leżących nieopodal Głogowa. Był to 1 czerwca 2018 roku, dzień wcześniej bliscy zgłosili zaginięcie mężczyzny. Tragedii tej jednak nadal nie wyjaśniono, a jedna z kontrowersyjnych spraw, którymi jako samorządowiec się zajmował właśnie znów wywołuje emocje.

 

Syn Pawła Chruszcza, chory na zespół Downa Mikołaj uczęszczał do Zielonego Przedszkola w Głogowie. To właśnie ta placówka wywołuje lokalnie wiele dyskusji, a temat tego do czego w niej dochodziło oraz jak jest zarządzana wywołuje bardzo dużo kontrowersji.

 

Afera miała swój początek z wyjściem na jaw skandalicznego postępowania jednej z zatrudnionych tam kobiet. Przedszkolanka znęcała się tam nad jednym z niepełnosprawnych podopiecznych. Był to syn Anny Zdziechowicz, który miał być przez przedszkolankę krępowany, szarpany za uszy oraz miał mieć zaklejane usta. W sprawę zaangażował się wówczas śp. radny Paweł Chruszcz. Wraz z innymi rodzicami wyrażał on sprzeciw wobec sytuacji panującej w placówce. Grupę, do której uczęszczały ich dzieci, w tamten czas rozwiązano. Agresywna przedszkolanka została zwolniona i postawiono jej zarzuty. Przyznaje się do winy, jednak temat głogowskiego Zielonego Przedszkola nie sprowadza się do tej jednej niepokojącej sytuacji.

 

Przy okazji afery wobec znęcającej się nad dzieckiem pracownicy, wyszły na jaw fakty dotyczące korupcji mającej mieć miejsce w Zielonym Przedszkolu. Dawna pracownica placówki w programie „Magazyn Śledczy Anity Gargas” na antenie TVP mówiła o tym, że dochodziło tam do podrabiania podpisów pod zaświadczeniami od logopedy. Mogło to pomagać przy wyłudzaniu dotacji.

 

Inną kwestią, dotyczącą Zielonego Przedszkola, była sprzedaż budynku i działki w atrakcyjnej lokalizacji, przy której mogło dojść do popełnienia szkody na rzecz gminy przy podejmowaniu tej decyzji przez władze Głogowa. Na radzie miasta, o tej sprawie alarmował tragicznie zmarły radny, co doprowadziło do mocnej wymiany zdań pomiędzy nim a prezydentem Rafaelem Rokszewiczem.

 

We wrześniu pisaliśmy o postawieniu zarzutów kobiecie pełniącej funkcję dyrektor Zielonego Przedszkola:

Są zarzuty dla dyrektor „Zielonego Przedszkola”. Tą sprawą zajmował się Paweł Chruszcz!

 

W sprawie Zielonego Przedszkola i korupcji do jakiej mogło tam dochodzić, Paweł Chruszcz miał spotkać się z byłym wiceszefem CBA Maciejem Wąsikiem. Przy wsparciu brata posła Sylwestra Chruszcza, głogowski radny miał przekazać w Sejmie Maciejowi Wąsikowi ważne dokumenty dotyczące tej afery korupcyjnej. Do spotkania jednak nie doszło, gdyż kilka dni wcześniej, Paweł Chruszcz został odnaleziony martwy.

 

Teraz jednak to właściciel Zielonego Przedszkola występuje w roli oskarżyciela przed sądem. W związku z tym, że Anna Zdziechowicz opowiedziała na radzie miasta o tym co spotkało jej dziecko w przedszkolu, właściciel placówki Jarosław Radko pozwał kobietę żądając od niej przeprosin na łamach prasy oraz kwoty 20 000 zł zadośćuczynienia. Decyzją sądu, obie strony mają zawrzeć ugodę. Anna Zdziechowicz zapowiedziała jednak, że nie zamierza po tym co spotkało jej syna ani przepraszać właściciela Zielonego Przedszkola, ani przekazywać mu pieniędzy.

 

Kobietę wspierają m.in. rodzice innych dzieci, które uczęszczały do Zielonego Przedszkola, a także radny Andrzej Radomski, który o całym skandalu został poinformowany jeszcze przez śp. Pawła Chruszcza.

 

Sprawa jest więc znów gorącym tematem w regionie, a o całej sytuacji znów mówi się sporo lokalnie wśród samorządowców oraz w mediach. Poniżej prezentujemy materiał przygotowany przez TV Regionalna pl.

 

 

O śmierci Pawła Chruszcza pisaliśmy m.in. w poniższych artykułach:

Śmierć Pawła Chruszcza: Wyniki badań, znaleziony nóż, tajemnica samochodu i brak ważnych przesłuchań!

Młoda Endecja pyta wicepremiera o sprawę śmierci Pawła Chruszcza. „Giną nasi znajomi…” [WIDEO]

Prokuratura reaguje ws. działań KGHM! Tą sprawą zajmował się ŚP. Paweł Chruszcz

 

 

Źródła: YouTube/TV Regionalna pl ; Polskieradio.pl

MB

 

O sprawie „Zielonego Przedszkola” w Głogowie stało się głośno po śmierci radnego Pawła Chruszcza. Wiele wątpliwości budziło funkcjonowanie placówki oraz podejrzenia o mającą w niej miejsce korupcję. W przedszkolu dochodziło również do stosowania przemocy wobec dzieci.

 

O niepokojących doniesienia na temat „Zielonego Przedszkola” informował Magazyn Śledczy Anity Gargas. Również teraz, w przypadku postawienia zarzutów dyrektor placówki, informacja o tym pojawiła się na twitterowym profilu programu.

 

Temat ten jest bulwersujący tym bardziej, że do „Zielonego Przedszkola” uczęszczają dzieci niepełnosprawne. To nad nimi znęcać się miała niegdyś jedna z byłych przedszkolanek. Po wyjściu tej sprawy na jaw i zwolnieniu agresywnej kobiety, rozwiązano całą grupę dzieci, co oburzyło w taki sposób potraktowanych rodziców.

 

Do tego przedszkola chodził również Mikołaj- syn lidera dolnośląskiej Endecji Pawła Chruszcza, który jako miejscowy radny zainteresował się tą sprawą. Z czasem okazało się, że wątpliwości co do transparentności w działalności przedszkola oraz jego powiązań z lokalną władzą jest więcej. W związku z tą właśnie aferą, na początku czerwca w Sejmie, miał spotkać się Paweł Chruszcz z Maciejem Wąsikiem, byłym wiceszefem CBA, któremu przekazać chciał dokumenty dotyczące sprawy „Zielonego Przedszkola”. Możliwe też, że nie był to jedyny temat jaki pragnął poruszyć z przedstawicielem służb głogowski radny. Towarzyszyć miał mu wtedy brat- prezes stowarzyszenia Endecja poseł Sylwester Chruszcz. Do umówionego spotkania jednak nie doszło, ponieważ Paweł Chruszcz zaginął 31 maja, a następnego dnia jego ciało zostało znalezione powieszone na słupie energetycznym na terenie jednej z okolicznych gmin.

 

Sprawa śmierci zaangażowanego w sprawy społeczne samorządowca i działacza środowisk patriotycznych nadal nie została wyjaśniona, a wokół niej pojawia się wiele pytań. Paweł Chruszcz tropił kilka poważnych afer. Dla jego znajomych pocieszające mogą być pojawiające się dziś informacje o tym, że wyjaśnianie sprawy „Zielonego Przedszkola” idzie do przodu.

 

 

Jak czytamy w umieszczonym na Twitterze wpisie, w przypadku dyrektor „Zielonego Przedszkola” Kingi M. zarzuty wiążą się z fałszowaniem podpisów pod dokumentami, a także podrabianiem opinii logopedycznej.

 

 

Pytania dotyczące lokalnych spraw, którymi zajmował się tragicznie zmarły Paweł Chruszcz, stawiał podczas sesji Rady Miasta Głogowa prezydentowi Rafaelowi Rokaszewiczowi poseł Sylwester Chruszcz. Było to niedługo po śmierci jego brata.

 

 

 

Źródło: Twitter/@MagazynSledczy ; Twitter/@andradomski ; YouTube/Portal GPI

 

 

Od śmierci Pawła Chruszcza minęły ponad trzy miesiące. Teraz jednak w tej sprawie, na światło dzienne wychodzą kolejne niejasności dotyczące ostatnich chwil życia radnego z Głogowa. Są wyniki badań toksykologicznych, a dziennikarzom z Dziennika Gazety Prawnej udało dotrzeć się do osoby, która widziała endeckiego działacza prawdopodobnie jako ostatnia ze znajomych, na niewiele czasu przed śmiercią. Tajemniczych kwestii jest jeszcze więcej.

 

Radny z Głogowa był społecznie mocno zaangażowanym działaczem. Interesował się sprawami lokalnych mieszkańców oraz tropił afery dotyczące sporych przekrętów i znacznych sum pieniężnych. Zajmował się między innymi problemem stężenia arsenu w powietrzu nad miastem, sprawą „Zielonego Przedszkola”, w którym oprócz stosowania przemocy miały miejsce też inne podejrzane sytuacje, mogące mieć podłoże korupcyjne, a także śledził niejasne przepływy pieniężne i inwestycje w spółce KGHM. Samorządowiec został znaleziony martwy, powieszony na słupie energetycznym na terenie jeden z gmin nieopodal Głogowa. Było to na kilka dni przed umówionym spotkaniem z byłym wiceszefem CBA Maciejem Wąsikiem. Paweł Chruszcz miał mu przekazać dokumenty dotyczące jednej z badanych przez niego afer, najprawdopodobniej chodziło o sprawę „Zielonego Przedszkola”.

 

Wraz z początkiem sierpnia rodzina zmarłego złożyła wniosek o przeniesienie sprawy z prokuratury legnickiej do poznańskiej. Sporo wątpliwości budzą bowiem powiązania legnickich prokuratorów z władzami miasta Głogowa i tamtejszymi urzędnikami, a także sposób prowadzenia działań przez prokuraturę w Legnicy. Wobec tego wniosku nie była jednak przychylna Prokuratura Krajowa i śledztwo dalej prowadzone jest przez Prokuraturę Okręgową w Legnicy. Teraz najbliżsi Pawła Chruszcza są po raz kolejny zbulwersowani faktem, że o nowych informacjach w sprawie tej tragedii dowiadują się oni z mediów. O sprawie poinformowała portal dziennik.pl.

 

– Po raz kolejny o faktach dotyczących sprawy śmierci brata dowiaduję się z mediów. Nie dostałem informacji ani o wynikach badań krwi, ani o tym, że nie ma zgody na przeniesienie śledztwa do Poznania. Czekamy na uzasadnienie tej decyzji – powiedział dla Dziennika poseł Sylwester Chruszcz (brat tragicznie zmarłego samorządowca).

 

Rodzina i przyjaciele Pawła Chruszcza obawiają się, że prokuratura zmierza do umorzenia śledztwa w tak podejrzanej i dramatycznej sprawie. Wśród kwestii, które ich niepokoją jest m.in. to jak zabezpieczono niedopałki papierosów znajdujące się w miejscu, gdzie znaleziono ciało. Zostały wzięte bowiem do analizy tylko niektóre przypadkowe niedopałki, a nie przebadano ich wszystkich oraz nie sprawdzono na nich obecności DNA różnych osób.

 

Jak podała Gazeta Wrocławska, według ujawnionych ustaleń, wyniki badań toksykologicznych wskazują na brak substancji psychoaktywnych w organizmie zmarłego. Wykryto natomiast obecność promila alkoholu. Zdaniem prokuratury legnickiej wiąże się to z faktem, że znaleziona miała zostać w samochodzie lidera dolnośląskiej Endecji butelka Whiskey, a nagrania z monitoringu miały dowodzić, że zakupił on dzień wcześniej w jednym ze sklepów alkohol.

 

Pojawiają się jednak kolejne pytania i wątpliwości, a jak wskazują bliscy Pawła Chruszcza, nowe ustalenia pogłębiają poziom skomplikowania całej sprawy. Dziennik Gazeta Prawna dotarł nawet do osoby, która jak się okazuje mogła jako ostatnia widzieć radnego przed śmiercią. Co skandaliczne w tej sytuacji, człowiek ten nie został nawet przesłuchany przez prokuraturę.

 

Mowa tu o znajomym Pawła Chruszcza z koła wędkarskiego, który był z nim dzień przed tragedią na łódkach. Co warte przypomnienia, przed rozegraniem się całego dramatu, Chruszcz zapraszał swoich kolegów, aby również w dniu kiedy doszło do tragedii pojechali z nim na łódki, jak również wysyłał mapki z lokalizacją skąd mają go odebrać. Jak się okazało, w tej właśnie okolicy odnaleziono później jego ciało.

 

Dziennik Gazeta Prawna zdołał nawet porozmawiać z tym właśnie kolegą Pawła Chruszcza, który rzeczywiście 30 maja był wraz z nim na łódkach.

 

– Nie wierzę w to samobójstwo do dziś. Paweł był pełen życia i optymizmu. Wszyscy, którzy znali Pawła wiedzą, że nie był samobójcą – wyraził swoją opinię ten właśnie znajomy.

 

Jak zaznacza mężczyzna, dzień przed zaginięciem głogowskiego samorządowca, nic nie wskazywało na zbliżającą się tragedię. Obydwaj panowie umawiali się nawet na kolejny wypad nad wodę.

 

– Wiemy, jak człowiek się zachowuje, gdy coś go gryzie. Ucieka od ludzi, zamyka się w sobie. A Paweł taki nie był. Byliśmy nawet umówieni na następny wypad wędkarski. A tu szok! – Powiedział.

 

Jednak nie tylko kolega z koła wędkarskiego zaliczy się do grona osób, które powinny zostać przesłuchane przez prokuraturę, ale do tego jednak nie doszło.

 

– Nie rozumiem powodów, dla których odmówiono przeniesienia śledztwa do Poznania. Sprawa jest w legnickiej prokuraturze, choć mimo upływu trzech miesięcy nie rozwiano tylu niejasności. Nie przesłuchano wielu osób. W tym tej, z którą Paweł Chruszcz dzień przed śmiercią był na łódce – skomentował taki stan rzeczy Andrzej Radomski, będący przyjacielem zmarłego, a także byłym skarbnikiem powiatu głogowskiego. Również on nie został przesłuchany.

 

Wiele osób od dawna zadaje również pytania dotyczące samej akcji poszukiwawczej prowadzonej po zgłoszeniu przez żonę radnego jego zaginięcia. Została ona bowiem przerwana nocą, a jako oficjalny powód takiej decyzji podano rzekome złe warunki atmosferyczny. Ludzie obserwujący całą sprawę często zwracają jednak uwagę, że w tamtym czasie pogoda nie była zła. Poszukiwania wznowiono rano, jednak ostatecznie ciało zostało znalezione nie przez służby, a kibiców klubu Chrobry Głogów, którego zagorzałym fanem był również sam Paweł Chruszcz.

 

Kolejne pytania rodzi fakt, że w momencie odnalezienia zwłok, zmarły miał założone okulary, które zakładał on jednak głównie do czytania, a na rękach widać było ślady obrażeń. Wątpliwości dotyczą również noża lub nawet dwóch noży, o których mówi się, że zostały znalezione w okolicy słupa, na którym wisiało ciało Pawła Chruszcza. Rany na rękach zmarłego mogły powstać przy użyciu takiego właśnie ostrego narzędzia. Niektórzy tłumaczą, że mogło dojść do próby podcięcia żył za pomocą noża.

 

Kolejną tajemniczą kwestią jest temat samochodu. Najpierw auto miało być bowiem widziane w miejscowości Jerzmanowa. Tam właśnie podjęto początkowo poszukiwania. Później jednak pojazd miał zostać odnaleziony… w innym miejscu, a dokładniej w gminie Pęcław. Tam właśnie znaleziono ciało zaangażowanego społecznie endeka.

 

Przy tak wielu znakach zapytania i tajemnicach, prokuratura stoi na stanowisku, że wciąż prowadzi czynności i stara się wszystkie doniesienia analizować. Oprócz badań toksykologicznych, podjęto też takie kroki jak np. sprawdzenie zapisów monitoringu z trasy, którą prawdopodobnie przemieszczał się przed śmiercią radny.

 

– Czynności te nie dostarczyły dowodów mających tak istotne znaczenie dla śledztwa, że mogłyby przyczynić się „przełomu” – stwierdził prokurator Harasimiuk.

 

Co również niepokojące, pomimo upływu kolejnych miesięcy nadal nie została ustalona konkretna godzina zgonu. Przyczynić się do określenia jej dokładnie mają uzyskane informacje na temat warunków atmosferycznych w dniu, w którym doszło do tragedii.

 

Przesłuchiwani są kolejni w tej sprawie świadkowie. Również były wiceszef CBA Maciej Wąsik, z którym Paweł Chruszcz miał umówione w Sejmie spotkanie został przesłuchany. Fakt jednak, że nie przesłuchano jeszcze m.in. osoby, która mogła widzieć zmarłego jako ostatnia ze znajomych, budzi poważne wątpliwości co do działań prokuratury w tak poważnej sprawie.

 

 

Źródło: Gazeta Wrocławska ; Dziennik Gazeta Prawna ; dziennik.pl

 

 

Śledztwo ws. tragicznych wydarzeń, jakie miały miejsce pod koniec maja na Dolnym Śląsku nadal trwa, a okoliczności śmierci głogowskiego radnego Pawła Chruszcza wciąż budzą wiele pytań. Wyjaśnienia sprawy nie zamierza odpuszczać poseł Sylwester Chruszcz, będący prezesem stowarzyszenia Endecja, którego ważnym działaczem był również jego tragicznie zmarły brat.

 

Paweł Chruszcz był społecznie mocno zaangażowanym działaczem. Interesował się sprawami lokalnych mieszkańców oraz tropił afery dotyczące sporych przekrętów i znacznych sum pieniężnych. Zajmował się między innymi problemem stężenia arsenu w powietrzu nad miastem, sprawą „Zielonego Przedszkola”, w którym oprócz stosowania przemocy miały miejsce też inne podejrzane sytuacje, mogące mieć podłoże korupcyjne, a także śledził niejasne przepływy pieniężne i inwestycje w spółce KGHM.

 

Samorządowiec został znaleziony martwy, powieszony na słupie energetycznym na terenie jednej z gmin położonej nieopodal Głogowa. Było to na kilka dni przed umówionym spotkaniem z byłym wiceszefem CBA Maciejem Wąsikiem. Radny z Głogowa miał mu przekazać dokumenty dotyczące jednej z badanych przez niego afer, najprawdopodobniej chodziło o sprawę „Zielonego Przedszkola”. Niestety w dzień, kiedy do spotkania miało dojść odbywał się już pogrzeb zaangażowanego społecznie endeckiego działacza. Paweł Chruszcz miał szczęśliwą kochającą rodzinę, w tym dwójkę synów, z których jeden choruje na zespół Downa. Lider dolnośląskiej Endecji był również zagorzałym kibicem klubu Chrobry Głogów. To właśnie fani tej drużyny znaleźli jego ciało, co również budziło wątpliwości co do działań służb podczas poszukiwań po zgłoszeniu zaginięcia przez żonę radnego.

 

Prokuratura nadal bada tą dramatyczną sprawę, sprawdzając przy tym trzy wątki. Wszystko jest wyjaśnianie bowiem pod kątem hipotezy o zabójstwie z upozorowaniem samobójstwa, samobójstwie, jak również samobójstwem przy szeroko rozumianym udziale osób trzecich (np. presja, przymus). Nadzór nad wyjaśnianiem tragicznej śmierci Pawła Chruszcza ma prokuratura krajowa, a premier Mateusz Morawiecki zażądał regularnych raportów z toku śledztwa.

 

Nadal nie ma jeszcze wyników z badań przeprowadzonych w ramach sekcji zwłok. Jak podawała w informacji dla mediów prokuratura, można się ich spodziewać w okolicach połowy września.

 

Na początku sierpnia najbliżsi tragicznie zmarłego narodowca, w tym jego brat poseł Sylwester Chruszcz, wystąpili z wnioskiem o przeniesienie śledztwa z Legnicy do Poznania. Zdaniem prezesa Endecji, rodzina nie otrzymała jeszcze odpowiedzi na złożony wniosek.

 

– Nie chcę zbyt dużo mówić, żeby nie przeszkodzić w śledztwie. Sprawa jest w toku. Uważam, że sprawa powinna być przeniesiona do innego województwa – stwierdził poseł Chruszcz, którego wypowiedź przytacza portal gazetawroclawska.pl.

 

Zdaniem Sylwestra Chruszcza, wątpliwości co do rzetelności prowadzonego śledztwa budzą powiązania między prokuraturą w Głogowie i Legnicy. Wiadomym jest bowiem, że jego brat nie miał zbyt dobrych relacji z przedstawicielami władz miasta Głogowa.

 

– Między prokuraturami legnicką a głogowską jest za dużo związków personalnych, co, moim zdaniem, nie wpływa dobrze na śledztwo. Dobrze więc, żeby sprawą zajmowała się prokuratura kompletnie niezwiązana z tym regionem – wyjaśnia lider Narodowej Demokracji.

 

Póki co jednak sprawa w prokuraturze legnickiej prowadzona jest nadal w tym samym tempie, ponieważ decyzja dotycząca przeniesienia śledztwa najprawdopodobniej nie została jeszcze podjęta.

 

– Nie mamy jednak jeszcze do przekazania żadnych nowych informacji na temat sprawy. Przeprowadzane są kolejne czynności procesowe, ale ostatnio zgromadzone dowody nie zmieniają dotychczasowych ustaleń – odniosła się do tego tematu rzecznik prokuratury Lidia Tkaczyszyn w rozmowie z Gazetawroclawska.pl.

 

Poseł Sylwester Chruszcz nie chce publicznie mówić zbyt wiele o postępach w całej sprawie dotyczącej tragedii jaka spotkała jego rodzinę. Deklaruje natomiast, że nie odpuści wyjaśniania okoliczności śmierci jego młodszego brata. Chce on bowiem podobnie jak pozostali bliscy i znajomi prezesa dolnośląskiej Endecji, aby osoby winne jego śmierci ponieśli konsekwencje za swoje działania.

 

 

Źródło: gazetawroclawska.pl

 

Za tydzień miną dwa miesiące od tragicznej śmierci Pawła Chruszcza- głogowskiego radnego, działacza społecznego, prezesa dolnośląskiej Endecji, a prywatnie brata posła Sylwestra Chruszcza. Ta tragiczna sprawa nadal spowita jest tajemnicą i rodzi wiele pytań.

 

Radny z Głogowa był społecznie mocno zaangażowanym działaczem. Interesował się sprawami lokalnych mieszkańców oraz tropił afery dotyczące sporych przekrętów i znacznych sum pieniężnych. Zajmował się między innymi problemem stężenia arsenu w powietrzu nad miastem, sprawą „Zielonego Przedszkola”, w którym oprócz stosowania przemocy miały miejsce też inne podejrzane sytuacje, mogące mieć podłoże korupcyjne, a także śledził niejasne przepływy pieniężne i inwestycje w spółce KGHM. Samorządowiec został znaleziony martwy, powieszony na słupie energetycznym na terenie jeden z gmin nieopodal Głogowa. Było to na kilka dni przed umówionym spotkaniem z byłym wiceszefem CBA Maciejem Wąsikiem. Paweł Chruszcz miał mu przekazać dokumenty dotyczące jednej z badanych przez niego afer, najprawdopodobniej chodziło o sprawę „Zielonego Przedszkola”.

 

Wciąż nie ma odpowiedzi na pytanie jak doszło do śmierci endeckiego działacza. Na jego ciele odkryto bruzdę wisielczą, ale także dziwne ślady na wysokości ramion, mające nie mieć związku z powieszeniem. Prokuratura bada sprawę pod kątem wątku samobójstwa, samobójstwa z szeroko rozumianym udziałem osób trzecich (np. presja, naciski), jak i też zabójstwa  z upozorowaniem samobójstwa. Rodzina i bliscy znajomi Pawła Chruszcza nie wierzą, że mógłby on sam odebrać sobie życie.

 

Nadzór nad wyjaśnianiem tej sprawy ma Prokuratura Krajowa. Informacji na temat postępów w wyjaśnianiu tej tragedii zażądał również premier Mateusz Morawiecki. Część głogowskich radnych zaapelowała natomiast by minister Zbigniew Ziobro nadzorował także toczące się oddzielnie w prokuraturze śledztwo dotyczące „Zielonego Przedszkola”. Przewodniczący rady miejskiej Andrzej Koliński wysłał w związku z tym do Prokuratora Generalnego stosowne dokumenty. W piśmie skierowanym do Zbigniewa Ziobro stwierdzono, że sprawa tej placówki ma „ogromny rezonans społeczny”, ponieważ pośrednio wiąże się właśnie z tragiczną śmiercią radnego Chruszcza.

 

„Gazeta Wrocławska” zapytała o te kwestie legnicką prokuraturę.

 

– Ustalenia postępowania nie potwierdzają na ten moment, że sprzedaż przedszkola miała związek bezpośredni czy też pośredni ze śmiercią pokrzywdzonego – stwierdził w odpowiedzi Zbigniew Haramasiu, Prokurator Okręgowy w Legnicy.

 

Haramasiuk stwierdził, że sprawa tej tajemniczej śmierci wciąż nie jest jeszcze wyjaśniona.

 

W ramach wyjaśniania okoliczności tej tragedii, przesłuchiwani są nadal świadkowie, także analizowane są zabezpieczone nagrania z kamer monitoringu (także prywatnych), które mogły zarejestrować drogę jaką Paweł Chruszcz przemieszczał się w ostatnich godzinach przed swoją śmiercią.

 

 

W zeszłym tygodniu informowaliśmy o alarmie bombowym, jaki miał miejsce w leżącym na Dolnym Śląsku Głogowie. Było to we wtorek 10 lipca. Bomba miała być rzekomo podłożona w miejscowym Sądzie Rejonowym. Przed południem, około godz. 11 otrzymano anonimowy telefon, w którym niezidentyfikowana osoba poinformowała, że w sądzie został podłożony ładunek wybuchowy. Nie bagatelizowano tego zawiadomienie i podjęto decyzję o ewakuacji.

 

Z budynku Sądu Rejonowego ewakuowano wówczas kilkudziesięciu pracowników, a także osoby mające uczestniczyć w rozprawach, które zaplanowane były na tamten dzień. W działania zaangażowano specjalną grupę policyjnych pirotechników.

 

Po przeszukaniu pomieszczeń w sądzie, okazało się, że alarm można uznać za fałszywy. Po dwóch dniach, funkcjonariuszom policji udało się zatrzymać sprawcę całego zamieszania. Odpowiedzialny za wywołanie alarmu oraz przekazanie informacji o rzekomym podłożeniu bomby jest 27-latek mieszkający w znajdującym się niedaleko od Głogowa Lubinie.

 

Nie są znane informacje na temat szczegółów co do motywacji mężczyzny, jednak swoim działaniem chciał on zdaniem policji wywołać przeświadczenie, że może dojść do wielkiego zagrożenia dla ludzi lub mienia o szczególnej wartości (w tym przypadku budynku Sądu Rejonowego w Głogowie).

 

– 12 lipca policjanci Wydziału Kryminalnego zatrzymali 27–letniego mieszkańca Lubina. Jest on podejrzany o wywołanie w dniu 10 lipca 2018 roku, fałszywego alarmu i doprowadzenie do utrudnień w funkcjonowaniu Sądu Rejonowego w Głogowie. W wyniku wszczętego alarmu, zarządzono ewakuację wszystkich osób przebywających w budynku sądu. Gmach został przeszukany przez policyjnych pirotechników, którzy nie odnaleźli żadnych ładunków wybuchowych czy niebezpiecznych przedmiotów – poinformował podinsp. Bogdan Kaleta, pełniący funkcję oficera prasowego Komendanta Powiatowego Policji w Głogowie.

 

Zatrzymany 27-latek został objęty dozorem policyjnym, a także usłyszał zarzut wywołania fałszywego alarmu o podłożeniu ładunku wybuchowego. Za ten czyn grozi mu w świetle polskiego prawa kara nawet 8 lat pozbawienia wolności.

 

Warto mieć na uwadze, że poza wywołaniem strachu oraz obaw wśród ludzi, działanie mieszkańca Lubina zaburzyło w tym przypadku funkcjonowanie przez spore utrudnienia i zmiany co do zaplanowanych na 10 lipca spraw.

 

Ta sytuacja to niejedyny problem jaki w ostatnim czasie spotyka miasto Głogów. W ostatnim czasie zaognił się tam konflikt części radnych z zastępczynią prezydenta miasta Bożeną Kowalczykowską, dotyczący sprawy Zielonego Przedszkola, którą zajmował się także tragicznie zmarły samorządowiec i endecki działacz Paweł Chruszcz. Sprawa tej zagadkowej i dramatyczna śmierci również nie została jeszcze wyjaśniona. Dodatkowo od lat problemem Głogowian jest trujący arsen i jego stężenie w powietrzu.

 

W dolnośląskiej miejscowości doszło dziś do nerwowej sytuacji. Wszystko w związku z alarmem bombowym w dolnośląskim mieście Głogów. W ostatnim czasie o miejscowości tej było dość głośno w związku z kilkoma lokalnymi aferami oraz tragiczną śmiercią radnego Pawła Chruszcza.

 

Bomba miała być rzekomo podłożona w miejscowym Sądzie Rejonowym. Przed południem, około godz. 11 otrzymano anonimowy telefon, w którym niezidentyfikowana osoba poinformowała, że w sądzie został podłożony ładunek wybuchowy. Nie bagatelizowano tego zawiadomienie i podjęto decyzję o ewakuacji.

 

Z budynku sądu ewakuowano kilkudziesięciu pracowników, a także interesantów docierających na rozprawy, które zaplanowane były na dzisiaj. Działania na miejscu podjęli funkcjonariusze ze specjalnej grupy pirotechnicznej.

 

– Policjanci z grupy pirotechnicznej przeszukują każde pomieszczenie sądu w poszukiwaniu podejrzanych elementów – przekazywał w trakcie akcji podinspektor Bogdan Kaleta, oficer prasowy KPP Głogów.

 

Alarm okazał się być fałszywy. Rozprawy, które w Sądzie Rejonowym w Głogowie zostały zaplanowane na późniejsze popołudniowe godziny zostały odroczone. Nie są znane dokładne motywy osoby, która poinformowała o podłożeniu bomby, jednak nie jest wykluczone, że ktoś chciał uniknąć swojej obecności na którejś z wtorkowych rozpraw lub nie chciał by odbywała się już teraz.

 

 

W ostatnich dniach lokalne media informowały o sporze pomiędzy częścią radnych a lokalną panią wiceprezydent, której odwołania oni się domagają. Ma to związek ze znajdującym się w Głogowie Zielonym Przedszkolem, w którym dochodziło do znęcania się nad podopiecznym. Dodatkowo są poważne podejrzenia co do korupcji przy okazji funkcjonowania placówki.

 

Wiceprezydent Bożena Kowalczykowska, zarzuca samorządowcom manipulację odpierając ich zarzuty i twierdzi, że w sprawie Zielonego Przedszkola kontaktowała się jedynie ze ŚP. Pawłem Chruszczem, przy czym jej zdaniem nie otrzymywała sygnałów, iż dzieje się tam coś złego. Grupa radnych zarzuca jej jednak, że miała wiedzę na temat incydentów do jakich tam dochodzi,  a na dowód tego mają mieć nagraną jednej z jej rozmów.

 

Zielone Przedszkole i związane z nim problemy to jedna z afer, którą zajmował się endecki działacz- radny Paweł Chruszcz, który prywatnie jest bratem posła Sylwestra Chruszcza (WiS/Endecja). Miał on przekazać w Sejmie byłemu wiceszefowi CBA dokumenty dotyczące zapewne korupcji dotyczącej sprawy Zielonego Przedszkola. Radny Chruszcz zajmował się też lokalnym problemem stężenia arsenu powietrzu oraz problemami narosłymi wokół działania spółki KGHM Polska Miedź. Niestety ciało zaangażowanego samorządowca zostało znalezione w tegoroczne święto Bożego Ciała powieszone na słupie energetycznym w gminie Pęcław, nieopodal Głogowa. Sprawa nadal jest badana i rodzi wiele pytań.

 

Paweł Chruszcz, brat posła Sylwestra Chruszcza (WiS/Endecja) był radnym Głogowa, który tropił różnorakie afery związane z lokalnymi sprawami oraz niejasnościami mającymi miejsce w funkcjonowaniu spółki KGHM. Sam pracował również jako Kierownik Centrum Logistycznego w Ruch S.A. co pozwalało mu na poznanie z bliska błędów pojawiających się w spółce miedziowej. Niestety, głogowski radny został znaleziony martwy, powieszony na słupie energetycznym w gminie Pęcław. Prokuratura wciąż bada sprawę tej tajemniczej śmierci.

 

Paweł Chruszcz był również koordynatorem dolnośląskich struktur stowarzyszenia Endecja, a w radzie gminy Głogów zasiadał m.in. w komisji ekologii, zdrowia, sportu i turystyki. Jedną z kwestii, którą od kilku lat się nieustępliwie zajmował był problem stężenia arsenu w powietrzu nad Głogowem. W tej właśnie sprawie zareagowała prokuratura.

 

Jak donoszą lokalne dolnośląskie media, Wrocławska Prokuratura Regionalna skierowała do Najwyższego Sądu Administracyjnego skargę kasacyjną w sprawie zanieczyszczenia powietrza arsenem w mieście Głogów.

 

Prokuratura Regionalna we Wrocławiu wystosowała we wtorek komunikat, w którym poinformowano, że prokurator nie zgadza się ze stanowiskiem jakie przyjął sąd administracyjny, który stwierdził iż działanie nowych instalacji Huty Miedzi Głogów nie przekłada się negatywnie na stan środowiska i nie zagraża życiu oraz zdrowia lokalnych mieszkańców.

 

W treści skargi, prokurator wskazuje m.in. na „nieuzasadnione przyjęcie przez sąd, że eksploatacja nowych instalacji i urządzeń objętych zintegrowanym zezwoleniem nie powoduje przekroczenia standardów emisyjnych, jak również pogorszenia stanu środowiska oraz zagrożenia dla ludzi, podczas gdy od kilku lat Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska odnotowuje przekroczenie dopuszczalnych poziomów substancji szkodliwych dla zdrowia w postaci arsenu”. Taką ocenę zaistniałej sytuacji czytamy w opublikowanym komunikacie prokuratury.

 

Prokurator zauważa też, że Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska od kilku lat odnotowuje przekroczony poziom dopuszczalnej ilości arsenu w powietrzu. W 2017 roku, poziom ten miał zostać przekroczony o 504%. Zdaniem prokuratora, jest to „niepodważalny dowód, że standard jakości środowiska faktycznie nie jest dochowany”.

 

Od kilku lat nad problemem zanieczyszczenia powietrza w Głogowie trwa żywa dyskusja. Istnieją również podejrzenia, że wyniki pomiarów stężenia arsenu mogą być fałszowane. Zawiadomienie w tej sprawie trafiło do prokuratury już w 2015 roku. Jedną z osób mocno zaangażowanych w rozwiązywanie tej sprawy pełnej niejasności był własnie ŚP. radny Paweł Chruszcz. Wciąż nie jest wyjaśnione jakie okoliczności towarzyszyły jego śmierci. Prokuratura bada sprawę pod kątem trzech ewentualnych wątków: samobójstwa, samobójstwa pod presją lub innym udziale osób trzecich oraz zabójstwa z upozorowaniem samobójstwa.