Miasto Gdańsk przyjęło inicjatywę klubu radnych Koalicji Obywatelskich, która uderza w antyszczepionkowców…

 

Jak poinformował wiceszef miast Mateusz Skarbek: „Właśnie ogłosiliśmy, że szczepienia dzieci będą jednym z kryteriów dodatkowych punktów rekrutacji do przedszkoli publicznych”.

 

„Masowa histeria ruchów antyszczepionkowych na naszych portalach społecznościowych utwierdza mnie w przekonaniu, że to właściwy krok” – podsumował Skarbek.

 

Władze Gdańska zadecydowały o wdrożeniu pomysłu Koalicji Obywatelskiej, który zakłada` zastosowanie kryterium szczepień przy rekrutacji do przedszkoli publicznych.

 

Przewodnicząca Rady Miasta Gdańsk Agnieszka Owczarczak poinformowała, że „Prezydent Aleksandra Dulkiewicz pracuje nad uchwałą, w której uwzględnione zostaną dodatkowe punkty dla dzieci szczepionych zgodnie z kalendarzem szczepień obowiązkowych” .

 

 

Źródło: nczas.com
fot. Wikipedia Commons
LS

Kacper Płażyński zwołał konferencję prasową, wyjaśniając, że ma ona związek z nieprawidłowościami w spółce Gdańskie Nieruchomości. Stacja TVN24 w tym momencie przerwała transmisję, tłumacząc widzom, że jednak „nie na to liczyła”.

 

 

W czwartek radni z ramienia PiS złożyli wniosek o odwołanie Piotra Grzelaka z funkcji pełniącego obowiązki zastępcy prezydenta ds. zrównoważonego rozwoju i mieszkalnictwa, zarzucając mu brak nadzoru nad spółką Gdańskie Nieruchomości. Ujawniliśmy ostatnio wewnętrzny dokument, który wskazuje, że mogło dochodzić tam do ustawiania przetargów. „Brak jest dokumentacji przetargowej, zapłacone faktury są wyższe, niż wynikałoby z zawieranych umów, a same umowy zawierane są ustnie” – mówił na konferencji prasowej Kacper Płażyński.

 

https://twitter.com/KacperPlazynski/status/1103604954365861888

 

Tematyka poruszona na konferencji nie przypadła do gustu dziennikarzom prowadzącym poranny serwis informacyjny stacji TVN24. Jak sami przyznali, liczyli, że Płażyński odniesie się do publikacji „Gazety Wyborczej” o dofinansowaniu, z którego skorzystał jako bezrobotny.

VIDEO poniżej:

 

Źródło: prawdaobiektywna.pl, Twitter.com
fot. Twitter.com
LS

 

 

 

Aleksandra Dulkiewicz, sprawująca funkcje Prezydenta Gdańska jest jednocześnie jedną z głównych kandydatek w marcowych wyborach na to stanowisko. Dulkiewicz nie szanuje jednak demokracji i nie wyraża chęci do wzięcia udziału w tradycyjnej przedwyborczej debacie.

 

Działaczka unika również odpowiedzi na pytania dziennikarzy, a przed jednym z nich… po prostu zaczęła uciekać.


Komisarz Gdańska nie miała jednak ochoty na rozmowę z przedstawicielem mediów i bez słowa próbowała uciekać. W obronie kobiety stanęli jej przyboczni, odpychając dziennikarza i mówiąc o nieposzanowaniu demokracji i państwa prawa.

       

 

Źródło: nczas.com; YouTube – Media Narodowe
Fot.: YouTube – Media Narodowe
EM

Grzegorz Braun wypuścił nowy spot wyborczy. – Obronię Gdańsk przed eurokomuną i inwazją imigrantów. Nie będą Niemcy i Żydzi uczyć nas historii, nie będą zboczeńcy wychowywać naszych dzieci – grzmi kandydat na prezydenta Gdańska.

 

Już niebawem, bo 3 marca odbędą się w wybory na prezydenta Gdańska. Warto wspomnieć, że wcześniej na danym stanowisku funkcje pełnił Paweł Adamowicz, który został brutalnie zamordowany podczas tegorocznego finału WOŚP. Jednym z kandydatów jest Grzegorz Braun – lider Koalicji Propolskiej w wyborach do Unioparlamentu.

 

– Obronię Gdańsk przed eurokomuną i inwazją imigrantów. Nie będą Niemcy i Żydzi uczyć nas historii, nie będą zboczeńcy wychowywać naszych dzieci – zaczyna swój spot Braun. – Rozliczę Układ Gdański. Miasto dla mieszkańców, nie tylko dla obcych spekulantów i deweloperów, jeżeli ulgi i ułatwienia to dla lokalnych pracodawców i pracowników – dodaje.

 

Trzeba przyznać, że hasła kandydata szokują. A jeszcze bardziej jego zakończenie – Gdańsk nie tęczowy, nie brunatny, nie czerwony, tylko biało-czerwony (…) I jeszcze jedno: zapewniam, że nigdy nie kibicowałem Arce Gdynia – kończy Braun.

 

 

Źródło: nczas.com
Fot.: YouTube – Grzegorz Braun
EM

Były policjant, pisarz, publicysta i popularny komentator medialny w tematach związanych z bezpieczeństwem, odniósł się do sprawy tragedii jaka rozegrała się w styczniu podczas finału WOŚP w Gdańsku. Zaatakowany nożem został wówczas prezydent miasta Paweł Adamowicz. Sprawcą okazał się być Stefan W., odsiadujący wcześniej wyrok w więzieniu.

 

Emerytowany policjant wskazał co zawiodło w tym przypadku oraz ocenił poziom zabezpieczeń podczas organizowanej wtedy imprezy.

 

Z Dariuszem Lorantym rozmawiała Izabela Wyżga z redakcji ProstozMostu TV.

 

 

 

MB

 

Od tragicznej śmierci prezydenta Gdańska minął już ponad miesiąc. Sporo kontrowersji i pytań nadal rodzi postać Stefana W., który zamordował Pawła Adamowicza przy użyciu noża. Intrygująca dla wielu jest historia samego skazywanego wcześniej za napady Stefana, jak i jego rodziny.

 

Tematem najbliższych Stefana W. wzrosło zainteresowanie, kiedy wywiadu postanowiła udzielić jego matka. Przyznała ona wówczas, że żałuje i przeprasza za to co zrobiło jedno z jej dzieci. Mówiła również o tym, że osobiście znała się z prezydentem Adamowiczem, a cała tragedia, która rozegrała się w tamten styczniowy wieczór wywołała rozpacz u niej i u innych członków rodziny. Pani Jolancie (bo tak na imię ma matka Stefana W.) przekazać różaniec zdecydował się papież Franciszek.

 

Jak się jednak okazuje to nie są pierwsze tak przykre wydarzenia, które spotkały tych ludzi. Okazuje się bowiem, że 12 lat temu, w tragicznych okolicznościach zginął ojciec Stefana W., mąż pani Jolanty. Nie jest wykluczone, że tamto zdarzenie mocno i negatywnie wpłynęło na psychikę późniejszego zabójcy prezydenta Adamowicza.

 

Śmierć ojca Stefana W. stracił życie w wyjątkowo niespodziewanych okolicznościach. Wyszedł pewnego wieczoru się przespacerować, jednak ten spacer okazał się być jego ostatnim na tym świecie. Doszło do dramatycznego wypadku, w wyniku którego nie wrócił on już do domu. Jak powiedziała jego małżonka cytowana przez portal Fakt.pl, kierowca samochodu uderzył z taką siłą, że „dosłownie wbił jej męża w drzewo”. Kierujący pojazdem człowiek uciekł wówczas z miejsca zdarzenia, a na policję zgłosił się następnego tłumacząc iż nie zauważył, że kogoś potrącił. W rozmowie z Faktem, pani Jolanta zdaje się nie kryć niepogodzenia się z faktem, że sąd w tamtym czasie zapewne uwierzył w taką wersję, a winny śmierci jej męża człowiek dostał jedynie karę w zawieszeniu.

 

Zarówno pani Jolanta, jak i jej dzieci mocno to przeżyły. Ona sama przyznaje, że często śniła o swoim zmarłym mężu. Zwraca uwagę, że tak samo jak 12 lat temu jej policja zapukała do drzwi, by poinformować ją o śmierci męża, tak samo teraz przyszli policjanci, by potwierdzić iż jej syn odebrał życie Pawłowi Adamowiczowi. Kobieta stwierdziła w rozmowie z dziennikarzem również, że po swoich przeżyciach sprzed lat, rozumie jak wielka tragedia spotkała rodzinę prezydenta Gdańska, zabitego z rąk jej dziecka.

 

 

Źródło: Fakt.pl

Fot.: YouTube ; Facebook

 

MB

 

 

 

Minęło kilka tygodni od zabójstwa Pawła Adamowicza. Teraz do internetu wyciekło kolejne nagranie z tamtego tragicznego wieczoru. Film był już w mediach pokazywany wcześniej, jednak wówczas był on cenzurowany. OSTRZEGAMY! Nagranie jest drastyczne i nieodpowiednie dla osób poniżej 18 roku życia.

 

Paweł Adamowicz został zabity podczas finału WOŚP w Gdańsku. Jego oprawcą okazał się być Stefan W., przestępca niezrównoważony psychicznie, który pod koniec 2018 roku wyszedł z więzienia.

 

Po ataku na prezydenta Gdańska rozpoczęło się sporo dyskusji na temat błędów popełnionych przez ochronę i organizatorów. Bulwersujące dla wielu ludzi w Polsce było to jak Stefan W. po ataku przez prawie 40 sekund chodził po scenie, a nawet zdążył jeszcze wygłosić swoje krótkie przemówienie.

 

Na nagraniu, które wyciekło widać też jak ranny Paweł Adamowicz po ataku siedzi skulony na scenie. Z początku zszokowani wokół ludzie nawet nie ruszyli z pomocą. Co ciekawe, pomimo odniesionych ran, Paweł Adamowicz jeszcze rozmawiał z ludźmi w pierwszych chwilach po otrzymaniu ciosów nożem. Miał też nawoływać o pomoc.

 

 

W sieci dostępne jest również nagranie zarejestrowane po ataku w trakcie akcji ratunkowej.

 

Źródło: YouTube/TPSL ; YouTube/Kanał Miasta Gdańska

 

MB

 

Czy Magdalena Adamowicz, żona zamordowanego prezydenta Gdańska, ma zamiar zaangażować się w politykę? Od kilku dni w mediach pojawiają się takie plotki. Sama zainteresowana przyznała, że jest do tego namawiana.

 

Jak powiedziała żona Pawła Adamowicza w wywiadzie dla Onetu, przyznając jednocześnie, że nie ma przekonania do tego pomysłu, gdyż według niej polityka jest brutalna”:  „Wielu mnie namawia, żebym kontynuowała jego dzieło i zaangażowała się w politykę, żebym kandydowała do Parlamentu Europejskiego”.

 

Słowa te uruchomiły falę spekulacji na temat przyszłych planów Magdaleny Adamowicz. Politycy PO unikają na ten temar jednoznacznych odpowiedzi, mówiąc, że „jest na to za wcześnie”, dodając, że trudno byłoby namówić żonę Adamowicza, choćby przez fakt, że Platforma w ostatnich wyborach nie poparła jej męża i wystawiła przeciw niemu innego kandydata.

 

Jak anonimowo w rozmowie z „Faktem” jeden z pomorskich polityków, zaprzyjaźniony z rodziną Adamowiczów: „To póki co są namowy przyjaciół, ale i sama Magdalena nie wie, co dalej, bo jest za wcześnie. Ona jest jeszcze w szoku. A po szoku przyjdzie dół, depresja. Musi być w coś zaangażowana, nie może zostać sama”.

 

Źródło: wiadomosci.radiozet.pl
fot. youtube.com
LS 

 

Jak zapowiedział prawicowy publicysta i reżyser Grzegorz Braun, będzie on ubiegał się o mandat na prezydenta Gdańska, na którego wybory odbędą się 3 marca. Przyszły kandydat musi zebrać 3 tys. podpisów poparcia wśród mieszkańców. O władzę nad miastem zawalczy także wnuk Anny Walentynowicz – Piotr, były radny Gdańska oraz Andrzej Kania z partii Alternatywa Społeczna.

 

– Jeśli komitet zostanie zarejestrowany, ruszymy ze zbiórką podpisów. Mamy 10 dni na zebranie głosów poparcia – mówi scenarzysta Grzegorz Braun.

 

Czy mieszkający na stałe w Toruniu i niezwiązany z Gdańskiem kandydat może ubiegać się o urząd miasta? – Nic nie stoi na przeszkodzie. Przepisy dotyczące meldunku w mieście dotyczą wyłącznie radnych, a nie prezydentów – mówi Grzegorz Gąsior z Państwowej Komisji Wyborczej w Warszawie.

 

Co trzeba zrobić, by Komisja Wyborcza zarejestrowała kandydata? – Z racji tego, że 3 marca odbędą się wybory przedterminowe, każdy kandydat musi złożyć listy z podpisami poparcia. W przypadku Gdańska trzeba zebrać 3 tys. podpisów spośród mieszkańców – informuje Gąsior.

 

Jeśli Grzegorzowi Braunowi uda się zebrać głosy, będzie musiał zmierzyć się jeszcze Aleksandrą Dulkiewicz, pełniącą obowiązki prezydenta Gdańska. Kobieta kilka dni temu ogłosiła swoją kandydaturę. Warto wspomnieć, że z wyborów wycofało się Prawo i Sprawiedliwość, a także Koalicja Obywatelska.

 

Źródło: m.trojmiasto.pl
Fot.: Facebook
EM