Obywatele RP nie raz udowodniali, że na ich niezbyt liczebne manifestacje schodzą się ludzie, pisząc delikatnie – na bakier z kulturą osobistą. Dobitnie przekonała się o tym reporterka TVP, która próbowała na miejscu relacjonować antyrządową demonstrację. Sprawa trafiła do Prokuratury. Teraz w sieci pojawił się film, na którym „sprawca zamieszania” tłumaczy się z zarzutów!

 

Reporterka przygotowująca na co dzień materiały dla programu „W tyle wizji” emitowanym na antenie TVP Info oraz towarzyszący jej operator kamery padli ofiarą niebywałego chamstwa osoby, która na manifestacji Obywateli RP pełniła rolę ochroniarza. „Sprzedawczyku! Kogo Ty nagrywasz? Obywatela, który walczył o tą Polskę, (…) abyś tutaj teraz stał i podjudzał!? Śmieciarzu jeden” – krzyczał agresywny mężczyzna w kierunku kamerzysty.

 

„Więcej mam szacunku dla k*rwy spod latarni, niż dla Ciebie. Tamta przynajmniej wie o co chodzi, a Ty jesteś sprzedajna za nic…” – takimi słowami zwrócił się natomiast do reporterki TVP.

 

Na polecenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie zatrzymany został Franciszek J. Sprawa dotyczyła śledztwa wszczętego w zeszłym tygodniu, który dotyczy ataku na dziennikarkę TVP. Decyzja prokuratury wynika z podejrzenia, że zatrzymany „może podejmować działania zmierzające do utrudniania śledztwa” – informował jej rzecznik, cytowany przez TVP Info. A tak tłumaczył się sam zainteresowany chwilę po wyjściu z Prokuratury.

 

 

 

 

Portal niezależna.pl informuje o tym, co znaleziono w mieszkaniu Franciszka J., zatrzymanego przez policję właściciela firmy ochroniarskiej „Farmazon”. Mężczyzna przed ponad tygodniem zwyzywał reporterkę TVP Info.

 

Prokurat Łukasz Łypczyński poinformował, że Franciszek J. wczoraj został zatrzymany przez policję, aby nie dopuścić do możliwości utrudniania przez niego śledztwa.

 

„Decyzja o zatrzymaniu wynikała z ustaleń, iż podejrzany może podjąć działania zmierzające w sposób bezprawny do utrudniania śledztwa, w tym w szczególności poprzez usunięcie przedmiotów stanowiących dowód przestępstwa. Chodzi o nośniki nagrań z dnia 10 lipca i 8 grudnia tego roku” – powiedział prokurator Łypczyński.

 

Jak ustalili dziennikarze portalu niezależna.pl, w mieszkaniu Franciszka J. miano znaleźć dwie sztuki broni, na które mężczyzna nie miał pozwolenia. Według informacji serwisu, Franciszek J. usłyszał trzy zarzuty: podżeganie do popełnienia przestępstwa (10 lipca miał nakłaniać manifestantów do użycia przemocy wobec dziennikarza Michała Rachonia),  kierowanie gróźb uszkodzenia ciała wobec reporterki TVP Info oraz nielegalne posiadanie broni.

 

Franciszkowi J. za popełnienie tych czynów grozi nawet do 14 lat pozbawienia wolności.