Alexandre Benalla to były wiceszef kancelarii prezydenta Francji Emmanuela Macrona. Z Pałacu Elizejskiego odszedł z powodu skandalu. Podczas manifestacji pierwszomajowej Benalla miał się przebrać za policjanta i pobić dwóch demonstrantów. Teraz ukrywa się w Londynie, gdzie grozi, że zdradzi sekrety francuskiego prezydenta.
Benalla przebywa obecnie w Wielkiej Brytanii. Posiada dwa paszporty dyplomatyczne. Francuskie media sugerują, że miał je wykorzystywać podczas podróży w prywatnych celach.
Z kolei francuskie władze domagają się, by były wiceszef kancelarii prezydenta zwrócił państwowe dokumenty. Ten odmawia i grozi, że ujawni sekrety Emmanuela Macrona.

Narazie francuski prezydent milczy w tej sprawie. Pałac Elizejski wystosował oświadczenie, w którym zapewnia, że nie utrzymuje kontaktów ze swoim byłym współpracownikiem.

 

Źródło: niezalezna.pl
fot. Wikipedia Commons
LS

Według informacji tvp.info, rośnie liczba poszkodowanych podczas sobotnich zamieszek       i protestów „żółtych kamizelek” w Paryżu przeciwko podwyżce podatku od paliw. Według oficjalnego bilansu 110 osób zostało rannych, w tym 17 policjantów. Liczba zatrzymanych wzrosła do 287 osób.

 

 

Według najnowszych informacji agencji Reutera, protestujący podpalili budynek niedaleko wieży Eiffla i ukradli karabin szturmowy z policyjnego radiowozu. Policja szuka broni i sprawców.
Premier Francji Edouard Philippe informował, że koło południa w sobotę w całej Francji manifestowało 36 tysięcy ludzi, a w Paryżu około 5,5 tysięcy. Trzy godziny później, po południu, w całym kraju liczba protestujących według francuskiego MSW wzrosła do 75 tysięcy. Demonstracje odbywały się trzeci weekend z rzędu.

Szef francuskiego MSW Christophe Castaner przed południem napisał na Twitterze, że na Polach Elizejskich i wokół nich oraz w pobliżu Łuku Triumfalnego jest „1500 wichrzycieli”.

 

 

Prezydent Emmanuele Macron, który przebywa na szczycie G20 w Buenos Aires, potępił wieczorem uczestników protestów, którzy atakowali policję, plądrowali sklepy i podpalali budynki.

 

Jak oświadczył Macron: „To, co wydarzyło się w Paryżu, nie ma nic wspólnego z wyrazem pokojowego gniewu (…) Nie ma powodu, dla którego policja powinna zostać zaatakowana, (…) przechodnie lub dziennikarze są zagrożeni, Łuk Triumfalny zbezczeszczony. Sprawcy tej przemocy nie chcą zmian, chcą chaosu. (…) Zostaną zidentyfikowani i zatrzymani i odpowiedzą za swoje działania w sądzie. (…). Będę zawsze szanować opozycję, (…) ale nigdy nie zaakceptuję przemocy”.

 

Zapowiedział, że na niedzielę zwołał spotkanie „ze wszystkimi właściwymi służbami”, w którym weźmie udział po powrocie z Buenos Aires.

 

 

 

Źródło: tvp.info
fot. Wikipedia Commons
LS

Jak podaje tvp.info, bilans wczorajszych protestów w Brukseli przeciwko podwyżkom cen paliw wynosi dwunastu rannych policjantów, 74 osoby aresztowane oraz kilka spalonych samochodów. Belgijski minister spraw wewnętrznych zapowiedział, że dziś policja też będzie w gotowości.

 

Protesty tak zwanych „żółtych kamizelek” przeniósł się z Francji do Belgii. Szef MSW Jan Jambon, powiedział że w związku z zapowiadanymi na dziś protestami we Francji, siły policyjne w belgijskiej stolicy będą zmobilizowane. Policja będzie także kontynuować zatrzymywanie agresywnych osób po piątkowych protestach.
Jak powiedział w telewizji VRT szef belgijskiego MSW: „Osoby, które zostały zatrzymane, usłyszą w sobotę zarzuty. Protestować można, ale niedopuszczalne są ataki na policjantów. A ci, którzy dopuścili się aktów agresji i jeszcze nie zostali zatrzymani nie mogą czuć się spokojnie. Mamy nagrania z kamer i zeznania”.
Do pewnego momentu piątkowa manifestacja przebiegała spokojnie, jednak później demonstranci zaczęli blokować tunele w mieście, wywracać policyjne samochody i podpalać je. Protestujący obrzucili też kamieniami siedzibę premiera i domagali się jego ustąpienia.
Do podobnych incydentów doszło miniony w weekend we Francji, gdzie „żółte kamizeli” protestowały przeciwko podwyżce podatków we Francji, które Macron tłumaczy koniecznością redukcji globalnego ocieplenia.

Źródło: tvp.info, youtube.com
fot. youtube.com
LS

Donald Trump, prezydent Stanów Zjednoczonych to postać barwna i nietuzinkowa. Niektórzy, w tym polscy „salonowcy” lidera na jego miarę chcą widzieć w prezydencie Francji Emmanuelu Macronie. Zobaczcie jak Trump traktuje Macrona. Czy na pewno chcemy nad Wisłą „nowego Macrona”? Chociaż nie wątpimy, że w takiej roli świetnie odnajdzie się np. Donald Tusk czy Robert Biedroń to czy na pewno chcemy aby polski przywódca był tak traktowany? 😉 Sami oceńcie…

https://twitter.com/pikus_pol/status/1062075491509772290

 

/red./

Źródło: youtube.com