Opierając się na informacjach portalu niezalezna.pl oraz irackich źródłach sądowych dowiemy się, że wiceszef dżihadystycznej organizacji Państwo Islamskie w Iraku i Syrii Ismail Alwan Salman al-Ithawi został skazany dziś na śmierć przez sąd w Bagdadzie. 

Rzecznik sądu Abdul Sattar Bajrakdar oświadczył, że „Sąd karny w Karkh (w Bagdadzie, na zachodnim brzegu Tygrysu) skazał na śmierć przez powieszenie terrorystę Ismaila Alwana Salmana al-Ithawiego”.

Sąd orzekł, że dżihadysta „zajmował wiele stanowisk w organizacji terrorystycznej Daesz (arabski akronim Państwa Islamskiego)”.

„Uciekł do Syrii i utrzymywał kontakty z przywódcami plemiennymi, a następnie przybył do Turcji po wyzwoleniu większości obszarów okupowanych przez dżihadystów” – poinformował sąd w komunikacie.

15 lutego bieżąceg roku irackie władze poinformowały, że Ithawi został przewieziony do Iraku w ramach wspólnej operacji wywiadu służb irackich, tureckich oraz amerykańskich.

Wysoki rangą przedstawiciel komórki irackiego wywiadu ds. tropienia członków IS poinformował, że jego zespołowi „udało się zinfiltrować najwyższe kierownictwo ekstremistycznej organizacji Państwo Islamskie, a także prześledzić wszystkie działania 55-letniego Ithawiego, pochodzącego z Ar-Ramadi” w środkowym Iraku.

Ithawi był szefem komitetu odpowiedzialnego za mianowanie emirów IS, a także „ministrem odpowiedzialnym za wydawanie fatw (edyktów religijnych) Państwa Islamskiego”.

Źródło: niezalezna.pl
fot. Wikipedia Commons

Pare dni temu Katalonia przeżywała pierwszą rocznicę ataków do jakich doszło w tamtej części Hiszpanii przed rokiem. Życie straciło wówczas 16 osób. Teraz znów doszło do ataku dżihadysty w Barcelonie. O sprawie poinformował za pośrednictwem swojej internetowej witryny hiszpański ‚El Pais”.

 

Jak podaje gazeta, sprawcą ataku był 29-latek pochodzący z Algierii. Wtargnął on na komisariat i udało mu się przedostać do tamtejszej dyżurki. Był uzbrojony w nóż.

 

Przeprowadzając atak z ostrym narzędziem, napastnik krzyczał „Allahu Akbar!” („Bóg jest wielki!”). Te okoliczności wskazują, że po raz kolejny mieliśmy do czynienia z atakiem motywowanym radykalnym islamem. Nie jest jednak wiadome czy Algierczyk miał powiązania z którąś z międzynarodowych organizacji terrorystycznych takich jak Państwo Islamskie czy Al-Kaida.

 

Mężczyzna został zastrzelony przez znajdujących się na komisariacie funkcjonariuszy. Źródła policji podają, że zanim oddano śmiertelny strzał, starano się napastnika obezwładnić bez odbierania życia.

 

Dziś informowaliśmy również, że Interpol wydał ostrzeżenie przed możliwością dokonania zamachu terrorystycznego przez dżihadystów w każdej chwili. Służby w Europie poszukują bowiem trzech powiązanych z IS Tunezyjczyków, którzy planować mają atak, a bardzo prawdopodobne, że są już na terenie naszego kontynentu. Jako najbardziej potencjalny cel w tym przypadku wskazuje się Francję.

 

 

Źródło: „El Pais” ; rmf24.pl ; larazon.es

Fot.: Pixabay

 

Do ataku terrorystycznego w kanadyjskim Toronto doszło w ostatnią niedzielę. Dramat rozegrał się w greckiej dzielnicy, gdzie znajduje się sporo sklepów i lokali gastronomicznych. Miała tam miejsce strzelanina, w wyniku której zginęły dwie osoby, a kilkanaście zostało rannych. Zabita miała zostać 18-letnia dziewczyna oraz dziewczynka mająca 10 lat, która najpierw została przewieziona w stanie krytycznym do szpitala.

 

Świadkowie relacjonowali, że napastnik był ubrany na czarno. Masakry dokonywał strzelając seriami bezlitośnie do ludzi. Napastnik również zginął przy okazji całego tragicznego zajścia. Kiedy służby dotarły na miejsce doszło do wymiany ognia ze sprawcą ataku. Policjanci odnaleźli jego ciało kilka przecznic dalej od miejsca strzelaniny. Nie jest jasne czy mężczyzna popełnił samobójstwo, czy zginął w wyniku odniesionych ran podczas interwencji funkcjonariuszy.

 

Od początku lokalne władze i media informowały, że najprawdopodobniej nie mieliśmy tu do czynienia ze strzelaniną związaną z przestępczością narkotykową. Miejscowi urzędnicy wyrazili zdanie, że być może był to atak szaleńca.

 

Teraz wiadomo już, że sprawcą zamachu był Faisal Hussain. Miał on 29 lat. Jak przekazał za pośrednictwem Twittera Wojciech Szewko, publicysta oraz ekspert od spraw związanych z islamskim terroryzmem, zamachowiec z Toronto miał interesować się Państwem Islamskim. Był on sympatykiem tej organizacji terrorystycznej oraz często odwiedzał strony internetowe związane z dżihadystami. Nie ma póki co jednak informacji czy przed dokonaniem nagrał jakiś film. Takie zachowanie często miało miejsce przy okazji zamachów dokonywanych przez zwolenników ISIS.

 

 Nasz syn miał poważne problemy ze zdrowiem psychicznym, przez całe życie walczył z psychozą i depresją. Interwencje specjalistów były nieskuteczne. Leki i terapia nie były w stanie go wyleczyć – napisali bliscy mężczyzny odpowiedzialnego za dokonanie ataku.

 

Członkowie rodziny Faisala Hussaina złożyli kondolencje bliskim ofiar zamachu, a także wyznali jak bardzo są rozżaleni w związku z faktem, że to akurat ich bliski jest winny tej tragedii.

 

Jesteśmy całkowicie zdruzgotani tą niepojętą wiadomością, że nasz syn był odpowiedzialny za bezsensowną przemoc i utratę życia, która miała miejsce na Danforth – stwierdzili w liście.

 

 

 

Zagrożenie ataki i zdecydowanie większy nacisk na zachowanie standardów bezpieczeństwa na ulicach miast to rzeczywistość, która stanowi codzienność w niektórych krajach europejskich na przełomie ostatnich lat.

 

Wszystko w związku z faktem, że po rozwinięciu się organizacji Państwo Islamskie oraz masowej migracji do Europy z Afryki i Bliskiego Wschodu, w poszczególnych miejscach na naszym kontynencie zwiększyła się ilość napaści na tle seksualnym, a także doszło do kilku głośnych ataków nożowników czy innych zamachów terrorystycznych.

 

Cała sytuacja może stać się dla zwykłych obywateli jeszcze straszniejsza, kiedy usłyszą o tym o ile więcej dochodziłoby do ataków ekstremistów, gdyby nie udaremnianie części z nich przez służby odpowiadające za bezpieczeństwo. W ostatnich dniach po raz kolejny mieliśmy przykład sytuacji, w której agresor groził przypadkowym ludziom, zw. na różnice religijne.

 

Jak donoszą media, sytuacja miała miejsce w ostatnich dniach minionego tygodnia. We Francji, a dokładniej wewnątrz paryskiego metra, spore zamieszanie wywołał 23-letni Egipcjanin Emad F. Był on uzbrojony w nóż i potrzebna była interwencja służb.

 

Było południe, przed godziną trzynastą. Wówczas na stacji metra Anvers, Emad F. wywołał panikę, Zademonstrował on ludziom znajdującym się wokół niego, że ma przy sobie nóż i groził przeprowadzeniem ataku. Egipcjanin wykrzykiwał, że „zamorduje wszystkich katolików”.

 

Nożownik został na szczęście zatrzymany i nikomu nic się nie stało przy okazji tego zajścia. Jak się okazało, 23-latek był poszukiwany przez francuskie służby. Co warte podkreślania, był on wcześnie karany za zachowania tego typu.

 

Dżihadysta tłumaczył później, iż motywował się faktem, że jest wyznawcą islamu, w związku z czym chce on zabijać innowierców. Stąd też jego pogardliwe słowa o chęci mordowania katolików skierowane do przypadkowych osób.

 

Po tym zdarzeniu, akurat ulice Francji (a szczególnie Paryża) zaczęły być wyjątkowo mocno strzeżone. Na ulice wyszło ponad 100 tysięcy funkcjonariuszy policji oraz żandarmów. W samym Paryżu porządku pilnowało ok. 12 tysięcy policjantów wspieranych przez wojsko. Wszystko ze względu na narodowe święto- Dzień Bastylii oraz finał mundialu, przy okazji którego zorganizowano dużą strefę kibica w centrum stolicy, w pobliżu Wieży Eiffela. Zamieszek i tratowania się ludzi jednak i tak nie udało się uniknąć.

 

Tariq Jadun jest obywatelem Belgii marokańskiego pochodzenia. Przyjął on jednak imię Abu Hamza al-Beżliki i wstąpił w szeregi Państwa Islamskiego. Wśród dżihadystów realizować on miał dość szczególne zadania.

 

Al-Beżliki znany był z filmów propagandowych ISIS, na których groził on mieszkańcom Europy atakami terrorystycznymi. Zapewne nie były to z jego strony puste, niczym nie argumentowane słowa, ponieważ jak wynika z raportu irackiej Najwyższej Rady Sądowej, opublikowanego w listopadzie 2017 roku, dżihadyście udało się stworzyć szereg komórek terrorystycznych działających na „starym kontynencie”.

 

Marokańczyk, z belgijskim obywatelstwem został zatrzymany w lipcu 2017 roku. Do schwytania Abu Hamzy al-Beżliki doszło przy okazji starć w prowincji Niniwa. Teraz iracki wymiar sprawiedliwości uznał go winnym członkostwa w terrorystycznym ugrupowaniu Państwo Islamskie, jak również dokonania wielu akcji w jej imieniu.

 

Jak przekazał Abdul-Sattar al-Bajrakdar, będący przedstawicielem irackiego wymiaru sprawiedliwości, skazany zajmował się też… szkoleniem „Młodego Kalifatu”. Są to militarne oddziały dżihadystów złożone z dzieci, przeszkolonych do walk i zabijania w ramach ideologii islamistycznej.

 

Najprawdopodobniej, ten ważny członek ISIS zostanie powieszony. Warto mieć na uwadze, że wyroki śmierci wydawane w Iraku są krytykowane przez ONZ, UE oraz organizacje humanitarne.

 

 

 

Pierwszy raz w naszym kraju zdarza się, iż na ławie oskarżonych zasiada członek ISIS, będący współpracownikiem jednej z ważniejszych osób w strukturach tej zbrodniczej organizacji. Na godz. 9:30 zaplanowano dziś rozprawę Marokańczyka Mourada T. Jego proces rusza przed Sądem Okręgowym w Katowicach, co ciekawe jednak, jako miejsce przeprowadzenia tej rozprawy wskazano policyjne koszary, w których sądzeni byli jedni z najgroźniejszych przestępców w Polsce, m.in. członkowie gangu ‚Krakowiaka’.

 

Zatrzymania Marokańczyka w Rybniku dokonała Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. O skierowaniu aktu oskarżenia przeciwko niemu poinformowała Prokuratura Krajowa na początku zeszłego miesiąca.

 

Mourad T. miał spotkać się w czasie pobytu w Turcji z innymi dżihadystami z Państwa Islamskiego i pełnić funkcję pewnego rodzaju zwiadowcy. W Polsce podawał się za Syryjczyka. Współpracował z głównym organizatorem zamachów z listopada 2015 roku w Paryżu- Abdelhamidem Abbaoudem, który został zabity przez francuską policję w czasie obławy. Jemu właśnie udzielał informacji po rozeznaniu w Europie Mourad T.

 

Jak przekazała Prokuratura Krajowa, w telefonie Marokańczyka znaleziono informacje dotyczące m.in. wytwarzania bomb, jak również fotografie miejsc, gdzie miały być przeprowadzane ataki.

 

Mouradowi T. grozi do 8 lat pozbawienia wolności.

 

 

 

W piątek doszło do ataku dżihadysty we Francji. Redouane Lakdim zabił kierowcę samochodu, który następnie ukradł, ostrzelał policjantów, po czym wziął zakładników w hipermarkecie, w którym strzelał również do ludzi, krzycząc przy tym „Allahu Akbar!”. Żądał on wypuszczenia na wolność innego człowieka Państwa Islamskiego- Salaha Abdeslama, który odpowiedzialny jest za przygotowywanie zamachów w Belgii i Francji.

 

W trakcie dramatycznego ataku na hipermarket, napastnik użył jednej ze znajdujących się tam kobiet jako tzw. „żywej tarczy”. Kiedy na miejsce zaczęła docierać policja, jeden z żandarmów- Arnaud Beltrame zdecydował się wymienić samego siebie za zakładniczkę. Funkcjonariusz wszedł do środka sklepu z ukrytym w kieszeni telefonem komórkowym, aby ułatwić pracę służbą.

 

Niestety w pewnym momencie, terrorysta zaczął strzelać i ranić nożem Beltrame’a. Policja zdecydowała się na szturm i zabiła napastnika. Żandarm Arnaud Beltrame stał się jedną z czterech ofiar śmiertelnych w tym zamachu.

 

Bohaterski podpułkownik, jeszcze na łożu śmierci zdążył wziąć ślub ze swoją ukochaną. Miał on z nią jedynie ślub cywilny, a kościelny zaplanowany był na czerwiec br. Niestety zawarli oni związek małżeński w o wiele bardziej dramatycznych okolicznościach.

 

Policjant Beltrame wychowany był w rodzinie niereligijnej. Jednakże nawrócił się i w wieku 33 lat przyjął wiarę katolicką. Przyjął sakrament Pierwszej Komunii Świętej oraz Bierzmowania w 2008 roku. Funkcjonariusz zdecydował się na odbycie pielgrzymki do sanktuarium św. Anny w Sainte-Anne-d’Auray w 2015 roku. Tam miał „prosić Maryję Dziewicę, aby pomogła mu znaleźć kobietę jego życia”. Niedługo potem poznał Marielle. Rok później zawarli ślub cywilny, a w ostatnich chwilach życia Arnauda również sakrament Ślubu.

 

Radio Watykańskie przekazało, iż możliwe jest rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego bohaterskiego żandarma. Informacja ta potwierdzona została również przez francuskiego biskupa polowego.

 

Biskup Antoine de Romanet stwierdził, że słuszne jest porównywanie tego co uczynił Beltrame do heroizmu jakim wykazał się św. o. Maksymilian Maria Kolbe w niemieckim obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu. Biskup uważa również, że to co zrobił w ostatni piątek żandarm wykraczało poza jego obowiązki i „można to zrozumieć jedynie w perspektywie transcendencji, życia wiecznego”.

 

– Jego beatyfikacja byłaby tym bardziej uzasadniona, że w lipcu ubiegłego roku papież Franciszek uznał oficjalnie, że heroiczna ofiara z własnego życia jest wystarczającym powodem do wszczęcia procesu beatyfikacyjnego – oceniło Radio Watykańskie.

 

W  środę obyła się ceremonia pogrzebowa żandarma. Obecny na pogrzebie prezydent Macrone powiedział, że „chociaż nazwisko mordercy już zostało zapomniane, imię Arnauda Beltrame’a zawsze będzie dowodem francuskiego bohaterstwa”.

 

– Oddanie swego życia, by uratować innych to wspaniały przykład, który z pewnością okaże się owocny w naszym społeczeństwie, kuszonym przez przemoc i zamknięcie w sobie – napisał natomiast francuski episkopat o nowym francuskim bohaterze.

 

 

Popularna niemiecka firma samochodowa zwolniła z pracy swego czasu 30-letniego Samira B. Mężczyzna głosił islamistyczne poglądy oraz deklarował wstąpienie w szeregi Państwa Islamskiego. Z tego właśnie względu został zwolniony w 2016 roku, kiedy Volkswagen obawiał się aktów terroryzmu jakich mógłby się on dopuścić wobec firmy i innych pracowników. W praktyce nie jest to w niemieckiej rzeczywistości jednak takie proste.

 

30-latek mający niemiecko-algierskie pochodzenie pracował na stanowisku opon w fabryce zlokalizowanej na terenie Wolfsburga. Poza faktem, że mężczyzna stosował groźby wewnątrz zespołu pracowników mówią im, że „wszyscy zginą”, miał również znajomości z dwoma mężczyznami, którzy wyjechali do Syrii w 2014 roku, aby walczyć po stronie ISIS. Obydwaj koledzy Samira B. zginęli tam.

 

Sam Samir B. został zatrzymany na lotnisku w Hanowerze. Zmierzał on na pokład lecącego w kierunku Stambułu samolotu, a przy nim znaleziono drona oraz 9 350 euro. Wskazywało to na chęć wyjechania na dżihad, więc władze zdecydowały się na skonfiskowanie jego paszportu.

 

Ludzie pracujący dla Volkswagena informują, że dowiedziono, iż Samir B. „był zaangażowany w rekrutację i wsparcie islamskich bojówkarzy z Wolfsburga”. Firma zdecydowała się na zwolnienie dżihadysty, jednakże ten pozwał niemieckiego producenta aut uznając takie rozwiązanie umowy za niezgodne z prawem. Co wyjątkowo absurdalne, sąd orzekł na jego korzyść. Niemiecka marka samochodowa otrzymała sądowy nakaz przywrócenia 30-latka do pracy.

 

Sędzia z Państwowego Sądu Pracy w Hanowerze, iż VW nie miał możliwości ocenić, że „spokój operacyjny” zakładu był „w jakiś szczególny sposób zakłócony”.

 

Firma oferowała w czasie trwania postępowania 65 000 euro w celu zawarcia ugody. Odmówił jednak w tej sytuacji prawnik Samira B. Teraz Volkswagen został zobowiązany do przywrócenia niebezpiecznego mężczyzny do pracy w przeciągu miesiąca. Firma odwołuje się jednak od decyzji sądu.

 

 

 

 

 

 

Mężczyzna współpracować miał z terrorystami z Paryża. Zatrzymania dżihadysty dokonała Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

 

Chodzi o Mourada T., któremu zarzuca się terroryzm oraz udział w międzynarodowej organizacji terrorystycznej określanej jako Państwo Islamskie/ISIS. Do Sądu Okręgowego w Katowicach trafił akt oskarżenia przeciwko zatrzymanemu.

 

Zdaniem śledczych, Marokańczyk Mourad T. pełnił funkcję zwiadowcy Abdelhamida Abbaouda, określanego jako organizatora krwawych zamachów w Paryżu 13 listopada 2015 roku, a także oskarżanego o przygotowywanie zamachu na pociąg THALYS relacji Amsterdam-Paryż. Abboud został zastrzelony podczas policyjnej obławy kilka dni po zamachach w Paryżu.

 

Schwytany w Polsce Mourad T. miał informować Abdelhamida Abbaouda o szczegółach trasy, którą przemieszczał się po Europie. Tajne śledztwo w sprawie Marokańczyka rozpoczęto we wrześniu 2016 roku. Miał zostać wtedy właśnie zatrzymany przez polskie służby. Akt oskarżenia przesłano natomiast w połowie lutego br.

 

Mężczyzna po zatrzymaniu przez delegaturę ABW w Katowicach, przebywał w areszcie. Jego pobyt tam był systematycznie wydłużany przez sąd na wniosek nadzorującego śledztwo ABW śląskiego wydziału zamiejscowego departamentu ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach.

 

Sprawa ta ma być jedną z pierwszych tego typu, która zakończona została aktem oskarżenia oraz postawieniem przed sądem bojownika ISIS, tak blisko związanego z ważnym przedstawicielem Państwa Islamskiego, który często występował w propagandowych materiałach islamistów z tej organizacji.