Wczoraj około godziny 14 doszło do kolizji auta z kolumny prezydenckiej. Wypadek miał miejsce na trasie między Świnoujściem a Białogardem (woj. zachodniopomorskie).

 

Prezydent Duda brał udział w uroczystości podpisania umowy o dofinansowanie rozbudowy Terminalu LNG w Świnoujściu.

 

Do zdarzenia doszło wskutek zahaczenia lusterkiem samochodu SOP o cywilny pojazd, który wcześniej ustępował miejsca kolumnie.

 

Całe szczęście nikomu nic się nie stało. Prezydent Duda znajdował się w innym aucie. Teraz okoliczności zdarzenia bada policja.

 

Źródło: rmf24.pl; natemat.pl
Fot.: YouTube – FrogFootTV – 998 & Lotnictwo
EM

Według najnowszego badania prezydenckiego dla Wirtualnej Polski, Andrzej Duda wygrałby z Donaldem Tuskiem walkę o stołek, zdobywając znaczną przewagę zarówno w pierwszej, jak i drugiej turze.

 

Sondaż dla WP został przeprowadzony na panelu Ariadna w dniach 22-26 lutego 2019 r., metodą CAWI. W głosowaniu wzięło udział 1076 osób.

 

W pierwszej turze na urzędującego prezydenta zagłosowałoby 34 proc. osób, zaś na szefa Rady Europejskiej – 20 proc. Na trzecim miejscu plasuje się lider partii Wiosna Robert Biedroń z wynikiem 12 proc.

 

Dalsze miejsca zajmują: Paweł Kukiz (6 proc.), Barbara Nowacka (2 proc.), Władysław Kosiniak-Kamysz (1 proc.) i Adrian Zandberg (1 proc.). Odpowiedź „trudno powiedzieć” wybrało 24 proc. ankietowanych.

 

Gdyby do drugiej tury wyborów prezydenckich weszli Andrzej Duda i Donald Tusk, to 46 proc. oddałoby głos na prezydenta RP, a 36 proc. – na przewodniczącego RE. Spośród badanych, 7 proc. stwierdziło, że nie oddałoby głosu na żadnego z nich, zaś 11 proc. wybrało odpowiedź „trudno powiedzieć”.

 

W wariancie, w którym do drugiej tury wchodzą Duda i Kosiniak-Kamysz, obecny prezydent wygrywa z szefem PSL ze stosunkiem głosów 51:23. Z kolei w wariancie Duda–Biedroń, również wygrywa urzędujący prezydent (46:32).

 

Gdyby do drugiej tury weszli Tusk i Biedroń, szef Rady Europejskiej zdobyłby 34 proc. głosów, a lider Wiosny – 28 proc. Co ciekawe, aż 22 proc. respondentów stwierdziło przy tym wariancie, że nie chciałoby głosować na żadnego z wymienionych polityków, a 16 proc. wybrało odpowiedź „trudno powiedzieć”.

 

Źródło: dorzeczy.pl
Fot.: flickr.com
EM

Kinga Duda znalazła się wśród najlepszych studentów prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego i będzie reprezentować uczelnię na międzynarodowym konkursie prawniczym.
Na oficjalnym profilu Uniwersytetu Jagiellońskiego na Facebooku pojawiła się informacja, że córka pary prezydenckiej znalazła się wśród najlepszych studentów i weźmie udział w 26. edycji prestiżowego konkursu prawniczego Vis Moot.

It is time to present the first member of this year's team!Kinga Duda is a 4th year law student at the Jagiellonian…

Gepostet von Jagiellonian University Vis Moot Team am Samstag, 16. Dezember 2017

Źrodło: tysol.pl
fot. Wikipedia Commons
LS

To nagranie pojawiło się w sieci jeszcze przed ostatnimi Świętami Bożego Narodzenia. Jednak to dopiero teraz staje się on coraz bardziej znany wśród polskich użytkowników internetu. Dużą popularnością, film ten cieszy się również na Ukrainie.

 

Wszystko zaczęło się od tego, że prezydent Polski Andrzej Duda robił zakupy, podobnie jak wielu innych Polaków przed Świętami, w jednym z supermarketów. Wówczas stojącego przy kasie prezydenta nagrał pewien pochodzący z Ukrainy mężczyzna. Sytuacja miała miejsce w Krakowie, mieście z którego pochodzi głowa państwa.

 

Autor krótkiego filmiku podzielił się nim ze swoim bratem, który publikując nagranie nie krył zaskoczenia. Teraz zarejestrowana sytuacja wywołuje niemały podziw wśród dużej liczby Ukraińców.

 

Na Twitterze do całej sytuacji i nagrania prezentującego PAD robiącego zakupy odniósł się m.in. Jakub Szymczuk, będący prezydenckim fotografem.

 

– 47 tysięcy udostępnień, ukraiński Facebook tuż przed świętami huczał. Polski Prezydent sam robi zakupy. W komentarzach pełen podziw, a pracujący w Polsce Ukrainiec (autor nagrania) zaskoczony 😉 – napisał Szymczuk.

 

Film ma obecnie już ponad 48 000 udostępnień na portalu Facebook.  Widać na nim również obecnych przy prezydencie Andrzeju Dudzie ochroniarzy.

 

 

Opisana sytuacja z udziałem prezydenta Dudy wydarzyła się w supermarkecie sieci Auchan przy ul. Józefa Mackiewicza w Krakowie.

 

 

Źródło: Facebook ; Onet.pl

Fot.: Wikimedia Commons ; Flickr

 

MB

 

Informowaliśmy dzisiaj o niebezpiecznym zdarzeniu przed Pałacem Prezydenckim. Z kolejnymi minutami wiadomo więcej o okolicznościach tego zdarzenia.

 

Początkowo Służba Ochrony Państwa poinformowała, że zatrzymano mężczyznę, który kierując samochodem osobowym próbował sforsować bramę Pałacu Prezydenckiego. Teraz według medialnych doniesień mających źródło w ustaleniach policji, sytuacja rozpoczęła się w okolicach Placu Piłsudskiego i nie miała nic wspólnego z Pałacem Prezydenckim.

 

Policja przekazała, że kierowca samochodu potrącił funkcjonariusza, kiedy ten chciał go zatrzymać ze względu na jazdę pod prąd.

 

Po potrąceniu policjanta, mężczyzna zaczął uciekać. Kiedy był w okolicy Pałacu Prezydenckiego uszkodził znajdujący się tam pomnik oraz najprawdopodobniej fragment ogrodzenia lub bramy, przed którą został zatrzymany przez funkcjonariuszy SOP. Sprawcą tego incydentu okazał się być 36-latek. Z mężczyzną nie ma logicznego kontaktu. Sprawdzane jest czy nie jest on pod wpływem środków odurzających. Jest on badany w szpitalu.

 

Pojazd, którym poruszał się 36-latek poddany został przeszukaniu. Na nagraniach pokazywanych przez stacje telewizyjne widać załadowane w nim kartony. Nie ma jednak dokładnych informacji na temat tego co w nich się znajdowało.

 

Prezydent Andrzej Duda przebywa obecnie w Davos. Odniósł się on jednak do zaistniałej dzisiaj sytuacji.

 

– To zdumiewająca sytuacja; chcę podkreślić, że pałac jest bezpieczny, dobrze strzeżony; funkcjonariusze SOP dobrze wykonują swoją pracę – zapewnił prezydent.

 

Bardzo prawdopodobne więc, że do incydentu przed bramą Pałacu Prezydenckiego doszło w wyniku utraty panowania nad kierownicą przez mężczyznę uciekającego przed policją po potrąceniu funkcjonariusza. Wciąż jednak ustalane jest czy 36-latek celowo kierował się w stronę Pałacu Prezydenckiego.

 

Potracony policjant doznał stłuczeń. Mówi się, że głównie ucierpiała okolice jego biodra. Jego życie nie jest na szczęście zagrożone.

 

 

Źródło: TVP Info

Fot.: Twitter/@TVPParlament

 

MB

 

Niestety ponad tydzień po śmiertelnym w skutkach zamachu na prezydenta Gdańska Pawła Admowicza oraz serii zatrzymać w związku z pogróżkami kierowanymi do polityków doszło do niebezpiecznego incydentu w stolicy Polski.

 

Nieznany jak na razie sprawca usiłował sforsować bramę Pałacu Prezydenckiego w Warszawie. Napastnik wykorzystał do tego samochód osobowy. Takie informacje podają w ostatnich minutach polskie media powołując się na doniesienia ze źródeł z Pałacu Prezydenckiego.

 

Warto mieć na uwadze, że podczas przesłuchania, zabójca prezydenta Gdańska Stefan W. stwierdził, że po wyjściu z więzienia udał się w okolice Pałacu Prezydenckiego rozważając wtargnięcie na jego teren w ramach dokonania zamachu.

 

Będziemy informować o kolejnych doniesieniach w sprawie dzisiejszego incydentu.

 

AKTUALIZACJA:

NOWE INFORMACJE na temat incydentu przed Pałacem Prezydenckim!

 

 

Źródła: tvp.info ; wprost.pl

 

 

MB

 

W sobotę odbyły się uroczystości pogrzebowe, podczas których pochowano tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza w gdańskiej Bazylice Mariackiej. Kilka dni po pogrzebie, na światło dzienne wychodzą kolejne kontrowersje związane z tym wydarzeniem. 

 

Sporo dyskusji wywołał fakt, że prezydent Andrzej Duda zasiadł podczas uroczystości pogrzebowych dopiero w piątej ławce, choć takie osoby jak Donald Tusk czy byli prezydenci zasiedli w pierwszych rzędach. Miejsca na przodzie zabrakło również dla premiera Mateusza Morawieckiego.

 

Taka kolej rzeczy, zgodnie z doniesieniami portalu naTemat.pl i „Gazety Wyborczej” wynikać miała z faktu, że rodzina zmarłego prezydenta Gdańska nie zapraszała na pogrzeb prezydenta Andrzeja Dudy. Zdaniem dziennikarzy „Gazety Wyborczej”, abp Leszek Sławoj Głódź nie dostosował się też do prośby bliskich śp. Pawła Admowicza, którzy mieli chcieć, aby homilię podczas pogrzebu wygłosił inny kapłan. Jak podaje GW, miał to być ks. Krzysztof Niedałtowski albo dominikanin o. Ludwik Wiśniewski.

 

Według tych rewelacji, brak zaproszenia dla głowy państwa, miał wynikać z faktu, iż rodzina nie chciała by pogrzeb miał charakter państwowy. Prezydent Andrzej Duda pomimo tego przyjechał, chociaż siedział dopiero w piątym rzędzie.

 

– To był prezydent Gdańska i to Gdańsk powinien był go godnie pożegnać. Chcieliśmy mieć wpływ na przebieg uroczystości, nie mogliśmy pozwolić, aby wojewoda i jego ugrupowanie zorganizowali to na swój sposób – mówił w rozmowie z GW jeden ze współpracowników śp. Pawła Adamowicza.

 

Do dyskusji na temat umiejscowienia prezydenta Dudy w Bazylice Mariackiej odniósł się również prezydencki minister Krzysztof Szczerski.

 

– Komunikat w naszą stronę ze strony organizatorów był taki, że to nie jest przypadkowe, to jest bardzo istotne, żeby goście byli rozsadzeni w Bazylice w taki a nie inny sposób – wyjaśnił Szczerski w rozmowie z PAP. Podkreślił, iż prezydent Duda zdecydował, że „dla niego istotny jest sam udział w pogrzebie i jeśli organizatorzy przywiązują tak wielką wagę do tego, żeby w tym a nie innym miejscu był posadzony, to nie będziemy tej sprawy dyskutować – przekazał w niedzielę przedstawiciel prezydenta.

 

 

Źródło: naTemat.pl ; Gazeta Wyborcza

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

 

W sobotę w Bazylice Mariackiej w Gdańsku miał miejsce pogrzeb zamordowanego prezydenta miasta Pawła Adamowicza. W uroczystości oprócz rodziny i przyjaciół, udział wzięli również politycy, a także przedstawiciele władz państwowych wraz z prezydentem Polski Andrzejem Dudą.

 

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz zmarł w poniedziałek, 14 stycznia wskutek ataku 27-letniego nożownika podczas niedzielnego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Pomimo reanimacji i pięciogodzinnej operacji, polityk przegrał walkę o życie. Odszedł w wieku 53 lat.

 

Wiele osób zwraca uwagę na fakt, że obecni podczas pogrzebu prezydent Andrzej Duda oraz premier Mateusz Morawiecki zostali usadzeni w dalszych rzędach.

 

 

Dziennikarz „Do Rzeczy” i Wirtualnej Polski Marcin Makowski przypomina, że na pogrzebie byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych George’a Busha wszyscy żyjący amerykańscy prezydenci (pomimo większej niż w Polsce polaryzacji politycznej) mogli usiąść w jednym rzędzie”. Zadaje również pytanie, dlaczego w Polsce podobna sytuacja jest niedopuszczalna.

 

 

Jeszcze w czasie ustalania szczegółów organizacji pogrzebu zamordowanego prezydenta, władze państwowe pozostawały w stałym kontakcie z rodziną polityka oraz władzami Gdańska. Wielokrotnie zaznaczano, że najważniejsze jest uszanowanie woli najbliższych Pawła Adamowicza.

 

Źródło: dorzeczy.pl; Twitter – @hbiskupski; makowski_m
Fot.: KPRM/Adam Guz
EM

W dniu dzisiejszym mija 80 lat od śmierci Romana Dmowskiego. Był on wielkim mężem stanu, przywódcą obozu narodowego, znakomitym dyplomatą, politykiem, wychowawcą polskich narodowców oraz jedną z tych osób, które odegrały szczególną rolę przy odzyskiwaniu dla Polski niepodległości.

 

Ideolog polskiej myśli narodowej urodził się 9 sierpnia 1864 r. w miejscowości Kamionek nieopodal Warszawy. Skupiał wokół siebie przedstawicieli Narodowej Demokracji, a także Stronnictwa Polityki Realnej. Po wybuchu I wojny światowej, Roman Dmowski wszedł do Warszawskiego Komitetu Narodowego Polskiego, który utworzony został 25 listopada 1914 roku.

 

Dnia 15 sierpnia 1917 r. stanął on na czele zawiązanego w Lozannie Komitetu Narodowego Polskiego, który tworzyli w głównej mierze politycy endeccy. W 1919 r. natomiast, Roman Dmowski wspólnie z Ignacym Paderewskim reprezentowali stronę polską na konferencji pokojowej w Paryżu. 28 czerwca 1919 r., podpisali oni w imieniu Polski Traktat Wersalski. Dmowski zasłynął swoimi umiejętnościami dyplomatycznymi oraz znajomością języków, kiedy objaśniał dlaczego sprawa polska jest tak ważna.

 

Roman Dmowski pełnił mandat posła na Sejm w latach 1919-1922. W 1920 r. wszedł w skład Rady Obrony Państwa podczas wojny polsko-bolszewickiej. Pełnił on również obowiązki ministra spraw zagranicznych w rządzie Wincentego Witosa, a stało się to w 1923 roku.

 

Po przeprowadzonym przez marszałka Józefa Piłsudskiego zamachu majowym, Roman Dmowski zorganizował Obóz Wielkiej Polski, będący strukturą pozaparlamentarną, ale opozycyjną wobec ówczesnych władz rządowych. Był on autorem jej deklaracji ideowej, w której napisał m.in. o konieczności kształtowania dyscypliny społecznej oraz obyczajowej, solidarności narodowej, a także potrzebie utrzymania ścisłego związku pomiędzy państwem, a Kościołem, jako wychowawcą moralnym narodu. Już na początku lat 30-tych Obóz Wielkiej Polski można było określić mianem organizacji masowej. Została ona jednak rozwiązana decyzją rządzących w 1933 roku.

 

Przywódca polskich narodowców zmarł 2 stycznia 1939 roku w Drozdowie koło Łomży. W uroczystościach pogrzebowych tego wielkiego polityka i ideologa udział wziąć mogło nawet około stu tysięcy ludzi.

 

Dziś hołd Romanowi Dmowskiemu składa wiele Polek i Polaków. Dokonują tego nie tylko spadkobiercy jego idei, jak przedstawiciele stowarzyszenia „Endecja”, którzy zadbali o wojskową wartę przy grobie, ale również prezydent Andrzej Duda.

 

– W związku z przypadającą dziś 80. rocznicą śmierci Romana Dmowskiego, jednego z Ojców naszej niepodległości, na jego grobie zostały złożone kwiaty w imieniu Prezydenta RP – przekazano za pośrednictwem strony internetowej prezydenta.

 

 

Źródło: Twitter/@prezydentpl ; polskieradio.pl