Jako że w ostatnich czasach coraz więcej osób zrzuca maskę i pokazuje swoją nową osobowość, przyszła i pora na historię Brytyjczyka, który postanowił zostać… psem.

 

Jak informuje dziennik Daily Mail, pochodzący z Wielkiej Brytanii Kaz James nie czuje się za dobrze w ciele człowieka – postanowił  więc spróbować  pieskiego życia. I chyba mocno się wkręcił – przebiera się w specjalne, psie stroje (kosztujące po kilka tysięcy funtów), je z miski, szczeka na innych ludzi.

 

Mężczyzna jest także autorem książki „Jak wytresować ludzkie szczenię”, w związku z czym często gości w brytyjskiej telewizji. Jak mówi mediom człowiek-pies, już w dzieciństwie czuł się jak czworonóg, ale starał się trzymać w sobie swoje skłonności. Dopiero kiedy stał się dorosły i niezależny, postanowił pokazać swoją prawdziwą twarz. Psią twarz…

 

– Po raz pierwszy usłyszałem termin „bycia szczenięciem” od „szczeniaka”, którego poznałem online. Następnie poznałem inne „szczenięta” i nauczyłem się zupełnie nowego języka” – mówił James – Nie jem przy stołach ludzi, kiedy idę do przyjaciół. Mogę być normalną osobą w restauracji. Jestem wyszkolony i potrafię radzić sobie z ludźmi, ale nie podoba mi się to. To sprawia, że ​​czuję się nieswojo – dodał.

 

 

Źródło: nczas.com
Fot.: YouTube – This Morning
EM

Na nagraniu z monitoringu widzimy do jak dramatycznego zdarzenia doszło na krakowskim Kurdwanowie w styczniu 2011 roku. Grupa napastników staranował Jeepem samochód Tomasza C. (ps. Człowiek), po czym goniła go w okolicach ulicy Wysłouchów. Kiedy już dopadli swoją ofiarę, zadali mu kilkadziesiąt ran ostrymi narzędziami. Mężczyzna próbował schować się w szoferce śmieciarki.

 

Dramaturgii całemu zdarzeniu dodaje fakt, że Tomasz C. umierał na chodniku nieopodal placu zabaw na oczach przechodniów. Mimo reanimacji nie udało się go uratować. Mężczyzna przed śmiercią zdążył jeszcze zadzwonić do żony.

 

Tłem dokonanej zbrodni były porachunki między gangami znanymi w świecie pseudokibiców jako Wisła Sharks i Jude Gang. Bandyci przy ataku na „Człowieka” użyć mieli m.in. maczet i tasaków. Sprawców zdarzenia oskarżono o pobicie ze skutkiem śmiertelnym.

 

Dziś czterech oskarżonych, którzy przez 6 lat ukrywało się przed wymiarem sprawiedliwości, dobrowolnie poddało się każe. Podejrzani mieli uzgodnić z prokuratorem wymiar kary i do tej decyzji przychylił się sąd. W związku z tym, Krystian T. (ps. Siwy) otrzymał wyrok w wysokości 4 lat więzienia, Wojciech Ł. 3 lat i 10 miesięcy pozbawienia wolności, Janusz F. (ps. Tedi) 5 lat i 6 miesięcy więzienia, a Krzysztof R. (ps. Rybka) 4 lata i 6 miesięcy więzienia.

 

Jedynie Krzysztof R. oraz Janusz F. pojawili się dziś w sądzie. Mieli wyznać na korytarzu budynku sądu, że już dość mieli ukrywania się. Mężczyźni zobowiązani byli zapłacić rodzinie Tomasza C. łącznie 190 tysięcy złotych. Jak deklarują już to zrobili.

 

Wcześniej skazano już 13 innych sprawców ataku na krakowskim Kurdwanowie. Najniższe wyroki otrzymali Grzegorz L. (ps.Pasta), Tomasz H. (ps. Ważka) oraz Maciej K. (ps. Gęsty). Dwaj pierwsi otrzymali po 11 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 5 lat, a Maciej K. rok w zawieszeniu na 5 lat. Tak niskie kary to efekt decyzji mężczyzn o pójściu na współpracę z policją.

 

Wśród oskarżonych był również Alan K., który ostatecznie został uniewinniony z zarzucanych mu czynów. Dodatkowo toczy się też sprawa Patryka L., któremu oprócz śmiertelnego pobicia stawia się zarzut uczestnictwa w zorganizowanej grupie przestępczej oraz handlu narkotykami.

 

 

 

 

 

Jak podaje „Daily Post”, funkcjonariusze z Rukpoku wszczęli śledztwo w sprawie pobicia mężczyzny, który w opinii tłumu, zamienił człowieka w… kozę. Oskarżenie o uprawianie czarnej magii momentalnie przerodziło się w lincz.

 

36-letniego mężczyznę goniła koza o czarnej sierści. Tłum uznał, że to ofiara magicznego zaklęcia ściga czarodzieja. Do teraz nie wiadomo, kto rzucił tak absurdalny pomysł. Statystycznego Europejczyka z pewnością śmieszy zarzut, ale w Nigerii wiara w czarną magię wciąż ma się dobrze.