W ostatnim czasie środowisko pseudokibiców w naszym kraju przechodzi niewątpliwy kryzys. Działania policji i zeznania skruszonych członków bojówek doprowadziły do rozbicia struktur przestępczych stworzonych przez chuliganów sympatyzujących z klubami piłkarskimi. To może być historyczny moment w kwestii walki służb z przestępczością pseudokibiców. Jednakże przywódca jednego z gangów najprawdopodobniej ukrywa się przed CBŚP, po dokonaniu uprzedniej ucieczki.

 

Znaczącym momentem w ostatnich dniach w całej sprawie jest wyjście na światło dzienne informacji, że jeden z najbardziej znanych przestępców wywodzących się ze środowiska pseudokibiców zdecydował się współpracować z policją i zeznawać przeciwko członkom gangu, którym sam kierował oraz ludziom działającym w innych grupach tego typu w Polsce.

 

Paweł M. ps. „Misiek”, uważany jest bowiem za wieloletniego lidera gangu „Wisła Sharks” stworzonego przez ludzi ze środowiska chuliganów Wisły Kraków. O „Miśku” głośno było już pod koniec lat 90-tych, gdy doszło do sytuacji, w której rzucił on nożem we włoskiego piłkarza Dino Baggio podczas meczu Wisła Kraków – AC Parma. Po latach spędzonych w więzieniu, Paweł M. miał stać się niekwestionowanym liderem bojówki utożsamiającej się z „Białą Gwiazdą”. Członkowie jego grupy mieli zajmować się handlem narkotykami na ogromną skalę, wyrównywaniem rachunków w świecie przestępczym, ochranianiem lokali, rozbojami, przemytem nielegalnych imigrantów, a także innymi procederami w świecie przestępczym.

 

W Małopolsce od lat toczyła się (głównie na krakowskich osiedlach) swoista wojna pomiędzy „Wisła Sharks” a grupami utożsamiającymi się z odwiecznym rywalem krakowskiej Wisły- Cracovią, takimi jak np. „Jude Gang”. W wyniku brutalnych ataków przeprowadzanych przez członków gangów doszło w Krakowie i okolicach to kilkunastu tragicznych śmierci. Nie każda z ofiar była członkiem przestępczych struktur, co przerażało mieszkańców południowej części Polski.

 

Tego typu krwawe akcje niejednokrotnie wywoływały poruszenie wśród mieszkańców krakowskich dzielnic, a także mediów. Było tak m.in. w przypadku zabójstwa 17-letniego Pawła (ps. „Fujin”) dokonanego w październiku 2004 roku na krakowskich Grzegórzkach, śmiertelnego ataku na Dariusza D. ps. „Dziekan” pod Multikinem na osiedlu Prądnik Czerwony czy też głośnej sprawie śmierci Tomasza C. ps. „Człowiek”, który został brutalnie zaatakowany w rejonie ulicy Wysłouchów na krakowskim Kurdwanowie w styczniu 2011 roku. Zamachu na jego życie dokonało kilkunastu uzbrojonych w ostre narzędzia mężczyzn. Napastnicy zadali mu przy ich użyciu ponad 30 ciosów, a mężczyzna w wyniku odniesionych ran, pomimo akcji reanimacyjnej stracił życie.

 

Wiele osób uważa, że teraz przyszedł pewien przełom w tej całej historii. Zeznania Pawła M. liczyć mają nawet 400 stron, a w związku z nimi policja dokonuje kolejnych zatrzymań. W ostatnich dniach policjanci zatrzymali kolejnych członków „Wisła Sharks”, ale też osoby należące do bojówki pseudokibiców Lechii Gdańskiej. Między fanami klubu z Gdańska a tymi sympatyzującymi z krakowską Wisłą przez lata trwała kibicowska przyjaźń, która wiązała się też ze wspólnymi działaniami członków gangów.

 

Nie tylko jednak bojówkarze z Pomorza i Małopolski mogą czuć się w obecnej sytuacji zagrożeni. W zdecydowaną walkę z przestępczością zorganizowaną pseudokibiców zaangażowani są funkcjonariusze policji z różnych województw. Gangi współpracowały bowiem niejednokrotnie między sobą, a także toczyły konflikty, w których przestępcy rozliczali się między sobą bez angażowania w to służb. Przez lata działalności, Paweł M. będący teraz tzw. małym świadkiem koronnym, pozyskał sporą wiedzę na temat tego kto i w jakim zakresie działa w przestępczym półświatku.

 

Trzeba mieć jednak na uwadze, że „Misiek” nie jest pierwszym człowiekiem z bojówek chuliganów, którego zeznania ułatwiają pracę policjantom. Wiosną zeszłego roku, w przeprowadzeniu dużej akcji pomogło śledczym złamanie zmowy milczenia wśród m.in. członków grupy „Psycho Fans”, czyli pseudokibiców Ruchu Chorzów, zaprzyjaźnionych od 2016 roku z „Wisła Sharks”. Przykłady osób, które zdecydowały się współpracować z policją na przestrzeni ostatnich lat, pomimo wywodzenia się z hermetycznych grup przestępczych można znaleźć w bojówkach identyfikujących się z klubami z różnych stron kraju, znajdujących się po różnej stronie barykady.

 

Jak mieli ustalić dziennikarze portalu tvn24.pl, w ostatnich dniach planowane było również zatrzymanie Pawła Ł. ps. Master. Był on znanym w małopolskim środowisku pseudokibiców liderem „Jude Gangu”, czyli wrogiej wobec „Wisła Sharks” bojówki. Szef chuliganów utożsamiających się z Cracovią mógł również zostać pogrążony przez współpracującego z policją Pawła M. ps. „Misiek”, jest to o tyle ciekawe, że oficjalnie pomiędzy ich gangami trwa wieloletnia wojna, która przyczyniła się do nazywania Krakowa „miastem maczet” czy „miastem noży”. Do zatrzymania Pawła Ł. miało ostatecznie według tvn24.pl nie dojść.

 

Jak podają media, „Master” zdołał uciec organom ścigania. Najprawdopodobniej przewidziawszy, że rano policja zapuka do jego drzwi, postanowił on opuścić wcześniej Polskę.

 

Cała sprawa jest rozwojowa, jednak zatrzymania do których doszło już są określane jako mocne uderzenie w środowisko pseudokibiców. Wiele osób nie dowierzało w to, że doprowadziły do nich zeznania tak legendarnej postaci wśród chuliganów jak „Misiek”. Najprawdopodobniej jednak, to nie jest jeszcze koniec rozpracowywania działających w Polsce bojówek, a kolejni „szalikowcy” zajmujący się działalnością przestępczą, mogą zostać wkrótce zatrzymani przez Centralne Biuro Śledcze Policji.

 

Na Pawła Ł. ps. „Master” na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat niejednokrotnie szykowano ataki. Przygotowywane one były przez bojówkarzy z gangu kierowanego przez Pawła M. ps. „Misiek”. Nie jest jednak wykluczone, że niektórzy ważni członkowie zwaśnionych grup pseudokibiców w razie osobistej potrzeby potrafili ze sobą współpracować.

 

W jednym z programów przygotowanych przez stację TVN po tragicznej śmierci Tomasza C. ps. „Człowiek”, pokazano m.in. nagranie z kamer monitoringu prezentujące ucieczkę „Mastera” przed napastnikami uzbrojonymi w ostre narzędzia. Ten materiał filmowy jest obecnie dostępny w internecie.

 

 

Źródło: dziennikpolski24.pl ; tvn24.pl ; YouTube/Hooligans TV 2

Fot.: YouTube/Firms & Fights

 

 

Ta bezprecedensowa sytuacja może okazać się historyczna dla środowiska pseudokibiców w Polsce. Znana w tej społeczności postać zdecydowała się współpracować z policją, ku zaskoczeniu sporej części zarówno swoich dawnych kolegów, jak i wrogów. Dzięki zeznaniom tego człowieka, rozbitych może zostać kilka gangów stworzonych przez gangsterów wywodzących się z grup pseudokibiców utożsamiających się z różnymi klubami piłkarskimi.

 

Mowa tutaj o Pawle M. ps. „Misiek”, uważanym za wieloletniego lidera gangu „Wisła Sharks” stworzonego przez ludzi ze środowiska chuliganów Wisły Kraków. O Pawle M. głośno było już pod koniec lat 90-tych, gdy doszło do sytuacji, w której rzucił on nożem we włoskiego piłkarza Dino Baggio podczas meczu Wisła Kraków – AC Parma.

 

Po czasie spędzonym w więzieniu, „Misiek” uchodził przez ostatnie kilkanaście lat za lidera pseudokibiców „Białej Gwiazdy”. Kierowana przez niego grupa „Wisła Sharks” miała z czasem przekształcić się z ekipy chuliganów w poważną grupę przestępczą. Jej członkowie mieli zajmować się handlem narkotykami na ogromną skalę, wyrównywaniem rachunków w świecie przestępczym, ochranianiem lokali, rozbojami, przemytem nielegalnych imigrantów, a także innymi procederami w świecie przestępczym.

 

Mieszkańców Małopolski niejednokrotnie niepokoiły doniesienia o odbywającej się na krakowskich osiedlach wojnie pomiędzy „Wisła Sharks” a grupami utożsamiającymi się z odwiecznym rywalem krakowskiej Wisły- Cracovią, takimi jak np. „Jude Gang”. W ramach rywalizacji pseudokibiców obydwu klubów, niejednokrotnie dokonywano krwawych ataków, przy okazji których dochodziło do zgonów. Było tak m.in. w przypadku zabójstwa 17-letniego Pawła (ps. „Fujin”) dokonanego w październiku 2004 roku na krakowskich Grzegórzkach, śmiertelnego ataku na Dariusza D. ps. „Dziekan” pod Multikinem na osiedlu Prądnik Czerwony czy też głośnej sprawie śmierci Tomasza C. ps. „Człowiek”, który został brutalnie zaatakowany na krakowskim Kurdwanowie w styczniu 2011 roku. Zamachu na jego życie dokonało kilkunastu uzbrojonych w ostre narzędzia mężczyzn. Napastnicy zadali mu przy ich użyciu ponad 30 ciosów, a mężczyzna w wyniku odniesionych ran, pomimo akcji reanimacyjnej stracił życie.

 

Przez ostatni rok o Pawle M. oraz grupie „Wisła Sharks” zaczęło być ponownie głośno przy okazji dużych akcji policji wymierzonych w środowisko przestępcze stworzone przez pseudokibiców „Białej Gwiazdy” oraz zaprzyjaźnionych z nimi kompanów z Chorzowa, pseudokibiców Ruchu. Rozgłosu „Miśkowi” i jego ludziom przysporzyła też afera i medialne poruszenie wokół kłopotów Wisły Kraków. Przez finansowe zadłużenie, klubowi groziła swego czasu nawet degradacja do IV ligi lub B-klasy. Sytuację udało się opanować, jednak wielu fanów piłki widzi główne źródło tamtych problemów w tym jak Wisłą zarządzał ówczesny zarząd z prezes Marzeną Saraptą oraz tym jak duży wpływ na decyzje podejmowane w klubie mieli ludzie z „Wisła Sharks”.

 

Sam Paweł M. został zatrzymany na terenie Włoch we wrześniu 2018 roku, gdzie w ukrywaniu się przed organami ścigania pomagali mu prawdopodobnie zaprzyjaźnieni ludzie ze środowiska pseudokibiców Lazio Rzym. „Misiek” został schwytany dzięki działaniom tzw. „łowcy cieni” z polskiej policji oraz międzynarodowej współpracy policjantów. Wcześniej lider Wisła Sharks opuścił kraj na niedługo przed dużą akcją policji w Małopolsce i na Śląsku. Pojawiły się wówczas spekulacje, że mogło dojść do przecieku, w wyniku którego ułatwiono „Miśkowi” ucieczkę zanim z rana do jego domu weszli antyterroryści.

 

Teraz jak podają media (m.in. portal sport.pl czy telewizja TVN24), Paweł M. zdecydował się pójść na współpracę z policją. Dzięki jego zeznaniom, policja ma szansę rozbić grupy przestępcze działające na terenie Polski, których członkowie wywodzą się z grona pseudokibiców różnych polskich klubów. To może być wyjątkowo ogromny cios skierowany w struktury przestępcze działające głównie w południowej części kraju.

 

Warto mieć na uwadze, że już wiosną ubiegłego roku pojawiły się informacje, iż organom śledczym udało się doprowadzić do zatrzymań w Małopolsce i na Śląsku dzięki zeznaniom ludzi z grupy „Psycho Fans” (gangu pseudokibiców Ruchu Chorzów). Obecnie kolejne zatrzymania mogą być efektem wejścia w rolę tzw. „małego świadka koronnego” przez Pawła M.

 

We wtorek 16 kwietnia, policja dokonała kolejnej dużej akcji, w którą jak podało TVP zaangażowanych miało byćnawet 170 funkcjonariuszy. Jak poinformowało RMF FM, dokonano przeszukań mieszkań oraz firm, przy okazji których zatrzymano pseudokibiców krakowskiej Wisły, a także tych utożsamiających się z Lechią Gdańsk oraz co ciekawe… pseudokibiców sympatyzujących z Cracovią.

 

Wśród zatrzymanych we wtorek osób znalazł się również były wiceprezes krakowskiej Wisły. Damianowi D. zarzucane jest kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą oraz udział w procederze handlu narkotykami.

 

Bardzo możliwe, że do zatrzymania Damiana D., a także innych podejrzanych, przyczyniły się właśnie zeznania Pawła M. ps. „Misiek”.

 

 

Źródło: rmf24.pl ; sport.pl ; TVN24 ; rmf24.pl

Fot.: YouTube/Superwizjer TVN

 

 

 

Zapadła decyzja sądu dotycząca jednego z najpopularniejszych bojówkarzy z grup pseudokibiców w polskim półświatku. Chodzi o Pawła M. ps. „Misiek”, będącego szefem gangu znanego jako „Wisła Sharks”.

 

Paweł M. miał być pierwotnie zatrzymany w maju 2018 roku, kiedy policja przeprowadziła dużą akcję mającą na celu rozbicie gangów stworzonych przez pseudokibiców Wisły Kraków oraz chorzowskiego Ruchu. Lider bojówkarzy utożsamiających się z „Białą Gwiazdą” opuścił jednak kraj dzień przed wejściem antyterrorystów do domów poszukiwanych gangsterów. Pojawiły się opinie, że mogło w tym przypadku dojść do przecieku, przez co szef „Wisła Sharks” wiedział co planuje CBŚ.

 

„Misiek” poszukiwany był na podstawie Europejskiego nakazu aresztowania. Ostatecznie udało się go zatrzymać w leżącej na południe od Rzymu miejscowości Cassino, co stało się we wrześniu ubiegłego roku. Jak się okazało, posługiwał się on fałszywym dowodem tożsamości. Bardzo możliwe, że w ukrywaniu się na terenie Włoch, Pawłowi M. pomagali miejscowi pseudokibice utożsamiający się z klubem Lazio Rzym.

 

Poszukiwany M. został wytropiony we Włoszech przez tzw. „łowców cieni” z polskiej policji. Jego zatrzymanie trzeba rozpatrywać jednak jako udaną kilkumiesięczną międzynarodową współpracę policji.

 

Decyzją włoskiego sądu, „Misiek” został wypuszczony na wolność kilkanaście dni po zatrzymaniu, a jako powód takiego postanowienia podawano wątpliwości co do przestrzegania zasad praworządności w Polsce. Takie podjęte przez włoski wymiar sprawiedliwości kroki wywołały wówczas sporo oburzenia i kontrowersji, jednak ostatecznie gangster został przetransportowany do Polski w dniu 18 października 2018 roku.

 

W Polsce sprawy, w które zamieszany miał być Paweł M. bada zarówno małopolska, jak i śląska prokuratura. Usłyszał on zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, przestępstw narkotykowych, dokonania rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia w postaci pałki i maczet, a także dwóch pobić z ciężkim uszkodzeniem ciała, których miał się dopuścić na terenie Katowic oraz Bytomia. Liderowi „Wisła Sharks” grozi do 15 lat więzienia, jednak nie przyznaje się on do zarzucanych mu czynów.

 

12 kwietnia decyzją krakowskiego Sądu Okręgowego przedłużono „Miśkowi” areszt do 15 lipca. O jego uchylenie wnosiła wcześniej obrona.

 

Postępowanie trwa na tyle długo, że prokuratura powinna zabezpieczyć już wszystkie dowody i zakończyć całe postępowanie. Według mnie ten środek jest stosowany zbyt długo, podejrzany przebywa w warunkach izolacji tak długo, że to powinno wystarczyć – mówił w rozmowie z dziennikarzami mecenas Robert Kubicki, obrońca Pawła M.

 

Sąd jednak nie zdecydował się przychylić do złożonego przez obronę wniosku i przedłużył areszt. Decyzja taka została podjęta przez wzgląd na wysoką karę, jaka grozi za zarzucane przestępstwa podejrzanemu, jak również obawę matactwa.

 

 

 

Źródło: onet.pl

Fot.: YouTube/Superwizjer TVN

 

MB

Informowaliśmy wczoraj o niebezpiecznym incydencie do jakiego doszło na terenie Galerii Krakowskiej, zlokalizowanej zaraz obok tamtejszego dworca kolejowego i autobusowego. Nagle w budynku rozległy się strzały, a wielu ludzi wpadło w panikę. Na szczęście nikomu nic się nie stało. 

 

Jak się okazało, huk wywołały wystrzały z rakietnicy. Sprawca będąc w towarzystwie swojego kolegi, zaatakował przy jej użyciu napotkanego w galerii innego mężczyznę. Wszyscy trzej mają mieć związki ze środowiskiem pseudokibiców Wisły Kraków. Portal gazetakrakowska.pl informuje, że osobą która wywołała bezpośrednio całe zamieszanie przez użycie rakietnicy był 22-latek, który wciąż ma być poszukiwany przez policję. Motywem ataku nie miała być jednak rywalizacja grup chuliganów utożsamiających się z krakowskimi drużynami piłkarskimi.

 

Czytając komentarze i relacje osób, które w tamtym czasie przebywały w Galerii Krakowskiej, wiele z nich wpadło w panikę i próbowało jak najszybciej oddalić się, natomiast zgodnie z procedurami, ochrona zamykała wyjścia z budynku. Część osób jednak nie przejęła się hukiem i nie decydowała na szybką ucieczkę. Na portalu YouTube pojawiło się nagranie, na którym możemy zobaczyć biegnących wystraszonych ludzi, a także początek akcji, kiedy na miejsce przybyły odpowiednie służby. Film obejrzeć można na kanale ESKA INFO.

 

 

Jak informuje gazetakrakowska.pl, po ostrzelaniu z rakietnicy zaatakowanego mężczyzny, napastnik wraz ze swoim kompanem zaczęli uciekać z miejsca zdarzenia. Co ciekawe w pościg za nimi ruszył 22-latek, który chwilę wcześniej został wzięty na cel ataku. Przedstawiciele policji w rozmowie z Gazetą Krakowską przekazali, że mimo iż początkowo człowiek, który został w ten sposób napadnięty, odmawiał współpracy z policją, to ostatecznie zdecydował się na złożenie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa.

 

Policja wyklucza teorię, że mogło chodzić tu o porachunki na tle kibicowskim. Prawdopodobnie młodzi mężczyźni spotkali się w galerii przypadkowo, a przyczyną ataku był osobisty konflikt pomiędzy 22-latkami.

 

 

O aktywności grup stworzonych przez młodych chuliganów w Krakowie pisaliśmy w poniższych artykułach:

Młodociani chuligani przejmują przestępczy rynek? Nowe bojówki chcą zasłynąć brutalnością

Kraków: Porachunki młodocianych chuliganów! Nożownicy pochwalili się nagraniem z ataku [FOTO]

Kraków: Zabili nastolatka i grożą kolejnymi atakami!

 

 

Źródło: gazetakrakowska.pl ; YouTube/ESKA INFO

Fot.: Wikimedia Commons

 

 

MB

 

Eksperci od bezpieczeństwa i zwalczania przestępczości zorganizowanej zwracają uwagę, że w Polsce mocno zakorzenił się proceder rekrutacji swoich „żołnierzy” przez mafie wśród chuliganów ze środowiska pseudokibiców lub też dochodzi do przeobrażania się chuligańskich bojówek w zorganizowane grupy przestępcze. Potwierdza to niedawne zatrzymanie jakiego dokonano w stolicy. O sprawie poinformował portal tvp.info.

 

Mowa tutaj o zatrzymaniu jednego z wysoko postawionych niegdyś w kibolskiej bojówce ludzi, który z czasem wyrósł na groźnego gangstera funkcjonującego w mafijnym półświatku na terenie naszego kraju. Akcja została przeprowadzona przez funkcjonariuszy odpowiedzialnych za rozpracowywanie grup pseudokibiców na Mazowszu, czyli tzw. stołeczny wydział do zwalczania przestępczości pseudokibiców.

 

Osobą, na której głównie skupia się uwaga przy opisywanej sprawie, to 39-letni Marcin B. ps. Bina vel „Gruby”. Był on jednym ze szczególnie szanowanych bojówkarzy w środowisku chuliganów klubu Legia Warszawa. Jego wysoka pozycja w bojówce „Teddy Boys 95” pozwoliła mu mocno zaangażować się w świat przestępczy. Z czasem stał się ważnym człowiekiem w słynnym już w świecie przestępczym gangu „Szkatuły”. Uważany jest nawet za jednego z tzw. „kapitanów” w tej grupie przestępczej, która określana jest jako jeden z najgroźniejszych warszawskich gangów, mającego ogromne wpływy w stolicy, uzyskane poprzez szeroki zakres lokali i firm, od których przestępcy ściągali haracze. O tym jak rozwinął się w mafijnej karierze Marcin B., świadczą też okoliczności jego zatrzymania.

 

Mężczyzna został zatrzymany w swoim mieszkaniu, wraz ze swym kompanem, który również nazywa się Marcin B i ma 44 lata. Podczas akcji policji, był on akurat gościem u „Biny”. W mieszkaniu znaleziono prawie pół kilograma marihuany, a także 185 gramów kokainy. Łączna wartość tej ilości narkotyków wyceniana jest na około 100 tysięcy złotych.

 

Po rewizji mieszkania znanego chuligana, a zarazem gangstera, funkcjonariusze udali się do trzech lokali, które należą do jego 44-letniego kolegi zatrzymanego wraz z nim. W nich znaleziono w sumie 750 gramów kokainy, ale także broń palną oraz 117 sztuk amunicji.

 

W warszawskiej Prokuraturze Okręgowej, obu przestępcom postawiono zarzut „przygotowania do wprowadzenia do obiegu znacznej ilości środków odurzających”. 44-latek odpowie dodatkowo za nielegalne posiadanie broni. Zatrzymani trafili do aresztu.

 

W pomyślnym rozbiciu gangu w dużej mierze pomogły policji zapewne zeznania jednego ze skruszonych bojówkarzy z „Teddy Boys 95”. Marek H. ps. „Hanior”, który niegdyś również zajmował się przestępczą działalnością i był mocno zaangażowany w środowisku chuliganów warszawskiej Legii, zeznał iż to właśnie „Bina” pomógł mu rozwinąć karierę gangstera.

 

„Hanior” był niegdyś jednym z założycieli grupy „Turyści 97” wśród fanów warszawskiego klubu, jednak grupa ta została wchłonięta przez „Teddy Boys 95”, gdzie również Marek H. aktywnie działał. Teraz jest on jednak znienawidzony przez wielu sympatyzujących z Legią, zw. na pójście na współpracę z policją i zeznawanie przeciwko dawnym kolegom. Na trybunach Legii niejednokrotnie wywieszano flagę z podobizną „Haniora”, a także tworzono takowe vlepki, mające być szykaną wymierzoną w jego stronę.

 

Nie jest to pierwsza sytuacja, kiedy ludzie angażujący się w grupy pseudokibiców przenikają do przestępczego świata. Podobne sytuacje opisywaliśmy w poniższych artykułach:

Ogromna akcja służb! Gangsterów pogrążyli bojówkarze Ruchu Chorzów

Kibole porywali dla okupu. Jeden z nich zapłacił za to życiem!

 

Źródło: tvp.info ; wp.pl

Fot.: Facebook/@atp997

 

MB

 

W ostatnich miesiącach sporo czasu w mediach poświęca się sprawom działalności przestępczej grup stworzonych z bojówkarzy identyfikujących się z krakowskimi klubami piłkarskimi. Ekipy te były na tyle rozwinięte organizacyjnie, że ich członkowie byli w stanie przemycać tony narkotyków z zagranicy, handlować nimi na dużą skalę, a także jak się okazuje dokonywać uprowadzeń dla okupu. Swego czasu mówiło się również, że pseudokibice z Krakowa zaangażowani byli w przemyt nielegalnych imigrantów do Niemiec. Akcje policji doprowadziły do wsadzenia za kratki sporej liczby osób udzielających się w tych grupach

 

Dziś, ruszył w Krakowie przed Sądem Okręgowym proces w sprawie uprowadzenia dla okupu dokonanego przez gangsterów powiązanych ze środowiskiem pseudokibiców Cracovii. Ofiara porywaczy miała być dodatkowo przez nich torturowana.

 

Na ławie oskarżonych znalazło się siedmiu podejrzanych w wieku 22-35 lat. Są to zatrzymani w związku z tą sprawą: Michał B. , Damian H. , Mariusz G., Tigran P., Dawid W., Jakub Z. oraz Mariusz Z.

 

Prokuratura stawia im zarzut, zgodnie z którym 4 grudnia 2017 r, dokonali oni uprowadzenia Patryka P. Z siódemki oskarżonych, Damian H. miał być odpowiedzialny za udostępnienie posesji, na której przetrzymywano ofiarę, a pozostałych sześciu brało w przestępstwie czynny udział.

 

Patryk P. miał zostać zwabiony przez gangsterów pod siłownię na terenie krakowskich Swoszowic. Tam został obezwładniony, skrępowany i zaciągnięty do bagażnika, a następnie przewieziony do budynku mieszkalnego przy ulicy Tynieckiej. Tam pokrzywdzony był przetrzymywany, torturowany i bity przez swoich oprawców. Porywacze znęcali się nad Patrykiem P. m.in. przez nacinanie nożem palców prawej dłoni oraz małżowiny lewego ucha, a także uszkodzenie nogi w kolanie. Zachowanie członków grupy było okrutne wobec uprowadzonego mężczyzny. Grożono mu również bronią i straszono pozbawieniem życia jego, a także jego bliskich.

 

W trakcie działań policji i zatrzymywania członków gangu doszło do zastrzelenia jednego z gangsterów. Był to Adrian Z. ps. ‚Zielony’, który zginął w rejonie osiedla Ruczaj, kiedy antyterroryści przeprowadzali akcję zatrzymania w domu, w którym przebywał wraz z innymi podejrzanymi. ‚Zielony’ miał rzucić się na funkcjonariusza, wówczas inny policjant postrzelił gangstera. Pomimo reanimacji, nie udało się uratować życia Adrianowi Z.

 

O sprawie śmierci Adriana Z. ps. ‚Zielony’ pisaliśmy tutaj:

Lider kiboli Cracovii zastrzelony przez policję!

 

Mariusz Z., brat śmiertelnie postrzelonego Adriana Z., uważa iż Patryk P. winien był jego bratu 150 000 zł, które nawet deklarował zwrócić, ale do tego ostatecznie nie doszło. Zaprzecza on temu, jakoby on i inni oskarżeni mieli kontaktować się z rodziną porwanego w sprawie okupu. Zdaniem Mariusza Z., nie było go pod siłownią w Swoszowicach, tylko przyjechał do budynku przy ul. Tynieckiej, w której znajdował się Patryk P. Według wersji oskarżonego, w ramach „rozliczenia długu”, przejęty miał zostać jeden kilogram kokainy należący do Patryka P. Mariusz Z. zaprzecza też, by z mieszkania poszkodowanego zabrano 250 000 zł.

 

Po zastrzeleniu Adriana Z. na stronach związanych z kibicami Cracovii pojawiły się posty nawołujące do zemsty za jego śmierć. W związku z tą sprawą również wszczęto śledztwo.

 

O tym także informowaliśmy w poniższym artykule:

Opublikował skandaliczny wpis! Został zatrzymany przez policję

 

 

Źródło: polsatnews.pl

Fot.: Pxhere

 

 

W minionych miesiącach sporo mówiło się o liderze bojówki pseudokibiców Wisły Kraków. Śledztwo w jego sprawie prowadzi prokuratura zarówno w Małopolsce, jak i na Śląsku. Jest on oskarżany m.in. o handel narkotykami, rozboje, pobicia oraz kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą.

 

Paweł M. zyskał swoją popularność już w latach 90-tych, kiedy podczas meczu „Białej Gwiazdy” z włoską Parmą rzucił nożem w jednego z piłkarzy. Przez lata stał się przywódcą małopolskich gangsterów wywodzących się ze środowiska chuliganów utożsamiających się z krakowską drużyną.

 

„Misiek” poszukiwany był listem gończym od maja, kiedy uciekł z Polski kilka dni przed wielką akcją policji wymierzoną w środowisko przestępcze zbudowane przez pseudokibiców Ruchu Chorzów oraz Wisły Kraków. Spore poruszenie w mediach wywołał później również fakt, że włoski sąd zgodził się na zwolnienie mężczyzny z aresztu. Na ten temat przeczytacie więcej w jednym z naszych wcześniejszych artykułów.

Lider pseudokibiców Wisły na wolności! Sąd wypuścił lidera gangu z aresztu

 

Ostatecznie jednak szef gangu o nazwie „Wisła Sharks” trafił do Polski i zostały mu postawione zarzuty. O przestępczych poczynaniach Pawła M. i jego kompanów zrobiło się w ostatnim czasie głośno, również zw. na reportaż „Superwizjera”, a także szersze zainteresowanie mediów tematem powiązań członków „Wisła Sharks” z władzami klubu Wisła Kraków. Sporo uwagi wówczas, dziennikarze poświęcali również osobie Damiana Dukata, wiceprezesa zarządu Wisły, który utrzymywać miał bliskie relacje z gangsterami i samym „Miśkiem”, który prowadził na terenie klubu siłownię.

 

Z czasem pojawiła się informacja, że Damian Dukat rezygnuje z pełnionej funkcji w klubie. To rozpoczął dalszy ciąg zmian w Wiśle Kraków oraz zamieszania wokół sprzedaży tego klubu. Dodatkowo wiele wskazuje na to, że relacje na linii Dukat-Wisła Sharks zdecydowanie się ochłodziły.

 

Działacz klubu udzielił bowiem wywiadu dla portalu sport.pl. W rozmowie z dziennikarzem, opowiadał on o swoich relacjach z członkami Wisła Sharks oraz przyznał, że nie wypadało mu odmawiać, kiedy był przez nich zapraszany na imprezy. Treść wywiadu, zapewne nie spodobała się „Miśkowi” i jego kolegom.

 

Świadczyć o tym może fotografia, która pojawiła się na portalu Instagram. Widać na nim Pawła M., wraz ze swoim dzieckiem. Na zdjęciu „Misiek” trzyma kartkę z napisem „DUKAT KONFIDENT”, a jego mała córka kartkę, na której czytamy: „WOLNOŚĆ DLA WSH ZNAM I SIĘ NIE WSTYDZĘ”. (WSH to skrót nazwy bojówki pseudokibiców krakowskiej Wisły- Wisła Sharks Hooligans.)

 

 

Dla wielu internautów i osób zainteresowanych tematem, taka fotografia to swoisty wyrok gangsterów na Damiana Dukata.

 

 

Źródło: sport.pl ; gazeta.pl ; Instagram

Fot.: Pxhere

 

MB

 

O sprawie poinformował portal tvn24.pl. Paweł M. ps. „Misiek”, który został zatrzymany 27 września we Włoszech, opuścił areszt pomimo wielu zarzutów jakie mu się stawia i faktu, że przez kilka miesięcy ścigany był listem gończym.

 

„Misiek” swoją popularność zdobył już pod koniec lat 90-tych, kiedy podczas meczu Wisły z Parmą rzucił nożem w głowę włoskiego piłkarza Dino Baggio. Po wyjściu na odbyciu kary za tamten wybryk, Paweł M. stopniowo umacniał swoją pozycję wśród małopolskich gangsterów oraz stał się przywódcą bojówkarzy identyfikujących się z klubem Wisła Kraków.

 

O zatrzymaniu Pawła M. pisaliśmy tutaj:

Zatrzymano znanego pseudokibica!

 

Lider gangu Wisła Sharks uciekł z Polski w maju. Wtedy też miała miejsce ogromna akcja policji przeprowadzona na Śląsku i w Małopolsce, w którą zaangażowano ponad tysiąc funkcjonariuszy. Wśród zatrzymanych nie znalazł się wówczas „Misiek”, który opuścił kraj kilka dni wcześniej. Taki obrót sprawy od początku rodzi podejrzenia, że doszło do przecieku z prokuratury lub służb, który umożliwił ucieczkę szefowi małopolskiego gangu.

 

 

Po kilku miesiącach doszło do zatrzymania  Pawła M. w leżącej na południe od Rzymu miejscowości Cassino. „Misiek” posługiwał się fałszywym dowodem osobistym, a także zmienił swój wygląd. Podczas ujęcia przez policję miał być nieco zaskoczony i nie stawiać oporu. Do aresztu trafił on na mocy Europejskiego Nakazu Aresztowania  wydanego przez sąd w Polsce.

 

Paweł M. odpowiadać miał za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, handel narkotykami, a także usiłowanie zabójstwa. Jak deklarowała wówczas zastępca Prokuratora Generalnego Beata Marczak, strona Polska miała szybko podjąć działania w celu ekstradycji gangstera do kraju.

 

Jak się jednak okazuje włoski sąd zdecydował się wypuścić na wolność „Miśka”.

 

– Byliśmy pewni, że za kratkami spędzi czas do momentu, gdy już prawnie i praktycznie będzie możliwe przekazanie go nam – powiedział w rozmowie z tvn24.pl jeden z funkcjonariuszy policji.

 

12 października włoski sąd podjął decyzję o zmianie aresztu na dozór wobec lidera krakowskich pseudokibiców. W związku z takim postanowieniem, Paweł M. ma stawiać się każdego dnia na komisariacie policji. Taki stan rzeczy utrzymany ma zostać do 22 października, na kiedy wyznaczono transport „Miśka” do Polski.

 

– Nie mamy pewności, czy 13 i 14 października stawił się w komisariacie. Informacja o zmianie przez sąd sankcji dotarła do Biura Międzynarodowej Współpracy w Komendzie Głównej Policji dopiero w poniedziałek. Teraz sytuacja jest taka, że tak naprawdę tylko od niego zależy, czy wróci do kraju – twierdzą niektóre z osób wypowiadających się dla tvn24.pl.

 

Niektórzy ze śledczych nie kryją obaw, że przywódca Wisła Sharks nie pojawi się 22 października w Polsce, ponieważ teraz umożliwiono mu ponowną ucieczkę.

 

– Jeśli teraz ucieknie, to schowa się już na tyle dobrze, że będziemy go szukali latami – wyjaśnia w rozmowie z tvn24.pl jeden z oficerów policji.

 

W celu wywalczenia zmiany decyzji włoskiego sądu, według jednego z oficerów policji, „Misiek” zatrudnił poważanych prawników zarówno włoskich, jak i polskich. Jak się okazuje, wśród wysuwanych przez nich argumentów pojawiła się również kwestia… problemów z praworządnością w Polsce.

 

– Nie chcę zdradzać dokładnie argumentów, jakie przedstawiliśmy włoskiemu sądowi, ale potwierdzam, że dotyczą między innymi wątpliwości co do praworządności w Polsce i tego, czy w obecnej sytuacji polskiego wymiaru sprawiedliwości mój klient mógłby liczyć na sprawiedliwy proces – powiedział cytowany przez tvn24.pl Andrzej Mucha, adwokat Pawła M.

 

Przyznał, że używa takiej argumentacji „patrząc na zachowanie niemieckich, irlandzkich, hiszpańskich sądów, które mają wątpliwości co do wydawania Polaków”.

 

– Sąd Apelacyjny w Rzymie dysponował oboma nakazami aresztowania wydanymi przez prokuratury w Katowicach i Krakowie, a mimo to nie miał wątpliwości, że konieczne jest zwolnienie Pawła M., zresztą niezwłoczne, jak wynika z postanowienia. We współpracy z adwokatami włoskimi przygotowujemy kolejne dokumenty, które przedłożymy w tej sprawie – stwierdził Andrzej Mucha.

 

Jak widać sprawa rozbicia gangu Wisła Sharks opartego na krakowskich pseudokibicach to nie jest temat zamknięty. O sprawie powiązań gangsterów z krakowskim klubem zrobiło się głośno przed kilkoma tygodniami w związku z reportażem „Superwizjera” na ten temat.

 

Na ten temat pisaliśmy również tutaj:

https://archiwum.prostozmostu24.pl/skruszony-pseudokibic-opowiada-o-chorych-pomyslach-gangsterow-z-krakowa/

 

 

Źródło: tvn24.pl ; Facebook/@Malopolska.Policja

Fot.: Wikimedia Commons

Akcja została przeprowadzona na terenie województwa śląskiego przez funkcjonariuszy z Centralnego Biura Śledczego Policji. Wśród zatrzymanych znalazło się troje osób wykonujących zawód lekarza.

 

Operacja policji miała na celu rozbicie zorganizowanej grupy przestępczej. Oprócz pracowników służby zdrowia, schwytanych zostało też pięciu innych podejrzanych o uczestnictwo w działalności gangu.

 

Zatrzymani lekarze mieli wystawiać gangsterom sfałszowane zaświadczenia lekarskie. Takowe fałszywki miały przykładowo usprawiedliwiać absencję przestępców w prokuraturze czy na policji. Lekarze pozyskiwali za to kwotę pieniężną w wysokości od 100 do 500 zł. Usłyszeli oni zarzuty wydawania za łapówki dokumentów poświadczających nieprawdę, jak również utrudniania postępowań karnych.

 

Co ciekawe, grupa przestępcza składała się głównie z pseudokibiców, utożsamiających się ze śląskimi klubami sportowymi. Gang zajmował się m.in. produkcją oraz rozprowadzaniem narkotyków (chodzi tu przykładowo o 70 kilogramów amfetaminy), a także kradzieżami tirów i włamaniami. Członkowie grupy działali przede wszystkim na terenie Chorzowa, ale też między innymi w Mysłowicach, Opolu, Zabrzu, Karlinie, Żorach, a także co warte uwagi w leżącej na terytorium Czech miejscowości Ostrawa.

 

Jak do tej pory w śledztwie występuję 69 podejrzanych, jednakże policja nie wyklucza kolejnych zatrzymań oraz zarzutów. Charakter tej sprawy określany jest jako rozwojowy.

 

Ze względu na informacje o pseudokibicowskim tle sprawy, ciekawy jest fakt, iż chuligani zabrzańskiego Górnika mają przyjacielskie relacje z czeskimi fanami klubu Banik w Ostrawie. Wroga wobec nich grupa bojówkarzy Ruchu Chorzów współpracująca w przestępczych interesach wraz z pseudokibicami krakowskiej Wisły została w dużej mierze rozpracowana przez policję przy okazji wyjątkowo dużej akcji przeprowadzonej na wiosnę tego roku.

 

O rozbiciu grupy przestępczej działającej na terenie Małopolski i Śląska oraz składającej się z bojówkarzy sympatyzujących z Wisłą i Ruchem pisaliśmy tutaj:

Ogromna akcja służb! Gangsterów pogrążyli bojówkarze Ruchu Chorzów

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Facebook/@atp997

 

MB