Udało się udaremnić zamach bombowy, którego przeprowadzenie mogło pochłonąć wiele istnień ludzkich. Niestety w trakcie przeprowadzenia akcji przez służby, polegli funkcjonariusze miejscowej policji.

 

Do tragicznego zdarzenia doszło w Kairze, stolicy Egiptu. Terrorysta zdołał zdetonować ładunki wybuchowe w ramach przeprowadzenia samobójczego zamachu. Jak poinformowało egipskie ministerstwo spraw wewnętrznych, w wyniku wybuchu życie straciło dwóch policjantów.

 

Zamachowiec zaatakował nieopodal meczetu Al-Azhar, znajdującego się na terenie starej dzielnicy el-Darb el-Ahmar. Jak opowiadali świadkowie zajścia, terrorysta z ładunkiem wybuchowym próbował dostać się do wnętrza meczetu. Uniemożliwili mu to funkcjonariusze policji, dlatego w ostateczności do zamachu doszło poza świątynią. Bardzo prawdopodobne, że dzięki takiej postawie policjantów, nie doszło do ogromnej tragedii, przy okazji której zginęła by duża liczba cywilów.

 

Nie ma póki co szczegółowych informacji dotyczących tego, która organizacja odpowiada za zorganizowanie ataku. Sporo podejrzeń pada jednak na Bractwo Muzułmańskie, które zostało w Egipcie zdelegalizowane.

 

Przy meczecie Al-Azhar znajduje się jedna z najważniejszych teologicznych uczelni w islamskim świecie. Uniwersytet ten prowadzi nauczanie oparte na zasadach islamu sunnickiego. Sam meczet został oddany do użytku już w 972 roku.

 

Inny zamach terrorystyczny został udaremniony w Egipcie zaledwie kilka dni temu. Terroryści planowali atak we wchodzącej w skład aglomeracji Kairu Gizie. Zdaniem przedstawicieli egipskiego ministerstwa spraw wewnętrznych, terroryści związani z Bractwem Muzułmańskim, planowali wówczas zdetonować bombę domowej roboty. Celem ataku mieli stać się funkcjonariusze lojalni wobec rządzących. Na szczęście obyło się bez ofiar, a niegroźne obrażenia odniosło wtedy trzech cywilów, a także dwóch funkcjonariuszy policji.

 

Niestety tym razem już nie udało się uniknąć śmierci policjantów.

 

Źródło: tvp.info

Fot.: Max Pixel

 

MB

Do eksplozji doszło w centrum miasta Londonderry, przed budynkiem sądu zlokalizowanym przy Bishop Street. Sytuacja miała miejsce w sobotę. Jak się okazało, doszło w tym przypadku do zamachu bombowego.

 

Na szczęście, nie odnotowano, aby ktoś w wyniku wybuchu został ranny. Służby otrzymały wcześniej informację o zamachu, w związku z czym ewakuowały ludzi zamieszkujących tamtą okolicę, w której wybuchł jak ustalono „samochód pułapka”.

 

Zdaniem Marka Hamiltona z miejscowej policji, terroryści mieli w planach doprowadzenie do dużej ilości ofiar wśród mieszkańców, przy okazji przeprowadzenia tego ataku.

 

Poinformowano, że w związku z zamachem zatrzymano dwóch podejrzanych. Są to mężczyźni w wieku około dwudziestu lat. Do ich schwytania miało dojść kilka godzin po eksplozji ładunków wybuchowych.

 

Jak przekazał Mark Hamilton, śledczy skupiają się na wątku dotyczącym „Nowej IRA”. Tak określana jest grupa północnoirlandzkich separatystów, sprzeciwiających się pokojowemu porozumieniu zawartemu w 1998 roku. Sobotni atak, nie jest pierwszym zamachem przeprowadzonym przez tą organizację zdaniem lokalnych służb.

 

https://www.instagram.com/p/Bs1HdrNh2XO/?utm_source=ig_web_copy_link

 

Przedstawiciele północnoirlandzkiej policji nie kryją obaw, że w związku z ewentualnym wznowieniem kontroli na granicach, przy okazji brexitu, punkty kontrolne staną się celem zamachowców.

 

 

Źródła: tvp.info ; Instagram/@one_man_and_his_turtle

Fot.: Pxhere

 

MB

 

Sytuacja ta ma miejsce w Lublinie. Około godz. 12 służby otrzymały informację o ładunku wybuchowym, który ma być rzekomo podłożony na terenie Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. 

 

Zdecydowano się na ewakuowanie ludzi ze wszystkich znajdujących się tam budynków podlegających pod KUL. Na miejsce zdarzenia przybyła policja, a także straż pożarna. Studenci wyczekują na zewnątrz dalszego rozwoju sytuacji.

 

Kilka dni temu podobna sytuacja miała miejsce w Toruniu, kiedy alarm bombowy ogłoszony był na terenie Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej. Jest to szkoła należąca do o. Tadeusza Rydzyka.

 

 

Źródło: kurierlubelski.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

 

Na teren Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu zostały skierowane służby ratunkowe, straż pożarna oraz policja. Wszystko w związku z alarmem bombowy oraz koniecznością przeprowadzenia ewakuacji.

 

Ewakuowany został akademik podlegający pod Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej. To właśnie w akademiku pojawiło się podejrzenie podłożenia ładunku wybuchowego, które spowodowało przeprowadzenie ewakuacji. Nie są jednak znane dokładne informacje na temat tego co wywołało te podejrzenia i kto ewentualnie poinformował o mających znajdować się w budynku materiałach wybuchowych.

 

 

Źródło: ototorun.pl

 

MB

 

 

 

Do silnej eksplozji doszło w godzinach nocnych. Zniszczenia mają być rozległe, a szczególnie widać je na trzecim i czwartym piętrze budynku, gdzie zlokalizowane są biura dziennikarzy.

 

Do wybuchu bomby doszło na terenie Grecji, w okolicach Aten. Jak przekazała agencja Associated Press, najpierw kierownictwo prywatnej stacji telewizyjnej Skai dostało telefon z informacją o bombie, w związku z czym ewakuowano budynek. Następnie około godz. 2:30 rzeczywiście doszło do silnej eksplozji podłożonego ładunku wybuchowego.

 

Ze względu na siłę wybuchu, służby odgrodziły spory teren w tamtym miejscu. Śledztwo w tej sprawie wszczął wydział policji do walki z terroryzmem. Dowody na miejscu zdarzenia zbierało kilkudziesięciu śledczych w białych kombinezonach.

 

Chociaż siła wybuchu nie była mała, a zniszczenia określane są jako rozległe, to jednak nie ma informacji na temat poszkodowanych.

 

– To był atak na demokrację. Na szczęście są tylko straty materialne. Dobrze, że nikt nie ucierpiał po szybkich działaniach podjętych przez policję – oceniła Olga Gerowasili, minister ds. obrony cywilnej.

 

Stacja Skai nadawała na żywo w czasie, kiedy doszło do eksplozji. Telewizja realizowała relację z tego co dzieje się przed budynkiem jej siedziby. Skai posiada również swój dziennik, jak również rozgłośnię radiową. Jest to jedna z największych grup medialnych w Grecji.

 

Obecnie nie ma oficjalnych informacji na temat tego, kto podłożył bombę. Chociaż nikt nie wziął odpowiedzialności za atak, to warto mieć na uwadze, że w przeszłości media w Grecji były atakowane w podobny sposób przez ekstremalne grupy skrajnej lewicy i anarchistów.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Max Pixel

 

MB

 

Jak podaje portal niezalezna.pl, w Toruniu na osiedlu JAR na budowie znaleziono bombę o wadze około 250 kg. Dzisiaj zarządzono ewakuację mieszkańców z 12 bloków oraz ze znajdujących się w nich lokali usługowych.

Do prac przystąpili zawodowi saperzy.

Bombę lotniczą odkryto wczoraj wieczorem na prywatnym terenie budowy przy ul. Watzenrodego, po czym natychmiast miejsce zostało zabezpieczone. Znaleziska przez noc pilnowali strażnicy miejscy.

Maria Wesoły z biura prasowego Urzędu Miasta Torunia poinformowała, że przybyli saperzy odpowiadają za wydobycie bomby z ziemi i unieszkodliwienie jej na najbliższym poligonie.

W związku z operacją usuwania i unieszkodliwiania bomby zarządzono ewakuację mieszkańców z 12 bloków i znajdujących się w nich lokali usługowych. Na miejsce zbiórki wskazano parking przed pobliskim supermarketem, gdzie również podstawiono autobusy przeznaczone do komunikacji miejskiej.

W Toruniu do odwołania zamknięta jest ul. Watzenrodego. Utrudnienia występują też w sieci komunikacji – autobusy linii nr 10 nie dojeżdżają na pętlę.

źródło: niezależna.pl

Do wybuchu doszło w znajdującym się na terenie Białegostoku jednym z pasaży handlowych. Jest on zlokalizowany na rogu ulic Warszawskiej oraz Pałacowej. O sprawie poinformowało radio RMF FM.

 

Ładunek wykorzystany przy dokonaniu tej eksplozji to urządzenie wybuchowe skonstruowane z kabli, a także butelek zawierających łatwopalną substancję. Jest ono określane raczej jako „prymitywne” przez policjantów, którzy taką ocenę przekazali radiu RMF FM.

 

Do eksplozji doszło, jednak siła rażenia nie była zbyt duża. Przy okazji wybuchu nie nastąpił pożar i na szczęście nikt nie został poszkodowany. Nie stwierdzono również strat materialnych. Również ewakuacja ludzi nie była w tym przypadku konieczna.

 

Do wybuchu doszło w jednym ze znajdujących się tam pomieszczeń magazynowych. Wstępu do niego miały nie mieć osoby postronne. Nie ma jednak informacji na temat tego, kto mógł stać za przeprowadzeniem eksplozji w pasażu.

 

Policyjni technicy podjęli działania takie jak np. zabezpieczenie śladów w miejscu, gdzie rozegrało się całe zdarzenie. Sprawdzone ma zostać m.in. to czy ładunek wybuchowy został zdetonowany zdalnie.

 

[AKTUALIZACJA]: Według wstępnych ustaleń, do tragicznych skutków wybuchu nie doszło, ponieważ ładunek wybuchowy nie zadziałał tak jak powinien w założeniu sprawcy.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Flickr

Do zamachu bombowego doszło na terytorium samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej. Atak został przeprowadzone w centrum Doniecka. Zamach miał być wymierzony w znanego przywódcę DRL.

 

Aleksander Zacharczenko został przetransportowany po wybuchu do szpitala, jednakże nie udało się uratować mu życia. Do wybuch bomby doszło, kiedy przebywał on w jednej z kawiarni zlokalizowanej w środkowej części miasta.

 

Zdaniem strony ukraińskiej atak był efektem konfliktów pomiędzy grupami separatystów lub działalność rosyjskich służb, dla których Zacharczenko miał stać się niewygodny. Informacje o tragicznej śmierci przywódcy rebeliantów potwierdziła Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU).

 

– Tak, według naszych informacji doniesienia te są prawdziwe. Uważamy, że jest to wynik konfliktów międzyfrakcyjnych – powiedziała dla internetowej gazety „Ukrainska Prawda” Ołena Hitlanska, rzeczniczka SBU.

 

Również Hitlanska mówiła o istniejącej możliwości, że atak został przeprowadzony przez Rosjan.

 

– Mamy podstawy sądzić, że śmierć Zacharczenki może być wynikiem konfliktów kryminalnych w środowisku rebeliantów (…), ale nie wykluczamy również dążenia rosyjskich służb specjalnych do usunięcia figury, która – według naszych informacji – przeszkadzała Rosjanom i stała się niepotrzebna – stwierdziła rzecznik SBU.

 

Rosyjskie media natomiast przekazały, że po wybuchu zatrzymano ukraińskich dywersantów oraz ich współpracowników, czyli grupy która według wersji Rosjan odpowiada za zamach bombowy w Doniecku.

 

– Zatrzymano kilka osób, ukraińskich dywersantów i związanych z nimi ludzi, podejrzewanych o dokonanie zamachu na przywódcę republiki – wypowiedziała się jedna z osób dla agencji Interfax.

 

 

Oprócz lidera Donieckiej Republiki Ludowej poszkodowane miały zostać również trzy inne osoby. Władze Ukrainy nie zajęły jeszcze stanowiska w sprawie dzisiejszych wydarzeń w Doniecku. MSZ Rosji natomiast oskarża ukraińskie władze i stwierdza, że Kijów postanowił przejść do „krwawej jatki”.

 

 

Źródło: interia.pl ; Twitter/@sputnik_polska

 

 

Informowaliśmy już w dniu dzisiejszym o dramatycznych wydarzeniach w Toronto. Doszło tam do strzelaniny, w wyniku której zginęły dwie osoby, a kilkanaście zostało rannych. Wśród poszkodowanych jest również dziecko, którego stan określa się jako krytyczny. Nie tylko w Kanadzie jednak doszło do ataków w ciągu ostatnich godzin.

 

Jak określają lokalne władze w Toronto, atak do jakiego doszło tam w niedzielny wieczór (godz. 4 nad ranem wg. czasu polskiego) nie był dokonany na tle porachunków narkotykowych. Nie wyklucza się jednak aktu terrorystycznego lub tego, że sprawca był szaleńcem z zaburzeniami psychicznymi. Według świadków był on ubrany na czarno i strzelał seriami. Policja nie potwierdziła, czy napastnik popełnił samobójstwo czy zginął w wyniku wymiany ognia z funkcjonariuszami.

 

Do innego tragicznego ataku doszło wczoraj, w okolicach lotniska zlokalizowanego w Kabulu- stolicy Afganistanu. Cala sytuacja rozegrała się przy okazji powrotu do kraju wiceprezydenta Abdula Raszida Dostuma. Przebywał on w Turcji po tym jak był oskarżany o gwałt oraz stosowanie tortur wobec przeciwnika politycznego. Polityk stał się celem dżihadystów z Państwa Islamskiego.

 

Kiedy Dostum dotarł do swojej ojczyzny, witał go tłum zwolenników. Nieopodal lotniska jednak, kiedy ludzie ci się już rozchodzili. Terrorysta-samobójca wysadził ładunek wybuchowy. Sam wiceprezydent nie ucierpiał, jednak życie straciło 14 ludzi, a 50 zostało rannych.

 

Jak przekazała agencja Reutera, do zamachu terrorystycznego doszło również w Irbilu znajdującego się w północnej części Iraku. Celem w tym przypadku stali się kurdyjscy urzędnicy.

 

Napastnicy wtargnęli do budynku władz Kurdyjskiego Okręgu Autonomicznego. Jeden z terrorystów zdetonował wewnątrz ładunek wybuchowy, również przy tym samemu tracąc życie. Jest to więc kolejny atak terrorysty-samobójcy.

 

W środku budynku jednak wciąż mają przebywać pozostali z napastników. Reuter powołując się na źródła informacji w kurdyjskich siłach bezpieczeństwa oraz relacje świadków podał, że kurdyjscy snajperzy rozpoczęli ostrzeliwanie trzeciego piętra, na którym mają znajdować się terroryści, w celu wyeliminowania ich.  Nie ma jednak dokładnych informacji na temat ofiar przy okazji wybuchu oraz strzelaniny.