Jeden ze szwedzkich bokserów Jack Badou w czasie pojedynku z Marcusem Brownem odniósł koszmarne obrażenia. Walka toczyła się o niemałą nagrodę, bo o tytuł mistrza świata w wadze lekkociężkiej federacji WBA. Badou zdołał dotrwać do końca bijatyki, choć nie udało mu się jej wygrać, tracąc przy tym tytuł.

 

Do fatalnego wypadku doszło w 7. rundzie walki mistrza świata Badou i jego przeciwnika Browna. W pewnym momencie zawodnicy zderzyli się głowami. Siła uderzenia okazała się na tyle mocna, że skóra na czole szwedzkiego boksera dosłownie pękła na pół i pięściarz zalał się krwią. Brownowi zaś udało się uniknąć urazów.

 

Początkowo sędzia nie przerywał walki, ale kiedy cała twarz Badou pokryła się krwią, odprowadził go do narożnika. Rana okazała się bardzo rozległa i głęboka, ale na szczęście niegroźna. Lekarze zdecydowali, że pięściarz może kontynuować walkę.

 

 

Dzielny bokser pomimo przeszywającego bólu wytrzymał do końca, ale ostatecznie poniósł porażkę i stracił tytuł mistrza świata federacji WBA, który zdobył w 2017 roku, na rzecz swojego rywala Marcusa Browna.

 

 

Po pojedynku w Las Vegas ofiarę wypadku odwieziono do szpitala, gdzie założono mu na czoło szwy.

 

 

 

Źródło: nczas.com; Twitter – @DanielCooke5, @TheSportsJunky1; @jacob_child; BadouJack
Fot.: Twitter – @DanielCooke5
EM

Członek ochrony osobistej najważniejszych członków ukraińskich władz zginął w Kijowie na miejscu podczas bójki. Podejrzanym spowodowania śmierci ochroniarza jest zawodowy bokser Piotr Ocheretianyj.

 

 

Ofiara to 26-letni pracownik Dyrekcji Bezpieczeństwa Państwowego, która zapewniał osobiste bezpieczeństwo najwyższym działaczom państwowym w Ukrainie, w tym prezydentowi Poroszence.

 

 

Do bójki doszło wieczorem 2 stycznia 2019 roku na dziedzińcu osiedla mieszkalnego przy       ul. Sapernoje Pole. Ofiara wdała się w kłótnię z mężczyzną idącym z dwoma psami. Podczas kłótni bokser zadał mu mocny cios w szczękę. Ochroniarz został znokautowany i upadł. Pomimo starań personelu medycznego na miejscu zdarzenia, ofiara zmarła bez odzyskania przytomności.

 

 

Podejrzanym jest ukraiński bokser Piotr Ocheretianyj mieszkający w tym samym kompleksie mieszkalnym. On od ponad dziesięciu lat reprezentuje zawodową ligę bokserską Ukrainy            i walczy w wadze ciężkiej.

 

 

Obecnie wszczęto postępowanie karne w sprawie części 1 artykułu 115 Kodeksu karnego Ukrainy („Zabójstwo umyślne”) w związku z tym faktem. Policja zajmuje się  szukaniem  podejrzanego.

 

 

Źródło: nczas.com, lenta.ru
fot. Wikipedia Commons
LS

W nocy z soboty na niedzielę doszło do pojedynku bokserów: Adonisa Stevensona z Oleksandrem Gwozdykiem. Niestety, wynik rywalizacji zakończył się koszmarnym nokautem wobec pierwszego zawodnika.

 

W miniony weekend 41-letni Adonis Stevenson po raz dziesiąty w karierze bronił pasa WBC, lecz tym razem poniósł klęskę – w jedenastej rundzie zawodnik przyjął kilka mocarnych ciosów.

 

Skutki porażki, jakiej doświadczył sportowiec były na tyle poważne, że Kanadyjczyk trafił do szpitala w stanie krytycznym, gdzie zapadł w śpiączkę.

 

Warto dodać, że po nokaucie mężczyzna o własnych siłach udał się do narożnika, ale już kilkanaście minut później opadł z sił.

 

W niedzielę rano organizacja WBC poinformowała, że 41-latek przebywa na oddziale intensywnej terapii w placówce w Quebec City, a jego stan określa się jako krytyczny.

 

„Z Adonisem są teraz Yvon Michel i rodzina Stevensona, którzy pragną poinformować przyjaciół i sympatyków, że Adonis znajduje się obecnie w stanie krytycznym na oddziale intensywnej terapii. Więcej informacji na razie się nie pojawi, prosimy o uszanowanie ich prywatności” – czytamy w oświadczeniu federacji.

 

Źródło: nczas.com
Fot.: Twitter/Joey Odessa
EM

Kampania przed wyborami samorządowymi rozkręciła się już na całego. Wiadomość jaka dziś obiegła internet rozbudziła jednak emocje na nowo. Trzeba przyznać, że sporo z nich wiąże się z humorystycznym spojrzeniem na polityczną scenę w Polsce. Wszystko przez pewnego znanego kandydata Kukiz’15.

 

Start do Sejmiku województwa śląskiego z list Kukiz’15 ogłosił Marcin Najman. Jest to zarazem celebryta, jak i też sportowiec. W 2016 roku został mistrzem Europy K-1 w wadze ciężkiej. Mimo to jednak dla wielu jest obiektem żartów, w związku z jego „przygodami” w boksie i MMA. Zdarzało mu się zdaniem kibiców zbyt często przegrywać walki przez „poddanie”, a ponad to Najman wdał się w w konflikty z różnorakimi osobami. Na jego temat niejednokrotnie rozpisywały się portale plotkarskie.

 

Popularność Marcin Najman zyskał za sprawą znanego reality show Big Brother. Brał on udział w piątej edycji programu- Big Brother VIP, był to 2008 rok. W tej serii udział brały też takie osoby jak m.in. aktor Jarosław Jakimowicz, wokalista Marcin Miller, Jolanta Rutowicz (zwyciężczyni poprzedniej edycji) oraz inny bokser- Albert Sosnowski.

 

Marcin Najman nie jest pierwszą gwiazdą z pozapolitycznego świata, który startuje z list ruchu Kukiz’15. Podobnie było wcześniej w przypadku posła Piotra Liroya-Marca czy też samego lidera posła Pawła Kukiza.

 

Na facebookowej stronie pięściarza pojawiło się w dniu dzisiejszym sporo postów na temat tego, że postanowił on teraz zaangażować się w politykę. Niektórzy z internautów nie kryją w komentarzach irytacji z powodu ich ilości. Spora część wypowiedzi osób komentujących w swojej treści ironicznie traktuje tą kandydaturę.

 

 

 Przestań stręczyć już tym . Znasz się na samorządzie jak pies na gwiazdach – napisał jeden z użytkowników Facebooka na profilu boksera.

 

–  Co Pan mógłby wnieść dobrego do sejmu ? Pytam bo nie nachodzi mnie żadna myśl – czytamy w innym komentarzu.

 

– W sztukach walki nie wyszło to w polityce próbuje – zarzuca kolejny internauta.

 

– Spokojnie przegra jak zawsze – napisano ironicznie też w jednym z komentarzy. Tego typu szyderczych wypowiedzi pojawia się więcej. Jak się okazuje, nawet niektórzy sympatycy Kukiz’15 są niezadowoleni z uczestnictwa Marcina Najmana w wyborach.

 

Choć na tle krytyki i żartów nie są one liczne, to jednak zdarzają się też komentarze nawołujące do tego, aby dać szansę bokserowi. Niektórzy zwracają uwagę, że z Liroya również się naśmiewano, kiedy postanowił startować w wyborach.

 

 

Źródło: Facebook/Marcin Najman ; sport.se.pl ; Wikipedia

 

Polski ciemnoskóry bokser Izu Ugonoh zaproszony został na poniedziałkowy wieczór do studia TVN24. Jak brzmiała zapowiedź rozmowy już na koniec wydania ‚Faktów’, sportowiec wypowiedzieć miał się m.in. na temat Polski oraz narodowców.

 

Można było od razu podejrzewać, iż dziennikarze TVN-u oczekują, że Izu Ugonoh opowie o przykrych incydentach ze swojego życia, a wszystko uda się przedstawić w taki sposób, aby obrzydzić ludziom jeszcze bardziej polskie organizacje stanowione przez narodowców. Sugerować mógł to fakt, że ze strony znanych twarzy opozycji totalnej posypały się akurat gromy na ludzi związanych z Obozem Narodowo Radykalnym po ostatnim marszu tej organizacji w Gdańsku. Władysław Frasyniuk zapowiadał delegalizację ONR-u, kiedy przejęta przez dzisiejszą opozycję zostanie władza, a wtórował mu na Twitterze były prezydent Lech Wałęsa.

 

Czarnoskóry bokser, nie kryjący swojego patriotyzmu i przywiązania do Polski zapewne mocno zaskoczył rozmawiającą z nim na antenie TVN24 Anitę Werner. Media tego typu często mówią o obawach z rzekomo odradzającym się u nas faszyzmem czy rasizmem, jednak sam Izu Ugonoh nie widzi takiego problemu i zapewnił, że czuje się w naszym kraju bezpiecznie.

 

– W Polsce czuję się bezpieczny, bo Polska przeszła dużą transformację w zakresie tolerancji – stwierdził pięściarz.

 

Przedstawiciele telewizji TVN oraz lewicowa publika mogli czuć się zawiedzeni także odpowiedzią sportowca na temat kryzysu migracyjnego. Poruszono w wywiadzie bowiem kwestie tego, że Polska nie uczestniczy w unijnym systemie relokacji imigrantów.

 

– Jestem w stanie zrozumieć, że Polska nie przyjmuje imigrantów. (…) Nie byłoby to dobre, gdyby do Polski przyjechali ludzie bez poszanowania dla polskiej kultury i tradycji – powiedział Izu Ugonoh i zaznaczył, że „chyba w każdym człowieku budzi się wtedy sprzeciw”.

 

Polski bokser przyznał, że w czasach młodości nie każdy akceptował jego odmienność, a w związku z tym przydatne stało się dla niego poszerzanie umiejętności, które dziś prezentuje w swoich starciach w ringu.

 

– Jako dziecko, to była najbardziej potrzebna umiejętność. Od czasów przedszkola często się biłem. Po prostu byłem inny. Wszędzie gdzie wychodziłem, wszyscy mieli biały kolor skóry. Jak wychodziłem na zewnątrz, to było pewnego rodzaju zagrożenie, zderzenie z krajem, który nie do końca mógł zaakceptować to, że osoba o czarnym kolorze skóry, urodziła się tutaj. Budziło to we mnie sprzeciw i gniew, nie potrafiłem zrozumieć takiego podejścia, niechęci do mnie – powiedział sportowiec.

 

Jednak dodał, że na dzień dzisiejszy czuje się w naszej Ojczyźnie bezpieczny oraz jest mile odbierany przez innych ludzi.

 

– Żyje mi się w Polsce bardzo dobrze. Mam dużo przyjaciół, zawsze byłem popularnym chłopakiem. Czuje się mile widziany wszędzie, gdzie się pojawiam. (…) Myślę, że Polska przeszła ogromną transformację, jeśli chodzi o tolerancję, otwartość na inne narodowości i kolory skóry – stwierdził.

 

Kiedy rozmawiająca z pięściarzem Anita Werner zapytała go o wspomniany marsz członków ONR-u, który odbył się w Gdańsku, wówczas Izu Ugonoh nie okazał się krytyczny wobec tych ludzi, a wobec… przeinaczania faktów. Powiedział bowiem, że jest on daleki od wrzucania do jednego worka wszystkich, a sam zna ludzi, którzy w tej manifestacji brali udział i nie zamierza oceniać ludzi będących na tym zorganizowanym przez ONR marszu.