75. rocznica wyzwolenia Białorusi to wielkie święto narodowe, ale również jeden z najszczęśliwszych dni dla kilku tysięcy skazanych. Aleksander Łukaszenka ogłosił właśnie amnestię. Jak przypominają historycy jest to tradycja wywodząca się jeszcze z czasów sowieckich.

 

Co warto zaznaczyć, informacja o „odpuszczeniu grzechów” i wypuszczeniu na wolność nie dotyczy jednak więźniów politycznych. Ci nadal będą odsiadywać wieloletnie wyroki.

 

Jak utrzymuje ekspert, Wasilij Zawadski przede wszystkim z amnestii skorzystają osoby chore oraz z orzeczoną niepełnosprawnością. Prawdopodobnie prezydent łaskawy będzie także dla dłużników czy też alimenciarzy.

 

Z amnestii nie skorzystają osoby skazane za handel narkotykami. Białoruskie MSW jasno stwierdziło, że nie opuszczą oni murów więziennych „nawet jeśli poproszą o śmierć”.

 

Jak zaznaczają historycy, amnestia więźniów z okazji święta jest starą tradycją wywodzącą się jeszcze z czasów sowieckich, kiedy to działacze partyjni okazywali swoją „łaskę” właśnie z okazji świąt narodowych czy też dat kojarzących się z rewolucją.

 

Ostatnia amnestia na Białorusi odbyła się 4 lata temu w 70. rocznicę zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej.

 

Źródło: nczas.com
fot. Wikipedia Commons
LS

Białorusini zaczęli zaczepiać kobiety w centrum Białegostoku. W obronie stanął mąż jednej z nich. 22-latkowie pobili mężczyznę. Na szczęście policjantom udało się złapać obywateli Białorusi. Obaj trafili do aresztu.

Do zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę w centrum Białegostoku. Patrolujący ten rejon policjanci zauważyli szarpiącą się grupę osób. Natychmiast podjęli interwencję, zatrzymując dwóch 22-letni obywateli Białorusi.

 

Jak informuje oficer prasowy: „Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że do idących ulicą trzech kobiet podeszło dwóch mężczyzn próbując zawrzeć nową znajomość”. I dodaje: „Gdy usłyszeli, że nie są one tym zainteresowane zaczęli być agresywni”.

 

„Zaczęli go bić, a gdy upadł na ziemię kopać po całym ciele” – kontynuuje oficer prasowy.

 

Jeszcze w poniedziałek usłyszą zarzuty pobicia, za które następnie mają odpowiedzieć przed sądem.

 

Źródło: bialystok.eska.pl
fot. Wikipedia Commons
LS

 Natalia z Brześcia ulepiła ze śniegu bałwana i dostała mandat. Na śnieżnym ludziku zamieściła pewną ulotkę. 

 

Belsat.eu.pl informuje, że doszło do tego na początku stycznia, gdy dzieci Natalii z Brześcia po prostu ulepiły bałwanka. Gdy bałwan już powstał, ich mama wetknęła w niego ulotkę z napisem „precz z trucizną”. Następnie wstawiła to zdjęcie do mediów społecznościowych.

 

Kobieta została wezwana na komisariat  i ukarana mandatem za śnieżnego ludka z ulotką.

 

Od paru miesięcy mieszkańcy Brześcia protestują przeciwko budowie fabryki akumulatorów ołowiowych. W styczniu przed siedzibą firmy odpowiedzialnej za inwestycję zebrali się demonstranci. Wśród nich była także Natalia z dziećmi i to właśnie wtedy maluchy ulepiły bałwana.

 

Jak napisali policjanci w protokole „W celu wyrażenia przez grupę osób interesów społeczno-politycznych i publicznego protestu w sprawie budowy fabryki akumulatorów, w obecności nie mniej niż 25 osób umieściła ona na środkowej części bałwana ulotkę z napisem „Precz z trucizną!”.

 

Za ten czyn Natalia z Brześcia dostała grzywnę w wysokości 25,5 rubla czyli około 42 złotych.

 

„Myślę, że dzięki temu ludzie przyjrzą się trochę, jak u nas odbywają się sądy i kogo ściga się w naszym kraju. Nie przestępców, ale zwyczajne rodziny, które chcą żyć i oddychać czystym powietrzem” – skomentowała wyrok Natalia.

 

Źródło: nczas.com

fot. Wikipedia Commons

LS

Na Białorusi zapadł pierwszy w tym roku wyrok śmierci. Miał miejsce w sądzie obwodowym w Mohylewie. 36-letni mieszkaniec Bobrujska Aliaksandr Asipowicz został skazany na najwyższą karę. W lipcu ubiegłego roku w jego mieszkaniu znaleziono ciała dwóch kobiet. Poznał je w kawiarni, po czym zaprosił do domu i zamordował. Jednej z kobiet zadał 77 ciosów młotkiem.

 

Wyrok nie jest prawomocny, skazany zapowiedział już odwołanie. Jeżeli sąd wyższej instancji podtrzyma wyrok, skazany będzie miał jeszcze jedno, ostatnie wyjście – zwrócić się z prośbą o ułaskawienie do prezydenta, który może zamienić karę śmierci na dożywotnie pozbawienie wolności. Aleksandr Łukaszenko zaakceptował taką prośbę tylko jeden raz w czasie trwania swojej kadencji.

 

W ubiegłym roku na Białorusi skazano na karę śmierci cztery osoby. W ciągu ostatnich dwudziestu lat – ponad 400.

 

Od kilku lat białoruskie władze nie podają tych liczby do publicznej wiadomości, społeczeństwo białoruskie dowiaduje się o wyrokach śmierci z mediów.

 

Co ciekawe, rodzina skazanego nie wie nawet, gdzie został pochowany. Dostaje jedynie list informujący o tym, że „wyrok został wykonany”.

 

Białoruś jest jedynym krajem w Europie, gdzie nadal stosuje się karę śmierci.

 

Źródło: rp.pl
fot. Wikipedia Commons
LS

Jak donosi portal nczas.com, białoruski prezydent chce otwartej konfrontacji                      z Władimirem Putinem. Polecił urzędnikom opracowanie alternatywnych opcji dostaw ropy naftowej do kraju.

 

Według białoruskich dziennikarzy polecenie miało zostać wydane 10 stycznia bieżącego roku na specjalnie zwołanym spotkaniu poświęconym rozwojowi kraju.

 

Jak miał powiedzieć do zgromadzonych Łukaszenka: „Już dawno postawiłem takie zadanie i trzeba je zrealizować: uruchomić alternatywne dostawy ropy przez porty w państwach bałtyckich. Jeśli Litwini się nie zgadzają, trzeba się dogadać z Łotyszami i zakupić tę ropę”.

 

Aleksandr Łukaszenka w trakcie spotkania podkreślał, że tzw. manewr podatkowy zastosowany przez Rosję nie jest groźny dla budżetu Białorusi. Zdaniem prezydenta Białorusi, mówienie o katastrofie gospodarczej jest zdecydowanie nie na miejscu.

 

„Dlatego nie trzeba tego traktować jak katastrofy. Jeśli przywództwo Rosji wybierze taką drogę  i utratę jedynego sojusznika na kierunku zachodnim, to jest to ich wybór. Nie możemy ich do niczego zmusić” – podkreślił.

 

Według politycznych ekspertów, obecnie straty Białorusi przez nowe prawo Kremla mogą być wyceniane na około 10,6 miliarda dolarów. Od stycznia przedstawiciele Mińska kontaktowali się z rosyjskimi politykami, aby przekonać ich do zmiany przepisów, jak dotąd były to działania nieskuteczne. Rosja uzależnia zmianę cen ropy od zacieśnienia procesów integracyjnych w ramach umowy o Państwie Związkowym Rosji i Białorusi. Jak tłumaczy nczas.com, mówiąc prościej, taniej stanie się wówczas, gdy Łukaszenka „odda się całkowicie w ręce” Putina.

 

Źródło: nczas.com
fot. Wikipedia Commons
LS

 

Aleksandr Łukaszenko przeprosił Władimira Putina za ostre sformułowania kierowane wcześniej pod adresem Rosji. Swoją skruchę wyraził w czasie pobytu w Sankt Petersburgu.

 

Prezydent Białorusi przebywał w Sankt Petersburgu w czasie szczytu Eurazjatyckiego Związku Gospodarczego. W przerwie między obradami udzielił wypowiedzi dziennikarzowi rosyjskiej telewizji państwowej Rossija24. Swoją krytykę pod adresem Moskwy tłumaczył faktem, że był „w niedobrej formie tak, że potem trzeba było przepraszać przed gospodarzem dzisiejszego spotkania”. Jak dodał, „wyjaśnienie było bardzo burzliwie, ale lepiej żebyście tego nie słyszeli”.

 

Łukaszenko zapowiedział, że w ciągu przyszłego tygodnia spotka się z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. – W przyszłym tygodniu spotkamy się i postawimy wszystkie kropki nad i, żeby kolejny raz nie wchodzić z nierozwiązanymi problemami w nowy rok” – oświadczył, nawiązując do nierzadkich sporów między Moskwą i Mińskiem w sprawie cen i warunków sprzedaży Białorusi rosyjskiej surowców w postaci ropy i gazu.

 

Również w czasie szczytu EaZG władca Białorusi nie omieszkał skrytykować cenę transportu gazu rurociągami do jego kraju, która jest trzy razy wyższa niż taryfa stosowana w przypadku transportu gazu w granicach Rosji. W odpowiedzi, Putin zaprosił Łukaszenkę na rozmowę bez udziału dziennikarzy. Stwierdził również, że cena za 1000 metrów sześciennych gazu wynosi dla Białorusi 127 dolarów, gdy tymczasem Niemcy muszą płacić 250 dolarów. Między władcami krajów wywiązała się ostra wymiana zdań.

 

 

Źródło: kresy.pl; YouTube – Инфотека 24
Fot.: YouTube – Инфотека 24
EM

Białoruskie władze wykonały egzekucję wobec szefów gangu, których oskarżono o wielokrotne morderstwa i wyłudzanie mieszkań. Przestępcy mordowali swoje ofiary m.in. poprzez zakopywanie ich żywcem.

 

Siemion Berażny, Igor Gierszankow, a także trzy inne osoby usłyszeli zarzuty w sprawie prowadzenia zorganizowanej grupy przestępczej. Ofiarami mężczyzn były głównie osoby starsze, a zwłaszcza te samotne – które posiadały mieszkania w Mińsku, stolicy Białorusi.

 

Po dokonywanych morderstwach, członkowie gangu fałszowali dokumenty, według których zamordowani przekazywali swój majątek skazanym mężczyznom. Oprócz wspomnianych przestępców, skazano również ich żony, które usłyszały wyroki kolejno 22 i 24 lat pozbawienia wolności.

 

Pomimo ogromnych nacisków ze strony takich organizacji jak Amnesty International, które żądały zmiany decyzji z kary śmierci na dożywotnie więzienie, egzekucja została wykonana. Dla przypomnienia, obecnie Białoruś jest jedynym krajem w Europie, gdzie wykonywana jest kara śmierci. Według oficjalnych statystyk, od momentu odzyskania niepodległości, na taką karę skazano łącznie 400 osób.

 

Źródło: nczas.com
Fot.: pixabay.com
EM

Jak podaje magnapolonia.org, Prezydent Białorusi, Alaksandr Łukaszenka, skrytykował zaprezentowany przez białoruskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych projekt ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, nazywając zawarte z nim propozycje „głupotą, wziętą przede wszystkim z Zachodu”.

Łukaszenka powiedział, że nie jest zwolennikiem karania dzieci, jednak czasami nie da się tego uniknąć.

Jak mówił prezydent Łukaszenka „Dobry pasek też się czasem dziecku przydaje. Oczywiście nie wszystkim. Wiktor, jako starszy, często dostawał ode mnie. Środkowy, Dima, widział już Witia dostaje, i stał równo w szeregu. Najmłodszego, który ma piętnaście lat, nigdy nie karałem: nie zasługiwał na to”.

„Jak postępować przy wychowywaniu dziecka: jeśli czegoś nie rozumie – mogę ostro powiedzieć. Jestem prezydentem, dlatego też prawdopodobnie dzieci biorą pod uwagę, że lepiej nie denerwować ojca, a jeśli tak mówi – to już jest prawo. Dlatego nie jestem ideałem w wychowywaniu dzieci i nie jestem przykładem do naśladowania. Tak, ale dzieci rozumieją, że ojca nie można zawieść. Bardzo się cieszę, że nie stali się złotą młodzieżą, jak to jest obecnie modne” – ocenił prezydent i dodał „Ktoś coś chlapnął, o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. To teraz modne sformułowanie na Zachodzie. Nasze społeczeństwo nie musi się martwić. Będziemy opierać się wyłącznie na naszych interesach, naszych białoruskich słowiańskich tradycjach i naszym doświadczeniu”.

I trafnie podsumował: „To teraz modne sformułowanie na Zachodzie. U nich wkrótce w ogóle nie będzie rodzin – tam mężczyzna żeni się z mężczyzną, czy wychodzi za niego za mąż. Nie ma komu rodzić dzieci, a my mamy od nich przejmować jakieś normy dotyczące zachowania w rodzinie”.

Źródło: magnapolonia.org, naviny.by
fot. Wikipedia Commons

LS

W ostatnim czasie w przestrzeni polskich mediów dużo mówi się o pytonie tygrysim, który rzekomo ma grasować w północnej części Polski oraz przemieszczać się w Wiśle. Choć o tej sprawie zrobiło się wyjątkowo głośno, nie jest to jedyny przypadek, w którym ludzie w poszczególnych częściach kraju mogą obawiać się zwierząt pozostających na wolności, a mogących być niebezpieczne.

 

Jak się okazuje tego typu sytuacja ma miejsce na Podlasiu, a dokładniej pod Augustowem. Tam właśnie grasować ma stworzenie mogące stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa człowieka. Ocenia się, że jest to pierwszy taki przypadek od stu lat.

 

W tamtym rejonie wdziany miał być bowiem… niedźwiedź brunatny. Kilka dni temu zaobserwowany on został najpierw przez funkcjonariuszy Straży Granicznej w okolicach miejscowości Rudawka. Potem jego ślady znaleziono też w pasie granicznym między terytorium Polski a Białorusi. Do nas przywędrował on jednak najprawdopodobniej w ramach poszukiwania samicy z Litwy. Trwa bowiem okres godowy niedźwiedzi, który swój kres ma wraz z końcem lipca

 

Widziany miał być on wcześniej także przez funkcjonariuszy białoruskich. Co warte podkreślenia, jak przekazał fakt.pl, w Puszczy Augustowskiej to pierwszy taki przypadek od 1919 roku. Od tamtego czasu niedźwiedzia brunatnego nie widziano w tamtym rejonie.

 

Jak ostrzegają specjaliści, ssak ten może być wyjątkowo groźny w czasie, gdy jest głodny, bądź też ranny. Niedźwiedź brunatny może osiągnąć nawet wysokość 3 metrów stojąc w pozycji wyprostowanej. Jego waga natomiast dochodzić może nawet do 780 kilogramów.

 

W Polsce zwierzęta te występują głównie w Bieszczadach, ale również w Karpatach oraz na Podkarpaciu. Jeszcze do XIX wieku można było go zaobserwować również w Puszczy Białowieskiej i na Mazurach. Niedźwiedź jest w naszym kraju pod ochroną.