Dla wielu Polaków oburzającym był fakt przyznania praw weteranów bojownikom Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Jak wiadomo to właśnie ta organizacja była odpowiedzialna za brutalne wymordowanie wielu tysięcy Polek i Polaków. Wielu Polaków negatywnie zareagowało również na wywieszanie banderowskich flag na ratuszach. To jednak nie wszystko, bowiem do ukraińskiej Rady Najwyższej trafił kolejny skandaliczny wniosek.

 

Projekt dotyczący ponownego przyznania Stepanowi Banderze imienia „Bohatera Ukrainy” czeka w Radzie Najwyższej. Możliwe jest więc, że przywódca ukraińskich zbrodniarzy, którzy zabili wiele polskich rodzin z racji ich pochodzenia, zostanie po raz drugi ogłoszony bohaterem u naszych wschodnich sąsiadów.

 

Pod takim oburzającym dla nas wnioskiem podpisali się m.in. deputowani Bloku Petra Poroszenki. Trzeba jednak zaznaczyć, że wśród ukraińskiej społeczności, spora część osób negatywnie patrzy na takie działania. To jednak nie zmienia faktu, że przed kolejnymi wyborami prezydenckimi na Ukrainie, może tam dojść do jeszcze większej gloryfikacji Bandery.

 

Nie są to pierwsze starania o nadanie przywódcy ukraińskich szowinistów tytułu „Bohatera Ukrainy”. Dekret w tej sprawie wydał już w 2010 roku ówczesny prezydent Wiktor Juszczenko, jednakże dokument ten został uznany wówczas za niezgodny z prawem. Trzeba jednak wziąć pod uwagę fakt, że teraz część ludności ukraińskiej zradykalizowała się.

 

Dodatkowo, w Kijowie umieszczone mają zostać tablice upamiętniające takie postacie jak np. Dmytro Doncow, który uznawany jest za ideologa rzezi wołyńskiej.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

 

Nczas.com informuje, że „Głupie Polaki, pozap*****am” i „ubiję, jak na Wołyniu” to tylko niektóre z obelg, które wykrzykiwał awanturnik z Ukrainy. Nazari K., obywatel Ukrainy, próbował pobić ochroniarzy i zaatakował sprzedawcę. Teraz usłyszał zarzuty napaści oraz znieważenia.

 

 

Od zajścia minął rok, jednak dopiero teraz prokuratura mogła postawić zarzuty oskarżonemu   30-latkowi.

 

 

Według naocznych świadków, Ukrainiec chciał wejść do jednego z klubów w Lublinie. Powstrzymali go ochroniarze, po tym jak uznali, że jest zbyt pijany. Niestety, to wytłumaczenie nie trafiło do K. który natychmiast przeszedł do ataku.

 

 

Najpierw zaczęło się od wyzwisk, później rozpoczęła się szarpanina. Zdaniem śledczych, mężczyzna miał zdjąć koszulkę i ruszyć do ataku na ochroniarzy, którzy na szczęście wzorowo nie dopuścili do bijatyki.

 

 

Swoją frustrację Nazari K. postanowił wyładować jednak na pobliskim sprzedawcy gorących kiełbasek. Najpierw wdał się w sprzeczkę z mężczyzną, a później zaczął niszczyć jego mienie. Gdy sprzedawca kazał mu zapłacić, usłyszał, że jest „jeb… Polakiem”.

 

 

W momencie zatrzymania przez policję Ukrainiec miał blisko 1,6 promila alkoholu we krwi. Nie przyznał się do winy, twierdząc, że awantura została wywołana z winyochroniarzy.

 

 

Sąd Okręgowy w Lublinie zajmie się sprawą, jak sam siebie określał „żołnierza-banderowca”, w najbliższych tygodniach. 30-latkowi z Ukrainy grozi do 5 lat pozbawienia wolności.

 

Źródło: nczas.com
fot. Wikipedia Commons
LS

Jak donosi portal kresy.pl, w najbliższą sobotę w ramach Festiwalu Ukraina w Centrum Lublina odbędzie się koncert i wieczór autorski Ołeha Skrypki. Wokalista, kompozytor i lider zespołu „Wopli Widoplasowa”  jest także pomysłodawcą i głównym twórcą pieśni „Marsz Nowej Armii”, czyli nowej wersji utworu „Zrodyłyś my wełykoji hodyny” – hymnu zbrodniczej Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, odpowiedzialnej za ludobójstwo na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

 

„Marsz Nowej Armii” został publicznie wykonany w sierpniu 2018 roku podczas defilady            w Kijowie z okazji Dnia Niepodległości Ukrainy.

Portal kresy.pl przypomina: „Skrypkę przy tworzeniu utworu wsparła grupa ukraińskich rockmenów, w tym lider „Ot Vinta”, Jurij Żurawel, znany m.in. z gloryfikowania UPA i Stepana Bandery. Rok temu zaprezentowano oficjalny klip wideo, pełnego symboliki ukraińskiego nacjonalizmu, w tym OUN”.

Ołeh Skrypka w kwietniu 2017 roku udzielił wypowiedzi Radiu Skovoroda, w której podzielił się swoimi przemyśleniami między innymi na temat dominacji języka rosyjskiego w ukraińskiej kulturze, proponując „stworzenie getta dla debili nie mówiących po ukraińsku”.

Jego wypowiedź wstrząsnęła rosyjską oraz częścią ukraińskiej opinii publicznej. Oburzenie słowami Skrypki wyraził także dyrektor Ukraińskiego Komitetu Żydowskiego Eduard Dolinsky. W odpowiedzi muzyk opublikował jednak oświadczenie, w którym twierdził, że jego słowa zostały „przekręcone”, a jego propozycja miała mieć charakter  „ironiczny”.

Źródło: magnapolonia.org, wp.pl, kresy.pl
fot. Wikipedia Commons
LS

Bohaterska postawa Polaka wobec propagowania ukraińskiego nazizmu w Polsce!
Jak poinformował we wtorek rano ukraiński portal vgolos.com.ua, na jednej z dróg pod Przemyślem doszło do obywatelskiego zatrzymania Ukraińca. Wszystko to przez banderowską symbolikę umieszczoną na samochodzie podróżującego obcokrajowca.

 

Gdy mężczyzna ujrzał poruszające się po autostradzie A4 auto z banderowskimi oznaczeniami, postanowił zatrzymać samochód i zablokować Ukraińcom możliwość przejazdu. Nie obeszło się także bez zawiadomienia służby policji.

 

Polskie prawo surowo zabrania stosowania w naszym kraju symboliki faszystowskiej, nazistowskiej, komunistycznej, a także banderowskiej – takie działalności podlegają karze.

 

Źródło: dziejesienapodkarpaciu.pl
Fot.: vgolos.com.ua
EM

Ukraina biorąc na sztandary faszystów z OUN-UPA mniej lub bardziej świadomie potwierdza, że nie rozumie i nie przyjmuje wartości Zachodu, Europy. Agresja ze strony Rosji, niestety, sama w sobie tego stanu rzeczy nie zmienia i zmienić nie może.

 

Trudno dokonywać gradacji zbrodni przeciwko ludzkości, oceniać, które ludobójstwo zasługuje na większe potępienie. Gorszy był faszyzm brunatny – beznamiętne fabryki śmierci Auschwitz czy bolszewia w swoich taśmowych, katyńskich strzałach w  tył głowy? Dla ukraińskich faszystów uczynię jednak wyjątek: tu zbrodnia była nie tylko masowa, beznamiętna, systematyczna i liczona w dziesiątkach tysięcy ofiar. Tu pozbawienie życia Polaka w każdym wieku, „oczyszczenie wsi z Polaków” nie było celem samym w sobie (co występowało przecież i u Niemców i u Sowietów). Tu, dodatkowo, w grę wchodził sadyzm, wymyślne tortury, czerpanie radości z krwi, dzikiej zabawy ludzkim ciałem godnej jedynie najgorszych kreatur w dziejach ludzkości.  Szwadrony ukraińskich faszystów UPA-OUN składały się – patrząc na owoc tego diabolicznego dzieła – niemal z samych tego typu kreatur.

 

Na mordowanie Polaków mieli Ukraińcy 365 sposobów, czyli na każdy dzień w roku inny rodzaj tortur. Żywego człowieka piłą do drewna przecinali. Żywcem do ognia wrzucali. Niemowlęta były, albo za nóżki rozdzierane, albo z nóżki i głową o mur zabijane. Jeszcze był inny sposób zabijania niemowląt. Wyciągali języczek, przybijali tenże języczek do stołu i to dziecko na tym języczku konało. Wisiało na tym języczku i konało. Kobiety ciężarne były w straszny sposób mordowane. Rozcinali brzuch, wyciągali dziecko i w to miejsce żywego kota wkładali i w takich męczarniach umierała kobieta” – wspomina ocalała z rzezi Władysława Kamińska. To jedno z wielu wspomnień tamtych mrożących krew w żyłach wydarzeń.

 

Kim trzeba być, by beznamiętnie mordować tysiące ludzi, by broczyć we krwi, niestety ludzkość wie. Były już czarne karty w dziejach świata. By jednak poddawać tak wymyślnym cierpieniom nowonarodzone dzieci, kobiety w ciąży, własnych sąsiadów? Nie wiem czy historia zna więcej takich przypadków.

 

Gdy czytam, słucham opowieści o tych mrożących krew w żyłach mordach, przez kilka dni nie mogę dojść do siebie. Nie mogę opędzić się od tych straszliwych obrazów. A przecież to tylko lektura, opowieści. Jakim trzeba być potworem by tego dokonać? Kim trzeba być by z tym żyć?

 

Ukraińska Powstańcza Armia. Dobre sobie. Armia, która w nocy napada na kobiety i dzieci. Oto „bitwy” tej „armii”, oto jej „powstanie”.

 

Faszyzm ukraiński, najgorszy z możliwych, miał to „szczęście”, że masową świadomość zdominował inny zbrodniarz – Hitler, że straszne obozy zagłady przyćmiły rzeki krwi z pól i lasów Wołynia. Dzięki temu przyćmieniu próbuje nam się dziś wygładzać zbrodniarzy z OUN-UP, morderców jakich świat nie widział.

 

Jakim jest też naród, który bierze te zbrodnicze formacje za wzór, funduje im pomniki, ulice, opiera na nich swoją narodową świadomość?  Świat milczy. Świat nie protestuje i nie oburza się, bo w tragicznej pamięci o zbrodniach II wojny światowej, w licznych jej rozdziałach zabrakło już miejsca na tę, która pewnie najokrutniejsza, ale odbyła się gdzieś na dalekiej Polskiej prowincji, wśród prostych włościan z dala od ośrodków miejskich. Tylko dzięki temu zbiegowi okoliczności, dzięki przyćmieniu mordów ukraińskiego faszyzmu przez inne z tego okresu, dzisiejsza Ukraina może wygładzać wizerunek ludobójczych formacji.

 

Co zaś gloryfikowanie OUN-UPA mówi o samej dzisiejszej Ukrainie? A cóż można powiedzieć o kraju, który na sztandary wziął nocnych bandytów tysięcy dzieci i kobiet? Gdyby był jakiś kraj, który oficjalnie odwołuje się do zbrodniczej ideologii Hitlera czy innego zbrodniarza, mielibyśmy porównanie.

 

Sam konflikt z autorytarną Rosją nie przesądza o tym, że Ukraina wyszła z modelu wschodniego stając się państwem europejskich wartości. Wschodnie autokracje za nic mają nie tylko wolność, ale przede wszystkim poszanowanie życia każdego człowieka. Kult ludobójczej UPA to nie tylko drwina z narodowego cierpienia wnuków ofiar – dzisiejszych Polaków, to przede wszystkim manifestacja brutalnych, wschodnich ciągot dzisiejszej Ukrainy. Ktoś powiedział: nikt nie ma prawa wybierać Ukraińcom bohaterów narodowych. Owszem. Ale dla państwa o takim systemie wartości nie ma miejsca w Europie i tak długo jak to się nie zmieni, być miejsca nie powinno. Jest klub państw, które na sztandary biorą zbrodniarzy, jest tam dziś: Rosja czy Korea Północna, jest – niestety – i Ukraina. To, że członkowie tego klubu czasem atakują nawzajem siebie istoty sprawy nie zmienia.

 

Bartłomiej Królikowski

 

W ostatnich miesiącach relacje na linii Warszawa-Kijów ochłodziły się, co ma związek z antypolskimi incydentami na Ukrainie (np. protest nacjonalistów ukraińskich podczas upamiętniania polskich ofiar w Hucie Pieniackiej). Na Ukrainie wciąż trwa kult odpowiedzialnej za wymordowanie tysięcy Polek i Polaków UPA oraz postaci takich jak Stepan Bandera czy Roman Szuchewycz. Dodatkowo strona ukraińska krytycznie wypowiadała się na temat nowelizacji polskiej ustawy o IPN, zw. na określanie w niej zabijania Polaków na Wołyniu ludobójstwem oraz penalizację propagowania ideologii banderowskiej.

 

Ukraińska rada obwodu lwowskiego podjęła w styczniu decyzję o wywieszaniu banderowskiej flagi obok oficjalnej ukraińskiej przy okazji ważnych dla Ukraińców uroczystości. Czerwono-czarna flaga zawisła przy wejściu do lwowskiego ratusza, kiedy upamiętniano na Ukrainie zabitych na kijowskim majdanie- był to tzw. „dzień pamięci bohaterów Niebiańskiej Sotni”.

 

Teraz podobną decyzję przegłosowała większość deputowanych w obwodzie chmielnickim. Obok oficjalnych niebiesko-żółtych flag Ukrainy, te nacjonalistyczne również mają być wywieszane podczas świąt oraz dat mających związek z ukraińskim ruchem narodowowyzwoleńczym. Rada ma zwrócić się do Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej o wyznaczenie tych dni.

 

Flagi banderowskie wówczas powiewać mają przy budynkach tamtejszej rady obwodu, a także przy podległych jej urzędach. Dodatkowo deputowani chcą zwrócić się do ukraińskiego parlamentu (Rady Najwyższej) o nadanie banderowskim barwom oficjalnego statusu bojowego sztandaru ukraińskiej walki narodowowyzwoleńczej.

 

 

 

W niedzielę upamiętniono 74. rocznicę krwawej zbrodni dokonanych na Polakach przez ukraińskie oddziały UPA oraz SS Galizien w Hucie Pieniackiej. Z rąk ukraińskich zbrodniarzy zginąć miało wówczas ok. tysiąca Polaków. W niedzielnych uroczystościach brała udział delegacja polskich władz. a list do uczestników wystosował Prezydent RP Andrzej Duda.

 

– W imieniu państwa i narodu polskiego pochylam dzisiaj głowę na znak hołdu dla męczeństwa ofiar. Ich niewinna śmierć, zadana jedynie dlatego, że byli Polakami, przeraża ogromem okrucieństwa. Zarosły zgliszcza ich domostw i zbiorowe mogiły, ale pamięć o rzezi trwa i wciąż jest bolesną raną w polskiej duszy. Nie wolno nam o niej zapomnieć, nie wolno odwracać od niej oczu. My, współcześni Polacy, jesteśmy to winni naszym wymordowanym rodakom. Ale jest to też nasz obowiązek wobec potomnych: pamiętać i wyciągać wnioski – stwierdził w liście prezydent Andrzej Duda.

 

Pod krzyżem upamiętniającym zamordowanych Polaków modlili się m.in. potomkowie zamordowanych rodaków. Ludzi biorących udział w uroczystościach oburzyła tablica umieszczona niedawno przy pomniku poświęconym ofiarom. Umieszczono na niej informację o rzekomej działalności polskich bojówek oraz odpowiedzialności niemieckich nazistów za dokonany mord.

 

Kilkadziesiąt metrów od miejsca niedzielnych obchodów, zebrała się grupa Ukraińców protestująca pod banderowskimi flagami. Co ciekawe jeszcze przed kilkoma laty, niektórzy z Ukraińców przybywali, aby upamiętnić ofiary wraz z Polakami.

 

– To chyba jeszcze nie jest czas kiedy możemy mówić o pojednaniu – stwierdził wiceszef IPN Krzysztof Szwagrzyk komentując protest banderowców.

 

 

 

Zdarzenie miało miejsce na zachodzie Ukrainy, w Jaworowie położonym na terenie obwodu lwowskiego. Tablica upamiętniająca króla Jana III Sobieskiego, który powstrzymał najazd turecki oraz ekspansję islamu do Europy, informowała o planie budowy w tamtym miejscu pomnika ku czci polskiego monarchy.

 

– Do zdarzenia doszło w nocy z wtorku na środę. Została o nim poinformowana policja i konsulat RP we Lwowie – poinformowała Zofia Michniewicz pełniąca funkcję szefowej oddziału Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej w Jaworowie.

 

Co jeszcze oburzające, w miejscu tym zawieszono portret Stepana Bandery i napis świadczący o tym, że strona ukraińska nie zamierza przejmować się faktem, iż za bohaterów godnych czci na Ukrainie uznaje się zbrodniarzy odpowiedzialnych za mordy dokonywane na polskiej ludności w okrutny sposób.

 

– Tablica została rozbita, a na ścianie, przy której stoi baner, powieszono ogromny baner w czerwono-czarnych barwach, z portretem Stepana Bandery i napisem: „Na Ukrainie będziemy czcili własnych bohaterów” – przekazała Zofia Michniewicz.

 

Już w 2014 roku wmurowano i poświęcono kamień węgielny pod budowę pomnika. Jak zaznacza Zofia Michniewicz, na jego postawienie Polacy uzyskali zgodę lokalnych władz.

 

– U nas nigdy nie było konfliktów na tle narodowościowym – zaznacza.

 

Bardzo prawdopodobne jest, że ten akt wandalizmu jest kolejnym atakiem wymierzonym w Polaków po ochłodzeniu relacji na linii Warszawa-Kijów po uchwaleniu nowelizacji ustawy o IPN oraz sporze w sprawie ekshumacji szczątków polskich ofiar na Ukrainie.

 

Część urzędników zajmujących się kwestiami związanymi z relacjami polsko-ukraińskim obawia się reakcji Ukraińców na niedzielne obchody ku czci polskich ofiar ukraińskich SS-manów.

 

Do Huty Pieniackiej, gdzie swego czasu zniszczono pomnik postawiony ku pamięci Polaków zamordowanych przez banderowców, uda się delegacja polskich władz. W niedzielę mają odbyć się tam obchody 74. rocznicy mordu dokonanego na polskiej ludności przez ukraińskie oddziały SS. Takie informacje uzyskał reporter RMF FM.

 

Wśród delegatów znaleźć się mają: wiceszef IPN Krzysztof Szwagrzyk, prezydencki minister Adam Kwiatkowski oraz Jan Dziedziczak, wiceszef MSZ.

 

– Jedziemy tam na uroczystości religijne – powiedział w rozmowie z RMF FM jeden z ministrów. Podkreślił on również, ze kryzys dyplomatyczny na linii Polska-Ukraina nie może być powodem do rezygnacji z czci wobec Polaków pomordowanych na Ukrainie.