Na toruńskiej starówce doszło do poważnej bójki między dwoma mężczyznami. Konflikt rozpoczął się w lokalu, następnie przeniósł poza budynek. Uczestnicy bójki zostali przewiezieni do szpitala. Jeden z nich nie odzyskał przytomności i zmarł.

 

W nocy z piątku na sobotę, około godziny 1.30 nas ranem, w jednym z barów z kebabem przy ulicy Chełmińskiej doszło do kłótni. Po chwili dwaj mężczyźni zaczęli sobie wyjaśniać racje przed lokalem. Obaj trafili do szpitala. Jeden z uczestników bójki wrócił do domu. Drugi nie odzyskał przytomności i zmarł. Na miejscu tragedii wiele osób postawiło znicze.

Sprawą śmierci 44-latka zajmuje się toruńska policja oraz prokuratura. Śledczy chcą ustalić, co było bezpośrednią przyczyną zgonu mężczyzny. Na poniedziałek zaplanowano sekcję zwłok. Funkcjonariusze zwracają się do świadków zdarzenia z pilną prośbą o pomoc. Kontakt możliwy jest pod numerem alarmowym 112 lub 56 641 26 07.

 

Źródło: wp.pl
fot. Wikipedia Commons
LS

Na toruńskiej starówce między dwójką mężczyzn doszło do awantury. Kłótnia wybuchła już w jednym z lokali, a później przeniosła się poza budynek. Dla jednego z nich bójka skończyła się tragicznie.

 

Zdarzenie miało miejsce w nocy z piątku na sobotę w jednym z barów z przy ulicy Chełmińskiej. Po wymianie kilku zdań, mężczyźni przenieśli się poza budynek. Finał awantury był tragiczny, bowiem obaj trafili do szpitala. Jeden z nich, pomimo starań lekarzy, zmarł. Na miejscu tragedii, pod jednym z miejscowych barów z kebabem pojawiły się znicze.

 

Sprawę śmierci mężczyzny bada toruńska policja pod nadzorem prokuratury. Na poniedziałek zaplanowana jest sekcja zwłok 44-latka. Funkcjonariusze zwracają się do świadków zdarzenia o pomoc w śledztwie – ktokolwiek posiada cenne informacje, proszony jest o niezwłoczny kontakt pod numerem alarmowym 112 lub 56 641 26 07.

 

Źródło: wiadomosci.wp.pl
Fot.: Wikipedia
EM

Sytuacja miała miejsce 28 stycznia na warszawskiej Białołęce, a dokładniej w lokalu znanej sieci KFC przy ul. Modlińskiej. Było niedługo przed północą, a lokal miał być zaraz zamykany, kiedy jeden z klientów wszczął awanturę z pracującym tam personelem.

 

Nie jest wiadome co kierowało mężczyzną i wywołało u niego taką furię. Doprowadziło to jednak do przepychanki z pracownikami. Dodatkowo agresor zniszczył drzwi w lokalu, kiedy był wyprowadzany przez obsługę. Szkoda ta została wyceniona przez KFC na 5 tysięcy złotych.

 

Sprawca szamotaniny został nagrany przez kamery monitoringu.

 

W toku wykonanych czynności policjanci zabezpieczyli zapis z kamery monitoringu i na jego podstawie uzyskali rysopis tego mężczyzny – wyjaśniła Paulina Onyszko z VI Komendy Rejonowej Policji w Warszawie.

 

Stołeczna policja zdecydowała się na upublicznienie wizerunku człowieka odpowiedzialnego za awanturę. Osoby mogące rozpoznawać podejrzanego proszone są o kontakt z policją.

 

Poniżej prezentujemy nagranie zarejestrowane przez monitoring w restauracji KFC.

 

 

 

Źródło: se.pl ; nczas.com ; policja.waw.pl

 

MB

 

 

– Wyp… na Ukrainę, banderowcu – nieoficjalnie mówi się, że tak Dominik Furman odniósł się do Tarasa Romanczuka podczas wczorajszego meczu Jagiellonii z Wisłą (1:0). Płocki klub stanowczo zaprzecza temu zdarzeniu.

 

To był mecz pełen emocji, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. W drugiej połowie rozgrywki na placu gry kilkukrotnie miały miejsce niepotrzebne faule, pyskówki i przepychanki między piłkarzami obu drużyn. W czasie jednej z nich ciśnienie podskoczyło naprawdę wysoko.

 

W 60. minucie polski piłkarz ukraińskiego pochodzenia Taras Romanczuk sfaulował Dominika Furmana. Na całe zajście szybko zareagował pomocnik gości, kierując parę słów w jego stronę. Na murawie zawrzało. Spokojny z reguły kapitan Jagi został rozjuszony, niemal doszło do rękoczynów. Po chwili doskoczyło do niego kilku piłkarzy przeciwnej drużyny. Uspokajanie sytuacji trwało kilkanaście sekund, a sędzia ostatecznie ukarał żółtą kartką tylko białostockiego gracza. Kolejna ostra przepychanka miała miejsce kilkanaście minut później, po faulu na Martinie Pospisilu.

 

Nieoficjalnie po spotkaniu można było usłyszeć powód całego zamieszania. – Wyp… na Ukrainę, banderowcu – tak rzekomo rzucił Furman do Romanczuka w pewnym momencie meczu.

 

– Walczymy przeciwko rasizmowi, a on mnie dziś wyzywa od „Bandery”? Ciężko opanować emocje. Znam historię swojej rodziny i oni też byli mordowani przez banderowców – skomentował po meczu całą sytuację Romanczuk. – To brak szacunku, więc myślę, że dziś ostatni raz podałem mu rękę. Więcej tego nie zrobię – dodał 27-latek.

 

Na tę chwilę nie ma jednak żadnego nagrania potwierdzającego atak Furmana. Zawodnicy Wisły Płock nie komentowali wydarzenia. Sytuacji nie zauważyli także sędziowie na czele z Tomaszem Kwiatkowskim.

 

Jak twierdzi klub z Płocka, zawodnik i sztab Jagiellonii kłamią. – Dominik zaprzeczył jakoby użył takich słów. Dlatego zaprotestowaliśmy otwarcie przeciwko bezpodstawnemu oczernianiu naszego zawodnika. Nie ma na ten moment żadnych dowodów na to, że nasz zawodnik wypowiedział takie słowa, a tego typu bezpodstawne oskarżenia uderzają w samego Furmana, jak i nasz klub – skomentował rzecznik prasowy Nafciarzy Michał Łada.

 

Jagiellonia nie zamierza odpuszczać. Do całej sytuacji odniósł się kierownik drużyny z Białegostoku Arkadiusz Szczęsny, który zapowiedział na Twitterze, że nie pozwoli, by wszystko uszło zawodnikowi Wisły „na sucho”.

 

Źródło: sportowefakty.wp.pl
Fot.: Wikipedia
EM

Znany publicysta nie szczędzi słów. Rafał Ziemkiewicz postanowił dosadnie podsumować temat relacji polsko-izraelskich.

 

 

 

„Najgorsze w tym wszystkim, że człowiek nawet nie może w odpowiedzi znienawidzić Żydów, bo przecież wie, że tym sk**synom właśnie o to chodzi ?
I dalej: „Mówiąc o sk***synach nie mam oczywiście na myśli narodu ani państwa tylko sk***synów”.

 

Źródło: nczas.com
Fot.: Wikipedia
EM

Południe Londynu znane jest nie tylko z dużej liczby imigrantów, ale także z licznych przestępstw. Niestety, funkcjonariusze policji zamiast położyć kres takim działaniom… zobaczcie sami.

 

Jeśli dodać do tego takie zjawiska jak poprawność polityczna, uczestnictwo służby policyjnej w paradach LGBT (Lesbian, Gay, Bisexual, Transgender) czy brak broni palnej u boku funkcjonariuszy na co dzień, to takie zjawiska nie powinny szokować.

 

 

Źródło: dzienniknarodowy.pl; YouTube – The Clover Chronicle
Fot.: YouTube – The Clover Chronicle
EM

Koniec z pomiataniem Polakami! Kiedy niemiecki kontrahent chciał podstępnie ustawić jednego z polskich kierowców, ten stanowczo zaprotestował, wskutek czego wybuchła głośna awantura. Z wątkami historycznymi!

 

Całe zamieszanie zarejestrował najprawdopodobniej jeden z pracowników agresywnego Niemca. W czasie kłótni pojawiają się głównie niemieckie komendy i obelgi. Pada także polskie przekleństwo i angielskie wyrażenie „fuck you”. Polak nie daje sobie w kaszę dmuchać i postanawia zdenerwować kontrahenta wykonując gest nazistowskiego pozdrowienia.

 

 

Źródło: nczas.com; twitter.com – @PrawyPopulista
Fot.: Twitter
EM

Po zakończeniu wygranego przez Francję tegorocznego Mundialu w Rosji, oczy świata skierowane były na ulice francuskich miast, gdzie dochodziło do licznych zamieszek, demolowania oraz rabowania sklepów i tym podobnych zachowań. W dniu wczorajszym, w okolicach Paryża doszło do kolejnej kuriozalnej sytuacji.

 

Na podparyskim lotnisku Orly miała miejsce miejsce spora awantura. Wszystko rozpoczął fakt spotkania się dwóch wykonawców muzycznych mających korzenie afrykańskie. Byli to Kaaris pochodzący z Wybrzeża Kości Słoniowej oraz Booba, którego ojciec jest Senegalczykiem. Pomiędzy raperami wywiązała się bijatyka. Nie skończyła się ona jednak po krótkiej fizycznej wymianie „argumentów”, bowiem w całe zamieszanie włączyli się ich kompani. Do bójki włączyło się ponad dwudziestu towarzyszących im ludzi. Doszło do brutalnych scen.

 

 

Doszło do zniszczeń w znajdujących się w miejscu zdarzenia kilku sklepów, a także siedzeń w poczekalniach. Ze zdemolowanego terminalu pierwszego ewakuowano podróżujące osoby. Działania podjęła francuska policja.

 

 

Jak przekazano, na szczęście nie ma rannych wśród nie biorących w zamieszkach ludzi przebywających akurat na lotnisku w czasie całego zamieszania. Sytuacja była dodatkowo groźna, ponieważ wśród podróżujących znajdowały się również kobiety z dziećmi.

 

Źródło: rmf24.pl ; Twitter

Fot.: Wikimedia Commons

 

Wczorajszy odcinek programu „Studio Polska” emitowanego na antenie TVP Info miał dość nieoczekiwany przebieg. Gośćmi byli m.in. europoseł Karol Karski (Prawo i Sprawiedliwość) oraz Piotr Ikonowicz. Tematem zaciętej dyskusji był protest niepełnosprawnych i ich opiekunów.

 

W Sejmie RP trwa kolejny dzień protestu niepełnosprawnych, a emocje z nim związane wciąż sięgają zenitu. Między Karolem Karskim a Piotrem Ikonowiczem doszło podczas programu do wymiany zdań, ale w pewnym momencie „coś” wymknęło się spod kontroli i znany lewicowy działacz rozpoczął swoją antyklerykalną tyradę w najbardziej rażącym stylu, wyzywając o. Tadeusza Rydzyka i kościół.

 

„Przypomniałem sobie te 100 mln, które Lech Wałęsa obiecał w czasie wyborów. Wspiera kogokolwiek w jakiejkolwiek akcji, a sam nie potrafił wywiązać się ze swoich obietnic. W przeciwieństwo do PO i PSL oraz Wałęsy, my realizujemy swoje zobowiązania” – mówił Karski nawiązując do wizyty Lecha Wałęsy w Sejmie RP.

 

Piotr Ikonowicz z kolei nawiązał do o. Taduesza Rydzyka: „Niech tłusty się pofatyguje na kolanach”, co wzbudziło kontrowersje w studiu.

 

„Ludzie mają dziwne skojarzenia. Niektórym wszystko kojarzy się z seksem, a panu z Kościołem […] To, co mogliśmy, daliśmy. To skok jakościowy w porównaniu do tego, co było” – odpowiadał Karski.

 

„Znam Jana Pawła II i teorie społeczne Kościoła. Kościół w Polsce jest Kościołem schizma tycznym, jest barbarzyński i dąży do dóbr materialnych” – przekonywał jednak Ikonowicz.