Podczas dziecięcej procesji wielkanocnej w Gombe w Nigerii, samochód z premedytacją wjechał w modlących się chrześcijan. Zginęło ośmioro dzieci i dwóch sprawców wypadku. Trzydzieści osób zostało rannych.

 

Jak relacjonują świadkowie zdarzenia, kierujący pojazdem najpierw wdał się w kłótnię z modlącymi, którzy blokowali ulicę, a następnie świadomie wjechał w uczestniczące w procesji dzieci. Mężczyzna był policjantem i nie był sam – w aucie znajdował się także członek formacji paramilitarnej. Obaj nie byli umundurowani.

 

Nigeryjscy biskupi podnoszą na duchu wiernych, mówiąc, aby nie poddawać się w momencie napotykania wszelkich trudności, a zaakceptować je i traktować jako etap drogi ku wieczności. Biskup Mamza z diecezji Yola podkreśla, że władze przymykają oko na mordy dokonywane na chrześcijanach w kraju.

 

Źródło: pch24.pl
Fot.: pixabay.com
EM

Wczoraj około godziny 14 doszło do kolizji auta z kolumny prezydenckiej. Wypadek miał miejsce na trasie między Świnoujściem a Białogardem (woj. zachodniopomorskie).

 

Prezydent Duda brał udział w uroczystości podpisania umowy o dofinansowanie rozbudowy Terminalu LNG w Świnoujściu.

 

Do zdarzenia doszło wskutek zahaczenia lusterkiem samochodu SOP o cywilny pojazd, który wcześniej ustępował miejsca kolumnie.

 

Całe szczęście nikomu nic się nie stało. Prezydent Duda znajdował się w innym aucie. Teraz okoliczności zdarzenia bada policja.

 

Źródło: rmf24.pl; natemat.pl
Fot.: YouTube – FrogFootTV – 998 & Lotnictwo
EM

Po zderzeniu auta z pociągiem na przejeździe kolejowym w Żydowie w województwie małopolskim trzy osoby trafiły w niedzielę do szpitala. Wśród poszkodowanych jest dwójka dzieci.

 

Jak poinformował PAP oficer dyżurny PSP w Gnieźnie, samochód prowadziła matka z dwójką dzieci. Zdarzenie miało miejsce w niedzielę po południu na lokalnej drodze z Żydowa do Gębarzewa. Pociąg zepchnął citroena z drogi, w konsekwencji auto wpadło do rowu.

 

Pasażerowie samochodu trafili do szpitala. Według wstępnych informacji stan kobiety i dzieci jest dobry.

 

Przejazd kolejowy, na którym doszło do zdarzenia, jest niestrzeżony.

 

Źródło: nczas.com
fot. Wikipedia Commons
LS

Doszło do tragedii w jednej z gdańskich dzielnic, w Osowej. Pod kołami rozpędzonej mazdy 6 zginęła 55-letnia kobieta. Kierujący pojazdem był pijany.

 

Do wypadku doszło we wtorek ok. 5 rano na skrzyżowaniu ulicy Kielnieńskiej i Wodnika. Gnający czarną mazdą mężczyzna wjechał w ul. Kielnieńską i stracił panowanie nad pojazdem. Zjechał na lewą stronę, staranował znaki i stację roweru miejskiego i wjechał na chodnik. Szła nim 55-letnia kobieta.

 

Pomimo reanimacji, ofiary wypadku nie udało się uratować. Jak poinformowała w rozmowie z Radiem Gdańsk Karina Kamińska z lokalnej policji, sprawcą wypadku jest 24-letni obywatel Ukrainy. Jak się okazało, we krwi miał 1,5 promila alkoholu.

 

Mężczyzna został aresztowany i grozi mu kara do 12 lat pozbawienia wolności.

 

Źródło: wiadomosci.wp.pl
Fot.: Policja
EM

Niejednokrotnie publikowaliśmy na łamach naszego portalu materiały pokazujące jak groźna może być nieuwaga, a także złe warunki pogodowe dla uczestników ruchu drogowego. Nie inaczej jest również w tym przypadku. Nagranie to określane jest nawet jako szokujące, a podzieliło się nim za pośrednictwem portalu You Tube „Radio BIELSKO”.

 

Film nagrany został w Małopolsce, na terenie Żywiecczyzny. W tamtejszej miejscowości Wieprz, doszło do wypadku, który mógł zakończyć się tragedią. Jak widać na filmie, warunki atmosferyczne nie były zbyt korzystne. Okres zimowy z pewnością wymaga zarówno od kierowców, jak i też pieszych szczególnej ostrożności.

 

Nagranie zostało zarejestrowane przez kierowcę, który w tym przypadku stał się ofiarą, kiedy uderzyło w niego jadący z naprzeciwka pojazd.

 

 

Źródło: YouTube/Radio BIELSKO

 

MB

 

Minister od spraw dt. smogu Piotr Woźny przyznaje, że walka z zanieczyszczeniem powietrza stanęła w miejscu. Jednocześnie deklaruje, że już niedługo wejdą w życie przepisy, które pozwolą wyeliminować z polskich dróg auta z silnikiem diesla.

 

Pełnomocnik premiera ds. programu „Czyste powietrze” ma konkretny plan. Głównym z nich jest walka z wycinaniem filtrów cząstek stałych oraz uszczelnienie kontroli na stacjach kontroli pojazdów. Tym sposobem – jak twierdzi minister – uda się wyłapać pojazdy z nielegalnie usuniętymi filtrami.

 

Piotr Woźny wyjaśnia, że stacje kontroli pojazdów będą zmuszone do wykonania określonych badań w celu wykrycia wycięcia filtra cząstek stałych. Stacje te będą zobowiązane także do posiadania urządzeń wykrywających poziom emisyjności tych samochodów. Konieczne będzie też rejestrowanie całego badania technicznego – zarówno dźwięku, jak i obrazu. Zdaniem ministra czynności te doprowadzą do pozbycia się problemu wycinania filtrów cząstek stałych.

 

Resort przedsiębiorczości rozważa także scenariusz niemiecki, gdzie coraz powszechniej stosuje się zakazy wjazdu dla aut ze stosunkowo nowoczesnymi dieslami. Tu jednak wiceminister liczy na działanie prezydentów i burmistrzów polskich miast, którzy mają większe pole do popisu co do wprowadzania takich zakazów. Jako pierwszy z takiej możliwości skorzystał Kraków, który na ustanowił na Kazimierzu pierwszą w Polsce strefę czystego transportu.

 

Źródło: auto-swiat.pl
Fot.: pxhere.com
EM

Jak podało RMF FM, w Krakowie doszło do kolizji limuzyny SOP.

 

– Miało miejsce otarcie samochodu w trakcie zawracania. Wina jest funkcjonariusza, który został ukarany mandatem przez policję – poinformował w rozmowie z RMF FM rzecznik Służby Ochrony Państwa podpułkownik Bogusław Piórkowski.

 

 

Jak wynikało z nieoficjalnych informacji radia, w limuzynie znajdował się wicepremier Jarosław Gowin. Ugrupowanie polityka – Porozumienie – spotkało się w Krakowie na pierwszej konwencji krajowej. WP ustaliła jednak, że mimo iż auto należało do kolumny Gowina, wicepremiera nie było w środku. Całe szczęście nikomu nic się nie stało.

 

Źródło: rmf24.pl; wiadomosci.wp.pl
EM

Każdego kierowcę prędzej czy później spotykają różne niespodzianki w trasie. Tak było również w przypadku jednego z mieszkańców Węgorzewa, kiedy jego auto uległo awarii na drodze.

 

Żaden z kierowców nie zdecydował się mu pomóc. – Nikt z uczestników ruchu mi nie pomógł, tylko na mnie trąbili” – przyznał mężczyzna. Dopiero później pomocy udzielili mu przejeżdżający tamtędy funkcjonariusze.

 

W ramach wdzięczności kierowca napisał list do komendanta Policji Powiatowej w Węgorzewie, w którym między innymi opisał, co dokładnie spotkało go na skrzyżowaniu w mieście.

 

Kierowca – jak przyznaje w liście – kiedy zjawił się radiowóz, przestraszył się, że nie tylko nikt mu nie pomoże, ale zarobi jeszcze mandat. Tymczasem, ku jego zdziwieniu funkcjonariusze kazali mu wsiąść za kółko. „Jeden z nich zepchnął mój samochód na parking, a drugi włączył światła błyskowe i jechał za nami” – czytamy w liście.

 

Mężczyzna poprosił komendanta o nagrodzenie bohaterskich policjantów. „Dzięki takim policjantom buduje się zaufanie społeczne do Policji” – podsumował kierowca wybawiony z tarapatów.

 

Źródło: brd24.pl
Fot.: Wikipedia
EM

Tylko przez trzy miesiące mieszkanka Łodzi cieszyła się możliwością prowadzenia auta na własną rękę. Czyżby kolejna osoba, która spowodowała wypadek? Nic bardziej mylnego – jak się okazało, jej egzamin został bowiem unieważniony przez marszałka województwa łódzkiego z powodu błędu egzaminatora tamtejszego WORD.

 

Kobieta zdała zarówno egzamin teoretyczny, jak i praktyczny, zyskując tym samym prawo jazdy kategorii B. Problem w tym, że osoba egzaminująca skróciła czas trwania jazdy do mniej niż 24 minut, podczas gdy według przepisów czas ten powinien wynieść 40 minut. Tylko w określonych przypadkach może zostać on skrócony, o ile ubiegający się o prawo jazdy zaliczył wszystkie wymagane zadania. Mimo wszystko, nawet spełniając wszystkie te wymogi, minimalny czas trwania egzaminu powinien wynieść co najmniej 25 minut.

 

Marszałkowski wydział infrastruktury wysłuchał wyjaśnień egzaminatora, przejrzał także zapis z kamery, która rejestruje przebieg egzaminu. Sprawdzono także nagrania zarejestrowane przez kamery monitoringu łódzkiego Zarządu Dróg i Transportu. W decyzji o unieważnieniu egzaminu podano, że zdająca nie wykonała czterech zadań, a mimo to zaliczono jej egzamin. Jak mówi szef Solidarności w WORD, Radosław Banaszkiewicz, kobieta ta w ogóle nie powinna uzyskać prawa jazdy.

 

To właśnie związek zawodowy złożył wniosek do urzędu marszałkowskiego o unieważnienie egzaminu. Jak podkreśla jego przedstawiciel, związkowcy chcieliby, aby ośrodki ruchu drogowego nie przeprowadzały egzaminów w biegu, zaliczając je wszystkim po kolei. Banaszkiewicz zaznacza, aby dokument otrzymywały tylko osoby solidnie przygotowane i sprawdzone, aby jak najbardziej zmniejszyć ryzyko zagrożenia na drodze.

 

Warto dodać, że decyzja unieważniająca egzamin na prawo jazdy nie jest ostateczna. Zarówno egzaminator, jak i kobieta mogą odwołać się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.

 

Źródło: auto-swiat.pl
Fot.: Wikimedia Commons
EM