Niestety tegoroczna Wielkanoc to kolejne Święta, podczas których służby muszą zachowywać szczególną czujność. W wielu krajach istnieje bowiem ryzyko, że terroryści zechcą zepsuć ten ważny dla chrześcijan czas. Niestety obawy takie tyczą się też państw europejskich. Potwierdza to fakt, że zostały udaremnione dwa zamachy, do których miało dojść na południu naszego kontynentu.

 

W Hiszpanii udało się udaremnić zamach przygotowywana przez pochodzącego z Maroka 23-latka, który od 2016 roku mieszka w Sewilli, gdzie uczęszczał na uniwersytet. To w tym właśnie mieście miał on zamiar podpalić się, a następnie wysadzić się na świątecznej środowej procesji, która gromadzi tysiące osób.

 

Do ataku nie doszło dzięki działaniom hiszpańskich, a także marokańskich służb. Przeprowadzona przez hiszpańską policję rewizja w domu Marokańczyka wykazała, że przygotowywał on domowymi sposobami ładunek wybuchowy przy wykorzystaniu TATP (nadtlenku azotu). Ustalono, że 23-latek powiązany był z tzw. Państwem Islamskim.

 

Nie jest to jednak ostatnia wiadomość z ostatnich dni dotycząca zatrzymania potencjalnych terrorystów na terenie Europy. W środę włoska policja aresztowała dwóch mężczyzn, którzy mieli przejść szkolenie przeznaczone dla dżihadystów, które przygotowywać ma do przeprowadzenia ataku terrorystycznego. Są to pochodzący z Maroka, a mieszkający w Novarze 18-latek oraz zradykalizowany przez niego 25-letni Włoch z Palermo. Jak przekazały włoskie media powołując się na źródła u tamtejszych śledczych, islamiści szkolili się za pośrednictwem internetu na temat tego jak dokonać zamachu.

 

Zdaniem prokuratury, mężczyźni poznali się w sieci, a następnie przygotowywali do atakowani przy użyciu broni. Trenowali też w celu dołączenia do członków ISIS w Syrii.

 

Wykryto też, że 25-latek z Sycylii, miał przy tym kontaktować się też z radykalną muzułmanką mieszkającą w Stanach Zjednoczonych. Ona przekazywać miała mu poufne informacje na temat walk toczonych na Bliskim Wschodzie przez Państwo Islamskie. Trwają czynności mające dać odpowiedź na temat tego kim dokładniej jest ta kobieta.

 

Według prokuratury, zatrzymani to tzw. „samotne wilki”, które zostali dżihadystami bez przynależności do konkretnej terrorystycznej organizacji. Swoje działania mieli jednak motywować nienawiścią do ludzi, którzy nie wyznają islamu. Prokurator określił mężczyzn również „wirtualnymi mudżahedinami”.

 

Włocha, który był też kierowcą tira zdradzić miało wykonane przez niego zdjęcie. Sfotografował on się z nożem w ręku. Nawoływał też w sieci do dokonania zemsty za śmierć dżihadystów, którzy zginęli podczas stoczonych bitew. Wzywał on do zabicia „wszystkich mieszkańców zachodu”. Podczas swej działalności zgromadził sporą ilość materiałów związanych z dżihadystyczną ideologią i propagandą jej wyznawców. Włoskie służby miały już od pewnego czasu monitorować jego poczynania w internecie.

 

Policja do walki z terroryzmem posiada również zapis wypowiedzi 18-letniego dżihadysty, który przekonywał włoskiego kompana, iż „prawo Allaha wprowadza się szpadą”.

 

To następne potwierdzenie tego, że skoro mamy już u siebie potencjalnych terrorystów, nie można pozwolić na to, aby następni przybyli przez morze – skomentował zaistniałą sytuację wicepremier, a zarazem minister spraw wewnętrznych Włoch Matteo Salvini.

 

W sporej części europejskich państw służby nadal trzymają rękę na pulsie w związku z ostrzeżeniami jakie pojawiają się względem potencjalnej aktywności terrorystów w okresie wielkanocnym. Wierni udający się w dużych europejskich miastach na świąteczne uroczystości muszą liczyć się po raz kolejny z ewentualnymi wzmożonymi kontrolami i zabezpieczeniami.

 

 

Źródło: tvp.info ; wgospodarce.pl

Fot.: maxpixel.net

 

 

MB

Sytuacja w poszczególnych rejonach Bliskiego Wschodu jest zapalna. Spokojnie nie jest nadal w niektórych częściach Syrii rządzonej przez Bashara Al-Asada, którego nie udało się obalić tamtejszym rebeliantom. 

 

Podczas trwającej od czasu słynnej „wiosny arabskiej” wojny w Syrii, wiele pytań rodziły powiązania opozycji z dżihadystami, a także ataki z użyciem broni chemicznej. Ze strony Stanów Zjednoczonych padały słowa potępienia wobec rządu w Damaszku, a amerykańskie władze zarówno podczas rządu prezydenta Baracka Obamy, jak i Donalda Trumpa z przekonaniem obwiniały Bashara Al-Assada o stosowanie broni chemicznej. Wątpliwości jest jednak wiele.

 

Teraz syryjskie władze oskarżyły o prowokacje organizację o nazwie Białe Hełmy. Ich zdaniem ludzie z tego ugrupowania dopuścili się uprowadzenia 44 dzieci, a następne wykorzystanie ich do przygotowania inscenizacji ataku chemicznego.

 

– Białe Hełmy porwały 44 dzieci, żeby wykorzystać je do sfabrykowania ataku chemicznego – przekazał podczas konferencji prasowej Walid al-Mu’allim, minister spraw wewnętrznych Syrii. Jego zdaniem w procederze fabrykowania użycia broni chemicznej uczestniczyły także zagraniczne służby.

 

– Za stworzeniem takiej pseudoorganizacji jak Białe Hełmy stoją brytyjskie służby specjalne – to one ją sponsorują i nią kierują. (…) Według naszych danych (Białe Hełmy) porwały niedawno 44 dzieci w strefie Idlibu, żeby zrealizować inscenizację z bronią chemiczną – powiedział al-Mu’allim.

 

Oskarżenia o wykorzystywanie dzieci przez rebeliantów do „brudnych prowokacji” padły również ze strony rzecznik prasowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rosji Marii Zacharowej. Słowa padły podczas czwartkowego briefingu.

 

 

Źródło: pl.SputnikNews.com ; wykop.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

Informowaliśmy już w dniu dzisiejszym o dramatycznych wydarzeniach w Toronto. Doszło tam do strzelaniny, w wyniku której zginęły dwie osoby, a kilkanaście zostało rannych. Wśród poszkodowanych jest również dziecko, którego stan określa się jako krytyczny. Nie tylko w Kanadzie jednak doszło do ataków w ciągu ostatnich godzin.

 

Jak określają lokalne władze w Toronto, atak do jakiego doszło tam w niedzielny wieczór (godz. 4 nad ranem wg. czasu polskiego) nie był dokonany na tle porachunków narkotykowych. Nie wyklucza się jednak aktu terrorystycznego lub tego, że sprawca był szaleńcem z zaburzeniami psychicznymi. Według świadków był on ubrany na czarno i strzelał seriami. Policja nie potwierdziła, czy napastnik popełnił samobójstwo czy zginął w wyniku wymiany ognia z funkcjonariuszami.

 

Do innego tragicznego ataku doszło wczoraj, w okolicach lotniska zlokalizowanego w Kabulu- stolicy Afganistanu. Cala sytuacja rozegrała się przy okazji powrotu do kraju wiceprezydenta Abdula Raszida Dostuma. Przebywał on w Turcji po tym jak był oskarżany o gwałt oraz stosowanie tortur wobec przeciwnika politycznego. Polityk stał się celem dżihadystów z Państwa Islamskiego.

 

Kiedy Dostum dotarł do swojej ojczyzny, witał go tłum zwolenników. Nieopodal lotniska jednak, kiedy ludzie ci się już rozchodzili. Terrorysta-samobójca wysadził ładunek wybuchowy. Sam wiceprezydent nie ucierpiał, jednak życie straciło 14 ludzi, a 50 zostało rannych.

 

Jak przekazała agencja Reutera, do zamachu terrorystycznego doszło również w Irbilu znajdującego się w północnej części Iraku. Celem w tym przypadku stali się kurdyjscy urzędnicy.

 

Napastnicy wtargnęli do budynku władz Kurdyjskiego Okręgu Autonomicznego. Jeden z terrorystów zdetonował wewnątrz ładunek wybuchowy, również przy tym samemu tracąc życie. Jest to więc kolejny atak terrorysty-samobójcy.

 

W środku budynku jednak wciąż mają przebywać pozostali z napastników. Reuter powołując się na źródła informacji w kurdyjskich siłach bezpieczeństwa oraz relacje świadków podał, że kurdyjscy snajperzy rozpoczęli ostrzeliwanie trzeciego piętra, na którym mają znajdować się terroryści, w celu wyeliminowania ich.  Nie ma jednak dokładnych informacji na temat ofiar przy okazji wybuchu oraz strzelaniny.

 

Przez ostatnie godziny świat stoi w obliczu zamachów terrorystycznych. Ładunki wybuchowe zdetonowano w różnych krajach. Nie jest jasne czy wszystkie przypadki należy ze sobą wiązać.

 

Ostatniej nocy doszło do ataku z użyciem ładunków wybuchowych na terenie Libii oraz Kanady. W pierwszym przypadku użyto tzw. samochodu-pułapki. Jego eksplozja nastąpiła w centrum Bengazi, miejscowości leżącej we wschodniej części kraju. W wyniku wybuchu auta, przynajmniej 7 osób straciło życie, a 10 zostało rannych. Ataku dokonano przed największym hotelem w Bengazi- Tibesti. W tym miejscu w okresie Ramadanu spaceruje wiele ludzi.

 

Atak w Kanadzie, miał natomiast miejsce na przedmieściach Toronto, w miejscowości Mississauga. Według informacji miejscowych służb, około godz. 22:30 dwóch mężczyzn zdetonowało bombę w lokalnej restauracji Bombay Bhel, a następnie uciekło. Sprawcy są obecnie poszukiwanie przez policję.

 

Wcześniej, 7 dnia ramadanu doszło do samobójczego ataku w Iraku. W północno-zachodniej części stolicy kraju- Bagdadu, otoczony przez funkcjonariuszy policji terrorysta, zdetonował tzw. pas shahida (założony na siebie pas zawierający ładunki wybuchowe). Według informacji podanych przez AFP, zginęły 4 osoby, a 16 zostało rannych. Wśród ofiar mają być pełniący wtedy służbę funkcjonariusze.

 

W wyniku ataku, do którego doszło w Kanadzie, rannych zostało 15 osób. Dzięki informacjom przekazanym przez służbę paramedyczną Peel Regional wiadomo, że stan trzech ludzi określa się jako krytyczny. Nie jest wiadome jak ciężkie obrażenia odniosło pozostałe kilkanaście osób. Wszystkich poszkodowanych przetransportowano do szpitali.

 

Nie jest jasne czy zdarzenia te należy w jakikolwiek sposób ze sobą łączyć, szczególnie iż nie ustalono personaliów sprawców ataku na przedmieściach Toronto, a do zamachu przeprowadzonego w Libii nikt się jeszcze nie przyznał. W ostatnich latach jednak, czas ramadanu był zazwyczaj okresem wzmożonej aktywności dżihadystów.

 

 

 

 

To z pewnością nie jest najbezpieczniejszy okres dla Londyńczyków. W czwartek w ciągu zaledwie 90 minut napadnięto i raniono nożem aż 6 osób. Najmłodsza z ofiar ma tylko 13 lat.

 

Kilka dni temu brytyjskie media ogłosiły, że Londyn stał się już miastem, w którym dochodzi do większej liczby morderstw niż w Nowym Jorku. Ataki nożowników są już prawie codziennością, a ofiarami przestępstw są nierzadko młodzi ludzie.

 

Według portalu londynek.net, w czwartek około godziny 17.30 nieopodal stacji DLR East India rozpoczęła się fala ataków. Zaatakowano tam 15-letniego chłopca. Już pół godziny później niedaleko Mile End napadnięto dwóch 15-latków. 16-letni napastnik również odniósł obrażenia. Został już aresztowany przez policję. Z kolei około godziny 19.00 na Ealing Broadway doszło do kolejnego incydentu z nożownikiem. W wyniku ataku ranny został nastolatek. Przetransportowano go do szpitala. Na terenie Little Ilford Park miał miejsce ostatni z ataków, podczas którego napastnik ranił 13-latka.

 

Jak twierdzą władze stolicy Wielkiej Brytanii, ataki wymknęły się spod kontroli, a rozwiązania dotyczące walki z nożownikami, które zostały jakiś czas temu wprowadzone nie przynoszą skutków.

 

Jak poinformował rzecznik Metropolitan Police, funkcjonariusze zaapelowali o pomoc do sił City of London Police.

 

– Policja już dawno utraciła kontrolę nad naszymi ulicami i miejscami publicznymi. Ich cisza jest przerażająca. Wygląda na to, że Scotland Yard nie jest w stanie zadbać o Londyn

– mówił Victor Olisa, który pracował kiedyś w Met Police.

 

Były prezydent Lech Wałęsa oświadczył na Twitterze, że profile jego i jego rzecznika zostały zaatakowane.

 

 

Ataki przeprowadzono w godzinach nocnych. Jak przekazały we wspólnym oświadczeniu prokuratura oraz policja po jednym z ataków, użyto koktajli mołotowa, a niektóre z nich wpadły do środka budynku przez otwarte okno.

 

W czwartkową noc miejsce miało podpalenie meczetu w Stuttgarcie. Obyło się wówczas bez ofiar. Po ataku tym, Gokay Sofuoglu- przywódca tureckiej społeczności potępił zachowanie sprawców ataku i sytuację w Stuttgarcie określił „aktem terroru” oraz „nieludzką zbrodnią”.

 

W nocy z soboty na niedzielę, zaledwie kilka godzin po tym, gdy policja poinformowała o rozpoczęciu śledztwa ws. incydentu w Stuttgarcie, został podpalony kolejny turecki meczet. Tym razem do ataku doszło w stolicy kraju- Berlinie.

 

Straż pożarna otrzymała zgłoszenie o pożarze w meczecie na terenie Berlina około godz. 2. O godz. 3:30 akcja była już zakończona, a płomienie ugaszone.

 

Co ciekawe, wśród komentarzy pojawiają się sugestie i podejrzenia, że ataków nie dokonały ugrupowania nazistowskie czy prawicowe, a przedstawiciele ludności kurdyjskiej lub wspierająca ich skrajna lewica i bojówki powiązane z takimi ugrupowaniami jak antifa. Wskazywać ma na to fakt, że zaatakowano meczety tureckie.

 

[Poniżej nagranie z jednego z takich ataków.]

 

 

Policja z Berlina podała do wiadomości, że podczas impresy sylwestrowej, zorganizowanej przy Bramie Brandenburskiej doszło do przypadków molestowania seksualnego.

 

„Podczas wydarzeń na #Welcome2018 w Berlinie odnotowano niestety przypadki napaści na tle seksualnym” – napisała na Twitterze berlińska policja.

„Nie tolerujemy takich czynów!” – podkreślono.

 

Policja poinformowała także o zatrzymaniu podejrzanych. Odnotowano dotychczas dziesięć przypadków ataku na kobiety podczas minionej nocy, natomiast siedmiu sprawców aresztowano.

Już w piątek organizatorzy imprez sylwestrowych w Berlinie powiadomiono o tzw. ,,strefach bezpieczeństwa” dla kobiet. Wszystko ze względu na obawy przed napaściami na tle seksualnym.