W sprawie znanego piłkarza, Jarosława Bieniuka, na jaw wychodzi prawda.  Modelka, która oskarżyła go o gwałt, została bez opieki prawnej. Kancelaria, która ją reprezentowała, zrezygnowała ze wspierania kobiety.

 

Jak informował „Super Express” do rzekomego gwałtu miało dojść w nocy z 12 na 13 kwietnia. Jak twierdzi 28-letnia Cassandra miała zostać „brutalnie zgwałcona” przez byłego piłkarza Jarosława Bieniuka. Dodatkowo uważa, że wcześniej zostały podano jej „środki odurzające”.

 

Piłkarz jednak nie usłyszał zarzutów. W środę wieczorem opuścił areszt.

 

W czwartek prawnicy kobiety jakby nigdy nic zakończyli z nią współpracę. Jak można przeczytać w przesłanym do nas oświadczeniu od mecenasa Mateusza Dończyka: „W celu uniknięcia zbędnych spekulacji, wyjaśniamy, że przyczyną wypowiedzenia pełnomocnictw nie są okoliczności bezpośrednio związane z samą pokrzywdzoną oraz bezpośrednio czynem zarzucanym przez pokrzywdzoną wobec wskazanego sprawcy”.

 

Przyczyn „rozstania” może być kilka. Najprawdopodobniejszym wydaje się utrata zaufania na linii prawnik-klient.

 

Jednak najbardziej kluczowym momentem w sprawie jest nagranie z monitoringu. Można na nim zobaczyć, jak Bieniuk i Cassandra opuszczają hotel, po czym mężczyzna odprowadza ją do taksówki i żegna się z nią!

 

Źródło: nczas.com
fot. Twitter.com
LS

Wczoraj Krzysztof Śmiszek został liderem listy Wiosny w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Jak informuje portal sejmlog.pl powołując się na „Gazetę Wyborczą”, wieloletni partner Biedronia domaga się kary więzienia dla każdej osoby stosującej działania homofobiczne.

 

– Wprowadzimy takie przepisy, że każdy homofob, który żeruje na najniższych instynktach i zagraża bezpieczeństwu osób LGBT, zostanie ukarany, z więzieniem włącznie. Niezależny sąd i niezależna prokuratura będą mogły wszczynać postępowania karne przeciwko homofobom -grzmi Śmiszek.

 

Jak czytamy w wywiadzie, polityk proponuje także małżeństwa homoseksualne i adopcję przez nich dzieci, a także koło posłów LGBT. Śmiszek podkreślał także, że wraz z Robertem Biedroniem nie chcieli pobierać się za granicą, ponieważ nie uznają się za „obywateli gorszej kategorii” i liczą, że będą mogli wziąć ślub w Polsce. Zapewniał, że kwestia wprowadzenia równości małżeńskiej wraz z możliwością adopcji dzieci przez pary homoseksualne to kwestia maksymalnie pięciu lat.

 

Źródło: nczas.com; sejmolog.pl
Fot.: YouTube – Kongres Świeckości
EM

W piątek rano, na posesję Krzysztofa Kononowicza w Białymstoku wtargnęli policjanci wraz ze strażą miejską oraz pracownikami schroniska. Byłemu kandydatowi na prezydenta miasta, a także nieoficjalnemu kandydatowi na prezydenta RP funkcjonariusze odebrali psa o imieniu Nero. Jak donosi rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku nadinsp. Tomasz Krupa, zwierzę żyło w koszmarnych warunkach.

 

– Było wychudzone, pokryte własnymi odchodami oraz przywiązane do łańcucha – informuje Krupa. Czworonóg trafił do schroniska w Białymstoku. Jak informuje miejscowe Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, w karcie informacyjnej z wizyty psa w lecznicy zamieszczono informację, że stan kliniczny zwierzęcia świadczy o silnym zaniedbaniu. Stwierdzono także obecność odchodów pchlich i obfite wypływy ropy z oczu psa. Zwierzę cierpiało także na zapalenie uszu, a badanie RTG wykazało stare złamanie obydwu kości przedramienia.

 

 

Krzysztof Kononowicz został zatrzymany pod zarzutem znęcania się nad zwierzętami. Teraz grożą mu 3 lata pozbawienia wolności.

 

Źródło: fakt.pl; Facebook – Toz Białystok
Fot.: YouTube
EM

Kilka tygodni wstecz pisaliśmy o znanym biznesmenie z „Nowej Soli”, Marku W. „Kobra”, bo takie nosił przezwisko, przez wiele lat poszukiwany był listem gończym. Na swoim koncie ma takie przestępstwa jak sadystyczne traktowanie pracowników (zmuszanie ich do biegania nago, grożenie gwałtem na ich córkach czy śmiercią – więcej: tutaj). W końcu przestępca trafił tam, gdzie jego miejsce!

 

Trudno sobie wyobrazić jakie piekło zostało wyrządzone niewinnym ludziom, kiedy nawet po trafieniu przestępcy za kratki, Ci boją się pokazać twarz przed kamerami. W rozmowie z dziennikarzami programu „Alarm!” TVP, pracownicy z trudem wspominają czasy, w których każdy dzień pracy był koszmarem. Każdy dzień zostawiał za sobą głębokie głębokie rany zarówno fizyczne, jak i psychiczne.

 

Pierwsza kara dla Marka W. to 15 miesięcy pozbawienia wolności za znęcanie się nad pracownikami. Sąd na poczet kary zaliczył wcześniejszy areszt i… podjął decyzję o warunkowym przedterminowym zwolnieniu. We wrześniu 2016 r. mężczyzna usłyszał wyrok 8 lat pozbawienia wolności i 750 tys. zł zadośćuczynienia dla każdej z gnębionych kobiet. Jak mówi jeden z pracowników, biznesmen „znęcał się nad dziewczynami, które przynosiły mu kawę, koło niego biegały, doszło do gwałtu na którejś, a Jurek był ośmieszany, ganiany po placu na golasa”.

 

– To dręczenie trwało latami i wszyscy o tym mówili. Nie to, że nikt nie wiedział, co się tam dzieje, bo pracownicy się zmieniali, ale on miał kontakty. Ja cały czas się go boję – dodaje inna pokrzywdzona.

 

Prawnicy „Kobry” złożyli apelację, a sprawa stanęła w miejscu. Minęło 2,5 roku od ogłoszenia wyroku, który wciąż jest nieprawomocny. – Jak zetknąłem się z tą sprawą to wszyscy mówili, że on jest osobą, która ma jakieś specjalne wpływy, jest osobą nietykalną – wyznaje w programie „Alarm!” mecenas ipełnomocnik zgwałconych przez Marka W. kobiet, Michał Sienkiewicz,

 

Po wyroku za gwałty „Kobra” przepadł, wydawać by się mogło, że bez śladu. W końcu jednak udało się go zatrzymać i w lutym złapano go w Górze pod Lesznem. Mężczyzna trafił do aresztu.

 

Źródło: se.pl
Fot.: Twitter – @poznan_wyborcza
EM

Jak podaje se.pl, oficer policji w Bossier City, w stanie Luizjana, został aresztowany za uprawianie seksu ze zwierzętami. Wszystko co robił, filmował. Obrzydliwe video trafiło    w ręce mundurowych kolegów policjanta, którzy prowadzili w jego sprawie dochodzenie.

 

 

Przedstawiciele stanu Luizjana – State Police, poinformowali, że 38-letni Terry Yetman, oficer Bossier City Police, został aresztowany kilka dni temu. Usłyszał 20 zarzutów wykorzystywania seksualnego zwierząt oraz 20 zarzutów filmowania aktów seksualnych ze zwierzętami.

 

Dochodzenie w sprawie Yetmana Louisiana State Police Special Victim’s Unit rozpoczęło w sierpniu. To w końcu zaowocowało pozwoleniem na przeszukanie mieszkania policjanta. Tam na komputerach znaleziono filmy pornograficzne ze zwierzętami z oficerem Yetmanem w roli głównej. Przebywający w areszcie za kaucją ponad 300 tys. dolarów policjant był szanowany i respektowany.

 

Źródło: usa.se.pl
fot. Wikipedia Commons
LS

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała obywatela Federacji Rosyjskiej podejrzanego o udział w organizacji terrorystycznej.

 

– Do zatrzymania doszło pod koniec listopada – poinformował w TVP Info Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora ds. służb specjalnych.

 

Jak wynika z materiałów ABW, Alvi A. miał związek z Państwem Islamskim i zajmował się wsparciem logistycznym organizacji terrorystycznych. Brał udział w walkach na Bliskim Wschodzie, a także był w stałym kontakcie na terytorium Polski z radykalnymi islamistami, z których kilku zostało już deportowanych do swego kraju.

 

Wobec mężczyzny prowadzono również postępowania przygotowawcze, w których podejrzewano go o organizowanie nielegalnej migracji.

 

Źródło: fot.: tvp.info
EM

O sprawie poinformował portal tvn24.pl. Paweł M. ps. „Misiek”, który został zatrzymany 27 września we Włoszech, opuścił areszt pomimo wielu zarzutów jakie mu się stawia i faktu, że przez kilka miesięcy ścigany był listem gończym.

 

„Misiek” swoją popularność zdobył już pod koniec lat 90-tych, kiedy podczas meczu Wisły z Parmą rzucił nożem w głowę włoskiego piłkarza Dino Baggio. Po wyjściu na odbyciu kary za tamten wybryk, Paweł M. stopniowo umacniał swoją pozycję wśród małopolskich gangsterów oraz stał się przywódcą bojówkarzy identyfikujących się z klubem Wisła Kraków.

 

O zatrzymaniu Pawła M. pisaliśmy tutaj:

Zatrzymano znanego pseudokibica!

 

Lider gangu Wisła Sharks uciekł z Polski w maju. Wtedy też miała miejsce ogromna akcja policji przeprowadzona na Śląsku i w Małopolsce, w którą zaangażowano ponad tysiąc funkcjonariuszy. Wśród zatrzymanych nie znalazł się wówczas „Misiek”, który opuścił kraj kilka dni wcześniej. Taki obrót sprawy od początku rodzi podejrzenia, że doszło do przecieku z prokuratury lub służb, który umożliwił ucieczkę szefowi małopolskiego gangu.

 

 

Po kilku miesiącach doszło do zatrzymania  Pawła M. w leżącej na południe od Rzymu miejscowości Cassino. „Misiek” posługiwał się fałszywym dowodem osobistym, a także zmienił swój wygląd. Podczas ujęcia przez policję miał być nieco zaskoczony i nie stawiać oporu. Do aresztu trafił on na mocy Europejskiego Nakazu Aresztowania  wydanego przez sąd w Polsce.

 

Paweł M. odpowiadać miał za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, handel narkotykami, a także usiłowanie zabójstwa. Jak deklarowała wówczas zastępca Prokuratora Generalnego Beata Marczak, strona Polska miała szybko podjąć działania w celu ekstradycji gangstera do kraju.

 

Jak się jednak okazuje włoski sąd zdecydował się wypuścić na wolność „Miśka”.

 

– Byliśmy pewni, że za kratkami spędzi czas do momentu, gdy już prawnie i praktycznie będzie możliwe przekazanie go nam – powiedział w rozmowie z tvn24.pl jeden z funkcjonariuszy policji.

 

12 października włoski sąd podjął decyzję o zmianie aresztu na dozór wobec lidera krakowskich pseudokibiców. W związku z takim postanowieniem, Paweł M. ma stawiać się każdego dnia na komisariacie policji. Taki stan rzeczy utrzymany ma zostać do 22 października, na kiedy wyznaczono transport „Miśka” do Polski.

 

– Nie mamy pewności, czy 13 i 14 października stawił się w komisariacie. Informacja o zmianie przez sąd sankcji dotarła do Biura Międzynarodowej Współpracy w Komendzie Głównej Policji dopiero w poniedziałek. Teraz sytuacja jest taka, że tak naprawdę tylko od niego zależy, czy wróci do kraju – twierdzą niektóre z osób wypowiadających się dla tvn24.pl.

 

Niektórzy ze śledczych nie kryją obaw, że przywódca Wisła Sharks nie pojawi się 22 października w Polsce, ponieważ teraz umożliwiono mu ponowną ucieczkę.

 

– Jeśli teraz ucieknie, to schowa się już na tyle dobrze, że będziemy go szukali latami – wyjaśnia w rozmowie z tvn24.pl jeden z oficerów policji.

 

W celu wywalczenia zmiany decyzji włoskiego sądu, według jednego z oficerów policji, „Misiek” zatrudnił poważanych prawników zarówno włoskich, jak i polskich. Jak się okazuje, wśród wysuwanych przez nich argumentów pojawiła się również kwestia… problemów z praworządnością w Polsce.

 

– Nie chcę zdradzać dokładnie argumentów, jakie przedstawiliśmy włoskiemu sądowi, ale potwierdzam, że dotyczą między innymi wątpliwości co do praworządności w Polsce i tego, czy w obecnej sytuacji polskiego wymiaru sprawiedliwości mój klient mógłby liczyć na sprawiedliwy proces – powiedział cytowany przez tvn24.pl Andrzej Mucha, adwokat Pawła M.

 

Przyznał, że używa takiej argumentacji „patrząc na zachowanie niemieckich, irlandzkich, hiszpańskich sądów, które mają wątpliwości co do wydawania Polaków”.

 

– Sąd Apelacyjny w Rzymie dysponował oboma nakazami aresztowania wydanymi przez prokuratury w Katowicach i Krakowie, a mimo to nie miał wątpliwości, że konieczne jest zwolnienie Pawła M., zresztą niezwłoczne, jak wynika z postanowienia. We współpracy z adwokatami włoskimi przygotowujemy kolejne dokumenty, które przedłożymy w tej sprawie – stwierdził Andrzej Mucha.

 

Jak widać sprawa rozbicia gangu Wisła Sharks opartego na krakowskich pseudokibicach to nie jest temat zamknięty. O sprawie powiązań gangsterów z krakowskim klubem zrobiło się głośno przed kilkoma tygodniami w związku z reportażem „Superwizjera” na ten temat.

 

Na ten temat pisaliśmy również tutaj:

https://archiwum.prostozmostu24.pl/skruszony-pseudokibic-opowiada-o-chorych-pomyslach-gangsterow-z-krakowa/

 

 

Źródło: tvn24.pl ; Facebook/@Malopolska.Policja

Fot.: Wikimedia Commons

Tak będzie wyglądał dzień Stanisława Gawłowskiego, posła Platformy Obywatelskiej, który został osadzony w areszcie. Materiał opublikowała Wirtualna Polska, powołując się na Szczegółowy rozkład dnia według zarządzenia dyrektora Aresztu Śledczego w Szczecinie z dnia 18 lipca 2017 r.

 

 

 

Osadzenie w areszcie krytykuje Roman Giertych, który współpracuje sekretarzem PO. „Zatrzymanie posła PO Stanisława Gawłowskiego było całkowicie niepotrzebne; powodem miała być obawa, że może on nie stawiać się na wezwanie organów ścigania, a to absurd” – mówił wczoraj pełnomocnik posła Roman Giertych. Jak dodał, złoży w tej sprawie zażalenie. Zdaniem Giertycha, Gawłowski „jest przetrzymywany nielegalnie”. Podkreślił on również, że decyzja Sejmu w tej sprawie się nie uprawomocniła.

 

– Złożenie wniosku o reasumpcję oznacza zawieszenie obowiązywania tej decyzji, bo przecież ta decyzja może być zmieniona. Na następnym posiedzeniu Sejmu posłowie mogą przegłosować reasumpcję

– powiedział Roman Giertych na briefingu w Szczecinie.

 

W piątek funkcjonariusze CBA zatrzymali posła i sekretarza generalnego PO Stanisława Gawłowskiego. Poseł wraz z mecenasem Romanem Giertychem, jego pełnomocnikiem stawił się tego dnia na wydziale Prokuratury Krajowej w Szczecinie – informuje portal wpolityce.pl.

 

Jak powiedział Giertych dziennikarzom w Szczecinie, nie ma żadnych podstaw do przedstawienia zarzutów posłowi Gawłowskiemu. Dodał również, że funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego sporządzili już protokół zatrzymania.

 

– Ten protokół zawiera postanowienie o zatrzymaniu i przymusowym doprowadzeniu, z podpisem z dnia wczorajszego co było dosyć absurdalne w kontekście tego, że myśmy się właśnie (w prokuraturze) stawili

– mówił Giertych.

 

– W moim przekonaniu taka treść postanowienia w ogóle wykluczała zatrzymanie, co żeśmy uwzględnili. Na pewno też będę składał zażalenie na to zatrzymanie, ono było całkowicie niepotrzebne

– dodał.

 

– Myśmy przyszli, można było posła przesłuchać i decyzję prokuratura mogła podjąć jutro, w sprawie aresztu. Gdyby przyjąć na poważnie argument prokuratury, że powodem zatrzymania jest obawa, że może pan poseł Gawłowski nie stawiać się na wezwanie organów ścigania, to sami możecie państwo ocenić, na ile taki argument jest logiczny i zasadny, w kontekście tego, że myśmy się tu stawiali i bez wezwań

– zaznaczył.

 

– Mamy do czynienia z nagonką, i to skoordynowaną, ze strony prokuratury. Widać taka jest reakcja autorytarnego państwa na strach związany ze spadkiem sondaży

– powiedział.

Biznesmen Zbigniew S. trafił do aresztu z powodu działań na szkodę jednej ze spółek w Krakowie. Prokuratura zarzuciła mu również straty w wysokości prawie 30 mln zł. Mężczyzna znany jest m.in. z ujawnienia akt afery podsłuchowej.

 

– Sprawa dotyczy w głównym zakresie podjętych w roku 2014 działań związanych z nieprawidłowościami w obrocie mieniem spółki Viamot S.A. w Krakowie, skutkujących powstaniem szkody w wielkich rozmiarach w tej spółce (łączna kwota ok 29 milionów złotych)

– poinformowała prokuratura.

 

Jak informuje portal dorzeczy.pl, ustalono, że osoby, które miały pracować nad kondycją firmy, w rzeczywistości wyrządzały jej szkodę. Podejmowały one czynności mające na celu wyprowadzenie składników majątku spółki poprzez m.in. zbywanie nieruchomości, które do niej należały, po niskich cenach.

 

Zbigniew S. usłyszał w czwartek zarzuty.

– Dotyczą one wyrządzenia szkody majątkowej spółce w wielkich rozmiarach i w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, poświadczenia nieprawdy w dokumentach w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, a także udaremnienia lub uszczuplenia zaspokojenia wielu wierzycieli

– przekazała Prokuratura Krajowa.

 

Biznesmen nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Grozi mu do 10 lat więzienia – czytamy na portalu internetowym dorzeczy.pl.