Do skandalicznego wydarzenia doszło w Bremie. Brutalnie zaatakowano tam i dotkliwie pobito lidera AfD w tym mieście. Tylko ogromnemu szczęściu i interwencji dwóch przypadkowych robotników, Frank Magnitz bo o nim mowa zawdzięcza, że na skończyło się „jedynie” na poważnych obrażeniach.

 

Do zdarzenia doszło w przejściu podziemnym w centrum Bremy. Polityk został dotkliwie pobity drewnianym drągiem, był też kopali po głowie przez trzech napastników. Od prawdziwego nieszczęścia, a być może nawet śmierci uratowali go dwaj robotnicy budowlani, którzy pracując nieopodal zareagowali na krzyki i spłoszyli agresorów. Po całym zajściu Magnitz nieprzytomny trafił do szpitala.

Jak skomentowała Alice Weidel, współprzewodnicząca frakcji AfD w Bundestagu:

To był zamach na życie (…) Mogę tylko skonstatować, że nagonka na AfD i medialne wybryki przeciwko demokratycznie wybranej partii przynoszą owoce.

Całe zajście potępili politycy wszystkich formacji, wiele wskazuje na to, ze miało ono podłoże polityczne, a jego sprawcami mogli być przedstawiciele „wojującej” lewicy. Wszystkie tropy w tej sprawie bada niemiecka policja.

 

/red./

Za: nczas.com/wpolityce.pl

Foto: twitter.com

W niemieckim Döbeln w Saksonii, przed siedzibą miejscowej AfD doszło do wybuchu bomby.  Jak sugeruje niemiecka policja zamach mógł mieć podłoże polityczne.

 

AfD to partia znana z haseł antyimigranckich, postuluje między innymi wprowadzenie restrykcyjnego prawa w zakresie przyjmowania imigrantów. Na szczęście w momencie eksplozji w biurze i jego bezpośrednim sąsiedztwie nie było żadnych osób. Tym samym konsekwencją zamachu są jedynie straty materialne.  Poważnie uszkodzone są dwa budynki i kilka samochodów.

 

Niemiecka policja prowadzi aktualnie działania operacyjne. Wśród podejrzanych są trzej młodzi obywatele Niemiec. Eksplozja w Doblen to już kolejne tego typu zdarzenie. Wcześniej miały one miejsca w Born, Chemitz i Dreźnie.

 

 

/red./

Źródło: wp.pl

Jeden z polityków naszych zachodnich sąsiadów dopuścił się wyjątkowo skandalicznej wypowiedzi. Jego słowa i wzięcie w obronę nazistów wywołało oburzenie nawet wśród niemieckiej społeczności.

 

Alexander Gauland, współprzewodniczący niemieckiej partii Alternative für Deutschland (Alternatywa dla Niemiec) na spotkaniu z partyjną młodzieżówką Junge Alternative w Turyngii stwierdził: „Hitler i naziści to zaledwie ptasia kupa w ponadtysiącletniej niemieckiej historii sukcesów, a ta, drodzy przyjaciele, trwała dłużej niż te przeklęte 12 lat.”

 

Polityk wybielił nieco działania nazistowskich Niemiec, jednak sam przyznał później do poczuwania odpowiedzialności za tamte czasy, przez cały naród, jako miary do siły kształtowania przyszłości kraju.

 

Kontrowersyjna wypowiedź spotkała się z krytyką przedstawicielki chadeckiej partii CDU, uważaną także publicznie za potencjalną następczynie Angeli Merkel – Annegret Kramp-Karrenbauer, która oskarżyła Gaulanda o relatywizowanie tego, co wydarzyło się w Niemczech.
Według przedstawiciela liberalnej FDP Marco Buschmanna „Gauland po raz kolejny zszedł poniżej wszelkiego poziomu” i przypomniał, że Adolf Hitler to symbol mordu na sześciu milionach Żydów.

 

Wypowiedź Gaulanda nie jest pojedynczym wybrykiem,  polityk już kilka miesięcy wcześniej stwierdził, że „tych 12 lat nie trzeba już nam wypominać”.

 

Wielu innych posłów AfD domaga się także zmiany polityki historycznej Niemiec.
Antyimigracyjna partia Alternatywy dla Niemiec znana z chęci poprawienia stosunków niemiecko-rosyjskich stopniowo zdobywa coraz większe poparcie, zdobywając w poprzednich wyborach parlamentarnych mandaty do Bundestagu.