W sobotę w Bazylice Mariackiej w Gdańsku miał miejsce pogrzeb zamordowanego prezydenta miasta Pawła Adamowicza. W uroczystości oprócz rodziny i przyjaciół, udział wzięli również politycy, a także przedstawiciele władz państwowych wraz z prezydentem Polski Andrzejem Dudą.

 

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz zmarł w poniedziałek, 14 stycznia wskutek ataku 27-letniego nożownika podczas niedzielnego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Pomimo reanimacji i pięciogodzinnej operacji, polityk przegrał walkę o życie. Odszedł w wieku 53 lat.

 

Wiele osób zwraca uwagę na fakt, że obecni podczas pogrzebu prezydent Andrzej Duda oraz premier Mateusz Morawiecki zostali usadzeni w dalszych rzędach.

 

 

Dziennikarz „Do Rzeczy” i Wirtualnej Polski Marcin Makowski przypomina, że na pogrzebie byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych George’a Busha wszyscy żyjący amerykańscy prezydenci (pomimo większej niż w Polsce polaryzacji politycznej) mogli usiąść w jednym rzędzie”. Zadaje również pytanie, dlaczego w Polsce podobna sytuacja jest niedopuszczalna.

 

 

Jeszcze w czasie ustalania szczegółów organizacji pogrzebu zamordowanego prezydenta, władze państwowe pozostawały w stałym kontakcie z rodziną polityka oraz władzami Gdańska. Wielokrotnie zaznaczano, że najważniejsze jest uszanowanie woli najbliższych Pawła Adamowicza.

 

Źródło: dorzeczy.pl; Twitter – @hbiskupski; makowski_m
Fot.: KPRM/Adam Guz
EM

Nagła, szokująca śmierć prezydenta Gdańska na oczach tysięcy polskich obywateli pogrążyła w smutku wielu rodaków. Czy przyśpieszy ona także ważne decyzje w dziedzinie polityki? Jak mówi tygodnikowi „Do Rzeczy” dziennikarz Andrzej Stankiewicz, tragiczne wydarzenia z woj. pomorskiego dały wiele do myślenia przewodniczącemu Rady Europejskiej, Donaldowi Tuskowi.

 

Jak twierdzi dziennikarz, tragiczna śmierć Pawła Adamowicza na scenie gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy może mieć wpływ na decyzję Donalda Tuska o powrocie do polskiej polityki.

 

– Widzimy, kto jest dziś prawdziwym liderem opozycji. I nie jest nim Grzegorz Schetyna, ale były premier, szef Rady Europejskiej Donald Tusk. Przed tragedią rozważał on powrót do polskiej polityki, ale się wahał. Były poważne argumenty przeciw, głównie rodzinne. Teraz wahał się nie będzie – powiedział Stankiewicz w rozmowie z „Do Rzeczy”. Wspomniał również, że śmierć Adamowicza dotknęła polityka osobiście. Obaj mężczyźni znali się, pochodzili z tego samego miasta, mieli wspólnych znajomych i podobny sposób patrzenia na politykę.

 

Stankiewicz stwierdził również, że to Tusk, a nie Grzegorz Schetyna będzie prawdziwym liderem opozycji.

 

– Nie ulega dla mnie wątpliwości, że Platforma będzie miała na sztandarach Pawła Adamowicza. A Donald Tusk zaangażuje się w polską politykę. I to nie w wyborach prezydenckich, ale znacznie wcześniej – już w wyborach parlamentarnych – przekonywał w rozmowie z tygodnikiem. Nie zgadzał się jednak porównaniem śmierci polityka z katastrofą w Smoleńsku.

 

Źródło: fakt.pl
Fot.: flickr.com
EM

Od kilku dni, opinia publiczna w Polsce żyje sprawą morderstwa dokonanego na prezydencie Gdańska. Do ataku na jego życie doszło podczas finału WOŚP w ostatnią niedzielę, nożownik zadał mu kilka ciosów w brzuch oraz klatkę piersiową. W poniedziałek poinformowano o śmierci Pawła Adamowicza.

 

Teraz pojawia się coraz więcej informacji o samym sprawcy ataku- Stefanie W. Chociaż gdzie można znaleźć opinie na jego temat mówiące o tym, że przed pobytem w więzieniu był nawet pozytywnym wesołym człowiekiem określanym w jednym z wpisów jako „pozytywny świr”, to jednak niektóre opowieści o tym człowieku mogą mrozić krew w żyłach. O sprawie poinformowała telewizja Polsat powołując się na wypowiedzi osób, które znały zabójcę Pawła Adamowicza.

 

Polsat przekazał, że według ustaleń dziennikarzy, Stefan W. miał na niedługo przed ostatnimi Świętami Bożego Narodzenia mówić o tym, że chce wykończyć ludzi, przez których jego zdaniem siedział w więzieniu.

 

– Stefana poznałem, jak miał może 14-15 lat. Odkąd pamiętam, brał narkotyki. Dostarczałem mu kokainę, amfetaminę oraz sterydy. W zasadzie całe życie żył z rozbojów, napadów, kradzieży, oszustw. Jeżeli matka nie chciała mu dać pieniędzy, potrafił jej krzywdę zrobić, uderzyć – opowiedzieć miał diler, do którego dotarli dziennikarze. Według jego wersji, Stefan W. niejednokrotnie posługiwał się w niebezpieczny sposób nożem.

 

– Tylko do tej pory jeszcze nikogo nie zabił. Wiedział, że nóż z piłką dwustronną po wbiciu trzeba przekręcić i wyciągnąć, żeby uszkodzić narządy. Wiedział, jak zabijać. Kiedyś powiedział, że chciałby poczuć, jak to jest kogoś zabić. Jeżeli coś trzeba było załatwić siłą, to się zawsze wysyłało Stefana. Dlatego, że było wiadomo, że pójdzie i zrobi to z przyjemnością. Wiedział jak bić, żeby zrobić krzywdę, żeby bardziej bolało. Jednej z pobitych osób na końcu wyłamał jeszcze trzy palce. Gdy padło pytanie: po co?, odpowiedział, że dla zabawy – wspominał cytowany przez dziennikarzy mężczyzna.

 

W mediach pojawiła się również wypowiedź mężczyzny, który miał siedzieć z zamachowcem z Gdańska w jednej celi podczas odbywania kary.

 

– Ja z jegomościem siedziałem na celi. Dwa lata oglądałem go praktycznie rzecz biorąc trzy razy dziennie. Znam chłopa jak własną kieszeń. To jest bardzo chory facet. Codziennie coś innego. On nie był jeden, ich jest dwóch. Potrafił w nocy się budzić i próbować stamtąd wyjść, pytał gdzie on jest. Nie wiem, skąd się wziął prezydent Adamowicz, bo nigdy o nim nie mówił. Ale on zawsze był przeciwko tym, co mieli władzę. Zawsze był przeciwko administracji, zawsze przeciwko tym, którzy stanowili jakiś podmiot decydujący. On nie poddawał się czyjejś jurysdykcji, on nie dawał sobie wypowiedzieć żadnej decyzji, nie potrafił się dostosować do tego, gdzie był i dlatego świat go przeraził – opowiedział dawny współwięzień Stefana W.

 

Jeden z dawnych znajomych Stefana W. miał powiedzieć w rozmowie z Polsatem News, że ten wbił mu kiedyś nóż w rękę.

 

– Wbił mi nóż w prawą dłoń, którą opierałem się o blat, bo stwierdził, że chciał zobaczyć, jak to wygląda w rzeczywistości, jak się komuś wbije nóż w rękę – powiedział mężczyzna. Stefan W. miał mieć wtedy około 15-16 lat. Miał on już od młodości problemy ze zdrowiem psychicznym.

 

– Słyszał głosy, które komentowały jego zachowanie, wydawały mu polecenia, miał wrażenie, że funkcjonariusze cofają czas, wyznaczają mu zadania do wykonania, za które obiecywano mu wynagrodzenie, miał być świadkiem koronnym, wyznaczono mu „różne życia”, wydawało mu się, że jest aktorem w filmie, ktoś odczytuje jego myśli – taka treść na temat Stefana W. ma znajdować się w dokumentacji Zakładu Karnego w Szczecinie.

 

Przed niebezpiecznymi zachowaniami przestrzegała również swego czasu matka sprawcy zabójstwa Pawła Adamowicza. Zgodnie z tą relacją, jej syn miał słyszeć głosy i obwiniać polityków za swój pobyt w więzieniu.

 

O ostrzeżeniach ze strony matki sprawcy zamachu na życie prezydenta Gdańska pisaliśmy tutaj:

Nowe informacje o sprawcy zamachu w Gdańsku! Służby wiedziały o planach Stefana W.?

 

 

Źródło: Polsat ; wPolityce.pl ; Debata.olsztyn.pl ; Facebook 

Fot.: YouTube ; Facebook

 

MB

 

W ostatnich dniach doszło do wręcz obrzydliwej próby zrzucenia winy za tragiczną śmierć Pawła Adamowicza na przekaz prezentowany przez TVP Info. W dniu wczorajszym, w godzinach wieczornych zorganizowany nawet protest pod siedzibą TVP. Dziś Służba Więzienna zdementowała pogłoski, jakoby sprawca zamachu na życie prezydenta Gdańska, miał w czasie pobytu w więzieniu oglądać TVP Info.

 

Informacje na ten temat przekazał m.in. portal tvp.info. Obecnie jednak, o wyjaśnieniach Służby Więziennej piszą różne źródła. Wcześniej wnioski, że zabójca Pawła Adamowicza mógł zbyt wiele oglądać TVP Info, sugerowali np. Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, a także Wojciech Czuchnowski będący dziennikarzem „Gazety Wyborczej”.

 

 Nie wiem, czy tak było. Jest to jedna z kwestii, którą należałoby w tej sprawie wyjaśnić: jakie mogą być konsekwencje braku możliwości dostępu do pluralizmu poglądów i czy to mogło mieć wpływ na zachowanie. Ja nie wykluczam takiej tezy – mówił na łamach Onetu Adam Bodnar.

 

Teorie tego typu zostały jedna dosyć szybko obalone.

 

– Skazani odbywający karę w Zakładzie Karnym w Malborku nie mogli oglądać stacji TVP Info – wyjaśnił mjr Bartłomiej Turbiarz z Centralnego Zarządu Służby Więziennej w rozmowie z portalem tvp.info.

 

Mjr Turbiarz został zapytany przez portal tvp.info o to czy prawdą jest, że skazany za napady na banki przyszły zabójca prezydenta Gdańska mógł podczas odbywania kary oglądać TVP Info.

 

– Skazani odbywający karę w Zakładzie Karnym w Malborku nie mogą oglądać stacji TVP Info. Operator telewizyjny, który dostarcza tam sygnał telewizyjny, akurat tego kanału nie dostarczył. Tam jest telewizja kablowa. Tam jest TVP1, TVP2, TVN24 i kilkanaście innych, ale nie ma TVP Info – powiedział mjr Bartłomiej Turbiarz.

 

Niestety wielu zwolenników tzw. totalnej opozycji, po raz kolejny dało się zmanipulować i włączyć w nagonkę na obóz rządzący oraz TVP. Teraz taka dyskusja traci sens, kiedy Służba Więzienna rzetelnie objaśnia jakie są fakty.

 

 Skazani mogą oglądać telewizję i mieć dostęp do informacji. My nie narzucamy osadzonym ani nie ograniczamy dostępu do informacji, co wynika z art. 102 Kodeku wykonawczego, gdzie zapisane jest, że skazani mają dostęp do radia, prasy i telewizji. My realizujemy te przepisy. (Ale) w zakładzie w Malborku TVP Info nie ma – tłumaczył mjr Turbiarz pytany przez tvp.info.

 

 

W internecie wiele osób nie pozostawia suchej nitki komentując całą sytuację. Osoby, które jeszcze przed pogrzebem Pawła Adamowicza publicznie protestowały przeciwko działaniom TVP, zarzucając telewizji publicznej nawoływanie do nienawiści i udział w tragedii, do której doszło w niedzielę, zdaniem wielu Polek i Polaków ośmieszyły się swoją postawą.

 

 

Źródło: tvp.info ; onet.pl ; Twitter/@SW_GOV_PL

Fot.: Facebook

 

MB

 

Do wielu osób nadal nie dociera to co wydarzyło się w Polsce 13 stycznia, kiedy w trakcie transmitowanej w telewizji imprezy (finału WOŚP), w obliczu kamer i zebranego na tym wydarzeniu tłumu osób, recydywista Stefan W. zamordował na scenie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Teraz pojawiają się nowe informacje dotyczące sprawcy ataku.

 

Prezydent Gdańska zginął od kilku ciosów zadanych nożem. Sposób w jaki mord ten został dokonany wskazuje na to, że najprawdopodobniej dokonania tej zbrodni zamachowiec dobrze się przygotował. Wcześniej odsiadywał on karę więzienia za dokonywanie napadów na banki.

 

Na jaw wychodzą fakty dotyczące tego co przekazywała policji matka Stefana W. Jesienią kobieta miała zawiadomić policję o niepokojącym zachowaniu i słowach jej syna. Informacje te przekazała ona wówczas syna komendanta komisariatu znajdującego się przy ul. Białej w Gdańsku.

 

Kobieta poinformowała wtedy policję, że jej syn ma niebezpieczne objawy. Stefan W. miał słyszeć głosy. Jest to coś, określane przez specjalistów od psychiatrii jako objaw schizofrenii paranoidalnej, z której w przeszłości zabójca Pawła Adamowicza miał być leczony. Zaniepokojona matka, miała przekazać też, że jej syn wspomina o swoich planach. Miał on czuć się bardzo skrzywdzony czasem spędzonym w zakładzie karnym, a przy tym obwiniać za to co go spotkało ludzi polityki. Jej ostrzeżenia niestety na niewiele się zdały, gdyż po około tygodniu, jej syn opuścił więzienie. Miał też przestać się leczyć, co jak informują niektóre media wiązało się z decyzją lekarza o zezwoleniu na odłożenie leków.

 

Cytowana przez „Gazetę Wyborczą” Karina Kamińska z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku przekazała, że komendant po informacjach otrzymanych od matki Stefana W., miał poprosić zakład karny o „podjęcie możliwych działań” w tej kwestii.

 

Takiej wersji wydarzeń zaprzecza jednak za pośrednictwem Twittera Służba Więzienna.

 

 

Po dokonaniu ataku przy użyciu ponad 14 centymetrowego noża, Stefan W. chodził po scenie wznosząc ręce w geście tryumfu. Kiedy po ok. 37 sekundach został obezwładniany nie stawiał oporu. Niektórzy przypuszczają nawet, że zamachowiec sam położył się ułatwiając pracę zatrzymującym go mężczyznom.

 

Wstępne wyniki badania krwi napastnika wskazują, iż nie był on pod wpływem alkoholu. Nieco dłużej należy poczekać jednak na wyniki badań pod kątem ewentualnej obecności we krwi środków psychoaktywnych.

 

Jak przekazał mediom adwokat (przydzielony Stefanowi W. z urzędu), podczas przesłuchania miał on opowiadać głównie o swoim życiu i czasie spędzonym w więzieniu. Poruszyć miał też jednak temat niektórych polityków, których obwinia za swój los. Niewiele jednak komentował samo zabójstwo prezydenta Gdańska. Dodatkowo nie przyznaje on się do winy. Pojawiły się także informacje, że wkrótce ma dojść do zmiany adwokata na „obrońcę z wyboru”.

 

Z matką napastnika spotkał się w ostatnich dniach dotychczasowy wiceprezydent Gdańska. Zdjęciem z tego spotkania podzielił się on za pośrednictwem portalu społecznościowych. Przekazał też, że matka zabójcy potwierdza informacje na temat tego, że ostrzegała policję przed dziwnym zachowaniem jej syna.

 

Matka Stefana W. przekazała też kondolencje bliskim Pawła Adamowicza. Członkowie rodziny zabójcy z Gdańska mają być otoczeni opieką psychologiczną, ponieważ sami również bardzo mocno przeżywają to co wydarzyło się w niedzielny wieczór.

 

 

Źródło: Gazeta Wyborcza ; wp.pl ; Twitter/@SW_GOV_PL

Fot.: YouTube/The Star Online

 

MB

 

Policjanci z Komendy Rejonowej Policji Warszawa VI zatrzymali 72-letniego mieszkańca warszawskiej dzielnicy Targówek, który dzisiaj po południu zadzwonił do WCPR, grożąc Prezydentowi Polski Andrzejowi Dudzie. „Zginął Adamowicz, a jutro może zginąć Andrzej Duda” – wykrzykiwał.

 

Funkcjonariuszom policji udało się ustalić miejsce pobytu mężczyzny i zabezpieczyli telefon, za pomocą którego wykonano połączenie.

 

Mężczyzna trafi do policyjnego aresztu, a o całym wydarzeniu poinformowano prokuraturę.  Jak dowiedział się portal tvp.info, jutro ruszą czynności wyjaśniające sprawę.

 

 

Źródło: tvp.info; Twitter – @Policja_KSP
Fot.: Wikimedia Commons
EM

– Stan prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza jest nadal bardzo ciężki, rokowania są niezwykle niepewne – mówi doktor Tomasz Stefaniak, dyrektor ds. lecznictwa Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku.

 

Stefaniak poinformował na popołudniowej konferencji prasowej, że stan prezydenta Gdańska jest „nadal bardzo ciężki”. – Rokowanie niezwykle niepewne – walczymy – zaznaczył doktor. Poinformował także, że polityk nie oddycha samodzielnie i jest podłączony do aparatury, która zastępuje jego serce i płuca.

 

Opiekę nad pacjentem sprawuje 8-osobowy zespół składający się z profesorów specjalizujących się w dziedzinach, które stanowią istotną rolę w tej sytuacji. Wśród nich znajduje się m.in. konsultant krajowy intensywnej terapii prof. Radosław Owczuk, a także specjaliści chirurgii ogólnej oraz klatki piersiowej, kardiochirurgii i kardioanestezjologii.

 

– Zespół niezwykle profesjonalnie wykonuje wszystkie czynności, wszystkie możliwe zabezpieczenia i wszystkie możliwe metody terapeutyczne są tutaj w szpitalu, jest to szpital, który zapewnia maksimum tego, co współczesna medycyna może panu prezydentowi dać. Musimy czekać – oznajmił obecny na konferencji minister zdrowia Łukasz Szumowski.

 

Źródło: rmf24.pl
EM

Doszło do przerażającego incydentu podczas finału WOŚP (poprzedni wpis: tutaj). Na jaw wyszły kolejne, wstrząsające informacje.

 

– Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz jest operowany w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym – poinformował zastępca prezydenta Gdańska ds. polityki komunalnej Piotr Grzelak. Według nieoficjalnych informacji Radio Gdańsk, politykowi zadano cios w okolice serca, a jego stan jest bardzo poważny.

 

Sprawcę wypadku zatrzymała ochrona i przekazała w ręce funkcjonariuszom policji. Jak dowiedział się dziennikarz RMF FM napastnik to 27-latek z Gdańska, notowany za czyny zagrażające życiu i zdrowiu. Oprócz noża, mężczyzna miał także plakietkę z oznaczeniem „media”. Trwa dochodzenie, czy to właśnie dzięki tej plakietce napastnikowi udało się wtargnąć na scenę finału WOŚP w Gdańsku.

 

Tuż przed atakiem na samorządowca mężczyzna krzyczał, że siedział w więzieniu, a „Platforma Obywatelska go torturowała i dlatego zginął Adamowicz”. „Nazywam się Stefan Wilmont – tak się przedstawił.

 

„Szanowni Państwo! Wszyscy jesteśmy wstrząśnięci atakiem na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, jaki miał miejsce podczas finału WOŚP w Gdańsku. W tej chwili prezydent jest operowany i jeśli będę mogła przekazać Państwu informacje na temat jego stanu zdrowia, zrobię to niezwłocznie. Jednocześnie w imieniu Prezydenta i jego rodziny proszę o zrozumienie i uszanowanie tej trudnej dla wszystkich sytuacji i nie niepokojenie rodziny i bliskich osób.”  -poinformowała rzecznik Rzecznik prezydenta Gdańska Magdalena Skorupka-Kaczmarek.

 

Jak informuje policja, nic nie wskazuje na to, aby atak miał związek z finałem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Nie potwierdza także informacji o rannym asystencie prezydenta, ani o jakiejkolwiek innej ofierze.

 

Źródło: rmf24.pl; natemat.pl
Fot.: YouTube – Prawica MEDIA
EM

Doszło do wypadku podczas finału WOŚP – w czasie światełka do nieba jeden z mężczyzn wtargnął nożem na scenę, atakując prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

 

Napastnik wykrzykiwał, że był niewinny i przebywał w więzieniu za rządów PO. Doszło do szarpaniny, w wyniku której ugodzono polityka nożem. Jak podał nieoficjalnie portal Onet.pl, prezydent miasta został przewieziony do szpitala.

 

Funkcjonariusze policji usuwają ludzi z miejsca zdarzenia.

 

Źródło: onet.pl
EM