Nie milkną echa „Superwizjera” TVN. W programie znanym z niechęci do prawicy stacji pojawiły się sugestie, że Adam Andruszkiewicz, wiceminister cyfryzacji w rządzie PiS jest odpowiedzialny za fałszerstwa podpisów pod listami poparcia dla kandydatów Ruchu Narodowego w wyborach samorządowych w 2014 roku.

 

Młody polityk kategorycznie odrzuca te oskarżenia.   Jak zapowiada na twitterze:

Najwyraźniej Andruszkiewicz nie zamierza też dawać powodów do satysfakcji swoim antagonistom. Jasno wskazuje też powody ataków na siebie i odbija zarzuty, stawiając konkretne pytania opozycji, która w osobach posłów Platformy Obywatelskiej żąda jego dymisji.

https://twitter.com/Andruszkiewicz1/status/1095241685389508613

Przypomnijmy, że w śledztwo dotyczące fałszowania podpisów decyzja prokuratury zostało przeniesione z Białegostoku do Lublina. Jak mówi minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro:

 

W tej sprawie doszło z całą pewnością do poważnych uchybień związanych z przewlekłością postępowania. Dlatego też po kontroli i analizie sprawy w październiku dokonanej przez prokuraturę krajową, doszło do wskazania poważnych wytycznych. I w związku z brakiem ich relacji zastępca prokuratora generalnego Krzysztof Sierak wystąpił z wnioskiem o wszczęcie postępowań wyjaśniających, kwestii dyscyplinarnych wobec tych, którzy dopuścili się tych daleko idących zaniechań w tym postępowaniu (…) Pan Andruszkiewicz, o ile mi wiadomo, nie jest osobą podejrzaną”.

 

/red./

Źródła: dorzeczy.pl, 300polityka.pl

Niedawna nominacja Adama Andruszkiewicza na wiceministra cyfryzacji wzbudziła sporo kontrowersji. Jak widać młody polityk w ogóle nie przejął się krytyką i postanowił czynami udowodnić, że nadaje się do sprawowania tej funkcji. Na początek wziął na cel niebywale szkodliwe zjawisko patostreamingu w internecie.

 

Patostreaming czyli transmisje internetowe charakteryzujące się dużą dawką przemocy i wulgaryzmów oraz często  poniżające konkretne, w tym niepełnoletnie osoby to zmora polskiego internetu. Bardzo często ich ofiarami stają się dzieci i młodzież. Co znacznie gorsze, rodzice o tym niezwykle groźnym zjawisku dowiadują się zbyt późno, nie rozumiejąc skali zagrożenia.

 

Andruszkiewicz działając wspólnie  z wiceminister Wandą Buk walkę z patostreamingiem zamierza toczyć ponad politycznymi podziałami. W tym celu spotkał się nie tylko z przedstawicielami największych platform społecznościowych  takich jak Youtube’a i Facebooka ale do współpracy zaprosił również m.in. Rzeczników Praw Obywatelskich i Praw Dziecka,  Komendanta Głównego Policji oraz Państwowego Instytutu Badawczego NASK.

 

Jak mówi minister Andruszkiewicz: Chcemy ograniczyć to niezwykle niebezpieczne zjawisko, a w walce z nim nie maja znaczenia poglądy polityczne i ideologiczne różnice. Zebraliśmy instytucje, które zajmowały się wcześniej tym tematem. Największe platformy społecznościowe chcą z nami działać i walczyć z patologiami i demoralizacją w sieci.

 

W rozmowie z Wirtualną Polską, Andruszkiewicz dodaje, że: Patostreaming to zjawisko niezwykle poważne i niebezpieczne. Odbiorcami tych patalogicznych treści są bardzo często dzieci. Chyba nikt nie chce, aby nasze dzieci wychowywały się na takich transmisjach, publicznych libacjach, pokazywaniu przemocy, hejtu itd. A rodzice zwykle nie mają świadomości tego, że ich dzieci spędzają swój wolny czas na oglądaniu tego typu transmisji. Chcemy ograniczyć działalność patostreamerów.

 

Co znamienne aktywność Andruszkiewicza na tym polu docenili internauci i to nie tylko ci, których poparciem cieszył się do tej pory. Wśród opinii na twitterze bardzo dużo jest takich jak poniższe:

 

Furiacki atak lewicowo-liberalnych mediów na nowego wiceministra cyfryzacji, Adama Andruszkiewicza mobilizuje jego sympatyków. Coraz liczniejsze głosy poparcia dla młodego polityka widać zwłaszcza w sieci gdzie jego sympatycy włączają się w akcję #MuremZaAndruszkiewiczem!

 

W nagraniu, które udostępnił na swoim profilu Andruszkiewicz, jasno wskazuje gdzie należy szukać źródeł ataków na niego. Ostro atakuje również rządu PO-PSL stwierdzając m.in.:

 

Za waszych czasów płaca minimalna w Polsce wynosiła 1200 zł, a dzisiaj wynosi 2250 zł. (…) Bezrobocie potrafiło wynosić nawet 13 proc., a dziś wynosi 5.

 

Trwa potężna nagonka układów III RP

Przyjaciele, UDOSTĘPNIAMY! Trwa na mnie oszczercza nagonka, więc dziś bardzo Was proszę o wsparcie! Jesli nie zgadzasz się, na tę nagonkę na mnie która trwa – UDOSTĘPNIJ film z opisem #MuremZaAndruszkiewiczem ! Pokażmy PRAWDĘ!

Gepostet von Adam Andruszkiewicz am Donnerstag, 3. Januar 2019

 

Co zaskakując do ataku liberalnych i lewicowych środowisk przyłączyli się m.in. poseł Kukiz’15, Tomasz Rzymkowski czy też lider RN, Robert Winnicki. Andruszkiewicza jednoznacznie popierają nie tylko osoby związane z jego środowiskiem, ale również politycy PiS. Jak zauważył Jacek Sasin:

 

Kompetencje ministra to są kompetencje różne. Nie odnoszą się tylko bezpośrednio do znajomości obszaru, którym ma się zajmować. To są także kompetencje polityczne, czyli gwarancja tego, że będzie dobrze pilnował, iż program rządzącej większości będzie w tym obszarze realizowany. Również w obszarze merytorycznym uważam, że Adam Andruszkiewicz ma swoje zalety. Ma się zajmować mediami społecznościowymi, prawami obywateli w tych mediach, wolnością internetu. To są akurat obszary, w których jest bardzo aktywny i myślę, że tutaj jego wiedza jest naprawdę wielka.

 

/red./

Źródło: Youtube.com

W ostatnich dniach wyraźnie obserwujemy wzmożenie politycznej aktywności byłego premiera, Donalda Tuska. W oczywisty sposób testuje on możliwość i szanse powrotu na polską scenę polityczną. Na temat tej ewentualności rozmawialiśmy z liderem stowarzyszenia „Dla Polski”, posłem Adamem Andruszkiewiczem.

 

Obawa się Pan powrotu Donalda Tuska do polskiej polityki?

 

Bardzo. Daleki jest bowiem od pychy i przekonania, że wybory za rok wygrają się same. Poza Zjednoczoną Prawicą, WiSem czy częścią Kukiza oraz środowisk antysystemowych w Polsce istnieją potężne i wpływowe lobby finansowe i gospodarcze, którym nie w smak są zmiany jakie dokonują się w naszym kraju po 2015 roku. Środowiska te nie będą biernie czekały na kolejną po 2015 roku porażkę. Dysponują pieniędzmi, mediami oraz poparciem płynącym z lewicowo-liberalnych kręgów w Niemczech czy Francji. To naprawdę olbrzymia siła. Dodatkowo, sam Donald Tusk to niezwykle niebezpieczny przeciwnik. Jego medialne kreacje niewiele mają wspólnego z realnymi działaniami, ale wielu Polaków, nad czym ubolewam, daje się im zwieść. Dodatkowo, jako naród zbyt łatwo wybaczamy i szybko zapominamy, co też może mu pomóc. Słowem, za rok cały biało-czerwony obóz czeka niezwykle zażarta batalia o lepsze jutro Polski i Polaków.

 

Wierzy Pan w to, że opozycja uzna przywództwo Tuska, a ten doprowadzi do jej zjednoczenia i startu ze wspólnej listy w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych?

 

Uzna. Z dwóch powodów. Po pierwsze, wspomniane wcześniej środowiska i grupy wpływów jasno jej to nakażą. Po drugie, zachęta, tak to ładnie nazwijmy, przyjdzie z Brukseli. Eurokraci i lewicowo-liberalny salon zrobi wszystko aby pozbyć się polskiego rządu myślącego po polsku. Oczywiście otwartym pozostaje pytanie czy do takiego zjednoczenia opozycji dojdzie już w kontekście wyborów do Parlamentu Europejskiego czy dopiero do krajowego, ale jestem przekonany, że to jest w zasadzie przesądzone.

 

Dlaczego powrót Tuska jest, w Pana przekonaniu, zagrożeniem dla Polski?

 

Najlepszą odpowiedzią na to pytanie jest osiem lat rządów koalicji PO-PSL w okresie 2007-2015. Skok na OFE, afera Amber Gold, rejterada na odcinku międzynarodowym, uległość w relacjach z Rosją… Kompromitacje ważnych postaci obu ugrupowań z Janem Burym i Sławomirem Nowakiem na czele. Naprawdę na ten temat można mówić godzinami. Jest jednak jeszcze jeden aspekt, który sprawia, ze przyszłoroczne wybory będą tak ważne. 2015 rok udowodnił, że PO i spółka wbrew swojemu przekonaniu mają z kim przegrać. Jeśli wrócą do władzy nie będą mieli żadnych skrupułów. Chciałbym się mylić, ale moim zdaniem następstwa takiego zwycięstwa będą dla naszego kraju katastrofalne. O czym mówię? Na przykład o prywatyzacji z takim mozołem odbudowywanego, sektora bankowego, rodzimych kopalni czy polskich mediów publicznych

 

Co zatem zrobić by nie dopuścić do powrotu Tuska i spółki do władzy?

 

Tu naprawdę nie ma miejsca na półśrodki. Pod sztandarami obozu patriotycznego trzeba zebrać wszystkie siły, którym na sercu leży przyszłość Polski. Nie zawsze musimy się we wszystkim zgadzać, możemy się o pewne sprawy spierać, ale przede wszystkim nie możemy dopuścić do powrotu  skompromitowanej ekipy Tuska do władzy. Pokażmy swoją polityczną dojrzałość, Tusk jest śmiertelnym zagrożeniem, bądźmy więc mądrzy przed szkodą, nie po niej! To nasz obowiązek względem Polski i następnych pokoleń, które rozliczą nas nie z dobrych chęci ale realnych czynów i działań!

 

Dziękujemy za rozmowę.   

Takich tłumów Marsz Niepodległości w Warszawie jeszcze nie widział. W efekcie porozumienia jakie zawarły strona rządowa oraz organizatorzy Marszu, jak szacuje MSWiA wzięło w nim udział nawet 200 tysięcy Polaków!

 

Co ważne Marsz odbył się bez większych incydentów, a podczas jego trwania dominowały biało-czerwone flagi oraz patriotyczne śpiewy.

 

Tak podsumował go poseł, Adam Andruszkiewicz, lider stowarzyszenia „Dla Polski”:

 

Tegoroczny biało-czerwony Marsz Niepodległości okazał się wielkim sukcesem. Połączenie sił wszystkich środowisk patriotycznych dało niesamowity efekt w postaci setek tysięcy Polaków na ulicach Warszawy. To jasno pokazuje, że naszym celem powinno być zjednoczenie sił również w polityce, dla dobra Polski.

 

Poseł Andruszkiewicz nie kryje zadowolenia z faktu, że udało się osiągnąć porozumienie i w jednym Marszu wzięły udział wszystkie siły prawicowe i patriotyczne, zarówno reprezentujące władze państwowe, jak i szeroko rozumiane środowiska patriotyczne i narodowe.

 

Jak poinformował na twitterze minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, Joachim Brudziński:

 

Według wstępnych szacunków Policji w marszu w Warszawie bierze udział obecnie ponad 200 tys. osób.

 

Jak twierdzą współorganizatorzy tak dobrą frekwencję w dużej mierze zbudowała… Hanna Gronkiewicz-Waltz, zakazując organizacji Marszu. Decyzję tę ostatecznie unieważnił sąd.

 

/red./

 

 

 

 

Posłowie opozycji zapowiedzieli bojkot Zgromadzenia Narodowego na Zamku Królewskim w Warszawie, ponieważ – ich zdaniem – w Polsce łamana jest praworządność więc takie spotkania nie powinny mieć miejsca.

 

Jak przyznają posłowie opozycji, świętowanie 550 rocznicy polskiego parlamentaryzmu jest niezasadne podczas gdy łamana jest konstytucja i praworządność. Podnoszą też argument o błędnym określeniu daty. Według źródeł centrum kancelarii Sejmu właśnie w tym roku przypada okrągła, 550 rocznica pierwszych obrad polskiego parlamentu, jednak opozycja powołuje się na inne źródła, według których 500 rocznica była obchodzona w 1993 roku, a więc za rządów koalicji Unii Demokratycznej.

 

Bojkot Zgromadzania Narodowego może w dużym stopniu podważyć autorytet państwa i zaplanowane przemówienie prezydenta Andrzeja Dudy. Za pośrednictwem Twittera głos zabrał Adam Andruszkiewicz, poseł Wolnych i Solidarnych. W swoim stylu sprawnie wyjaśnił opozycję totalną, sugerując, że to po prostu nie ich zgromadzenie, bo nie odbywa się w Niemczech.

 

„Najlepiej w ogóle zbojkotujcie Polskę i wyjedźcie do Berlina. Będziecie mogli pracować w swej ulubionej roli unijnego lokaja” – ironizuje Andruszkiewicz.

 

 

W Warszawie zakończył się Kongres Inauguracyjny Stowarzyszenia „Dla Polski” – inicjatywy posłów: Adama Andruszkiewicza oraz Jarosława Porwicha. Na spotkanie przybyło kilkuset sympatyków z całej Polski.

 

„Dziś chciałbym ogłosić dwie inicjatywy, które chcielibyśmy przeprowadzić jako „Stowarzyszenie dla Polski” by usprawnić funkcjonowanie państwa polskiego. Pierwszą inicjatywą jest upodmiotowienie młodego pokolenia. Rozważamy zgłoszenie ustawy, która spowodowałaby wzrost procentowy zatrudnienia ludzi młodych w strukturach administracji publicznej” – mówił poseł Adam Andruszkiewicz na konferencji prasowej.

 

„Uważamy, że w Polsce należy dokonać wymiany elit, dlatego że po 89′ roku zostało to zahamowane. Należy wprowadzić narzędzia ustawowe, które spowodują, że młodzi ludzie będą otrzymywać zatrudnienie także w strukturach funkcjonowania państwa polskiego. Nie ze względu na znajomości, tylko kompetencje” – podkreślił poseł Andruszkiewicz.

 

„Nie ukrywam, że naszym celem będzie postawienie Donalda Tuska przed Trybunałem Stanu. Musi odpowiedzieć za afery, które miały miejsce za jego rządów” – zaznaczył stanowczo w trakcie konferencji prasowej w Warszawie.

Wśród innych postulatów znalazły się m.in. zapowiedź wsparcia drobnej i średniej przedsiębiorczości, wsparcie dla Polaków mieszkających poza granicami kraju oraz intensyfikacja współpracy gospodarczej oraz politycznej w regionie z krajami takimi jak Wegry, Litwa, Ukraina czy Białoruś.

W stanowczych słowach udział sędziów: Rzeplińskiego i Stępnia komentował poseł Adam Andruszkiewicz. Na profilu Twitter zaznaczył, że albo budujemy porządne państwo, albo pozostaniemy kastowym państwem teoretycznym.

 

„Sędziowie Rzepliński i Stępień, którzy występują na partyjnych marszach, powinni tracić swoje przywileje i być pozbawiani uposażenia. Albo budujemy porządne państwo, które traktuje wszystkich równo, albo pozostaniemy kastowym państwem teoretycznym. Popieracie?” – napisał na Twitterze poseł Adam Andruszkiewicz.

 

Byli prezesi Trybunału Konstytucyjnego Andrzej Rzepliński i Jerzy Stępień wzięli udział w sobotnim „Marszu Wolności”, gdzie stali obok polityków Platformy Obywatelskiej. Jerzy Stępień przekonywał, że „w Polsce toczy się w tej chwili wojna o wszystko”. Poczucie zagrożenia nie dziwi bo emerytura byłego prezesa TK to… 17 tys. złotych miesięcznie.

 

Poseł Adam Andruszkiewicz wraz z posłem Jarosławem Porwichem przed kilkoma dniami powołanie do życia stowarzyszenia „DLA POLSKI”. Celem jest aktywizacja młodego pokolenia, wymiana elit, ale także postawienie Donalda Tuska przed Trybunałem Stanu.

 

Na konferencji prasowej padła też pierwsza propozycja, dotycząca parytetów dla młodych osób w administracji publicznej. Według posłów, to sposób na przełamanie układu. „Chcemy przełamać pewien układ, który się wytworzył i całkowicie blokuje wymianę elit w państwie polskim „– tłumaczył poseł Andruszkiewicz.

 

 

Kolejnym punktem do realizacji jest postawienie byłego premiera, a obecnie przewodniczącego Rady Europejskiej, Donalda Tuska przed Trybunałem Stanu.

 

„Uważamy jego rządy za bardzo szkodliwe, wręcz złodziejskie. Nie ukrywam też, że będę chciał mobilizować społeczeństwo do tego, aby zablokować powrót Platformy Obywatelskiej do władzy” – podkreślał poseł Stowarzyszenia „DLA POLSKI”.

Urzędująca prezydent Warszawy- Hanna Gronkiewicz-Waltz konsekwentnie nie stawia się na przesłuchanie w charakterze świadka przed komisją weryfikacyjną ds. reprywatyzacji. 

 

Ze względu na ostatnią nieusprawiedliwioną absencję na posiedzeniu, prezydent Gronkiewicz-Waltz została ukarana przez komisję weryfikacyjną grzywną w wysokości 10 tys. zł. Za takim finansowym ukaraniem głosowało 5 członków komisji, 3 wstrzymało się, a 1 był przeciw.

 

–  To, z czym spotykamy się dzisiaj, jest po prostu skandaliczne. Hanna Gronkiewicz-Waltz przez pół roku twierdziła, że nie może się stawić przed komisją, bo nie jest stroną postępowania. Kiedy komisja wzywa ją jako świadka, twierdzi, że nie może być świadkiem, bo jest stroną. To absurd, jakiego dawno nie widzieliśmy – ocenił Sebastian Kaleta, będący członkiem komisji.

 

Całą sytuację postanowił skomentować poseł Adam Andruszkiewicz (WiS). Jego zdaniem obecna prezydenta stolicy powinna dostać zakaz opuszczania kraju, ponieważ po zakończonej kadencji może chcieć wykorzystać możliwość wyjazdu za granicę, aby uniknąć konsekwencji prawnych.