Skandal obyczajowy z udziałem polityków PiS? Padły mocne oskarżenia [FOTO]

W mediach pojawiły się informacje o oskarżeniach jakie pojawiają się wobec polityków Prawa i Sprawiedliwości, które są wysuwane przez byłego oficera Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Uważa on, iż niektórzy z polityków partii rządzącej są zamieszani w aferę obyczajową. O sprawie poinformował portal WirtualnaPolska.pl

 

Jak informuje Wirtualna Polska, nagrania mające potwierdzać te doniesienia, a tym samym obciążać polityków PiS-u, znajdują się ponoć na Ukrainie. Były oficer Wojciech J. uważa, że płyta, na której znajdowały się te materiały miała zniknąć z jego szafy pancernej. Stwierdził on tak w treści zawiadomienia skierowanego do prokuratury, dotyczącego niedopełnienia obowiązków przez szefa CBA.

 

Według Wojciecha J., na nośniku zarejestrowane miały zostać dowody potwierdzające fakt współżycia jednego z czołowych polityków PiS-u z nieletnią Ukrainką. Nagrania pochodzić miały ze znajdującej się w województwie podkarpackim agencji towarzyskiej.

 

Wirtualna Polska przekazała również, że ma być to niejedyny materiał wskazujący na udział członków Prawa i Sprawiedliwości w obyczajowym skandalu.

 

W trakcie prowadzonych czynności operacyjnych Wojciech J. uzyskał dodatkowe informacje, iż nagrań tego typu jest dużo więcej, a zarejestrowani na nich są przede wszystkim politycy PiS oraz powiązani z nimi biznesmeni z Podkarpacia. Według informacji operacyjnych uzyskanych przez Wojciecha J., Daniel Ś, który poza ochroną agencji towarzyskich miał zajmować się sprowadzaniem prostytutek (głównie z Ukrainy), zabezpieczył kopię wszystkich kompromitujących nagrań i zdeponował w nieznanym miejscu na terenie Ukrainy – zapisano w treści zawiadomienia skierowanego do prokuratury.

 

Jak przekazał „Fakt”, agent CBA stwierdzić miał w przeprowadzonej przez dziennik rozmowie, że o takich materiałach obciążających polityków „wiedzieli wszyscy”.

 

Wszyscy wiedzieli, że Daniel Ś. nagrywał osoby w domach publicznych: polityków, funkcjonariuszy. Ustaliłem, że co jakiś czas wyjeżdżał na Ukrainę. Wywoził pieniądze, żeby je zdeponować w banku na Ukrainie (…) Ale nie tylko pieniądze. Oprócz tego woził nagrania. Szef CBA Ernest Bejda mi przekazał, żeby to zweryfikować. Chciał wiedzieć, gdzie są nagrania, bo o tym, że one są wiedzieli wszyscy. To nie była żadna tajemnica – mówił w rozmowie z „Faktem”.

 

Jednakże Centralne Biur Antykorupcyjne odcina się od takowych rewelacji. Temistokles Brodowski, rzecznik CBA wyjaśnił, że autor tych doniesień w ubiegłym roku został zwolniony ze służby. Prowadzone wobec niego było kontrolne postępowanie sprawdzające, w związku z czym, był on pozbawiony dostępu do informacji niejawnych.

 

Doniesienia o obyczajowym skandalu miały zostać sprawdzone przez śledczych, jednak informacje o takowej obyczajowej aferze nie znalazły potwierdzenia. Dodatkowo, CBA zdecydowało się złożyć do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez byłego oficera.

 

Na Twitterze opublikowane zostało oświadczenie pełnomocnika byłego agenta CBA Wojciecha J., w związku z zaistniałą sytuacją.

 

 

Źródło: wp.pl ; doRzeczy.pl ; Radio Zet ; Twitter/@MariuszGierszew

 

Fot.: YouTube/Niezależny Serwis Wiadomości 2

 

MB

 




Komentarze

Kraj

Świat