Doda czyli Dorota Rabczewska znana jest z tego, że nie lubi „owijania w bawełnę”. Tym razem wypowiedziała się ostro na temat stacji TVN.

 

Stało się tak w reakcji na inicjatywę widzów i sympatyków stacji, którzy na Facebooku stronę „Solidarni z TVN”. W zamyśle inicjatorów jej celem jest zamanifestowanie poparcia wobec „zagrożonej wolności wypowiedzi”, co utożsamiają oni z rządami PiS. Opinie, które są tam przedstawiają  podkreślają niezależności TVN oraz wspierają  dziennikarzy stacji.

 

Z taką oceną sytuacji zdaje się nie zgadzać Doda, która dosadnie skomentowała tę inicjatywę mówiąc:

 

„Wolne media” 😂od czego ? Bynajmniej nie od smyczy finansowej ,na której chodzicie. W zamian za to Niszczycie ludziom życie -kiedy pojawią się zasądzone prawomocnie przez sąd PRZEPROSINY DLA MOICH OCZERNIANYCH rodziców? Pare lat temu ,właśnie w świąteczny czas postanowiliście ich kosztem podnieść swoją oglądalność. „Wolne media”? Śmiechu warte! Ile zrobiliście banów artystom i innym mediom za to tylko dlatego że ktoś miały odwagę powiedzieć prawdę? Cenzura i hipokryzja.

 

/red./

Źródło: facebook.com

Dwa dni temu na warszawskiej Pradze-Południe doszło do dramatycznych wydarzeń. W ich wyniku ciężko raniony został Polak, a sprawca tego czynu, Ukrainiec, który ugodził go nożem, zbiegł.

 

Jak informuje portal warszawawpigulce.pl  do zdarzenia doszło około godziny 21 w piątek na ulicy Chłopickiego (Praga-Południe).

 

Jak ustalił portal pomiędzy dwoma mężczyznami doszło do sprzeczki i szarpaniny, w wyniku której jeden z nich wyjął nóż i ugodził drugiego.

Tuż po zdarzeniu napastnik uciekł na rowerze, który ukradł. Poszkodowany Polak w ciężkim stanie trafił do szpitala. Policja po pościgu ujęła już sprawcę, którym okazał się 38-letni obywatel Ukrainy. Jest on znany Policji, ponieważ już wcześniej był notowany.

 

/red./

Za: warszawawpigulce.pl

Jak podaje portal portal Poinformowani.pl w szczecińskiej galerii handlowej „Galaxy” doszło do ataku nożownika.

 

Zdaniem portalu w wyniku ataku nożownika dwóch mężczyzn zostało rannych. Jeden z  poszkodowanych został   zabrany do szpitala w stanie krytycznym. Drugiemu udzielono pomocy na miejscu. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Klientów galerii ewakuowano.

 

/red./

Za: poinformowani.pl

Policjanci zatrzymali sprawcę ataku. Trwają czynności mające na celu ustalenie motywów.

Przysłowiowa psio-kocia wojna nie zawsze przybiera znane nam kształty. Czasem przekracza znanym nam, stereotypowych zachowań. Sami zobaczcie.

 

Jak podaje warmińsko-mazurska policja dwie osoby nie żyją, a jedna została ranna podczas awantury na Mazurach. Ofiary zginęły od obrażeń zadanych nożem. Są to prawdopodobnie Hindusi.

 

Do konfliktu doszło w niedzielę. Podczas pobytu w jednym  z gospodarstw agroturystycznych w okolicach Olsztynka. Jak relacjonują świadkowie najpierw doszło do kłótni, następnie użyto ostrych narzędzi, prawdopodobnie noży. Tak ofiary, jak i  napastnik obcokrajowcami.

 

Jak powiedział przedstawiciel miejscowej policji:

 

Jeden z uczestników zranił nożem trzech innych mężczyzn. Mimo udzielonej pomocy medycznej dwóch z nich nie udało się uratować. Trzeci z ranionych został przewieziony do szpitala.

 

W związku z wydarzeniem miejscowa policja zatrzymała 28-letniego napastnika i trzy inne osoby. Jak potwierdziła policja wszyscy uczestnicy zdarzenia są obcokrajowcami. Aktualnie trwa ustalanie ich tożsamości, jednak jak ustaliły lokalne media, najprawdopodobniej są to pracujący w Polsce Hindusi.

 

 

/red./

Źródło: nczas.com/onet.pl

Indonezja znów ucierpiała w wyniku tsunami. Tym razem w wyniku ataku żywiołu życie straciło co najmniej 168 osób. Wiele wskazuje, ze nie jest to niestety ostateczny bilans kataklizmu.
Tsunami wczoraj uderzyło w indonezyjskie wybrzeże wysp: Jawa i Sumatra. Według informacji tamtejszych mediów poza ofiarami śmiertelnymi, rannych zostało ponad 700 osób.  Kilkadziesiąt osób uznaje się za zaginione.Wśród ofiar, rannych i zaginionych są turyści bowiem do kataklizmu doszło w regionie licznie odwiedzanym przez turystów z całego świata.  Uszkodzeniu uległy też setki budynków, łodzi i samochodów.
Cały czas trwa akcja ratunkowa, którą jednak paraliżują uszkodzenia i awarie wywołane kataklizmem.

Jako bezpośrednią przyczynę tsunami wskazuje się  wstrząsy dna morskiego po piątkowej erupcji wulkanu Anak Krakatau.

Region Indonezji jest szczególnie narażony na podobne zjawiska atmosferyczne. przypomnijmy, że niemal dokładnie 14 lat temu, 26 grudnia 2004 roku miało miejsce jedno z największych i najtragiczniejszych tsunami w historii. W jego wyniku zginęło 226 tysięcy ludzi, w tym ponad 120 tys. w samej Indonezji.

/red./
Źródło: rmf24.pl

Skandale z seksualnymi podtekstami są coraz częstsze. Także w polityce. Tym razem mogą one całkowicie zniszczyć jednego z demokratycznych polityków w USA. Sprawa dotyczy byłego już gubernatora stanu Nowy Jork, Eliota Spitzera.

 

W wyniku wyznań jego byłej kochanki, prostytutki Swietłany Travis Zacharowej do reszty może zostać zszargana opinia polityka.  Prostytutka twierdzi, że polityk Demokratów podczas uch romansu pobił ją i to na tyle mocno, że obawiała się o swoje życie.

 

Przy okazji kobieta ujawnia kolejne pikantne szczegóły ich burzliwego związku. Wedle jej słów, polityk miał ją do swojego domu przemycać … w walizce. Była to jej zdaniem częsta praktyka, której celem było zapewnienie dyskrecji.Jak wspomina Zacharowa kilka razy we wniesieniu olbrzymiej walizy pomoc oferował portier pracujący w recepcji apartamentu, co mogło kochanków zdekonspirować, jednak gubernator zawsze wymigiwał się od tej pomocy. Teraz staje się jasne z jakiego powodu.

 

Ostatecznie romans wyszedł na jaw, co kosztowało Spitzera nie tylko utratę stanowiska ale i kłopoty osobiste. Rozstała się z nim żona, przy okazji otrzymując ponad 7 milionów dolarów.

 

Zacharowa twierdzi, że jedna noc z nią kosztowała byłego gubernatora 5 tysięcy dolarów, a częstotliwość ich spotkań wynosiła od kilku do kilkunastu w miesiącu.

 

Drogi „kochanków” ostatecznie się rozeszły a dzisiaj Zacharowa próbuje postawić Spitzera przed sądem bowiem oskarża go, że podczas jednego spotkań nieomal jej nie udusił. Miał jej również grozić śmiercią. Jak dotąd nie udało się jej jednak tego udowodnić.

 

/red./

Źródło: nczas.com

Anna Lewandowska to kobieta niezwykle popularna. Nie zadowala się jednak tylko rolą „żony swojego męża”. Aktywnie pracuje na swoje nazwisko i coraz śmielej wychodzi z cienia Roberta.

 

Niestety nie wszystkim najwyraźniej się to podoba. Niektórzy szukają byle pretekstu by jej dokuczyć. Tak właśnie się stało przy okazji jednego z wpisów na portalu społecznościowym. Robiąc wpis w języku angielskim Lewandowskiej przytrafił się w gruncie rzeczy drobny błąd, a wręcz literówka. Zamiast „Who likes Mondays?”
napisała „Who like Mondays?” Drobnostka? Tak, ale nawet ona wystarczyła złośliwcom, a wręcz zwyczajnym hejterom do zgryźliwych komentarzy w stylu:

„English by Ann”, „kłania się gramatyka” i tym podobne. 

 

Na szczęście większość internautów zachowała zdrowy rozsądek. Jedna z czytelniczek przytomnie podsumowała całą sprawę stwierdzeniem: „O losie, a nawet jakby nie znała tej gramatyki, to co? Ludzie to mają problemy. Wszystko musi być idealnie bo to osoba publiczna”.

Z naszej strony współczujemy Ani Lewandowskiej oraz jedno przyznajemy z ubolewaniem: w naszym kraju naprawdę nie jest łatwo być człowiekiem sukcesu. Niestety.

 

/red./

Źródło: radiozet.pl