Odpowiednik polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych amerykański Departament Stanu wydało oświadczenie ws. nowelizacji ustawy o IPN. „Holokaust i nazistowskie zbrodnie były niewysłowioną tragedią w historii Polski i ludzkości” – czytamy w oświadczeniu..

 

To działanie dowodzi, że Polska rozumie potrzebę otwartej debaty, wolność słowa i badania akademickiego. – napisała na Twitterze rzecznik Departamentu Stanu USA Heather Nauert. W załączniku dodała treść oświadczenia.

 

„Władze amerykańskie podzielają pogląd, że określenia (…) „polskie obozy śmierci” niewłaściwe i krzywdzące – przyznaje Departament. W dalszej części podkreśla potrzebę swobody wypowiedzi, która została przez polski rząd obroniona. Zadowolenie z odrzucenia artykułu 55a wyraził także Tel Awiw podczas wspólnej konferencji premiera Mateusza Morawieckiego i Benjamina Netanjahu.

 

– To bardzo dobry kompromis. Osiągnęliśmy to, co zakładaliśmy. – skwitował premier Mateusz Morawiecki. Po długich rozmowach unijni liderzy oficjalnie odeszli od programu relokacji uchodźców. Informację o tym przekazał opinii publicznej Donald Tusku w nocy z czwartku na piątek. 

 

Premier Mateusz Morawiecki nie kryje zadowolenia. Uważa, że kraje Grupy Wyszehradzkiej osiągnęły sukces i przekonały resztę państw Wspólnoty do swoich racji. Entuzjazm wyraził także Wiktor Orban.

 

W sukurs Polsce i Węgrom przyszedł nowo-wybrany rząd włoski. Premier Conte stwierdził, że Rzym nie jest już samotny. Polskie stanowisko popiera także kanclerz Austrii Sebastian Kurz.

 

Odejście od programu relokacji przyniosło decyzję o powołaniu w każdym państwie centrum kontroli uchodźców. Kraje wspólnoty mają mieć dowolność w orzekaniu kto z aplikantów zakwalifikuje się do otrzymania azylu.

 

„Juncker, Merkel, Macron i inni unijni liderzy jeszcze niedawno grozili Polsce sankcjami za sprzeciw wobec przyjmowania imigrantów – dziś zostali przekonani przez Premiera Morawieckiego do polskiego stanowiska i… nie będzie przymusowej relokacji” – pogratulował na Twitterze Adam Andruszkiewicz.

Już w niedzielę w Meksyku odbędą się powszechne wybory prezydenckie i parlamentarne. Na finiszu kampanii firma analityczna Etellekt podała, że od jej rozpoczęcia zginęło aż 133 polityków. 

 

Szacuje się, że 20-stu z wszystkich zabitych kandydowało w nadchodzących wyborach, zaś 28 było wybranych w poprzednich kadencji. Analitycy przyznają zgodnie, że to najkrwawsza kampania w historii Meksyku. W poprzedniej zginęło „tylko” 9 osób.

 

Meksyk jest niebezpiecznym państwem. Grupy przestępcze, często oparte o handel narkotykowy, terroryzują społeczeństwo. Obecny rząd Felipe Calderona zapowiedział jednak twardą walkę z przestępczością i kartelami narkotykowymi. To doprowadziło do napięcia sytuacji.

 

W niedzielnych wyborach Meksykanie wybiorą prezydenta, parlament i władze lokalne. Z obawy o bezpieczeństwo wielu obywateli zapewne zrezygnuje z oddania głosów.

 

Źródłem informacji jest Polska Agencja Prasowa.

W redakcji amerykańskiej gazety „Capital Gazette” doszło do strzelaniny. Napastnik wtargnął do redakcji i otworzył ogień. Wiadomo, że są ranni zabici. 

 

Redakcja mieści się Annapolis. Donald Trump będący w podróży został poinformowany o sprawie i przygotowuje oświadczenie. Na razie nie wiadomo kto i dlaczego otworzył ogień do pracowników Capital Gazette.

Do sieci hipermarketów Kaufland trafiła partia krewetek z przekroczonym dopuszczalnym limitem dwutlenku siarki. Spożycie produktu jest groźne dla zdrowie. Władze sklepu przepraszają i apelują o zwrot towaru. 

 

Póki co nie odnotowano przypadków zatruć, jednakże każdy kto spożyje Exquisit Krewetki Easy Peel jest narażony na powikłania takie jak niskie ciśnienie krwi, nudności, bóle głowy i pokrzywka.

 

Władza Kauflandu proszą klientów o zwrot produktu. Nie wymagają paragonu i oferują pełną rekompensatę pieniężną. Na szczęście zagrożony produkt nie należy do najpopularniejszych wyborów spożywczych Polaków, więc nie ma obaw o szerszą epidemię.

 

Nie wiemy także jak doszło do wzrostu poziomu dwutlenku siarki, jednakże podważa to zaufanie konsumentów i obniża wiarygodność sieci.

W ostatniej kolejce meczów w grupie H Kolumbia i Polska wygrały swoje mecze po 1 – 0. Oznacza to, że do fazy pucharowej przeszła wspomniana Kolumbia oraz Japonia. Biało-czerwoni zajęli ostatnie miejsce w grupie i w marnym stylu pożegnali się z mundialem.

 

Uwagę światowych mediów skupił jednak impas jaki zaistniał w końcówce meczu Polaków. Drużyna Adama Nawałki wygrywała i nie była zainteresowana zbytnim podkręceniem tempa spotkania, zaś Japończykom zależało by przegrać dokładnie w takich okolicznościach, czyli przy wyniku 0-1. Dlaczego?

 

Otóż, wobec remisu Japonii z Senegalem 2-2 i zwycięstwie Kolumbii nad Senegalem 1-0, Japonia miała awans na syk. Z równym bilansem bramkowym i remisie w bezpośrednim meczu, o wyjściu z grupy decyduje klasyfikacja fair play, czy awansuje ten kto zebrał mniej żółtych kartek. W tej statystyce lepsza była Japonia, zatem mimo, iż przegrywała, nie była zainteresowana podkręcaniem tempa widowiska ryzykując stratę brami lub kartkę. Dlatego rywale Polaków wymienili mnóstwo podać z tyłu i starali się maksymalnie zastopować grę.

 

To antyfutbol – grzmią światowe media. Wszyscy dziennikarze sportowi zgodnie podkreślają, że taktyka Japonii nie jest zgodna z zasadą walki do końca czy ducha gry. Francuski dziennik L’equipe wytyka Japonii rozczarowanie widzów i celową porażkę po strzeleniu przez Polaków bramki. Niemiecki Bild nazwał z kolei mecz „żenującym” i wyraził nadzieje na srogą porażkę Japończyków w kolejnej fazie mundialu.

Ten Koreańczyk z pewnością długo zapamięta wyjazd do Meksyku. Znalazł się we właściwym miejscu i czasie, bowiem akurat wtedy gdy jego drużyna sensacyjnie pokonała Niemców i wyeliminowała Mistrzów Świata z mundialu. Dzięki temu Meksyk cieszy się z awansu do fazy pucharowej turnieju. 

 

Meksykanie kochają futbol. Po dobrych występach ich drużyny w tegorocznych mistrzostwach świata, jeszcze wczoraj w  końcówce ostatniego meczu fazy grupowej wisiało nad nimi odpadnięcie z turnieju mimo zwycięstwa z Mistrzami Świata w meczu otwarcia. Jednakże spektakularne bramki Koreańczyków przyniosły zwrot akcji i pożegnanie Niemców z turniejem.

 

Nic więc dziwnego, że ogarnięci szałem radości Meksykanie wielką sympatią otoczyli drobnego Koreańczyka. Mężczyzna trafił w ich objęcia w ramach wielkiej wdzięczności kibiców Meksyku za uratowanie ich awansu.

„Dziękuje tym PRAWDZIWYM kibicom ze są z nami na dobre i na złe.” – pisze na swoim Instagramie Marta, żona Kamila Glika. Poprzez wpis w portalu społecznościowym wyraża swoją opinię nt. zawirowania wokół polskiej kadry na mundialu. 

 

„Dostaje od Was mnóstwo wiadomości i choć nie daję rady na nie wszystkie odpisywać, wierzcie mi że dzięki Wam nie poddajemy się!” – zapewnia Marta. W ten sposób dziękuje za wsparcie tych kibiców, którzy – jej zdaniem – nie krytykują kadry i nadal chcą zobaczyć jej zwycięstwo w dzisiejszym meczu z Japonią.

 

Tego oczekuje również żona piłkarza. Liczy na dobry występ z Japonią na pożegnanie z mistrzostwami świata w Rosji. Wpis opatrzyła zdjęciem swoim i córki ze stadionem narodowym na drugim planie.

Tak koledzy pomagają niewidomemu kibicowi reprezentacji Brazylii zobrazować grę i poczuć smak zwycięstwa. Ich radość jest bezcenna. 

 

Trwa końcówka meczu Kostaryka – Brazylia. Canarinios wciąż nie objęli prowadzenia, a  po zremisowanym pierwszym meczu może to poważnie zagrozić ich wyjściu z grupy. Drużyna fanów z filmu własnie wyprowadza jedną z ostatnich akcji meczu po której, jak się za chwilę okaże, padnie gol. To musi uradować każdego kibica.

 

Włącznie z niewidomym. Dzięki życzliwości kolegów ich niewidomy przyjaciel ma okazję poczuć przebieg akcji i cieszyć się ze zdobytej bramki. Brazylia wygra to spotkanie 2 do 0.

 

Dzięki plastikowej makiecie boiska i prowadzeniu rąk niewidomy chłopak może zwizualizować sobie grę. Zobaczcie sami, tak wygląda szczera radość: