„Genderowa wojna trwa. Rośnie powszechne „nie” dla zabijania tożsamości płciowej” – mówi lektor w trailerze filmu. Sam pełnometrażowy obraz już skrupulatnie, metodycznie, rozbraja krok po kroku chorobliwa anatomię gender.

 

Film „Zmierzch. Ofensywa ideologii gender” to obraz wymagający, jednak odbiorca smakujący w podążaniu za myślą, znajdzie tam dla siebie źródło wiedzy i inspirację, by dotknąć problematyki genderyzmu całościowo.

 

Zobacz cały FILM o terroryzmie ideologii LGBT:

Wydawcą filmu jest Fundacja Polska Ziemia i jej prezes, Szczepan Wójcik. Obraz wyreżyserował Piotr Dublański przy współpracy z Telewizją TRWAM.

RW

Za pomysłem stoi nie kto inny jak senator z klubu PiS Grzegorz Bierecki. Ten sam, który związany jest z beneficjentem propozycji legislacyjnej, czyli z ubezpieczycielami. Dla przypomnienia, senator jest członkiem rady nadzorczej w dwóch zakładach ubezpieczeń, należących do Polskiej Izby Ubezpieczeń, a ta jest największym orędownikiem ustawy o świadczeniu usług w zakresie dochodzenia roszczeń odszkodowawczych.

Wprowadzonych ma być szereg zapisów, które spowodują nierentowność kancelarii odszkodowawczych, czyli podmiotów specjalizujących się w dochodzeniu roszczeń Polaków od nieuczciwych ubezpieczycieli.

Jedna z nich zabrania reklamowania i akwizycji, inna podpisywania umów poza siedzibą kancelarii.

„Praktycznie jedynym miejscem pozostaje siedziba kancelarii. Więc pytam, jaki szanse ma tam dotrzeć osoba, która została potrącona rzez samochód i utraciła zdolność samodzielnego poruszania się? Nie jest zdolna pracować i nie ma środków na rehabilitację, ponieważ odszkodowanie, które zaproponował jej ubezpieczyciel sprawcy, wydaje się rażąco zaniżone?”

– pyta Bartłomiej Krupa, Prezes Polskiej Izby Doradców i Pośredników Odszkodowawczych w rozmowie z „Business Insider Polska”.

„Funkcjonowanie kancelarii odszkodowawczych to sposób na zniwelowanie asymetrii w wiedzy i możliwości działania między zwykłym Kowalskim a wielką korporacją ze sztabem prawników i fachowców z innych dziedzin. Taka asymetria jest charakterystyczna dla rynku finansowego, ale tylko w tym jednym jego sektorze, czyli właśnie w ubezpieczeniach, wreszcie udaje się z nią skutecznie walczyć. Trudno się dziwić, że finansjera zgrzyta zębami”

– tłumaczy z kolei dr Marian Szołucha, ekonomista, wykładowca w Akademii Finansów i Biznesu Vistula, członek Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego i New York Academy of Sciences.

„Mam nadzieję, że rząd i parlament staną po stronie obywateli, a nie finansowych gigantów. Projekt ustawy o świadczeniu usług w zakresie dochodzenia roszczeń odszkodowawczych, mimo że krótki, bo zaledwie trzystronicowy, uważam za ekonomicznie i społecznie szkodliwy”

– dodaje.

Jeśli ustawa wejdzie w życie, zagrożone może czuć się ok. 3 tysięcy podmiotów zajmujących się dochodzeniem roszczeń od ubezpieczycieli i setki tysięcy Polaków, którzy rokrocznie zasypują Rzecznika Finansów skargami na nieuczciwych ubezpieczycieli.

Daria Plewa

Paweł Wojtunik, pomimo, że jako wiceszef CBŚ czy szef CBA ścigał także polityków SLD, PSL czy PO, a więc środowisk, z których koalicji (KE) dzisiaj kandyduje w wyborach do Parlamentu Europejskiego, nie uważa się za polityka. Pomimo tej deklaracji media przyklejają go do środowiska Platformy Obywatelskiej. Sam Wojtunik odcina się od „politykierstwa”. Mało tego, podkreśla, że ma wiele cech prawicowca, jest katolikiem, a dzieciństwo spędził w domu o tradycjach antykomunistycznych; był ministrantem czy nawet animatorem w ruchu oazowym. To jednak nie wszystkie mało znane fakty z życia jednego z bardziej rozpoznawalnych polskich policjantów.

 

W czasie swojej policyjnej kariery Paweł Wojtunik miał epizod, który lapidarnie zapisano w jego biogramie w następujący sposób: „W 2007 przebywał w Wielkiej Brytanii, odbywał służbę w Scotland Yard”.

 

„Trafiłem do najbardziej niepolitycznej policji na świecie, gdzie cały system Scotland-Yardu jest oparty na profesjonalizmie, na pewności kadrowej i finansowej, na porządnym standardzie, na porządnych rozwiązaniach organizacyjnych, na ścieżce kariery, gdzie każdy wie, co go spotka za dwa, trzy lata”

 

– mówił były szef CBA w wywiadzie telewizyjnym dla wSensie.pl

 

„Jest pełen profesjonalizm i jedne z najlepszych na świecie procedur, a to policja, która na co dzień nie posługuje się bronią. Scotland Yard, czyli Metropolitan Police to świetna organizacja policyjna, ze świetną kulturą organizacyjną, gdzie nikogo nie dziwi, że szef Scotland Yardu zarabia o 30 proc. więcej niż premier wielkiej Brytanii i że ma tytuł hrabiowski z momentem naznaczenia na stanowisko. To organizacja, gdzie nikt na nikogo nie krzyczy. Wszyscy się szanują. Nikt nikogo nie zwalnia, tylko dlatego, że się zmienia władza”

 

– dodał Wojtunik, co w odniesieniu do polskich realiów pozostaje egzemplifikacją, która musi budzić refleksje.

 

Co ciekawe, w wywiadzie dowiadujemy się, że mama Pawła Wojtunika powiedziała mu, że gdyby startował z list SLD tata (antykomunista) przewróciłby się w grobie. Sam Wojtunik, jak twierdzi, wybrał Koalicję Europejską, bowiem „z jakiejś listy trzeba startować”, a robi to, by dać opór – jego zdaniem – kolesiowskim rządom PiS.

 

Oglądaj całą rozmowę: Paweł Wojtunik: Kandyduję „w imię zasad”. Mam też w sobie cechy prawicowca

 

Daria Plewa

Fot. Collage Wikipedia/Pixabay

Kiedy mężczyzna bronił się przed pijanym napastnikiem, odepchnął go, a ten – nie na skutek odepchnięcia, ale upadku (po ponad dwóch promilach odruchy amortyzujące upadek są przytępione). Uderzenie głową o trotuar było fatalne. Po dwóch dniach nastąpił zgon napastnika w szpitalu. I chociaż obrona konieczna wydawałaby się casusem, który miał miejsce, sąd uznał, że rozpatrywać będzie to w kategorii nieumyślnego spowodowania zabójstwa. Efekt? 20 miesięcy pozbawienia wolności (bez tzw. „zawiasów”!)

 

Ergo, nie warto się bronić…

 

Mec. Adam Gomola, który prowadzi sprawę skazanego, Tomasza Greczkowicza, tłumaczył, że to atakujący musi spodziewać się konsekwencji, a obrona – zgodnie z logiką – musi być przede wszystkim przeciwdziałająca i skuteczna.

 

„Ta osoba była świadoma gdzie się znajduje i że podjęty zamach na mojego klienta, zaciśnięcie pięści i oplucie go manifestuje zamiar bardzo prosty: ‘zaraz cię uderzę’, a w takim przypadku osoba zaatakowana już nie ma czasu i nie musi oczekiwać w pokorze i bezradnie aż spadnie na nią grad ciosów”

 

– mówił Adwokat.

 

„W sprawie, w której występuję jako obrońca doszło do pewnego dysonansu. Polega on na tym, że wyjaśnieniom, relacjom mojego klienta sąd dał wiarę i co więcej, na tych wyjaśnieniach w dużej mierze sąd oparł ustalenia faktyczne, a jednocześnie nie poszedł o krok dalej i nie uznał, że w tej konkretnej sytuacji procesowej panu Tomaszowi przysługiwała obrona konieczna. Tym samym przysługiwało mu prawo odparcia ewidentnie bezprawnego, rzeczywistego i bezpośredniego ataku, który zaistniał”

 

– wyjaśniał mec. Gomoła.

 

Sąd Rejonowy w Bytomiu skazał Greczkowicza na karę więzienia z możliwością zawieszenia. Nie zgodził się z tym wyrokiem natomiast Sąd Okręgowy w Katowicach zasądzając karę bezwzględnego więzienia. Za pośrednictwem Sądu Rejonowego w Bytomiu złożona została prośba o akt łaski dla Tomasza Greczkiewicza do prezydenta Andrzeja Dudy.

 

Jak poinformował w rozmowie z wSensie.pl mec. Gomoła, złożona została też kasacja od wyroku sądu drugiej instancji.

 

Co dalej w sprawie Greczkowicza? Będziemy o tym informować.

 

Piotr Strumieński

 

 

JSW ostatnio zaskakuje nie tylko wynikami, czy inwestycjami – o czum niedawno pisaliśmy – ale także nowoczesnym podejściem do idei pozyskiwania kreatywnych pomysłów. W tym celu powołano do życia portal NowyLewel.pl

 

„Masz innowacyjny pomysł związany z branżą górniczą? Uważasz, że coś można zrobić lepiej, że coś powinno działać inaczej? Skomplikowana droga od pomysłu do wymiernego efektu może być teraz znacznie prostsza. Wejdź na nowy poziom komunikacji! Przedstaw nam swój pomysł – przeanalizujemy go i pokierujemy nim wspólnie. Pomożemy Ci w jego wdrożeniu i komercjalizacji”

– czytamy w pierwszym komunikacie na NowyLewel.pl

 

To pozyskanie za niewielkie środki „burzy mózgów” i tego jednego na sto czy tysiąc genialnego pomysłu, który przyniesie satysfakcję i środki finansowe pomysłodawcy i usprawni działanie JSW – lidera na rynku węglowym w Europie.

 

Chodzi o pomysły, których realizacja przyczyniłaby się do podniesienia poziomu bezpieczeństwa pracowników, a także zwiększenia efektywności zakładów należących do podmiotów tworzących grupę kapitałową Jastrzębskiej Spółki Węglowej.

 

JSW w ostatnich latach przoduje przede wszystkim w wydobyciu węgla koksującego, a ten jest niezbędnym składnikiem do wytwarzania stali. W tej domenie JSW jest niekwestionowanym europejskim liderem.

 

„Węgiel koksujący to jeden z typów węgla kamiennego, który po wydobyciu trafia do koksowni, gdzie jest w specjalnych piecach wygrzewany za pomocą gazów spalinowych, przy ograniczonym dostępie tlenu, w temperaturze 600-1200 °C. Tak powstaje koks, wykorzystywany przede wszystkim w procesie wytopu żelaza, spełniając tam trzy zasadnicze funkcje: paliwa, reduktora i swoistego rusztowania pozwalającego na przepuszczanie gazów. Zużycie wyrobów stalowych w polskiej gospodarce w 2017 r. wyniosło 13,5 mln ton, tj. o blisko 400 tys. ton więcej niż w roku poprzednim. Ta rosnąca tendencja nadal się zresztą utrzymuje”

 

– pisał w tym roku dr Marian Szołucha z Akademii Finansów i Biznesu Vistula na łamach „Naszego Dziennika”.

 

JSW poza rolą lidera na rynku węgla koksującego traci konkurencję, a w UE działa już tylko kilku, mniejszych od JSW producentów, którym zazwyczaj kończą się złoża. Być może dlatego z uporem maniaka wraca do polskiej polityki nierzadko inspirowane z zewnątrz hasło dekarbonizacji?
Robert Wyrostkiewicz

 

 

 

Unijny system śledzenia ruchu i pochodzenia wyrobów tytoniowych musi wejść w życie. I to do 20 maja! Póki co, odpowiedzialna w Polsce za wdrożenie systemu i proces zbierania danych od producentów, sprzedawców, hurtowni itd. spoczywa na Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych. Ta nie zaczęła jeszcze zbierania danych w terenie, a nie jest wcale oczywistym, czy do 20 maja uda się to zrobić.

 

Dlaczego? Otóż w Polsce na zarejestrowanie przez PWPW czeka bagatela 100 000 sklepów, 900 hurtowni… Albo od końca i zapisem nie cyfrowym dla zwielokrotnienia wymiaru zadania, który nie przemówił jako nadzwyczaj pilny i obszerny w Wytwórni. Do zarejestrowania jest dziewięćset hurtowni i sto tysięcy sklepów. Sto tysięcy…

 

Mowa więc także o potężnej gałęzi gospodarki i nie jest tajemnicą, abstrahując od zdrowia i uzależnień, że broń, alkohol, ropa czy papierosy to główni utrzymankowie polskiego budżetu (akcyza, podatki itd.). Ergo, jeśli zawalimy, zagrożona zostanie nie tylko branża tytoniowa, ale polski budżet, a w nim wszystkie socjalne porgramu od Rodzina 500+ zaczynając, a na Emerytura+ kończąc.

 

Do tematu odniósł się na Twitterze dr Marian Szołucha, ekonomista z Akademii Finansów i Biznesu Vistula:

 

 

 

„Kraje takie jak Austria, Chorwacja, Bułgaria, Czechy, Łotwa, Holandia, Portugalia, Rumunia i Wielka Brytania – gdzie rynki są znacznie mniejsze – rozpoczęły już rejestrację podmiotów. Jeszcze w marcu bieżącego roku PWPW deklarowało, że rejestracja będzie możliwa już od 15 kwietnia, jeżeli będzie podstawa prawna. Ministerstwo Finansów dostarczyło ją na samym początku kwietnia, jednak nie wpłynęło to na gotowość PWPW.”

 

– czytamy na Onet.pl

 

„Codziennie dzwonią do nas detaliści i pytają, gdzie mogą się zarejestrować, żeby móc sprzedawać wyroby tytoniowe – nie wiemy, co mamy im odpowiedzieć. Na razie działa jedynie system testowy uruchomiony przez PWPW, ale tam rejestracja ma charakter jedynie treningowy i nie powoduje żadnych skutków prawnych”

 

– mówi Maciej Ptaszyński, dyrektor Polskiej Izby Handlu.

 

Dla wielu małych sklepów papierosy stanowią nawet 40 proc. obrotów. Branża tytoniowa zapewnia państwu rokrocznie wpływy na poziomie 25 mld zł. Głupio byłoby to stracić…

 

Robert Wyrostkiewicz

Fot. pixabay.com

Kamil Bortniczuk, poseł Porozumienia, zapytał ministra Zbigniewa Ziobrę, czy dalej jest – jak wielokrotnie twierdził – „zwolennikiem poszerzenia granic obrony koniecznej, tak na poziomie zmian przepisów, jak i interpretacji, oraz egzekucji tych już istniejących”? Do pytań zainspirowała posła sytuacja skazania na więzienie młodego biznesmena, który ze skutkiem śmiertelnym odepchnąć miął od siebie pijanego agresora.

Tomasz Greczkowicz z Bytomia skazany został przez Sąd Okręgowy w Katowicach na bezwzględne pozbawienie wolności po tym, jak w wyniku niefortunnego upadku, odepchnięty przez niego napastnik, stracił życie. Zdaniem Greczkowicza agresywny i pijany Bartosz Zając zainicjował sprzeczkę przed lokalem, z którego wychodził sprawca niefortunnego odepchnięcia. Po przekroczeniu granic nietykalności osobistej przez Zająca Greczkowicz zareagować miał impulsywnie w obronie własnej. Zając – faktycznie pijany, co potwierdziły później badania – upadł i uderzył się w głowę. Napastnik  zmarł w szpitalu. Nie istotne dla sądu okazały się okoliczności łagodzące czy oddalające winę, a mianowicie, że śmierć nastąpiła w wyniku obrażeń, których doznał rozbijając sobie głowę o krawężnik, a nie siły sprawczej Greczkowicza.

 

Sprawa z Bytomia unaoczniła jeden z wielu nonsensów w polskim prawodawstwie: pragnąc ustrzec  siebie lub swoich bliskich przed niebezpieczeństwem, musimy liczyć się z karą za podjętą obronę.

 

Może jednak nie chodziło tylko o jakiś absurd w orzecznictwie, ale fakt, że zmarły był związany z władzą?

 

„Kuzynem nieżyjącego Bartosza Zająca jest Damian Bartyla, jeszcze do niedawna prezydent Bytomia. Cała rodzina od lat przyjaźni się z Pawłem Kuną. To jeden z trójki braci (dwaj pozostali to Bartłomiej i Andrzej) kojarzonych z tzw. układem wiedeńskim. Robili oni interesy m.in. z Jeremiaszem „Baraniną” Barańskim i Ricardo Fanchinim vel Kozina.Najbardziej znanym z braci Kunów jest Andrzej. To on był współorganizatorem słynnego spotkania w Wiedniu miliardera Jana Kulczyka z rosyjskim oficerem wywiadu Władimirem Ałganowem. Paweł Kuna regularnie bywał na rozprawach przeciwko Tomaszowi Greczkowiczowi. Pełnomocnikiem rodziny Zająców był z kolei prof. Michał Królikowski, który jest podejrzany o pranie brudnych pieniędzy”

 

– informował serwis wSensie.pl

 

Pytanie o powody kontrowersyjnego wyroku pozostaną zapewne bez odpowiedzi, ale te stawia z nadzieją dojścia do prawdy jeden z parlamentarzystów.

 

Na absurd więzienia za obronę zwrócił uwagę poseł Kamil Bortniczuk w marcowej interpelacji do ministra sprawiedliwości. Jak zauważył, niepokojącym jest fakt, że w Polsce dochodzi do sytuacji, w których osobom napadniętym i broniącym się przed atakiem, stawia się zarzuty prokuratorskie i skazuje na wyroki więzienia.

 

”Jedna z takich spraw, z którą zetknąłem się w ramach wykonywania mandatu posła, dotyczy T. G. z Bytomia, którego Sąd Okręgowy w Katowicach skazał 20 listopada 2018 r. za nieumyślne spowodowanie śmierci na bezwzględne pozbawienie wolności, mimo iż wedle informacji przekazanych mi przez ww. jego działanie można było zakwalifikować jako obronę konieczną”

 

– zaprezentował swoje spostrzeżenia na opisanym powyżej przykładzie Greczkiewicza poseł Bortniczuk.

 

„Uważam, że osoby napadnięte, nawet jeśli w wyniku podjętej przez nie reakcji dochodzi do tragicznych, ale niezamierzonych następstw, powinny być traktowane przez prawo i instytucje państwa ze zrozumieniem dla ich sytuacji. W przeciwnym razie los większości ofiar w konfrontacji z napastnikiem będzie przesądzony. Prawo Polaków do obrony siebie, swoich bliskich czy swojego dobytku nie powinno wiązać się z nadmiernym ryzykiem odpowiedzialności za niezamierzone skutki obrony”

 

– wyraził swój niepokój parlamentarzysta.

 

Z akt sprawy wynika także, że Tomasz Greczkiewicz nie tylko nie działał z premedytacją wobec swojego oprawcy Bartosza Zająca, ale również był pierwszą osobą na miejscu zdarzenia, która próbowała mu udzielić pomocy. Sąd pierwszej instancji nałożył na niego karę w zawieszeniu. Sąd drugiej instancji nie wykazał już zrozumienia (część komentatorów spekulowała, że było to wynikiem presji wspomnianego wyżej wciąż działającego tzw. układu wiedeńskiego).

 

Obecne granice obrony koniecznej powodują, że kary obawiają się bardziej napadnięci niż agresorzy. W związku z powyższym poseł Kamil Bortniczuk zapytał ministra czy planowane są zmiany w odniesieniu do granic obrony koniecznej.

Daria Plewa

Fot. TT/RM

Czy z zaatakowanego młodego mężczyzny przez pijanego agresora można zrobić zabójcę? Owszem. Media potrafią nie jedno. W przypadku tzw. zawodnika MMA (tzw. ponieważ skazany miał z MMA amatorski związek w przeszłości) zrobiono bandytę, pomimo, że ten bronił się, uderzył czy odepchnął pijanego przeciwnika raz, ale ze skutkiem śmiertelnym, bowiem agresor, mając 2,5 promila alkoholu we krwi, przewrócił się i uderzyła głową o beton. Continue reading „Sprawa tzw. zawodnika MMA i tzw. zabójcy. Poseł Rzymkowski pyta ministra Ziobrę o niejasności”